Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin
po informacji na Discordzie
Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum

Zapraszamy na serwer głosowy

DISCORD

R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

Walki polskich pilotów pod niebem Francji 1940

Moderator: PL_CMDR Blue R

LudwikG
Posty: 1344
Rejestracja: 27 paź 2022, 8:48

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#196

Post autor: LudwikG » 22 sie 2026, 23:23

- No cóż słabo, aczkolwiek jestem w stanie się dogadać przydadzą się mi na pewno lekcję. Mogę was zaskoczyć, ale lepiej posługuję się niemieckim oraz angielskim.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7476
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#197

Post autor: PL_CMDR Blue R » 23 sie 2026, 9:54

Major przytaknął, przyjmując do wiadomości i zapytał o to samo też innego oficera, po czym powiedział:
-Nie zanosi się, że szybko opuścimy Francję i wrócili do domu, a podczas walk wraz z francuskimi sojusznikami, język może stanowić pewien problem. Będę dzielić was na grupy i zorganizuję wam nauczycieli. Tylko muszę dopilnować, aby ktoś, kto nie umie powiedzieć "Ja jestem Polakiem", nie był w jednej grupie z kimś, kto ma problem powiedzieć "Przy wykonywaniu pętli, trzeba pilnować położenia przepustnicy", bo ci muszą innych rzeczy się uczyć. Skoro mamy czekać na nowe rozkazy, to przygotujmy się najlepiej jak możemy do ich wykonania... Gdy dostaniemy samoloty, chciałbym, aby każdy z was umiał po francusku opisać każde słowo związane z lotnictwem, jakie będzie potrzebne.

I jak powiedział, tak zrobił.

17 listopada 1939 roku, Piątek
lotnisko w Salon-de-Provance

Dni upływały na nauce języka i czasie wolnym. Ale i tak większość myśli polskich lotników kierowała się ku Polsce i osobom, które tam zostawili. Czy żyją? Czy są cali? Niejeden zostawił w kraju dziecko, czy ciężarną żonę. Czerwony Krzyż oferował próbę dostarczenia listu, ale było pytanie, czy trafią do adresata, a jak trafią, czy nie spowodują więcej problemów, gdy Niemcy wykorzystają to przeciw rodzinom.
Wiadomości z Paryża były mgliste. "Trwają ustalenia". Dodatkowo docierały wieści, że niektórzy wysocy rangą oficerowie zamiast walczyć przywłaszczali sobie pieniądze. I dziwnie byli to politycy przeciwni Sikorskiemu. "Święty" czuł się chyba jak ryba w wodzie mogąc jechać po generale Sikorskim za toczenie wewnętrznych wojenek. Wojna na górze chyba trwała w najlepsze i to dodatkowo rozluźniało dyscyplinę.

Gdy tego dnia przyjechali oficerowie z Paryża pojawiły się nadzieje, że coś się ruszyło, ale okazało się, że oni znów przybyli celem weryfikacji. Ledwo przybyli zaczęli wzywać różne osoby. Od "Skarbka", który jako pierwszy opuścił "przesłuchanie" Ludwik mógł dowiedzieć się, że rozpytywali go o chorążego Franciszka Kanarona. O tym zaginionym w sierpniu pilocie krążyło wiele plotek. Jedna mówiła, że zabili go Niemcy gdy odwiedził rodzinę na Śląsku, inni zaś mówili, że zdradził ojczyznę, a jeszcze jedni, że miał pecha i po prostu zdarzył się wypadek. "Święty" wyrzucił to z siebie, po czym odezwał się do Ludwika:
-Aż mnie nosi. Porucznik Skibiński powiedział wprost, że Franciszek Kanaron zdradził nas i walczył dla Niemców... on to na pewno wie najlepiej! Nie przepadałem za Franciszkiem, on cieszyłby się z tych wojenek na górze, co teraz w Paryżu robią, ale wpisywać mu takie brudy do akt? A ci oficerowie wszystko wpisują bez mrugnięcia okiem. Powiedziałbyś, że Franciszek to nieślubny syn Göringa, też by to wpisali!
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

LudwikG
Posty: 1344
Rejestracja: 27 paź 2022, 8:48

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#198

Post autor: LudwikG » 26 sie 2026, 1:55

-Spokojnie! Cieszy mnie to że tak się wstawiasz za nim, ale obawiam się że to prawda. Będąc jeszcze w Polsce dotarły gdzieś do nas takie słuchy że mógł być blisko ze szkopami.
W tym momencie nie jest to ważne, skupmy się na naszych zadaniach.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7476
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#199

Post autor: PL_CMDR Blue R » 26 sie 2026, 19:55

-A to mamy jakieś zadania? - "Święty" był zaskoczony - Wybaczy pan, panie poruczniku, ale plotką łatwo kogoś zniszczyć. Jak Franciszek został po prostu porwany, to my sami go takimi pomówieniami postawimy pod sądem. Wyzwolimy kraj, znajdą Kanarona i rozstrzelają, zanim wyjaśni się, że to tylko plotka była, a ktoś wpisał ją do akt jako prawdę.

