Nowe forum uruchomione. Proszę się rejestrować.

Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu

Zapraszamy na serwer głosowy

DISCORD

Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

Moderator: PL_Andrev

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 459
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#16

Post autor: PL_Andrev » 01 maja 2020, 20:21

Minęła godzina 15-ta, gdy radar zgłosił kontakt: - Panie kapitanie, konwój!
Przez chwilę studiowałem namiar - to nasi? Płyną w kierunku Japonii? Niemożliwe...
Okręt radośnie połykał kolejne galony paliwa, gdy sam już dostrzegłem dymy na horyzoncie.
Tak, to wrogi konwój: 3-4 transportowce, osłaniane przez 3, może 4 okręty eskorty. Trochę mnie niepokoiła pogoda - słoneczne, bezchmurne niebo, morze 1-2 w skali Beauforta. Idealne warunki do ataku, ale też idealne do kontrataku eskorty.

Wiedziałem że nie mogę sobie pozwolić na brawurę, co innego atakować samotne statki wroga, a co innego konwój. Jeżeli japsy nas wykryją, to konwój skręci i będzie po ptokach. Trudno. Ustawiłem dziób w stronę konwoju i czekałem. Gdy minął mnie prowadzący patrolowiec, rzekłem krótko:
- Cisza na okręcie, cichy bieg - atakujemy.
USS Tambor obracał się chyba wieczność, podniosłem peryskop i nerwowo przerzucałem strony książki rozpoznawczej... ten?
- Chyba tak... 10 węzłów, 90 stopni sterburta, 2450 yardów, ognia. Torpeda nr 2 - prędkość 12 węzłów.. ognia!
Każda sekunda zwiększała szansę na wykrycie okrętu...
- Haruna Maru, 50 stopni sterburta, 2600 yardów, prędkość 10, - ognia! Druga torpeda, prędkość 12, ognia!
- Cel numer 3... nie, nie trafimy. To chyba coś małego. Peryskop w dół.
Trafimy, nie trafimy? Hydro sygnalizował zbliżający się okręt wojenny na namiarze 90 stopni...

Usłyszeliśmy huk - torpeda trafiła! Wrogi statek... tonie!
Nieprawdopodobne szczęście - konwój powinien wracać pusty do Japonii !?
Po chwili druga eksplozja - cel nr 2 został trafiony. Zaraz potem rozległo się ping... ping...

Szybko nas zlokalizowali, zaczęło się okładanie bombami.
250 stóp... 300 stóp... głębiej chifie!
Dostaliśmy. Na tej głębokości mogło skończyć się to fatalnie. Na szczęście nic groźnego - lekko uszkodzone tylne wyrzutnie.
Szliśmy na namiar uszkodzonego transportowca. Eskorta była chyba słabo wyszkolona, dość szybko nas zgubiła. Z drugiej strony to tylko patrolowce i uzbrojone dozorowce. Przeszliśmy pod transportowcem, szybki rzut okiem przez peryskop. Eee.. to nie jest Haruna Maru?

Jeszcze tylko kilka minut manewrowania, czas na naprawę wyrzutni, zajęcie dogodnej pozycji...

Zrzut ekranu (37).png
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
pepe
Posty: 258
Rejestracja: 11 sty 2020, 22:24
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#17

Post autor: pepe » 02 maja 2020, 9:15

Zarządziłeś ciszę dopiero jak was minął patrolowiec? Nonszalancko :piwko:
Obrazek

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 459
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#18

Post autor: PL_Andrev » 02 maja 2020, 20:35

Jedno trzeba było przyznać - posterunek koło "żony Lota" potrafi dostarczyć wrażeń. Samotnych statków się nie spotyka, za to jak już się trafi, to na naprawdę dużą zwierzynę...

Kilkanaście minut po 14 radar ogłasza alarm. Po ostatnim spotkaniu czujemy niedosyt, teraz jednak mamy szansę nasycić nasz apetyt na sukces. Po raz kolejny przekleństwo Pacyfiku - prawie idealna tafla - pozwala tym razem bez pudła zidentyfikować wrogi konwój. To 3 transportowce typu Nagara Maru i jeden Hakusaka Maru.
Tym razem silna obstawa, decydujemy się zaatakować z dalekiej odległości z uwagi spokojną falę.

