Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin
po informacji na Discordzie
Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum

Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu

Zapraszamy na serwer głosowy

DISCORD

R2 - ppor. Bartosz "Kosa" Wiśniowski - Drôle de guerre

Walki polskich pilotów pod niebem Francji 1940

Moderator: PL_CMDR Blue R

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7068
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

R2 - ppor. Bartosz "Kosa" Wiśniowski - Drôle de guerre

#1

Post autor: PL_CMDR Blue R » 05 mar 2026, 21:20

Obrazek

29 marca 1940 Cambrai, Wschodnia Francja
Po przybyciu do Cambrai na Polaków czekali piloci z całej eskadry, którzy nie mogli doczekać się zapoznania z nowymi kolegami. Jednak deszczowa aura, która przyszła następnego dnia, znów pokrzyżowała plany. Pozwoliła jednak na zapoznanie się z planami, jakie wobec dywizjonu w którym służyli miał sztab. Nie licząc jednostek broniących wybrzeża, byli najdalej wysuniętą na północ jednostką Francuską. Ich zadaniem była obrona odcinka na południe od Lille, a na północ od Laonu, za które odpowiedzialne były dwa dywizjony Brytyjskie. Natomiast w razie ataku na Belgię, dywizjon miał wspomóc obronę Belgów nad Mons, Charleroi aż do Liege.

Major Frédéric Geille pod koniec opisu sytuacji powiedział:
-A jak nic się nie zmieni, to za jakiś czas wymienią nas na inną jednostkę, a tu dadzą kogoś, aby odpoczął. Już nie pierwszy raz zresztą. Jedyne potwierdzone zestrzelenie w dywizjonie odnieśliśmy poza Cambrai. Tutaj, nie będę was oszukiwać, przez całą jesień i zimę trzy razy ścigaliśmy Niemców. Jeden raz udało się ich nawet dogonić i kapitan Kerangueven z 5-tej eskadry porządnie uszkodził niemieckiego zwiadowcę, ale potem ten uciekł w chmury. Utraciliśmy kontakt, ale Holendrzy wyłowili potem niemieckich pilotów, więc to chyba byli ci. W każdym razie nie dolecieli do domu. Możliwe, że taki sam los spotkał tego Dorniera, którego we wrześniu uszkodził nad Renem chorąży Romey, wtedy stacjonowaliśmy na wschodzie. Tak więc każda eskadra ma po jednym prawdopodobnym Dornierze. No i jeszcze jedyne w pełni potwierdzone zestrzelenie. Chorąży Moret nad Bad Bergzabern zestrzelił Henschla. Na pomoc przyszły mu Messerschmitty, ale udało się ich przegonić, a tego jednego posłać na ziemię. Więc jak słyszałem, wy macie znacznie lepsze wyniki za 1 miesiąc, niż my przez całą tą "Śmieszną Wojnę" (Drôle de guerre). Ale idzie wiosna. Pogoda się poprawi, to i Niemcy pewnie będą znów próbować swoich sił. Wszystko jasne? - zapytał, jakby niezbyt pewny, czy polscy piloci go dobrze rozumieją.

Morane 393 - 19400329 - Mapa.jpg
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Cmd_Jacek
Administrator
Posty: 1623
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:02
Lokalizacja: Będzin / Ploiesti

Re: R2 - ppor. Bartosz "Kosa" Wiśniowski - Drôle de guerre

#2

Post autor: PL_Cmd_Jacek » 09 mar 2026, 17:25

Wydaje się że wszystko jasne, aczkolwiek nie wszystko zapamiętałem. Chciałbym wiedzieć kiedy my zaczniemy nasze loty bojowe.
"Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać. Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie.
Po co mam czas tracić na mówienie do ściany ? Ściana i tak zawsze swoje wie" (by Indios Bravos)


Obrazek

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7068
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R2 - ppor. Bartosz "Kosa" Wiśniowski - Drôle de guerre

#3

Post autor: PL_CMDR Blue R » 09 mar 2026, 19:42

-Jak tylko pogoda się poprawi - powiedział major i jak się okazało się, ze było w tym sporo racji.

