|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Moderator: PL_CMDR Blue R
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
- Rozumiem nie ma problemu.
I wyjął swój mały notes w którym odnotował kto opuszcza pokład.
I wyjął swój mały notes w którym odnotował kto opuszcza pokład.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7356
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Do Malty dotarli 5 listopada, w bardzo ważny dzień dla polskich lotników. 21 lat wcześniej porucznik pilot Stefan Bastyr we Lwowie uruchomiwszy zdobyte samoloty wykonywał pierwsze loty lotnictwa niepodległej ojczyzny. Był to Polski Dzień Lotnictwa, ale polskich lotników bardziej tego dnia interesowała wyspa do której zmierzali, bo choć na pewno nie był to koniec podróży, to jednak wreszcie docierali do sojusznika.
Gdy statek dobił do nabrzeża i położono trap, na pokład weszli sanitariusze i zaczęli zabierać osoby, które nawet nie mogły ustać. Na szczęście tych było niewiele i reszta "chorujących" zeszła o własnych siłach na ląd, wsiadając do czekających autobusów. Postój w porcie był niezwykle krótki. Jeszcze dobrze autobusy nie zdążyły zniknąć z pola widzenia, gdy zaczęto szykować się do wyjścia. Powód pośpiechu okazał się prozaiczny, odtąd nie mieli płynąć sami. Wraz z frachtowcem pod jakaś banderą kolonii Brytyjskiej byli odtąd prowadzeni przez okręt francuskiej marynarki wojennej.
I jego obecność wywołała pod pokładem sporo rozmów o powodzie tej eskorty. Czy Niemcy byli także na Morzu Śródziemnym? Czy atakowali wszystkie statki płynące do Francji, nawet neutralnych bander?
Sierżant Żak powiedział:
-Niektórzy oficerowie wspominali, że generał Franco wspiera Hitlera i pozwolił im korzystać z baz na wybrzeżu... Choć do tego oficjalnie się nie przyzna. Porucznik Żwirko to nawet woli siedzieć na pokładzie. Mówi, że się opala, ale teraz mnie tak te niemiecka marynarka wojenna bardziej martwi. Nie umiem pływać, a szkoda, aby tyle wysiłku w ucieczkę poszło na dno... A pan porucznik, co sądzi o tym? - zapytał Ludwika
Gdy statek dobił do nabrzeża i położono trap, na pokład weszli sanitariusze i zaczęli zabierać osoby, które nawet nie mogły ustać. Na szczęście tych było niewiele i reszta "chorujących" zeszła o własnych siłach na ląd, wsiadając do czekających autobusów. Postój w porcie był niezwykle krótki. Jeszcze dobrze autobusy nie zdążyły zniknąć z pola widzenia, gdy zaczęto szykować się do wyjścia. Powód pośpiechu okazał się prozaiczny, odtąd nie mieli płynąć sami. Wraz z frachtowcem pod jakaś banderą kolonii Brytyjskiej byli odtąd prowadzeni przez okręt francuskiej marynarki wojennej.
I jego obecność wywołała pod pokładem sporo rozmów o powodzie tej eskorty. Czy Niemcy byli także na Morzu Śródziemnym? Czy atakowali wszystkie statki płynące do Francji, nawet neutralnych bander?
Sierżant Żak powiedział:
-Niektórzy oficerowie wspominali, że generał Franco wspiera Hitlera i pozwolił im korzystać z baz na wybrzeżu... Choć do tego oficjalnie się nie przyzna. Porucznik Żwirko to nawet woli siedzieć na pokładzie. Mówi, że się opala, ale teraz mnie tak te niemiecka marynarka wojenna bardziej martwi. Nie umiem pływać, a szkoda, aby tyle wysiłku w ucieczkę poszło na dno... A pan porucznik, co sądzi o tym? - zapytał Ludwika
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
- Coś jest na rzeczy, bo przecież tu są Brytyjczycy mimo to "francuziki" nas eskortują.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7356
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Jeden z rozmówców powiedział:
-Pan będzie tu z nami pod pokładem, czy może na noc wybiera się na pokład? Jak zgaśnie światło, to my tu się potopimy nocy, jak nas storpedują.
Inny odciął się:
-A co to dla ciebie za różnica? I tak pływać nie umiesz, więc jak statek pójdzie na dno, to ty najlepiej z nim na dno i biegnij po dnie do brzegu.
Sierżant Żak powiedział:
-To chyba lepiej spać za dnia, a w nocy opatulić się w koc i spędzać noc na pokładzie, obok szalupy...
-A wystarczy ich dla nas wszystkich? Patrząc jak nas tu wcisnęli, to chyba ta krypa nie ma tyle miejsc dla wszystkich - wciął się trzeci.
Rozmowa zmierzała chyba nie w tą stronę, co trzeba....
