Nowe forum uruchomione. Proszę się rejestrować.

Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu

Zapraszamy na serwer głosowy

DISCORD

Red Storm Rising - sentymentalna podróż

Awatar użytkownika
pepe
Posty: 258
Rejestracja: 11 sty 2020, 22:24
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Red Storm Rising - sentymentalna podróż

#1

Post autor: pepe » 06 kwie 2020, 18:51

Obrazek

Pamiętam pierwsza scenę z Star Wars - Nowa Nadzieja, gdzie nagle jakby zza ekranu, tuz za ostrzeliwanym statkiem kosmicznym zaczęło wysuwać się monstrualnych rozmiarów podbrzusze imperialnego niszczyciela. To trwało jak się wydawało w nieskończoność a kadłub niszczyciela Imperium wciąż rósł, zaczynał nagle przesłaniać całą górną połowę kadru. Pamiętam, że głośniki w kinie - nieprzywykłe do długiego odgrywania tak niskich dźwięków zaczęły lekko dygotać. W tym samym momencie na skórze pojawił się przyjemny dreszcz. Coś, co zaczynało się takim "tąpnięciem" nie mogło być złe.

Obrazek

Później będąc już wczesnym nastolatkiem, w roku 1990 wybrałem sie do kina na film Polowanie na Czerwony Październik. To było jakoś tuż po południu, kiedy sala świeciła pustkami. Wszyscy widzowie mieli komfort siedzieć o kila rzędów od siebie więc oszukane zmysły dawały poczucie, że jestem całkiem sam na tej sali.
Kiedy na filmie ukazało się ujęcie spod wody, gdzie również zza widza wysunął się majestatyczny kadłub nowoczesnego okrętu podwodnego, głośniki w kinie - mimo że znacznie lepsze niż te z projekcji Gwiezdnych Wojen znów lekko zarzęziły a u mnie pojawiła się gęsia skórka.

Obrazek

Obrazek

Te dwa obrazy chyba na zawsze pozostaną w mojej pamięci. To były dwa przełomowe momenty w moim życiu. Pierwszy to gdy bez reszty zafascynowałem sie fantastyką (choć w odróżnieniu od SW bardziej tą naukową). Drugi gdy pokochałem nowoczesne, atomowe okręty podwodne. I tak mi zostało do dzisiaj.

Wtedy gry komputerowa nie miały aż takiej dobrej grafiki jak dzisiaj. Operowały bardziej symboliczną oprawą. Nikomu to nie przeszkadzało bo byliśmy do tego przyzwyczajeni choćby grając w kapsle, które imitowały kolarski Wyścig Pokoju - takie Tour de France bloku socjalistycznego :P
Dlatego kiedy w moje łapki trafiły pierwsze symulatory z jakimi miałem styczność to grając mój umysł był w alternatywnej rzeczywistości. Gunship, F-16 Falcon czy własnie Red Storm Rising przenosiły mnie w najbardziej realistyczną grafikę jaką można sobie tylko wyobrazić - tą wymysloną tak jak się "widzi" całe scenny czytając książkę.

Oczywiście Red Storm Rising miał juz wtedy kilka lat - nie pamiętam w którym roku pierwszy raz zagrałem w tą grę. Wtedy miałem Atari STe - mające już większe mozliwości graficzne i dźwiękowe niz potrzebne do RSR. Mimo to wsiąkłem w ten tytuł bez reszty. Wtedy gry nagrywało się na dyskietki w kilku punktach w mieście. Cena zalezna od ilości dyskietek, które chciało się nagrać. Jak miałes swoje to wychodziło taniej. Problem, że tak nabyte gry nie miały żadnych instrukcji itp. Dlatego wszyscy miłośnicy gier komputerowych kupowali różne pisemka opisujące poszczególne tutuły i czasem podające "klawiszologię". Pierwszym takim pismem skupiajacym się wyłącznie na samych grach był Top Secret. Niestey klawiszologii do RSR tam nie znalazłem. Wszystko musiałem odkryc samemu metodą prób i błędów (a są tam kombinacje z SHIFT)