Pierwszy lot odbyto 2 kwietnia, aby zapoznać polskich pilotów z okolicą, a drugi 4 kwietnia, gdy mieli sami prowadzić i potem oznaczyć na mapie miejsca, które odwiedzili, a Francuzi porównywali to z tym, co sami zaobserwowano. Podczas tego lotu wyszło, że przy zmianie kanałów radiowych sierżant Flanek miał problem ze złapaniem właściwego kanału (choć jak twierdził "zrobił wszystko prawidłowo"), natomiast "Kosa" gdy wylądował dowiedział się, że nie odpowiadał na wezwania podczas podchodzenia do lotniska. A nie odpowiadał, bo nikt go nie wołał. Major zdecydował, że następny lot musi odbyć się celem zestrojenia radia, gdyż w trakcie boju nie można sobie pozwolić na takie problemy. Ale u góry ktoś miał inne plany i znów pogoda się załamała. Znów lotnisko tonęło w błocie, a oni czekali na lot, podczas którego zajmą się radiostacjami.
I podczas takiego deszczowego wieczora sierżant Flanek wraz z "Kosą" wdali się w rozmowę z chorążym Antoine Moretem, jednym z pilotów eskadry, który miał zestrzelenie, ale rozmowa zeszła na pogodę. Sierżant Flanek powiedział:
-Normalnie tropiki. Pada. Tylko zimno, nie ciepło. - mówił kalecząc francuski, ale chyba w zrozumiały sposób, gdyż chorąży zaśmiał się i zapytał:
-Zastrzyk na Malarię wziąłeś?
Wśród śmiechu, chorąży zapytał o zastrzyki (szczepienia?), które przechodzili polscy piloci i odpowiedź, którą uzyskał chyba go przeraziła, bo odsunął się dalej od Polaków, jakby byli zakaźnie chorzy i zapytał:
-Wy naprawdę prawie na nic się nie szczepiliście? Musicie iść do lekarza dywizjonowego!
-Chorowity naród, poruczniku - powiedział po Polsku Flanek do Kosy, po czym odezwał się do chorążego - My zdrowi, chorąży. A wy ile razy szczepieni? - powiedział wspomagając się gestykulacją, na co chorąży zaczął wymieniać całą listę, z której nawet "Kosa" nie rozumiał wszystkiego (w końcu uczyli się lotniczych słówek, a nie medycznych), którą skończył słowami - I wszystkie są obowiązkowe dla pilotów wojskowych. Musicie iść do lekarza dywizjonowego! - powtórzył
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Cmd_Jacek
Administrator
Posty: 1623
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:02
Lokalizacja: Będzin / Ploiesti

Re: R2 - ppor. Bartosz "Kosa" Wiśniowski - Drôle de guerre

#4

Post autor: PL_Cmd_Jacek » 11 mar 2026, 7:44

Zastrzyki ? Przecież nie jestem chory. Jak zachoruje to się będę leczyć. :rtfm
"Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać. Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie.
Po co mam czas tracić na mówienie do ściany ? Ściana i tak zawsze swoje wie" (by Indios Bravos)


Obrazek

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7068
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R2 - ppor. Bartosz "Kosa" Wiśniowski - Drôle de guerre

#5

Post autor: PL_CMDR Blue R » 11 mar 2026, 20:52

-Dokładnie. Zachorujemy to się leczymy, nie, to zdrowi jesteśmy! - zaśmiał się Flanek.

Jakie było zaskoczenie, gdy następnego dnia od majora Geille otrzymali rozkaz udania się do lekarza, który czekał na nich z całą listą szczepień, które mieli przechodzić co kilka dni. Na dzień dobry było szczepienie przeciwko Malarii. Kapitan Łaszkiewicz powiedział:
-Raz kozie śmierć!
I jako pierwszy siadł na krześle. Tymczasem sierżant Flanek spojrzawszy na tą listę, odwrócił ku "Kosie" wzrok w którym widać było poczucie winy i powiedział:
-Ale ja o Malarii tylko tak wczoraj żartowałem, panie poruczniku.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Cmd_Jacek
Administrator
Posty: 1623
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:02
Lokalizacja: Będzin / Ploiesti

Re: R2 - ppor. Bartosz "Kosa" Wiśniowski - Drôle de guerre

#6

Post autor: PL_Cmd_Jacek » 14 mar 2026, 15:39

No to wykrakałeś, psia mać.