I ruszył dalej niezbyt zadowolony z sytuacji. Tymczasem niedługo później ledwo Ludwik opuścił pokój w którym potwierdzał i prostował kilka faktów, które podali inni, gdy wpadł na osobę, która choć była ubrana po cywilnemu, wyglądała dostojniej od większości grupy polskich pilotów. Pilot ten ubrany był w kraciasty garnitur i czapkę, która natychmiast kojarzyła się z cwaniakiem Warszawskim, ale pomiędzy tym garniturem, a czapką, znajdowała się uśmiechnięta twarz porucznika Wacława Króla.
-Ludwik! - Wacek rozłożył szeroko ramiona - Kopę lat! Odkąd z Tulczy wyjechałeś, to smutno się zrobiło. Aż z Erwinem musieliśmy tu przyjechać do was do Francji w odwiedziny. Nawet pocztówki nie wysłałeś z podróży. Co z tobą, chłopie?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

LudwikG
Posty: 1344
Rejestracja: 27 paź 2022, 8:48

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#200

Post autor: LudwikG » 26 sie 2026, 22:41

Ludwik odpowiedział w nieco sarkastyczny sposób
- Ale że jak? To przecież my za tobą dwoma eskadrami podążamy aż do Francji bo nam obiecałeś samoloty. A tu nikt cię nie zna i nikt nam samolotów nie da. Taki z ciebie oficer sił powietrznych.
Hahaha
Dobrze cię wiedzieć! Opowiadaj co się z tobą działo.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7476
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#201

Post autor: PL_CMDR Blue R » 27 sie 2026, 21:00

-Ah, po ucieczce Erwina wstrzymano ucieczki z Tulczy - powiedział Wacław - Rumuni się wściekli i przeczesywali całą okolicę. Pułkownik przyjechał nawet nasz, aby to wyjaśniać... Kapitan Wiórkiewicz organizował zastępców. Mieliśmy udawać, ze jest nas więcej i powoli zmniejszać ilość, choć nikt nie uciekał. Właśnie, aby Rumuni wpadli w szał, że co się dzieje, że nikogo złapać nie mogą... I nagle podchodzi do mnie pułkownik i mówi "idziecie ze mną". Daje mnie teczkę z papierami i kłócąc się z Rumuńskimi oficjelami, z którymi przyjchał, że ci sami pewnie Niemcom za pieniądze wywożą jeńców, a są zobowiązani ich internować, wprowadził mnie do samochodu. Jedziemy razem. Pułkownik się kłóci coraz bardziej, że nikt nie ucieka, a jak Rumuni nie potrafią upilnować, albo sami wydają Niemcom, to niech wypuszczą naszych do Grecji, tam ich lepiej upilnują... Jak na pułkownika się wściekli... tak się wściekli, że nawet nie zauważyli, że sami mnie z tego obozu wywieźli! A następnego dnia pewnie głowy w Tulczy urywali, jak to się stało, że alarm jest, pilnują tak dokładnie jak się da, a tu taki Wacław Król zniknął...
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

LudwikG
Posty: 1344
Rejestracja: 27 paź 2022, 8:48

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#202

Post autor: LudwikG » 30 sie 2026, 2:45

- To ci numer! Jak skończysz papierologię pokaże ci nasze miejsce jutro pewnie zgłoszę się do ciebie po informację.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7476
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#203

Post autor: PL_CMDR Blue R » 30 sie 2026, 17:45

Kolejne dni mijały podobnym rytmem, zakłócanym jedynie przez lekcje Francuskiego. Radio dalej informowało, że na froncie sytuacja jest bez zmian, za to na morzu było jak najbardziej gorąco. 27 listopada, spiker w radio poinformował, że Niemcy storpedowali polski liniowiec pasażerski "Piłsudski". Dla Polaków był to mocny cios. W końcu był to jeden z flagowych okrętów floty pasażerskiej, którego z takim trudem Polska zdobyła parę lat wcześniej. A niczym dowcip brzmiała następna informacja, ogłaszająca, że następnego dnia Wielka Brytania ogłosi przepisy dotyczące zatrzymywania statków wypływających z Niemiec. Dopiero dwa dni później wyjaśniło się, że chodzi o statki co płynęły np. z Niemiec do Szwecji, a potem z nawet Szwedzkim ładunkiem płynęły gdzieś daleko w świat.