Tak zacząłem grać w Red Storm Rising - nie znając kompletnie angielskiego, nie wiedząc do końca jakie mam zadania, nie mając możliwości sprawdzić "w necie" czym jest Stinger, Udaloy czy ADCAP. Sam nie wiem jak ale mimo tych przeciwności gra była dla mnie jasna i klarowna. Nauczyła mnie bardzo dużo o współczesnych okrętach podwodnych i taktyce. Wiedziałem czym jest termoklina i jakie ma zastosowania choć nie umiałem tego formalnie nazwać.


Red Storm Rising to gra oparta na znakomitej książce Toma Clancy'ego (RiP). Od strony dowódcy okrętu podwodnego ukazuje ona w fenomentaly jak na tamte czasy progres inwazji Związku Radzieckiego pod postacią Układu Warszawskiego na kraje NATO. Ten progres pokazywany jest w formie skali, gdzie kolorami zaznaczona jest przewaga sił. Jeśli któryś kolor (czerwony lub niebieski) zapełni całą skalę następuje koniec gry. Znaczy to, że któraś ze stron zwyciężyła.
Dowództwo kieruje Cie na różne misje. Na mapie zazwyczaj znajdują się dwa znaczniki przeciwnika - grupy głównej i nazwijmy to pomocniczej. Zniszczenie grupy głównej skutkuje przydzieleniem nowego zadania. Natomiast tej pomocniczej skutkuje jedynie pochwałą i komunikatem, że jest jeszcze główne zadanie do wykonania :)
W trakcie kampanii gra oferuje przerywniki w postaci prostych animacji pokazujących niejako spikera wiadomości opisującego wydarzenia z frontu. czasem jest to sam raport opisujący jakieś wydarzenia, sukcesy lub porażki którejś ze stron:

Obrazek

Tak sie składa, że najczęściej grupa pomocnicza przeciwnika ma za zadanie oczyścić teren - i są to najczęściej środki wyspecjalizowane w polowaniu na Ciebie. Czasem udawało mi się od razu zaatakować grupę główną jednak to rzadkość.

Wszystko odbywa się na mapie:

Obrazek

Zaznaczone sa na niej ruchy satelitów szpiegowskich i patroli samolotów morskich. Te mogą dać pozycję wrogiej grupy lub nakierować przeciwnika na Ciebie. Grupa nie będąca dłuższy czas wykryta powoli zanika na mapie. Jako gracz musisz oszacować gdzie może znaleźć się przeciwnik i w zależności od potrzeb albo gonić albo zastawić pułapkę:
- Jesli poruszasz się naciskając tylko kursor płyniesz 15 węzłów
- Jesli dodatkowo wciskasz shift zasuwasz aż 30 węzłów
- Jesli nie poruszasz się na mapie masz ledwie 5 węzłów
Ma to duże znaczenie nie tylko w efektywności przechwycenia. Im większa prędkość tym w gorszej sytuacji się znajdziesz tuz po rozpoczęciu bitwy.
Zasuwając 30 węzłów w zasadzie będziesz od początku miał dośc trudno tak jakby to nie Ty wykryłeś przeciwnika a raczej on Ciebie. W przypadku gdy grupą są okręty dieslowsko-elektryczne, będą one bardzo blisko - w zasadzie gotowe na oddanie strzału.

Zanim jeszcze wejdziesz w bitwę dostajesz szczątkowy raport o kontakcie:

Obrazek

Przed misją możesz załadować odpowiednie uzbrojenie, dowiedzieć się o głębokości czy istnieniu pokrywy lodowej.