No nic - w sumie mam nadzieję, że mnie to nie uziemi.
"Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać. Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie.
Po co mam czas tracić na mówienie do ściany ? Ściana i tak zawsze swoje wie" (by Indios Bravos)


Obrazek

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7068
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R2 - ppor. Bartosz "Kosa" Wiśniowski - Drôle de guerre

#7

Post autor: PL_CMDR Blue R » 15 mar 2026, 13:45

Jedyne co ich uziemiało to pogoda i do 21 kwietnia 1940 roku wykonali tylko kilka krótkich lotów na dostrojenie radia, a w tym czasie wojna przeniosła się do ponownie Skandynawii, tym razem zaczynając od uderzenia Niemców. Najpierw Brytyjski okręt podwodny (o tym, że był Polski dowiedziano się dopiero w maju) zatopił niemiecki transportowiec Rio de Janeiro, potem Niemcy wylądowali w Danii i Norwegii, a już kilka dni później Brytyjczycy zawiadamiali, ze ich wojska przybyły do Norwegii (znacznie szybciej, niż zbierano się do Finlandii), a na dodatek niemieckie okręty całkowicie zniknęły z Atlantyku. Najwyraźniej cała siła Niemiecka koncentrowała się teraz na kolejnym kraju. Do 21 kwietnia, gdy wreszcie polski klucz miał wykonać samodzielny patrol, w Norwegii udało się bez strat otoczyć wojska Niemieckie, które wylądowały w Trondheim i Narviku i zablokować pod Lillehammer wojska idące od południa. Wiele zapowiadało, że teraz tam będzie toczyć się wojna.

Tym razem patrol na zestrojenie radia odbył się bez przeszkód. Najwyraźniej polscy mechanicy dobrze sprawili się podczas wymuszonej przerwy. Po locie znów udali się lekarza po kolejny wymuszony zastrzyk i wieczorem w kantynie siedzieli z grobowymi minami. Mieli tu odbywać staż i to w jednostce z zestrzeleniami, a na razie jedyne, czego się nauczyli, to, ze pogoda uziemia lotnictwo (co też zdarzało się w Polsce), a nawet jak nie uziemia, to są na bocznym odcinku, a Niemcy skierowali się w inną stronę. Koledzy, których wysłano do Alzacji na pewno widzieli więcej walki. Francuskich pilotów też ta bezczynność chyba denerwowała, bo jednym z tematów rozmów w kantynie oficerskiej było "kiedy wyślą nas znów na front wschodni". Tego dnia porucznik Dubreuil zaproponował:
-Jutro ma się utrzymać dobra pogoda. Panowie, skoro łączność już działa i obszar znacie, proponuję jutro przećwiczyć walkę powietrzną. Pojedynki jeden na jeden do wejścia na ogon. 3 próby. To pomoże nam odkleić to błoto, którym się obkleiliśmy. Panowie Polacy dołączą?
Kapitan Łaszkiewicz powiedział:
-Zawsze lepsze to, niż siedzieć na lotnisku. Bartoszu? Też weźmiecie w tym udział?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Cmd_Jacek
Administrator
Posty: 1623
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:02
Lokalizacja: Będzin / Ploiesti

Re: R2 - ppor. Bartosz "Kosa" Wiśniowski - Drôle de guerre

#8

Post autor: PL_Cmd_Jacek » 20 mar 2026, 19:50

Oczywiście, że wezmę w tym udział. Bez dwóch zdań. Czas się zabrać za poważne ćwiczenia.
"Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać. Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie.
Po co mam czas tracić na mówienie do ściany ? Ściana i tak zawsze swoje wie" (by Indios Bravos)


Obrazek

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7068
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R2 - ppor. Bartosz "Kosa" Wiśniowski - Drôle de guerre

#9

Post autor: PL_CMDR Blue R » 21 mar 2026, 13:25

23 kwietnia 1940, okolice Cambrai
11:52
Pojedynki odbywały się według znanej i w Polsce formy. Minięcie się, po czym walka manewrowa i wygrywał ten, który wszedł przeciwnikowi na ogon, po czym oddalano się i znów rozpoczynano pojedynek. I tak trzy razy. Kapitan Łaszkiewicz i porucznik Dubreui pojedynkowali się jako piersi. W pierwszej, długiej walce wygrał porucznik Debreui, ale potem w krótszym czasie dwa następne pojedynki.
Przeciwnikiem Bartosza został podporucznik Georges - Léon Pissotte, który był jednym z reprezentantów jednostki, gdy polski klucz był kierowany na front. Uścisnęli sobie dłonie na lotnisku, wystartowali razem i po osiągnięciu odpowiedniej wysokości skręcili w dwie strony. Po zatoczeniu koła minęli się i teraz następował moment sprawdzenia... Kto lepiej manewruje. Bartosz już wcześniej rozważył plan. Ostry skręt w prawo lub lewo pozwalał na pełne wykorzystanie siły maszyny, ale jak przeciwnik zrobiłby to samo, nie zyskałby nic. [manewrowanie]. Ósemka, czy Świeca odpadały. Jeszcze w walce z Messerchmidtem by je rozważył, ale teraz nie musiał obawiać się, że podporucznik go przy przelocie ostrzela. W zasadzie poza Pętlą, to lepiej było liczyć, że on ze swoim refleksem lepiej wymanewruje kolegę. Jeszcze tylko Pętla mogła wchodzić w grę. Co prawda jak podporucznik ją zauważy, to może wykorzystać przeciw Kosie, ale jak nie zauważy, to zręcznym manewrem mógł zakończyć pojedynek przy jednym sprawnym manewrze.