Uderzamy w bok konwoju, atakując i]Nagara Maru[/i] i Hakusaka Maru. Hakusaka otrzymuje dwa trafienia, jednak nie tonie. Drugi cel zaczyna manewrować i to prawdopodobnie powoduje że wymija torpedy.
Zrzut ekranu (38).png
Następuje wściekły kontratak eskorty. Okręt bije kolejne rekordy zanurzenia, jednak udaje nam się wyrwać z matni.
Dobra wiadomość: brak uszkodzeń, zła - nie zadaliśmy wrogowi żadnych strat.

Wynurzamy okręt po zmierzchu. Wymijamy konwój na pełnej prędkości aby zaatakować raz jeszcze.
Mija 22-ga, gdy zbliżamy się niewykryci do konwoju. Wrogiego patrolowca... nie ma!
Hydro raportuje bomby głębinowe - czyli zrzuca bomby daleko za konwojem. Wchodzimy w bok jak w masło.
Odległość maleje w oczach, a my wciąż na powierzchni, wciąż nie wykryci.
Tym razem wykorzystujemy nauki udzielone dawno temu przy piwie przez komandora "Sonara" Sonarsky'ego - strzelamy w dalszą Nagarę, następnie namierzamy tę prosto przed dziobem. Dwie torpedy na cel.
Nie ryzykujemy szczęścia - zwrot i oddalamy się na powierzchni. Po chwili niebo rozświetla eksplozja, chwilę potem druga.

Zrzut ekranu (47).png

Korzystając z zamieszania, popełniamy - jak się później okaże - straszliwy w konsekwencji błąd: odpalamy wachlarz trzech torped w uszkodzoną wcześniej Hakusakę, która chwilę później idzie na dno.

Zrzut ekranu (48).png

Z prędkością 20 węzłów wbijamy się w głębinę i tym razem odrywamy się od konwoju. Eskorta co prawda nie odpuszcza, lecz w końcu nas gubi.
Kilkanaście minut później wykrywa nas ponownie przez banalny błąd - za wcześnie wydany rozkaz "cała naprzód", jednak uciekamy już na powierzchni, a eskorta wściekle szuka nas w miejscu ostatniego kontaktu.

Powracamy na miejsce patrolowe, mając w zapasie jedynie 3 torpedy, z tego 2 rufowe, licząc jeszcze na jakiś samotny łup.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 459
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#19

Post autor: PL_Andrev » 02 maja 2020, 20:58

Gdy z każdym dniem w desperacji zbliżam się do decyzji o zakończeniu patrolu, wykrywamy szybki konwój okrętów wojennych poruszających się w stronę Japonii.
Szacunki pokazują, że jesteśmy na granicy możliwości przechwycenia grupy. Noc wymaga bliskiego podejścia w celu identyfikacji celu, jednak w odróżnieniu od ostatniego ataku, ta noc jest księżycowa, co uniemożliwi skryty atak na powierzchni.

Pierwsza niespodzianka to szybkość konwoju - 20 węzłów w szyku torowym. Na zajęcie dogodnego miejsca tracimy blisko 4 godziny marszu na maksymalnej prędkości. Nie ma szans na bliskie podejście, decydujemy się na atak z dalekiego dystansu, z głębokości peryskopowej.

Gdy hydro melduje drugą jednostkę z szyku na namiarze ataku, podnoszę peryskop. Z ciemności wynurza się ON. Jezus, Maria - szepcę do siebie. Dociera do mnie tragiczna beznadziejność naszej sytuacji - jest ON, jest dobra pozycja i są tylko dwie torpedy. Zaciskam zęby z bezsilności. Strzelamy z 4000 jardów, jednak ON zbliży się do nas, więc powinniśmy go trafić.
Nie zapominam o poprawce Posejdona, a XO prosi o ponowne potwierdzenie ustawienia głębokości torped na 30 stóp.
Potwierdzam.

30 sekund przed wyliczonym czasem podnoszę peryskop.

Zrzut ekranu (53).png

Mała naprzód, głębokość 300 stóp - eskorta nawet nie próbuje mnie zlokalizować.