Obrazek

Po wejściu w bitwę zazwyczaj od początku masz jakiś nikły kontakt z nieprzyjacielem. Najczęściej jeszcze nie wiesz czy to okręt nawodny czy podwodny bo na mapie pokazywane są bardzo niedokładne pozycje przeciwnika. Nierzadko nie wszystkie jednostki są zaznaczone - te bardziej ciche mogą się nadal skrywać w głębinach. I tu pierwszy szok!
Gra nie dość, że symuluje w pewien sposób pracę Target Motion Analysis to jeszcze pozwala na identyfikację słabego kontaktu.
Na dodatkowej stacji pokazuje się powoli zapełniająca pikselami sygnatura namierzanego celu:

Obrazek

Kiedy już wiesz z czym masz do czynienia, możesz sprawdzić super tajne dla reszty świata :D informacje o danym okręcie:

Obrazek

Sama walka nie jest bardzo skomplikowana jednak i tak potrafi zadziwić złożonością biorąc pod uwagę czas wydania gry. Masz bowiem na podorędziu całkiem ciekawe uzbrojenie:
- Torpedy Mk48 mod4 i w późniejszych latach wersję ADCAP - obie mogą być kierowane po kablu, który się zrywa jesli płyniesz za szybko!
- Rakiety przeciwokrętowe Harpoon
- Rakiety przeciwokrętowe Tomahawk
- Rakieto-torpedy Lea Lance (w późniejszym okresie historycznym)
- Wersje przeciwlądowe Tomahawków (aczkolwiek nie pamiętam czy były misje z ich użyciem)
- Stingery do zwalczania smigłowców ZOP
- Wabiki mobilne i statyczne

Przeciwnik potrafi wyrzucać wabie by zmylić twoje torpedy, silniejsze okręty nawodne mogą zestrzelić nadlatującego Harpoona! Może też posłać rakieto-torpedy ASROC lub RBU i zrzucić je bardzo blisko twojego okrętu (np: Udaloy ma taką możliwość)
Gracz ma natomiast wspomnianą wyżej sposobność kierowania torpedy po kablu. Może nią nie tylko skręcać w poziomie ale również nakazać zejść głęboko lub iść płytko. A gdy unikasz torpedy wroga i skończą Ci się pasywne środki obrony możesz gwałtownym ruchem steru spowodować zawirowania w wodzie, mogące na bardzo krótki czas ogłupić sensor torpedy.

Obrazek

Jak wspomniałem wyżej bitwa może rozgrywac sie w różnych warunkach środowiska. Zarówno pod lodem jaki i na płyciznach, gdzie trzeba uważać by nie zaryć w dno. Te dodatkowe czynniki widoczne są na widoku w przekroju pionowym - tam gdzie sprawdza się warunki hydroakustyczne i cechy warstwy załamującej falę dźwiękową:

Obrazek

Można też pokazać je w formie nakładki na widoku mapy przez wciśnięcie Shift+F8. Wtedy głębokośc pokazywana jest cyframi gdzie przykładowo 5 oznacza dno na głebokości 500 stóp. Lód jest równiez zaznaczany na mapie choć pewnie ma to największe znaczenie jesli chcesz użyć SUBROCów lub rakiet przeciwokrętowych.


Sama kampania to nie tylko uganianie się za wrogimi grupami przeciwnika. Musisz to zrobić w odpowiednim czasie. Briefingi podają mniej więcej gdzie zmierza przeciwnik. Przykładowo może to być wysadzenie desantu w Rejkiawiku lub polowanie na okręty nawodne NATO 150 mil na zachód od Narviku.
W bazie możesz załadować odpowiednią do tego zadania broń. Jednak mazda zmiana uzbrojenia kosztuje Cię odrobinę cennego czasu. Tak samo z naprawą uszkodzeń.