Trzeciego grudnia za to zrobiło się bielej o świcie. Spadł śnieg. Nawet "Święty", tak marudny ostatnimi dniami na tematy polityczne, stał się radosny.
-Patrzcie! Śnieg! - wykrzyknął to tak radośnie, jakby był dzieciakiem, co oczekiwał na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia. Choć pewne było, że za dnia śnieg zamieni się w błoto, to był w tym śniegu jakiś dziwny pozytywny wpływ. W sumie wśród takich różnych smutnych wiadomości, w tej była wreszcie odrobina entuzjazmu. Bo co dobrego działo się na świecie? Polska zajęta przez Niemców, Rosjanie zaatakowali Finlandię, Król Anglii odwiedzał wojska we Francji, które nie atakowały Niemców, tylko czekały... Nic dobrego się nie działo. A tak, to choć zrobiło weselej z tego powodu. Bronek z Andrzejem zaczęli sprawdzać piecyk znajdujący się w koszarach, połączony z grzejnikami w pokojach i z radością ogłosili, że nadaje się do grzania. I wtedy problemem okazał się brak materiału do palenia, bo na stojącej obok piecyka półeczce było go najwyżej na jeden dzień. Bronek ogłosił:
-Idę do Francuzów po pojemnik i węgiel. Napalimy i będzie ciepło.
Wrócił po pół godziny z pustymi rękami:
-Panowie. Jest problem. Węgiel do bazy jeszcze nie dojechał. Francuski komendant przekazał, że ten węgiel co jest ma być użyty do ogrzewania pomieszczeń wspólnych.
"Święty" skrzywił się:
-I mamy przenieść się spać do kantyny? Ja wiem, że w Bukareszcie w piwnicy ambasady było gorzej, ale skoro Francuzi udają wojnę, to o zaopatrzenie wojsk mogliby się postarać...
Kapitan Krasnodębski powiedział:
-To mały problem i wkrótce go się rozwiąże. Poruczniku, poinformowali pana, kiedy na przyjechać węgiel dla wszystkich? Jutro? Pojutrze?
-W styczniu - odparł Bronek
-Żartujesz, prawda? - zapytał Wacław Król, ale Bronek tylko pokręcił uczciwie głową, że mówi prawdę.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

LudwikG
Posty: 1344
Rejestracja: 27 paź 2022, 8:48

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#204

Post autor: LudwikG » 03 wrz 2026, 20:36

Nie było czasu na bezradność. Jak absurdalne było by zginąć nie z ręki ale z ręki zimy...

- Zatem nie ma co- rzekł Ludwik- zabieramy się do roboty nie daleko nas są tory, jakieś trzy no może cztery kilometry na wschód- spojrzał na Wacława.
-Zadania jak w eskadrze co ? Ale co ty wiesz, ty nasz sztabowcu.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7476
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#205

Post autor: PL_CMDR Blue R » 04 wrz 2026, 15:30

Kapitan Krasnodębski spojrzał na Ludwika i zapytał:
-A po co tory? Raczej las jest potrzebny. No chyba nie chcecie rozbijać torów?
Bronisław odezwał się:
-Właśnie już to poruszyłem. I major musi udać się do dowódcy lotniska, aby ten wyraził zgodę...
Wacław powiedział:
-No to do majora i....
Ale Bronisław jakby chcą uzupełnić zdanie zagłuszył Wacława dodając:
...ZGODĘ na udanie się do miasta celem uzyskania pozwolenia na wycinkę.
Wacław powiedział:
-No to do majora, on do dowódcy, a my zbieramy narzędzia. Przecież nam nie odmówią, co nie?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

LudwikG
Posty: 1344
Rejestracja: 27 paź 2022, 8:48

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#206

Post autor: LudwikG » 04 wrz 2026, 23:16

- Ostatnio widziałem skład kolejowy z samymi "węglarakami" nie dam sobie ręki uciąć, że przewoził akurat węgiel, ale wiem że porusza się tam bardzo wolno. Na spokojnie pare worków by zebrał. Oczywiście to jako plan awaryjny

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7476
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#207

Post autor: PL_CMDR Blue R » 05 wrz 2026, 20:51

Wacław się skrzywił:
-Myślałem o wyprawie do lasu... bo raczej na podwędzanie węgla, to się nie zgodzą... jesteśmy tu gośćmi i to wolałbym nie psuć sobie dobrych relacji z tutejszym dowódcą.
Kapitan Krasnodębski powiedział:
-No to nawet można pomyśleć o udaniu się do miasta i po zrzutce nabyciu węgla... Sprawadźmy najpierw legalne opcje, zanim zaczniemy kombinować jak tabor cygański...
Bronisław rozejrzał się po pomieszczeniu i powiedział:
-Rumuńskie stare ciuchy... no, takie cygany z nas są teraz, to się Ludwik wczuł w rolę
I salę napełnił śmiech
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