-Pan będzie tu z nami pod pokładem, czy może na noc wybiera się na pokład? Jak zgaśnie światło, to my tu się potopimy nocy, jak nas storpedują.
Inny odciął się:
-A co to dla ciebie za różnica? I tak pływać nie umiesz, więc jak statek pójdzie na dno, to ty najlepiej z nim na dno i biegnij po dnie do brzegu.
Sierżant Żak powiedział:
-To chyba lepiej spać za dnia, a w nocy opatulić się w koc i spędzać noc na pokładzie, obok szalupy...
-A wystarczy ich dla nas wszystkich? Patrząc jak nas tu wcisnęli, to chyba ta krypa nie ma tyle miejsc dla wszystkich - wciął się trzeci.
Rozmowa zmierzała chyba nie w tą stronę, co trzeba....
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Nic nam nie będzie, bez paniki. Będę na dole dopóki nie opuścimy pokładu.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7356
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Nie na wszystkich to jednak podziałało i część osób chyba spędzała noce na pokładzie, ale dzięki temu (i temu, że trochę osób zostało na Malcie), pod pokładem było mniej tłoczno.
10 listopad 1939. 15:25
SS Patris wpływał do portu w Marsylii, mijając kolejne miejsca zajęte przez inne statki. Tuż przed wejściem do portu ogłoszono, aby zebrali się na pokładzie, więc wszyscy stali, czekając, aż statek się zatrzyma. Ludwik zebrał wokół siebie osoby ze 121-szej eskadry, więc stali razem, obserwując portowe miasto.
-Długo jeszcze? Co oni, port nie w głąb, a wzdłuż wybrzeża zbudowali - zamamrotał sierżant Żak, któremu widok portu już chyba się znudził.
-Niedługo. Widzę już nasze miejsce postojowe. - powiedział Flanek
-Mówiliście to samo o tamtym przy wejściu - mruknął sierżant Żak, wspominając pierwsze miejsce w porcie do którego płynął statek, po czym nagle skręcił w kierunku kanału, którym teraz płynęli.
-Teraz to już na pewno. To zbyt oczywiste - powiedział Flanek. Żwirko, który spojrzał w tamtą stronę, nagle wykrzyknął, wskazując na najbliższe miejsce pod żurawiami:
-Patrzcie! Patrzcie! Ludwik! Poldek! Patrzcie! - w kierunku który wskazywał było wolne miejsce pod dwoma żurawiami, gdzie zebrał się jakiś niewielki tłum... Ale tu nie chodziło o samo miejsce, a o te żurawie. Na jednym z nich wisiała ogromna flaga Francji, natomiast na drugim wisiała ogromna biało-czerwona flaga Polski. - To na pewno nasze miejsce! - wykrzyknął Żwirko i zamilkł, a spod kącika jego oczu popłynęła łza wzruszenia.
10 listopad 1939. 15:25
SS Patris wpływał do portu w Marsylii, mijając kolejne miejsca zajęte przez inne statki. Tuż przed wejściem do portu ogłoszono, aby zebrali się na pokładzie, więc wszyscy stali, czekając, aż statek się zatrzyma. Ludwik zebrał wokół siebie osoby ze 121-szej eskadry, więc stali razem, obserwując portowe miasto.
-Długo jeszcze? Co oni, port nie w głąb, a wzdłuż wybrzeża zbudowali - zamamrotał sierżant Żak, któremu widok portu już chyba się znudził.
-Niedługo. Widzę już nasze miejsce postojowe. - powiedział Flanek
-Mówiliście to samo o tamtym przy wejściu - mruknął sierżant Żak, wspominając pierwsze miejsce w porcie do którego płynął statek, po czym nagle skręcił w kierunku kanału, którym teraz płynęli.
-Teraz to już na pewno. To zbyt oczywiste - powiedział Flanek. Żwirko, który spojrzał w tamtą stronę, nagle wykrzyknął, wskazując na najbliższe miejsce pod żurawiami:
-Patrzcie! Patrzcie! Ludwik! Poldek! Patrzcie! - w kierunku który wskazywał było wolne miejsce pod dwoma żurawiami, gdzie zebrał się jakiś niewielki tłum... Ale tu nie chodziło o samo miejsce, a o te żurawie. Na jednym z nich wisiała ogromna flaga Francji, natomiast na drugim wisiała ogromna biało-czerwona flaga Polski. - To na pewno nasze miejsce! - wykrzyknął Żwirko i zamilkł, a spod kącika jego oczu popłynęła łza wzruszenia.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Ludwik w milczeniu obserwował "wejście" do portu.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7356
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Gdy statek zbliżył się jeszcze bardziej, dostrzegli, że tłum nie stał rozpierzchnięty. Stali tam Francuscy żołnierze w dwuszeregu, niczym na przeglądzie lub defiladzie. Po drugiej stronie, wcześniej zasłonięta innym statkiem, stała orkiestra wojskowa, gotowa do rozpoczęcia gry... Dalej stał tłum cywilów tworząc szpaler, prowadzący w kierunku magazynu portowego, nad wejściem którego wisiały kolejne flagi, a obok na podwyższeniu czekali jacyś oficerowie i cywile w garniturach. Nad nimi wisiał dwujęzyczny transparent głoszący "Witamy polskich lotników". Stojący w tłumie machali w kierunku statku zarówno rękami, jak i trzymanymi flagami francuskimi i polskimi. Chyba wszyscy spojrzeli na siebie. To wyglądało jak powitanie bohaterów, a oto naprzeciw stali oni, w nienajlepszych ubraniach, a niektórzy także nieogoleni.