Obrazek

Gra przewiduje uszkodzenia:

- sonaru holowanego
- sonarów pasywnych
- wyrzutni torpedowych
- napędu

Załadowanie broni i czas naprawy może spowodować, że wróg zdąży podejść do rejonu przeznaczenia i wykonać własną misję. To wszystko odbije się niekorzystnie na całej kampanii - przybliży wroga do wygranej.
Tak samo zniszczenie przez wroga Twojego okrętu nie musi od razu oznaczać końca kampanii. Zostajesz "odratowany" jednak rekonwalescencja zajmuje czas, w którym nieprzyjaciel nie próżnuje. Budzisz się z mocno przesuniętym znacznikiem skali na niekorzyść NATO w stosunku do Układu Warszawskiego:

Obrazek
(tu na potrzeby screena zatopienie na samym początku kampanii więc dramatu nie ma)


Red Storm Rising to świetna gra mająca w sobie znakomite proporcje poszczególnych składowych. Daje poczucie uczestniczenia w trzeciej wojnie światowej - kiedy Cold przeszło w Hot. Dziś można sie przy niej swietnie bawić jesli ktoś potrafi przezwyciężyć niechęć do mocno postarzałej grafiki i efektów dźwiękowych. Te z resztą były poprawione w różnych wersjach na platformach takich jak Atari ST, Amiga, Commodore 64 czy PC.
Niestety najbrzydziej gra wygląda na PC. Na eSTeku są fajniejsze dźwięki za to gra naprawdę ładnie wygladała i brzmiała na "amidze" (ale sam nie grałem). C-64 nieco trudniej ocenić bo to komputer 8 bitowy i ograniczenia sprzętowe narzucały nieco ubozsze rozwiązania. Jednak uważam, że RSR na komodorku wyglądało bardzo przyzwoicie.


Nie tak dawno temu wyszła gra bazująca na RSR o nazwie Cold Waters. Gra dosć mocno trzyma się oryginału. Przykładowo kampania jest niemal identyczna, torpedy zachowują się dokładnie tak samo na wabikach (2 typy reakcji) a gracz otrzymuje wiekszą swobodę manewrowania okrętem głównie w osi pionowej. Pod tym wzgledem CW prezentuje sie naprawdę nieźle. Przemawia do mnie estetyka interfejsu, grafika 2d i 3d i efakty dźwiękowe. Gorzej, że coś "nie pykło" z samą rozgrywką. Bolesnie odczuwa sie powtarzalnośc misji. Niektóre elementy gry działają słabo. To nie znaczy, że w oryginale było lepiej. To poczucie wielkiego niedosytu, ze przeskalowanie wizualno-dźwiękowe nie przekuło sie na przeskalowanie gameplayowe. Bo niestety przeciwnik nie stosuje wyrafinowanych taktyk. Niby w oryginale tez tego nie robił jednak poziom "sztucznej inteligencji" współgrał z całą resztą i o dziwo wcale nie było łatwo. Gra miała inną skale czasową. W CW jest bardziej "realistyczne" poczucie czasu - rozgrywka się nieco wydłuża. To i duży nacisk na zręcznościowe manewrowanie okretem zmienia jej ogólny odbiór. Kole w zmysły równiez powtarzalnośc misji i jak na dłoni widać, że ich losowość jest bardzo iluzoryczna. Co z tego, że okręt może byc raz bardziej na lewo czy na prawo skoro to w zasadzie niczego nie zmienia? W Red Storm Rising oryginalnym samo manewrowanie okretem nie było aż tak proste. Kurs i głębokosc po prostu najczęściej wpisuje sie z klawiatury. Niby nic a wrażenie zmienia sie kolosalnie. N prawdę nie ma się poczucia grania w grę arkadową. Bardziej liczy się planowanie od zręcznych palców.
Mnie osobiscie najbardziej doskwierał jednak brak rozwinięcia samej kampanii. Cos co było ciekawe 30 lat temu niekoniecznie jest przyjemne dzisiaj. Tam się to sprawdza a w CW już nie bardzo.