LudwikG
Posty: 1344
Rejestracja: 27 paź 2022, 8:48

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#208

Post autor: LudwikG » 10 wrz 2026, 0:43

Ludwik rozejrzał się po wszystkich z lekkim uśmiechem, a gdy już nieco ucichły śmiechy wtrącił
- Takie kombinowanie jak cygan wykonywałem w "domu" drodzy koledzy bo nasza armia miała czkawkę. Do tego stopnia, że musiałem rekwirować kable byś my mieli łączność a o paliwie nie wspomnę. Ja stąpam po ziemi, która jest twarda i krew na niej. Bo w tym momencie powinienem być w powietrzu i lać naszych najeźdźców. Teraz wybaczycie wracam uczyć się jezyka.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7476
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#209

Post autor: PL_CMDR Blue R » 10 wrz 2026, 9:12

Popołudniu biały puch zmienił się w błotną chlapę i tyle było z tego pięknego widoku, ale kto wie, co miały przynieść kolejne dni

4 grudnia 1939, Sedan
Ludwik siedział w kantynie nad podręcznikiem francuskiego, gdy podporucznik Skibiński wrócił z nietęgą miną i powiedział do grupy przy sąsiednim stoliku, gdzie siedział podporucznik Drecki i kapitan Krasnodębski:
-Obszedłem pół miasta. Francuzi w panice wykupili cały węgiel. Nawet wiaderka nie dostaniemy.
Podporucznik Drecki zapytał:
-Jest tu w pobliżu jakiś lasek? Pojedziemy i wytniemy go.
Bronek powiedział:
-Widziałeś te drzewka, co tutaj rosną? Musimy pojechać do jakiegoś dużego lasu. Tam na zachodzie na mapie jest zaznaczone coś na zielono. Może to coś większego, niż to co tu naokoło rośnie. Spróbuj zorganizować jakieś narzędzia, ja wezmę się za organizację samochodu.
Ktoś, kogo Ludwik nie widział, zapytał:
-A co oni w ogóle tacy tym zaskoczeni? Śniegu w grudniu się nie spodziewali?
Kapitan Krasnodębski powiedział:
-Jesteśmy nad Morzem Śródziemnym. Tu zimą powinno być jak u nas we wrześniu. Ale naszym kolegom też jest zimno. Mietek poszedł z tym oficerem-magazynierem, Rene, wiecie którym. Kuchnia też bez zapasów nie może pracować. Sprawdźcie, gdzie można ogarnąć te wszystkie potrzebne rzeczy, ale najpierw zobaczmy, jak tutejszy komendant zaproponuje, aby rozwiązać ten kryzys... - nagle parsknął śmiechem - I to jest największe zmartwienie Francuzów. Kryzys, bo spadł śnieg. Jakby Niemieckie bomby spadały, to bym zrozumiał.

Podporucznik Tadeusz Koc, który siedział przy stoliku ze Żwirkiem oraz Jerzym Sokołowskim spojrzał na tą grupę, po czym powiedział do towarzyszy:
-Ja tam problemu nie widzę. Tutaj jest ciepło, a w łóżku śpię w ubraniu, przyrzucam się kocem i też jest ciepło. Ten śnieg to topi się nawet w nocy,.
I wtedy do pomieszczenia wszedł "Święty" i ogłosił:
-Panowie oficerowie. Przybyli oficerowie z Reginy*. Major rozkazał, aby nikt nie opuszczał lotniska, gdyż mogą być potrzebni.
Poza faktem, ze "Święty" nie nazywał oficerów ze sztabu wodza "oficerami ze sztabu", nie było nic niezwykłego w tym rozkazie. O't znów przyjechali. Pewnie znów są jakieś nowe osoby, co przyjechały z nimi potrzebują weryfikacji, albo znów będą wzywać na te swoje "przesłuchania". Wtem Żwirko zabębnił palcami po stole i powiedział:
-Z "Reginy"? Hmm... znaczy ze sztabu! Ciekawe, co też kot przyniósł tym razem? Może coś w sprawie mundurów? Może coś w sprawie myśliwców? - Tu oczy Staszka błysnęły z wilczą zawziętością - Może wreszcie coś w sprawie wypruwania Szkopom bebechów?!
-Ehe - powiedział "Świety", kiwając głową w geście "Tak, akurat" i coś mruknął pod nosem, chyba coś o Świętym jakimś.
Kapitan Krasnodębski powiedział głośno:
-Ale o węglu można im wspomnieć. Z Paryża pewnie łatwiej go zorganizować, niż tu, w Salonie na Prowincji**.

*Hotel w Paryżu, gdzie mieści się sztab naczelnego wodza.
**Nazwa miasta oznacza miasto Salon na Prowansji
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

LudwikG
Posty: 1344
Rejestracja: 27 paź 2022, 8:48

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#210

Post autor: LudwikG » 14 wrz 2026, 14:42

Ludwik nad podręcznikiem słuchał dalej kolegów...

ODPOWIEDZ