Morane 393 - 19400423 - 1152 - Pojedynek1.jpg


=====
Dopisek. Manewry mają tą zaletę, ze negują jeszcze obrażenia. Ale tobie to nie grozi, więc manewrowanie (poprawa pozycji o 2 bez negowania obrażeń) to najlepsza, bezpieczna opcja (z tym, ze przeciwnik też może tego użyć i wyjść na 0). Pętla jako jedyna ma taką premię, że zmienia przy udanej na pozycję ścigający... No, ale w razie porażki, to przeciwnik zyska 1 pozycję. Plus on swoim manewrem może też zyskać kolejne. Więc tu jest pewne ryzyko, ale też możliwa nagroda.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Cmd_Jacek
Administrator
Posty: 1623
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:02
Lokalizacja: Będzin / Ploiesti

Re: R2 - ppor. Bartosz "Kosa" Wiśniowski - Drôle de guerre

#10

Post autor: PL_Cmd_Jacek » 21 mar 2026, 14:11

Po minięciu przeciwnika nie zwlekam ani chwili. Zamiast wchodzić w zachowawczą walkę manewrową, decyduję się na odważny ruch. Pociągam drążek do siebie, wprowadzając maszynę w ciasną pętlę – chcę go zaskoczyć i od razu przejąć inicjatywę. Mój MS.406 posłusznie wspina się ku górze, a ja skupiam się na utrzymaniu energii i precyzji manewru. Jeśli wszystko pójdzie jak trzeba, wyjdę mu na ogon jeszcze w tej fazie starcia.

"Pętla", a jak nie wyjdzie to będę korzystał z refleksu.
"Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać. Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie.
Po co mam czas tracić na mówienie do ściany ? Ściana i tak zawsze swoje wie" (by Indios Bravos)


Obrazek

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7068
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R2 - ppor. Bartosz "Kosa" Wiśniowski - Drôle de guerre

#11

Post autor: PL_CMDR Blue R » 21 mar 2026, 14:40

Gdy Kosa był w połowie pętli, dostrzegł, jak Francuz zakręcając pochyla maszynę. Chyba go nie widział jak wystrzelił do góry i miał teraz przewagę. Będąc na szczycie Kosa spoglądał na przeciwnika. Czy zauważy go i zacznie manewrować, aby skontrować jego manewr, czy może da się zaskoczyć. Nie dał się zaskoczyć. Dostrzegł Kosę i zaczął wspinać się w jego stronę. Kosa miał przewagę... Mógł postawić manewr w tak ostry skręt, że prawie zemdleje, ale na pewno wyjdzie na ogon przeciwnika, albo wykorzystać sytuację, że obserwuje przeciwnika i trzymając się na lepszej pozycji, poczekać na jego błąd... Gdyby przeciwnikiem był Messerschmitt na pewno by teraz strzelał, bo miał dobrą pozycję, ale mieli wchodzić sobie na ogony więc, co najwyżej po locie mógł powiedzieć podporucznikowi jak ten się odsłonił...

Morane 393 - 19400423 - 1153 - Pojedynek1.jpg

=====
Pętla - udana +1 pozycja

Manewrowanie Kosa: 22
Manewrowanie Przeciwnik: 20

Końcowa pozycja: Lepsza.
Czy użyć Refleksu na zwycięstwo, czy trzymać asa w rezerwie?

(w razie braku, propozycja brzmi "manewrowanie", gdyż tylko Pętla całkowicie udana (30% szans) daje jedyny lepszy wynik.)
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Cmd_Jacek
Administrator
Posty: 1623
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:02
Lokalizacja: Będzin / Ploiesti

Re: R2 - ppor. Bartosz "Kosa" Wiśniowski - Drôle de guerre

#12

Post autor: PL_Cmd_Jacek » 21 mar 2026, 15:14

Mam go. Pętla zadziałała – jestem w lepszej pozycji i teraz nie mogę tego zmarnować. Nie ma sensu ryzykować kolejnego akrobatycznego manewru, wystarczy spokojnie docisnąć przewagę. Wchodzę do ataku, trzymając go pod presją, jednocześnie pilnując manewrowania, żeby nie oddać inicjatywy. Jeśli utrzymam tempo i przewagę energii, w następnej fazie powinienem już siedzieć mu na ogonie i zakończyć ten pojedynek.

