|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Moderator: PL_CMDR Blue R
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6933
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Korytarz, na dodatek prowadzący schodkami w dół do drzwi z zakratowanym oknem, to wyglądało jak wyjście. Nie zauważeni przez nikogo przemknęli. I teraz chwila prawdy. Ludwik nacisnął klamkę. Drzwi otworzyły się ze skrzypieniem i znaleźli się na ulicy. Ludwik rzucił okiem w stronę, gdzie było wyjście i dostrzegł, że za pierwszym rzędem żandarmów był kolejny i jeszcze na dodatek policja. Wyglądało to, jakby specjalnie na nich czekali... Szczęśliwie oni przemknęli bokiem i dołączając do wypuszczonych pasażerów szli dalej. Co prawda był to przeciwny kierunek, niż do ambasady, ale najpierw trzeba było oddalić się od tej obławy. Odeszli kawałek i porucznik Koc szturchnął Ludwika i wskazał na jadącą z naprzeciwka dorożkę:
-Łapiemy transport?
-Łapiemy transport?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
- W tyle osób będzie to podejrzane. Idziemy w kierunku naszego celu przez 10 minut, zróbmy między nami przerwy z 15 metrów. Za 10 minut złapiemy jakiś transport.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6933
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Ludwik z plutonowym Markiewiczem szli przodem, a kilkanaście metrów za nimi szedł podporucznik Koc z kapralem-mechanikiem Lotko, kierując się ku centrum Bukaresztu. Miasto powoli układało się do nocnego snu, ulice pustoszały. W zasadzie nocne dorożki i pojedynczy przechodnie wracający z nocnych eskapad byli jedynymi napotkanymi osobami. Ludwik widząc jadącą pustą, dużą dorożkę, podszedł do rynsztoka i zamachał na dorożkarza, który pociągnął lejce, każąc zwolnić ciemnemu konikowi, który ciągnął powóz i coś zakrzyknął do Ludwika, z czego Ludwik rozpoznał słowo "Dokąd".
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Ludwik pokazał na palcach cztery i powiedział "Ambasada Poloniei"
Po tych słowach jego wzrok skupił się na leciwym rumunie, próbując przeanalizować jego zachowanie, ale nic nie przyciągnęło uwagi Gwarczyńskiego. Facet cieszył się raczej, że jeszcze wpadnie mu kurs.
Po tych słowach jego wzrok skupił się na leciwym rumunie, próbując przeanalizować jego zachowanie, ale nic nie przyciągnęło uwagi Gwarczyńskiego. Facet cieszył się raczej, że jeszcze wpadnie mu kurs.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6933
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Jechali ulicami miasta i dopiero przy jakiejś ogromnej budowie w centrum coś znów przestało pasować. Na każdym rogu budowy stał żandarm. Początkowo Ludwik uznał, że pilnują budowy, ale gdy dorożka skręciła się w pierwszą ulicę za budową, Ludwik mógł dostrzec, że ci żandarmi stoją także dalej i obserwują jakieś zbiegowisko. Gdy jednak zbliżyli się, okazało się, że to nie żadna demonstracja... a tłum osób, czekających przed budynkiem przed którym na maszcie wisiała biało-czerwona flaga. Ambasada Polski.
Gdy porucznik wyciągał z kieszeni te kilka Lejów, które miał, aby zapłacić, Ludwik wysiadł jako pierwszy i wówczas dostrzegł, że dwóch żandarmów ruszyło w ich stronę. Co gorzej, nie wyglądało to, jakby miała być rutynowa kontrola, ale bardziej, jakby spodziewali się właśnie ściągnąć z dorożki jakiegoś dezertera.
-Polacy? - zapytał jeden z mocno rumuńskim akcentem i dalej zapytał o coś, czego Ludwik nie zrozumiał, ale wychwycił słowo "skąd". Nie brzmiało to jednak zbyt miło, więc raczej nie pytał o miejsce urodzenia...
Gdy porucznik wyciągał z kieszeni te kilka Lejów, które miał, aby zapłacić, Ludwik wysiadł jako pierwszy i wówczas dostrzegł, że dwóch żandarmów ruszyło w ich stronę. Co gorzej, nie wyglądało to, jakby miała być rutynowa kontrola, ale bardziej, jakby spodziewali się właśnie ściągnąć z dorożki jakiegoś dezertera.
-Polacy? - zapytał jeden z mocno rumuńskim akcentem i dalej zapytał o coś, czego Ludwik nie zrozumiał, ale wychwycił słowo "skąd". Nie brzmiało to jednak zbyt miło, więc raczej nie pytał o miejsce urodzenia...
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Ludwik szybko odpowiedział " Z Krakowa prosto z Polski".
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6933
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Chyba tymi słowami wybił żandarma z planu, gdyż ten wydał się zupełnie nie rozumieć odpowiedzi i stanął przed Ludwikiem z miną ucznia, co nie rozumie pytania zadawanego przez profesora. Szybko przerzucił wzrokiem po wysiadających z dorożki i zapytał:
-Wy...puf? - robiąc przy tym gest jakby strzelał z karabinu
Na co plutonowy Markiewicz nie czekając odparł:
-Ja - po czym nacisnął nos, zacharczał jak świnia, pokazał gest wystrzału, cmoknął w palce, niczym włoski kucharz i pogłaskał się po brzuchu - Dzik. Dobre. Smaczne.