Podsumowując stare Red Storm Rising jest grą bardzo dobrą jak na tamte czasy. Przyjemnością z rozgrywki przewyższa Cold Waters - swego duchowego spadkobiercę. Zagrałem "chwilę" by zaprezentować grę w 20-30 minutowym filmiku. Zanim się obejrzałem wyszły niemal 2 godziny grania.

Grę można znaleźć na serwisach z grami abandonowanymi. Sam polecam Abandonia.com bo są tam też dodatki w postaci manuala oraz klawiszologii, która mocno ustępuje dzisiejszym standardom. Tytuł bez trudu działa na dosboxie - wystarczy plik exe przeniećś i upuścić na skrót od zainstalowanego DOSbox i mozna grać.

Zapis mojej "krótkiej" sesji:


youtu.be/lUP8_kMkIV4
Obrazek

Awatar użytkownika
PL_Cmd_Jacek
Administrator
Posty: 678
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:02
Lokalizacja: Będzin

Re: Red Storm Rising - sentymentalna podróż

#2

Post autor: PL_Cmd_Jacek » 06 kwie 2020, 20:06

:rtfm :ok:

Ja nigdy nie przeszedłem tej gry. Na pececie skomplikowanie gry mnie wtedy przerosło. Skupiłem się na Silent Service.
"Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać. Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie.
Po co mam czas tracić na mówienie do ściany ? Ściana i tak zawsze swoje wie" (by Indios Bravos)


Obrazek

Awatar użytkownika
pepe
Posty: 258
Rejestracja: 11 sty 2020, 22:24
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Red Storm Rising - sentymentalna podróż

#3

Post autor: pepe » 06 kwie 2020, 21:04

No ta gra nie była jakos bardzo skomplikowana ale mogła nieco odrzucać na pierwszy rzut oka. Z reszta na to cierpią niemal wszystkie symulatory współczesnych okrętów podwodnych - odarte z romantycznej wizji zmagania się człowieka z maszyną jak u-booty w I i II WŚ. Wszystkie wydaja się bardzo skomplikowane i niestety wszystkie miały gorszą grafikę od gier z okresu wojny.

Kontynuacja kampanii. Tym razem juz bardziej zdyscyplinowałem się w trzynamiu reżimu długości filmu. Od tej pory 1 film = 1-2 misja max.


youtu.be/FVoxAvExvU0

Miałem przechwycić grupę podwodną z rakietami przeciwokrętowymi. najcenniejszy okręt to Oscar. Niestety płynał w eskorcie aż 3 innych okrętów: 2 Victory i Sierra.
Oscar walił do mnie SUBROCami z dużej odległości. Udało mi się zatopić Victora i Sierrę ale dostałem torpedą i musiałem zwiewać :||
Obrazek

Awatar użytkownika
pepe
Posty: 258
Rejestracja: 11 sty 2020, 22:24
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Red Storm Rising - sentymentalna podróż

#4

Post autor: pepe » 06 kwie 2020, 22:34

Kolejna misja polegała na przechwyceniu okrętów podwodnych o napędzie klasycznym. Te miały za zadanie wysadzić jednostki Specnazu na norweskich plażach. Zamiast tego napotkały na swej drodze Komandora Pepe :bokser:


youtu.be/k4HCPWmkNSk
Obrazek

Awatar użytkownika
pepe
Posty: 258
Rejestracja: 11 sty 2020, 22:24
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Red Storm Rising - sentymentalna podróż

#5

Post autor: pepe » 06 kwie 2020, 23:24

Dwie następne misje.
Pierwsza to walka z grupą zwalczania okrętów podwodnych, mających przetrzeć szlak do dużej operacji desantowej:


youtu.be/jhRhYZeAd6M

Następnie rozprawienie się właśnie z grupą desantową w eskorcie 2 Udaloy'ów


youtu.be/y9SspvHgPms
Obrazek

Awatar użytkownika
PL_Cmd_Jacek
Administrator
Posty: 678
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:02
Lokalizacja: Będzin

Re: Red Storm Rising - sentymentalna podróż

#6

Post autor: PL_Cmd_Jacek » 08 kwie 2020, 16:19

Fajnie się to ogląda. Szczególnie filmiki na końcu misji. Graj dalej i publikuj. Jestem ciekawy zakończenia. Wojska NATO wyparły częściowo Układ Warszawski z zachodnich Niemiec, ale dalej jest jeszcze klin, który należy zniwelować.