(Manewrowanie i wejście w atak, refleks zostawiam sobie na koniec jak nie wyjdzie)
"Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać. Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie.
Po co mam czas tracić na mówienie do ściany ? Ściana i tak zawsze swoje wie" (by Indios Bravos)


Obrazek

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7068
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R2 - ppor. Bartosz "Kosa" Wiśniowski - Drôle de guerre

#13

Post autor: PL_CMDR Blue R » 21 mar 2026, 19:45

Przez chwilę Kosa trzymał się w tylnej sferze ściganego Morana i wtedy stało się coś niespodziewanego. Podporucznik się poddał? Nagle praktycznie sam wleciał mu pod celownik, aż Kosę zamurowało. Nie, nie było to poddanie się, bo zaraz potem umknął w bok, zanim zaskoczony Kosa powiedział "mam go". Ale "Kosa" nie chciał teraz wykłócać się, że miał punkt, zwłaszcza, że sprawnie ruszył za podporucznikiem i już kilkanaście sekund później znów znalazł się za jego ogonem i bez żadnych sporów mógł zameldować:
-Mam go.
Podporucznik Pissotte zaraz potem potwierdził punkt dla "Kosy".

Morane 393 - 19400423 - 1154 - Pojedynek1.jpg

Znów zebrali się w parę i wznieśli na wymaganą wysokość. Kolejny raz potwierdzili gotowość i wykonali zwroty, tym razem w przeciwną stronę. Szykując się do minięcie "Kosa" zastanowił się. Powtórzyć swój manewr, czy tym razem spróbować czegoś innego...

Morane 393 - 19400423 - 1159 - Pojedynek2.jpg
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Cmd_Jacek
Administrator
Posty: 1623
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:02
Lokalizacja: Będzin / Ploiesti

Re: R2 - ppor. Bartosz "Kosa" Wiśniowski - Drôle de guerre

#14

Post autor: PL_Cmd_Jacek » 22 mar 2026, 1:22

Nie ma co zmieniać dobrej taktyki. Powtarzam manewr. Jeśli trzeba to wykorzystam refleks.
"Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać. Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie.
Po co mam czas tracić na mówienie do ściany ? Ściana i tak zawsze swoje wie" (by Indios Bravos)


Obrazek

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7068
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R2 - ppor. Bartosz "Kosa" Wiśniowski - Drôle de guerre

#15

Post autor: PL_CMDR Blue R » 22 mar 2026, 19:21

Gdy "Kosa" już był w połowie pętli, dostrzegł, że podporucznik również postanowił wykonać ten manewr. "Kosa" postanowił ciut opóźnić opadanie, aby spaść na ogon francuskiego pilota, gdy ten rzuci się na niego. Przeciągnął maszynę, zaczął spadać, wyrównał... i nie znalazł przeciwnika. Szybko rozejrzał się dookoła i nagle spojrzał w górę. Francuz skończywszy Immelmanna najwyraźniej szukał Kosy wyżej. Bartosz nie czekał na utratę szybkości, tylko wykorzystując pęd maszyny natychmiast podbił do góry. Miał tą przewagę, że nie widziano go, choć teraz tracił moc... Jak tylko przeciwnik go zauważy, może zanurkować, ale to Kosa powinien dalej mieć przewagę.... Ku zaskoczeniu "Kosy" podporucznik kołysał maszynę na boki, aby się rozejrzeć, ale dalej tak, że Kosa niezauważony mógł się wznosić. Na dodatek Francuz zmniejszył moc silników i na ryczącym silniku, mimo wspinania "Kosa" mógł utrzymać dystans. To było aż zbyt łatwe. Leciał teraz kilkanaście metrów poniżej Francuza i tylko musiał lekko szarpnąć ster, aby wyskoczyć na jego ogonie i zameldować "mam cię"... Ale to było aż zbyt łatwe... Przecież on łapał tego francuskiego pilota jak uczniaka... Czy on naprawdę był tak kiepski w lataniu, ze Polsce by go nawet do szkoły lotniczej nie przyjęli?

Morane 393 - 19400423 - 1200 - Pojedynek2.jpg
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

ODPOWIEDZ