Z jedną torpedą na pokładzie wracamy do Midway.
Jesteśmy witani jak bohaterowie, jednak czuję że zawiodłem. Otrzymany medal ma smak gorzkiej porażki.
Czasami nadal budzę się w nocy i myślę czemu miałem wtedy tylko dwie torpedy...
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_Cmd_Jacek
Administrator
Posty: 622
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:02
Lokalizacja: Będzin

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#20

Post autor: PL_Cmd_Jacek » 03 maja 2020, 10:15

:wszystkook:
"Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać. Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie.
Po co mam czas tracić na mówienie do ściany ? Ściana i tak zawsze swoje wie" (by Indios Bravos)


Obrazek

Awatar użytkownika
PL_Qbik
Posty: 414
Rejestracja: 30 gru 2019, 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#21

Post autor: PL_Qbik » 03 maja 2020, 16:06

Gdy hydro melduje drugą jednostkę z szyku na namiarze ataku, podnoszę peryskop. Z ciemności wynurza się ON. Jezus, Maria - szepcę do siebie.
Normalnie, aż mnie ciary przeszły...
:o :ok:
Kilo wody pod stopą!
Obrazek

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 459
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#22

Post autor: PL_Andrev » 04 maja 2020, 17:13

Otrzymujemy nowe rozkazy - patrol w sektorze 11-C między Okinawą a Luzonem.
Zadanie: przecięcie dróg zaopatrzeniowych nieprzyjaciela.

Mniej-więcej w połowie drogi, otrzymujemy komunikat o wykrytym konwoju w rejonie Saipanu. Jest co prawda 750 mil morskich na wschód od naszego kursu, ale decydujemy się na próbę jego przechwycenia - według wywiadu kurs prowadzi prosto na nas.
Po dotarciu w rejon Marianów staje się dla mnie jasne, że wyminęliśmy się z celem. Wracamy na kurs do strefy patrolowej.

Przecinamy sektor Parlor. Radar sygnalizuje wrogi konwój, dwie jednostki.
Szybki konwój wojskowy w drodze na Sajpan? Szaleje sztorm, widoczność ograniczona.
Przypominam sobie moją babkę mówiącą "noc czarna, choć oko wykol" - teraz rozumiem co miała na myśli.
Z rzadka tylko przez chmury przeświecają gwiazdy.

Nie udaje się przecięć zespołowi drogi, wchodzimy na kurs pościgowy. Mijają godziny, a my z wolna doganiamy cel.
Czyli mamy szansę - prędkość zespołu to 17 węzłów.
Cel 2000 yardów przed nami. Udaje się zidentyfikować okręt - to lotniskowiec. Flaga wciąż niewidoczna.
1500 yardów - dostrzegamy flagę. Jest zwrócona dokładnie na nas. Czerwone pasy? To może być zarówno nasz jak i japoniec.
1000 jardów - tak, to Japoniec. Przez dalmierz widzę wyraźnie zarys wschodzącego słońca na wrogiej banderze.

Zrzut ekranu (66).png

Kilka minut po północy w wyniku manewru nieprzyjacielskiego zespołu odległość gwałtownie maleje do 600 yardów.
Wiatr wiejący 15 metrów na sekundę i fale przechylają wrogi okręt niczym zabawkę.
Przez lornetę uważnie obserwuję kolosa, przez moment dostrzegam wysoki maszt radiowy z flagą.
To lotniskowiec eskortowy Taiyo!

Jest blisko - sylwetka wrogiego okrętu wypełnia dalmierz.
Jedyna szansa na atak z tej pozycji to rozwalić mu śruby: wprowadzam dane do kalkulatora:
Torpedy parogazowe, wysoka prędkość, zapalnik zbliżeniowy,
Namiar 10, prędkość 17, AoB 170, bakburta,
Torpeda nr 1 - zanurzenie 20 metrów - ognia.
Torpeda nr 3 - zanurzenie 10 metrów - ognia.
Torpeda nr 5 - zanurzenie 5 metrów - ognia.

Przez lornetę obserwuję ślady torped przechodzące tuż obok kolosa.
Już widzę że schodzą z kursu i nie trafią w śruby...
Czas do uderzenia przekroczony o 10 sekund kiedy rozlega się pierwsza eksplozja.
Wydaję rozkaz zanurzenia alarmowego, sam zostaję niemal do końca na mostku, obserwując efekt ataku.