:kawa
"Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać. Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie.
Po co mam czas tracić na mówienie do ściany ? Ściana i tak zawsze swoje wie" (by Indios Bravos)


Obrazek

Awatar użytkownika
pepe
Posty: 258
Rejestracja: 11 sty 2020, 22:24
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Red Storm Rising - sentymentalna podróż

#7

Post autor: pepe » 08 kwie 2020, 17:33

Dzięki, nagrałem już więcej ale nie wklejałem bo wstyd przyznać ale zarwałem nockę. Wczoraj miałem przerwę bo zajmowałem się dłubaniem w misji, o której Ci wspominałem na privie bo około 120 triggerów się rypło :sciana:

Misja 6 czyli atak na grupę nawodną i pogoń za URGĄ.


youtu.be/VDg3ktNtYU4

Tuż po misji komunikat z Dowództwa o wykryciu przez satelity grupy z lotniskowcem kierującej się w stronę Spitsbergenu. Niestety załoga nie ochłoneła po walce a z mapy od razu ładuje się kolejna bitwa, która dopiero w następnym filmie.


Misja 7


youtu.be/Bt4Xe1wJUjM

Jak pisałem wyżej przypadkiem natrafiam na wrogi okręt podwodny. Jest nim Victor III, który nagle pojawia się bardzo blisko tuż przed dziobem. Obaj błyskawicznie strzelamy torpedy, które zaliczają trafienia. Nie było jak manewrować by uniknąć ataku. Uszkodzony wracam do bazy by się przezbroic i naprawić a następnie szybko z powrotem przechwycic grupę z lotniskowcem.
Topię wszystkie okręty poza samym lotniskowcem typu Kiev. Drań ucieka i nie mogę go odszukać. Za to w misji udaje mi się zatopić Alfę :bokser:


Misja 8


youtu.be/ouE2kVrIGf4

Zadanie to pzrechwycenie powracających z Atlantyku okrętów z rakietami przeciwokrętowymi, poruszających się pod eskortą okrętów podwodnych o napędzie klasycznym. to bardzo trudny zestaw do walki bo "klasyki" są bardzo ciche a taki Oscar potrafi walić subrocami. Jednak pierwsze spotkanie to idący przed grupą główną Victor.
Główna bitwa to prawdziwa mordęga - złe warunki hudroakustyczne dają ogromną przewagę elektrykom. Te atakują z bardzo małych odległości. Okrętem z pociskami okazuje sie nie Oscar a Juliett.

Po tym scenariuszu NATO zdobywa bardzo duza przewagę - koniec wojny jest juz blisko :wszystkook:
Ostatnio zmieniony 09 kwie 2020, 5:56 przez pepe, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Awatar użytkownika
pepe
Posty: 258
Rejestracja: 11 sty 2020, 22:24
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Red Storm Rising - sentymentalna podróż

#8

Post autor: pepe » 08 kwie 2020, 17:45

Misja 9


youtu.be/w0hcxHI_mHU

Wróg przygotowuje się do desantu w Norwegii. Ten etap składa się z 2 ciężkich bitew. W pierwszej zostaje uszkodzony.
Z uwagi na powagę sytuacji (grupa desantowa blisko punktu docelowego) ryzykuję atak mając poważnie uszkodzony okręt i niewiele broni. Plan był taki, żeby zaatakować, zniszczyć jak najwięcej się da i uciekać. Grę zaczynam pingając bo tylko aktywny działa. Udaje mi się pzreprowadzić skuteczny atak i wtedy.... dzieje się coś czego nie przewidziałem. Przez niedopatrzenie uderzam w dno lawirując na płytkich wodach (zapomniałem sprawdzić głębokości)