SS. Patris zaczął cumowanie, a orkiestra zaczęła grać jakieś marsze wojskowe. I gdy tylko położyli trap, orkiestra urwała w pół melodii grany utwór i zaczęła grać hymn Francji. Niektórzy byli lekko zdezorientowani, gdy schodzili na sojuszniczą ziemię, ale kilku żołnierzy francuskich, zachęcało gestami do przejścia pod magazyn. Gdy Ludwik zaczął schodzić po trapie, orkiestra skończyła grać długą wersję hymnu Francji i nagle trąby, niczym fanfary, zaczęły grać kolejną pieśń do której dołączyła się cała orkiestra. Melodię, która uderzyła swym hukiem we wzruszenie zebranych. Tak samo musieli czuć się w XIX wieku Polacy na emigracji we Francji, gdy właśnie ktoś im recytował trzynastozgłoskowcem "Pana Tadeusza":
Od orkiestry znana pieśń ku niemu wionęła...
Jak marsz triumfalny: "Jeszcze Polska nie zginęła"!
Usłyszawszy polski hymn, Żwirek idący przed Ludwikiem automatycznie zatrzymał się i stanął na baczność w połowie trapu. Chyba Francuzi nie spodziewali się takiej reakcji, bo trochę ich zaskoczyło to zatrzymanie, a ich zachęcanie do dalszego kierowania się w dół wywołało raczej niezbyt ich satysfakcjonujący efekt w postaci co najwyżej kilku kroków, aby stanąć na baczność zaraz za trapem. A Żwirko stał niczym posąg
Ludwik znalazł się w niekomfortowej sytuacji. Ledwo mógł utrzymać równowagę na nierówności, czy progu na którym stanął (a który pewnie miał ułatwić schodzenie po mokrym trapie) mając przed sobą Żwirka, a za sobą sierżanta Żaka, który również stanął na baczność tak, że Ludwik nie mógł zrobić ani kroku w przód, ani w tył, a mógł tylko balansować na progu, przez cały czas grania hymnu... a zapowiadało się, że będą grać kilka zwrotek...
SS. Patris zaczął cumowanie, a orkiestra zaczęła grać jakieś marsze wojskowe. I gdy tylko położyli trap, orkiestra urwała w pół melodii grany utwór i zaczęła grać hymn Francji. Niektórzy byli lekko zdezorientowani, gdy schodzili na sojuszniczą ziemię, ale kilku żołnierzy francuskich, zachęcało gestami do przejścia pod magazyn. Gdy Ludwik zaczął schodzić po trapie, orkiestra skończyła grać długą wersję hymnu Francji i nagle trąby, niczym fanfary, zaczęły grać kolejną pieśń do której dołączyła się cała orkiestra. Melodię, która uderzyła swym hukiem we wzruszenie zebranych. Tak samo musieli czuć się w XIX wieku Polacy na emigracji we Francji, gdy właśnie ktoś im recytował trzynastozgłoskowcem "Pana Tadeusza":
Od orkiestry znana pieśń ku niemu wionęła...
Jak marsz triumfalny: "Jeszcze Polska nie zginęła"!
Usłyszawszy polski hymn, Żwirek idący przed Ludwikiem automatycznie zatrzymał się i stanął na baczność w połowie trapu. Chyba Francuzi nie spodziewali się takiej reakcji, bo trochę ich zaskoczyło to zatrzymanie, a ich zachęcanie do dalszego kierowania się w dół wywołało raczej niezbyt ich satysfakcjonujący efekt w postaci co najwyżej kilku kroków, aby stanąć na baczność zaraz za trapem. A Żwirko stał niczym posąg
Ludwik znalazł się w niekomfortowej sytuacji. Ledwo mógł utrzymać równowagę na nierówności, czy progu na którym stanął (a który pewnie miał ułatwić schodzenie po mokrym trapie) mając przed sobą Żwirka, a za sobą sierżanta Żaka, który również stanął na baczność tak, że Ludwik nie mógł zrobić ani kroku w przód, ani w tył, a mógł tylko balansować na progu, przez cały czas grania hymnu... a zapowiadało się, że będą grać kilka zwrotek...