Zrzut ekranu (68).png

Głębokość 200 stóp. Powinniśmy być tuż obok Taiyo. Zatrzymuję okręt, schodzimy na 350 stóp.
Niszczyciel stara się nas namierzyć, jednak szuka w złym miejscu.
Po dwóch godzinach na hydro następuje cisza. Ani lotniskowca, ani prowadzącego niszczyciela. Co się dzieje? Gdzie oni są?

Mija 6 godzin, kiedy decyduję się wyjść na peryskopową. Niebo szarzeje. Jest!
Udało się, wrogi lotniskowiec stoi nieruchomo - jednak rozwaliliśmy mu śruby, może i wały napędowe.
Odległość jakieś 2000 jardów do celu. Podnoszę okręt na 50 stóp - zanim wydam rozkaz "mała naprzód" aby zająć dogodną pozycję do dobicia celu rozglądam się jeszcze "na wszelki wypadek" po powierzchni.

Zimny pot momentalnie zrasza mi kark. Oko peryskopu wypełnia czatujący niszczyciel.
800 jardów, 2 torpedy elektryczne, zapominam ustawić głębokość.

Zrzut ekranu (72).png

Chwilę później eksplozja unosi wrogi niszczyciel, ten jednak ruszą i ucieka z pełną prędkością.
Przez peryskop widzę, że rufa płonie i zanurza się coraz bardziej. Jestem już w miarę spokojny.
Zmieniamy pozycję aby oddać "strzał łaski", chwilę później dociera do nas huk eksplozji - niszczyciel klasy Fubuki ginie w kuli ognia.

Sylwetka Taiyo maluje się na tle horyzontu. Oddaję dwa strzały z tylnych wyrzutni.

Zrzut ekranu (76).png

Wrogi okręt tonie w płomieniach, a ocean jakby nasyciwszy się pożartą ofiarą z każdą minutą uspokaja się.
Wracamy na kurs...
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_Cmd_Jacek
Administrator
Posty: 622
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:02
Lokalizacja: Będzin

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#23

Post autor: PL_Cmd_Jacek » 04 maja 2020, 18:19

I znowu udane polowanie - gratuluję. Im więcej czytam Twoich opisów i sam wgram w SH4 to widzę, że ta gra (z modami) naprawdę oddaje klimat tamtych czasów. Przynajmniej tak jak to odbieram czytając "Ciche zwycięstwo".
"Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać. Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie.
Po co mam czas tracić na mówienie do ściany ? Ściana i tak zawsze swoje wie" (by Indios Bravos)


Obrazek

Awatar użytkownika
PL_Qbik
Posty: 414
Rejestracja: 30 gru 2019, 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#24

Post autor: PL_Qbik » 05 maja 2020, 10:51

:kawa
@ Andrev:
Cholerka. Emocjonujące.
:kawa
:ok:
Kilo wody pod stopą!
Obrazek

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 459
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#25

Post autor: PL_Andrev » 07 maja 2020, 19:45

Po powrocie na bazy nie byłem zbyt zachwycony wynikami.
W sumie nie zdołaliśmy przechwycić ani jednego konwoju raportowanego przez wywiad - a jeden z nich miał przechodzić rzekomo przez naszą strefę patrolową.
Cóż - na wojnie jak na wojnie bywa i tak.

Tym bardziej zdziwiłem się iż z wizytacją na Majuro przyleciał łodzią latającą sam Lockwood.
Ciekawe po co...

... oraz promuję was na stopień kapitana US Navy. Gratuluję, panie kapitanie.
Zrzut ekranu (77).png
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_Cmd_Jacek
Administrator
Posty: 622
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:02
Lokalizacja: Będzin

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#26

Post autor: PL_Cmd_Jacek » 07 maja 2020, 19:59

Noooo . to ja gratuluję :szampan
"Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać. Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie.
Po co mam czas tracić na mówienie do ściany ? Ściana i tak zawsze swoje wie" (by Indios Bravos)


Obrazek

Awatar użytkownika
PL_Qbik
Posty: 414
Rejestracja: 30 gru 2019, 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#27