Wraz z załogą, która przeżyła, trafiam na rekonwalescencję. Cały progres NATO idzie w diabły. Kurka, czy tylko ja walczę w tej wojnie? :beksa:
Ostatnio zmieniony 09 kwie 2020, 5:56 przez pepe, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Awatar użytkownika
pepe
Posty: 258
Rejestracja: 11 sty 2020, 22:24
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Red Storm Rising - sentymentalna podróż

#9

Post autor: pepe » 08 kwie 2020, 18:16

Szlag by to! sprawdziłem stany gry i okazało się, że po tej porażce w misji 9 zapomniałem zapisać :(

Misja 10 - czyli ponowne podchodzenie do grupy mającej ochronić desant w Trondheim


youtu.be/pXG_eEQj2iY

Tym razem poszło gładko, z małym zużyciem środków ogniowych i bez uszkodzeń.
Ostatnio zmieniony 09 kwie 2020, 5:57 przez pepe, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Awatar użytkownika
PL_Cmd_Jacek
Administrator
Posty: 678
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:02
Lokalizacja: Będzin

Re: Red Storm Rising - sentymentalna podróż

#10

Post autor: PL_Cmd_Jacek » 08 kwie 2020, 18:19

Dlaczego Ruskie idą na Norwegię ???? Zamiast cisnąć dalej Niemcy, otwierają nowy front. Z drugiej strony jednak hamerykanska technologia jest the Best :-). Torpeda trafia i to nie jeden raz a okręt żyje dalej, za to ruskie padają jak muchy LOL.
"Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać. Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie.
Po co mam czas tracić na mówienie do ściany ? Ściana i tak zawsze swoje wie" (by Indios Bravos)


Obrazek

Awatar użytkownika
pepe
Posty: 258
Rejestracja: 11 sty 2020, 22:24
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Red Storm Rising - sentymentalna podróż

#11

Post autor: pepe » 08 kwie 2020, 19:15

Kurde no nie wiem, wydaje się, że to kwestia poziomu trudności. Gram na Serious (stopnie to Introductory, Normal, Serious, Ultimate) i uważam ten tryb na dość fajny do grania bo nie jest łatwo ale i komputer pomaga przykładowo w identyfikacji celów.

Na ultimate trzeba cele identyfikować samemu - co jest ok. Z drugiej strony wszystkie okręty wroga mają więcej HP i tak na przykład w Udaloya trzeba wywalić aż 2 Mk48 - co uważam za przegięcie w drugą stronę.

Generalnie następny raz zagram na ultimate - może byc niezłym wyzwaniem bardziej z powodu konieczności częstszych wizyt w porcie. A to przełozy się na sukcesy Sowietów na lądzie.


Misja 11


youtu.be/trJ8UK0YvMI

Atakuję grupę desantową na płytkich wodach. Tym razem nie ryję po dnie. Szaleńczy atak okręty typu Kashin powoduje że muszę w wielkim chaosie przerwać atak i zająć sie obroną. Walka na noże kończy się moim sukcesem ji moge scigać uciekające, choc bezbronne okręty z żołnierzami na pokładzie. Kpię z ich niemocy idąc płytko, kawitując, używając peryskopu i nawet radaru :)

Misja przeważa szalę NATO i cały pasek jest juz zapełniony niebieskim kolorem. W błysku fleszy przywódcy obu państw ściskają sobie dłonie. Jak bardzo teatralne te gesty świadczy fakt, że Sowieci wysyłają w morze broń ostateczną - okręty z międzykontynentalnymi rakietami balistycznymi.
Ja jestem uszkodzony i praktycznie bez torped. Muszę się przezbroić - być może nie w pełni. Kolejna misja może być arcyciekawa :punk
Ostatnio zmieniony 09 kwie 2020, 5:57 przez pepe, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Awatar użytkownika
pepe
Posty: 258
Rejestracja: 11 sty 2020, 22:24
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Red Storm Rising - sentymentalna podróż