Żandarm chyba z każdym słowem coraz bardziej żałował, że stał z przodu sam, bo widać było po jego oczach, ze szukał pomocy, ale jego koledzy chyba mało interesowali się nim, zajęci... w zasadzie czym? Nie odgradzali tłumu od ambasady. Raczej wyglądali jak osoby, które pilnują, aby nikt z tłumu nie opuszczał zgrupowania i nie szedł na miasto. W zasadzie droga do wysokiego płotu otaczającego ambasadę była otwarta... Stał przy niej tylko 1 żandarm obrócony do nich plecami, bardziej chyba zainteresowany tłumem przed ambasadą. I ten tłum był dziwny. Nie była to demonstracja. Raczej wyglądali jak gapie... Ale tylu gapiów patrzących w jedną bramę? Czy to może kilka kolejek?
I wtedy żandarm aby zbłaźnić się jeszcze bardziej wskazał na grupę i na budynek ambasady pytając:
-Wy... Ambasada?
Aż cisnęło się na usta, że my tylko przybyliśmy pozwiedzać.
-Wy...puf? - robiąc przy tym gest jakby strzelał z karabinu
Na co plutonowy Markiewicz nie czekając odparł:
-Ja - po czym nacisnął nos, zacharczał jak świnia, pokazał gest wystrzału, cmoknął w palce, niczym włoski kucharz i pogłaskał się po brzuchu - Dzik. Dobre. Smaczne.
Żandarm chyba z każdym słowem coraz bardziej żałował, że stał z przodu sam, bo widać było po jego oczach, ze szukał pomocy, ale jego koledzy chyba mało interesowali się nim, zajęci... w zasadzie czym? Nie odgradzali tłumu od ambasady. Raczej wyglądali jak osoby, które pilnują, aby nikt z tłumu nie opuszczał zgrupowania i nie szedł na miasto. W zasadzie droga do wysokiego płotu otaczającego ambasadę była otwarta... Stał przy niej tylko 1 żandarm obrócony do nich plecami, bardziej chyba zainteresowany tłumem przed ambasadą. I ten tłum był dziwny. Nie była to demonstracja. Raczej wyglądali jak gapie... Ale tylu gapiów patrzących w jedną bramę? Czy to może kilka kolejek?
I wtedy żandarm aby zbłaźnić się jeszcze bardziej wskazał na grupę i na budynek ambasady pytając:
-Wy... Ambasada?
Aż cisnęło się na usta, że my tylko przybyliśmy pozwiedzać.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
- Tak my ambasada, my potrzebujemy pomocy. My - Ludwik zrobił małą pauzę by przypomnieć sobię chwilę a dokładnie słowa z namiotu medycznego zlokalizowanego w obozie -
My yyy My ajutor. My potrzebujemy ajutor.
My yyy My ajutor. My potrzebujemy ajutor.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6933
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
-Ajutor? Me.... - przerwał w pół słowa i spojrzał na wylot z ulicy, którędy przyjechali, rzucił tylko krótkie "Przepraszam" i rzucił się biegiem w tamtą stronę, a Ludwik dostrzegł, że dwóch żandarmów, co stało blisko rogu czyniło to samo. Podporucznik Koc powiedział:
-To było dziwne... Chodźcie, wbijmy się w tłum i spróbujmy dostać się do bramy, zanim zrobi się tu jeszcze dziwniej.
-To było dziwne... Chodźcie, wbijmy się w tłum i spróbujmy dostać się do bramy, zanim zrobi się tu jeszcze dziwniej.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Ludwik wzruszył ramionami po czym wszyscy starali się przedostać do bramy.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6933
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Gdy znaleźli się w tłumie, jakoś stało się bardziej... swojsko. Może dlatego, że co drugie słowo, które słyszano było w ojczystym języku? Dość szybko dowiedzieli się też, że w zasadzie ustawiły się tu cztery, czy pięć kolejek do bramy, ale wartownicy wpuszczają tylko niektóre osoby... Choć podobno wpuszczają też poza kolejnością. I wtedy jeden z rozmówców na koniec dodał:
-A najgorsi są ci rumuńscy żołnierze. Jakaś banda maruderów z polskiej armii dotarła do Bukaresztu i jak ślepi polują na nich i czepiają się każdego Polaka, czy nie jest żołnierzem. Stracisz dokumenty, to jesteś dla nich celem.
Grupa Ludwika lekko zbiła się razem. Podporucznik Koc powiedział:
-No to raczej nie mamy czego szukać poza ambasadą. Musimy stanąć w tych kolejkach i doczekać na naszą kolej. Chyba, że ktoś ma jakieś dojścia prywatne i wie jak przekonać wartowników do wpuszczenia nas poza kolejnością? Uważałbym tylko, kto będzie słyszał nas i lepiej chyba nie podawać się za wojskowych. Jak obok wartownika będzie stał jakiś kapuś, to jak nas nie wpuszczą, to Rumunii mogą nas mieć na widelcu, skoro wojskowych szukają...
-A najgorsi są ci rumuńscy żołnierze. Jakaś banda maruderów z polskiej armii dotarła do Bukaresztu i jak ślepi polują na nich i czepiają się każdego Polaka, czy nie jest żołnierzem. Stracisz dokumenty, to jesteś dla nich celem.
Grupa Ludwika lekko zbiła się razem. Podporucznik Koc powiedział:
-No to raczej nie mamy czego szukać poza ambasadą. Musimy stanąć w tych kolejkach i doczekać na naszą kolej. Chyba, że ktoś ma jakieś dojścia prywatne i wie jak przekonać wartowników do wpuszczenia nas poza kolejnością? Uważałbym tylko, kto będzie słyszał nas i lepiej chyba nie podawać się za wojskowych. Jak obok wartownika będzie stał jakiś kapuś, to jak nas nie wpuszczą, to Rumunii mogą nas mieć na widelcu, skoro wojskowych szukają...
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)