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Ludwik nie był zadowolny tym całym "przedstawieniem". To wszystko wyglądało jakby pokonali wroga i wygrali wojnę...
Podczas odgrywania polskiego hymnu
Ludwik pomyślał, że jakby teraz zerwał się mocniejszy wiatr to koledzy musieli by go wyciągać z wody, trzeba było coś z tym zrobić i po cichu próbował nawiązać kontakt ze Żwirkiem.
- Staszek! Staszek! Zejdź na ląd, zejdź na ląd, zrób 3 ładne kroki defiladowe i zejdź stąd bo zaraz spadne. Staszek!
Podczas odgrywania polskiego hymnu
Ludwik pomyślał, że jakby teraz zerwał się mocniejszy wiatr to koledzy musieli by go wyciągać z wody, trzeba było coś z tym zrobić i po cichu próbował nawiązać kontakt ze Żwirkiem.
- Staszek! Staszek! Zejdź na ląd, zejdź na ląd, zrób 3 ładne kroki defiladowe i zejdź stąd bo zaraz spadne. Staszek!
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7356
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Chyba Francuzi nie spodziewali się takiej reakcji, bo trochę ich zaskoczyło to zatrzymanie, a ich zachęcanie do dalszego kierowania się w dół wywołało raczej niezbyt ich satysfakcjonujący efekt w postaci co najwyżej kilku kroków, aby stanąć na baczność zaraz za trapem lub jak w przypadku Żwirka dosłownie jeden krok, ale pozwalający Ludwikowi stanąć w miarę stabilnie na pochyłym trapie. Niezręczną sytuację rozwiązało dopiero zakończenie Mazurka Dąbrowskiego i zagranie wojskowego marsza.
Następna była "zbiórka" przed podwyższeniem, gdzie oczekiwał ich burmistrz miasta, oficerowie lotnictwa francuskiego i przedstawiciel polskiej ambasady. Przemówienia były krótkie, ale podkreślały radość z przybycia do Francji żołnierzy, którzy ramię w ramię z Francuskimi [i Czeskimi, jak powiedział tylko oficer francuskiego lotnictwa] kolegami stanęli do walki z Hitlerowcami. Przedstawiciel polskiego ambasadora dodał, że wita wczorajszych tułaczy, którzy znów mogą być oficjalnie żołnierzami.
Następnie zaproszono wszystkich do magazynu... który był przerobiony na salę bankietową. Stoły, kelnerzy, ciasta, alkohole. Wydawało się, jakby wyszli z innego świata. Oni, w brudnych, znoszonych strojach i sala bankietowa na którą przydałoby się założyć mundur galowy, a przynajmniej garnitur. Sierżant Flanek powiedział:
-To muszę się przygotować, że znów jestem sierżant lotnictwa Leopold Flanek, a nie ten zmyślony kupiec.... Trzeba Francuzom przyznać, że się postarali!
Żwirek powiódł wzrokiem po stołach, pokiwał głową i rzekł, przekładając walizeczkę z lewej ręki do prawej:
- Faktycznie się postarali. Wprawdzie wolałbym najpierw zakwaterować się i wziąć prysznic... Ale zdaje się, że nie mamy wyboru.
Następna była "zbiórka" przed podwyższeniem, gdzie oczekiwał ich burmistrz miasta, oficerowie lotnictwa francuskiego i przedstawiciel polskiej ambasady. Przemówienia były krótkie, ale podkreślały radość z przybycia do Francji żołnierzy, którzy ramię w ramię z Francuskimi [i Czeskimi, jak powiedział tylko oficer francuskiego lotnictwa] kolegami stanęli do walki z Hitlerowcami. Przedstawiciel polskiego ambasadora dodał, że wita wczorajszych tułaczy, którzy znów mogą być oficjalnie żołnierzami.
Następnie zaproszono wszystkich do magazynu... który był przerobiony na salę bankietową. Stoły, kelnerzy, ciasta, alkohole. Wydawało się, jakby wyszli z innego świata. Oni, w brudnych, znoszonych strojach i sala bankietowa na którą przydałoby się założyć mundur galowy, a przynajmniej garnitur. Sierżant Flanek powiedział:
-To muszę się przygotować, że znów jestem sierżant lotnictwa Leopold Flanek, a nie ten zmyślony kupiec.... Trzeba Francuzom przyznać, że się postarali!
Żwirek powiódł wzrokiem po stołach, pokiwał głową i rzekł, przekładając walizeczkę z lewej ręki do prawej:
- Faktycznie się postarali. Wprawdzie wolałbym najpierw zakwaterować się i wziąć prysznic... Ale zdaje się, że nie mamy wyboru.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)