#12

Post autor: pepe » 08 kwie 2020, 20:24

Ostatnia misja 12


youtu.be/qrzuuRahDKs

W krytycznym momencie wojny, kiedy Sowieci zostali brutalnie odarci ze złudzeń, że mogą wygrać konwencjonalnie, ostatnim rzutem wysyłają w morze okręty z nuklearnej triady. Tymczasem mój USS Greenling - okręt przestarzałego typu Permitma ledwie kilka torped i uszkodzony sonar pasywny jak i jedną wyrzutnię.
Decyduję się na szybki kurs do bazy. Tam naprawiam sonar i doładowuje torped do raptem 10 sztuk. Na naprawę wyrzutni w obliczu atomowej zagłady nie moge juz tracić czasu. Wyruszam.

Rosjanie lubujący się we wszelakich "maskirovkach" tradycyjnie wysyłają w morze 2 grupy. Jednak po tylu stoczonych bitwach nie dają sie wciągnąć w pułapkę - mam za mało torped by zatopić obie grupy. Od razu kieruję się w mniej przyjazny rejon i tak godzinami tropię niszczyciela światów.

W końcu pierwszy oficer raportuje słaby kontakt sonarowy. Na moje skinienie XO oznajmia w głośnikach sakramentalne dla każdego podwodniaka:

All hands on battle stations!

Zaczyna się smiertelny bój. Warunki hudroakustyczne nie nalezą do najkorzystniejszych. Jednak nieprzyjaciel wykrwawiony w poprzednich bojach rzuca mieszankę starych i nowych, klasycznych i atomowych okrętów. Tak udaje mi się wykryć starszy typ November.
gorzej, że nie widać reszty. decyduję się na lustrowanie głębin z pomocą sonaru aktywnego. Tak jednego po drugim zatapiam wszystkie okręty eskorty.
Podejrzewam, że Sowieci do ostatniego boju rzucą swój najnowoczesniejszy z nosicieli rakiet balistycznych. Sonarzysta potwierdza moje obawy - to typ Delta IV, znacznie bardziej cicha niz poprzednia Delta III.

Ryzykuję atakiem torpedowym na granicy zasięgu.

....


Na ulicach Kremla pojawiają się czołgi. To wojsko wkracza do budynków rządowych i w obawie przed atomowym holokaustem dokonuje przewrotu na najwyższych szczeblach władzy. Pokonani i upokorzeni Sowieci obserwują w swych telewizorach transmitowana na cały świat defiladę wojsk NATO w Nowym Jorku.

---------------------------------------------
Koniec kampanii - świetna gra z czasów mojego dzieciństwa.
Ostatnio zmieniony 09 kwie 2020, 5:58 przez pepe, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Awatar użytkownika
PL_Cmd_Jacek
Administrator
Posty: 678
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:02
Lokalizacja: Będzin

Re: Red Storm Rising - sentymentalna podróż

#13

Post autor: PL_Cmd_Jacek » 08 kwie 2020, 21:19

:punk

dzięki za te filmiki.
A ja jak skończę "Ciche zwycięstwo" to jeszcze raz przeczytam "Czerwony sztorm"
"Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać. Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie.
Po co mam czas tracić na mówienie do ściany ? Ściana i tak zawsze swoje wie" (by Indios Bravos)


Obrazek

Awatar użytkownika
pepe
Posty: 258
Rejestracja: 11 sty 2020, 22:24
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Red Storm Rising - sentymentalna podróż

#14

Post autor: pepe » 09 kwie 2020, 5:58

Poprawiłem numerację zarówno na playliście jak i tutaj na forum.
Obrazek

ODPOWIEDZ