Post autor: PL_Qbik » 08 maja 2020, 11:15

W sumie nie zdołaliśmy przechwycić ani jednego konwoju raportowanego przez wywiad - a jeden z nich miał przechodzić rzekomo przez naszą strefę patrolową.
Na pohybel wywiadowi! :lol

:kawa
c.d.n.?
Kilo wody pod stopą!
Obrazek

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 459
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#28

Post autor: PL_Andrev » 10 maja 2020, 11:36

Lipiec 44 roku.
W czasie odprawy przed misją dociera do mnie, że Japsy wcale nie leżą na kolanach - mimo że zyskujemy przewagę i mamy inicjatywę na Pacyfiku, to to wciąż groźny przeciwnik. Dowództwo wyznacza nam sektor Flower Bed, informując iż spodziewają się kontrataku Japońców w celu obrony Guam i Sajpanu.

Jeszcze przed dotarciem do celu, otrzymujemy informacje o lokalizacji dwóch wrogich konwojów. Jeden z nich znajduje się blisko nas. Przed krótką drzemką wydaję rozkaz przecięcia im kursu, jednak do maszynowni nie dociera informacja o podejściu z maksymalną prędkością. W rezultacie... wpadamy prosto na wrogi konwój.

Zrzut ekranu (78).png


Patrząc na odczyt radaru jest jasne, że to co raport traktuje jako "large convoy" to raptem 2 frachtowce w osłonie 4 eskortowców. No jakby na to nie patrzeć, w sumie 6 jednostek.
Mija 20-ta, zapada noc, jednak do pełnej ciemności brakuje kilkudziesięciu minut. Jest ciągle za jasno na atak z wynurzenia.
Kilka minut po 21 jest już naprawdę ciemno. Czas nam sprzyja, a konwój idzie prosto na nas.
Zajmuję dogodną pozycję - jakieś 2000 jardów od potencjalnego kursu konwoju tak, aby nas przedni szperacz nie wykrył.
Decyduję się na atak z zanurzenia - identyfikuję cel główny jako 2 transportowce typu Hakusaka Maru.
Rozglądam się - po mojej prawej burcie eskortowcem okazuje się... uzbrojony trawler.

W momencie gdy mija mnie szperacz, podchodzę pod transportowce. Atak wachlarzem 3 torped.
Cel dalszy dostaje jako pierwszy, tylko jedno trafienie w rufę. Bliższy transportowiec eksploduje od razu.
Strzelam do trawlera pokazującego swój tłusty boczek w pełnej okazałości - niestety sromotnie chybiam.

Zwracam uwagę na uszkodzoną Hakusakę - zmieniam kurs oby go dobić.
Rufa praktycznie zanurzona w wodzie, dziób całkowicie wynurzony - rezygnuję z ataku. Kilkanaście sekund później transportowiec idzie na dno.

Zrzut ekranu (81).png

Wpadam na tylną straż, uciekam w głębiny. Zanim ściągną posiłki jestem już daleko.
Po jakiejś godzinie wychodzę na peryskopową, ładuję torpedy...
W oddali widzę mały ścigacz, 2 patrolowce i uzbrojony trawler.
Od grupy odrywa się ścigacz i pędzi w moją stronę. Za nim reszta.
Przypadek? Nie, zaczyna strzelać w peryskop!
Uciekam na głębię.
Chwilę później hydro raportuje tonącą (!) jednostkę.
Prawdopodobnie ścigacz oberwał od reszty eskorty, i od strzału poszedł na dno. A to pech.
:lol

Konwój rozbity, a ja tym razem odrywam się od eskorty.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_Cmd_Jacek
Administrator
Posty: 622
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:02
Lokalizacja: Będzin

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#29

Post autor: PL_Cmd_Jacek » 10 maja 2020, 12:25

To sobie ten ścigacz na swoje konto powinieneś zaliczyć :-)
"Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać. Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie.
Po co mam czas tracić na mówienie do ściany ? Ściana i tak zawsze swoje wie" (by Indios Bravos)


Obrazek

Awatar użytkownika
PL_Qbik
Posty: 414
Rejestracja: 30 gru 2019, 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#30

Post autor: PL_Qbik » 11 maja 2020, 19:06

A to pech.
:lol
Dobre! :ok: :lol
Kilo wody pod stopą!
Obrazek

ODPOWIEDZ