Nowe forum uruchomione. Proszę się rejestrować.

Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu

Zapraszamy na serwer głosowy

DISCORD

Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

Moderator: PL_Andrev

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 431
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#31

Post autor: PL_Andrev » 13 maja 2020, 17:41

- Panie kapitanie, meldunek!
Przebiegam oczami tekst... 15 jednostek wroga, kurs 050, prędkość 12, pozycja...
Rzucam się do mapy nawigacyjnej - psiakrew, ten meldunek ma już 4 godziny opóźnienia.
Pozycja USS Cavalla... opóźnienie 4 godziny... konwój przebył już 50 mil morskich. Nasza pozycja...
Szacuję kurs przeciwnika i odległość - cudo, nawet nie trzeba płynąć z pełną prędkością. Zapada decyzja o przechwyceniu konwoju.

Kilka minut po 5-tej radar wykrywa grupę wrogich jednostek. Kurs się nie pokrywa, jednak nie zwracam na to teraz uwagi.
Zmieniam kurs, gnamy z pełną prędkością aby wyprzedzić konwój i zająć dogodną pozycję do ataku podwodnego, zanim nas wykryje eskorta nieprzyjaciela. Za kilka godzin zacznie świtać. Wykrywamy fale radarowe - konwój musi być osłaniany przez niszczyciele!

Około 6:30 podchodzimy w zanurzeniu pod konwój. Mimo że zbliża się świt, to na zewnątrz czarna noc - nie widać absolutnie niczego, mam wrażenie że oko peryskopu wciąż "siedzi" w wodzie. Za kilkanaście minut powinno zacząć świtać co - mam nadzieję - umożliwi nam atak.
Eskorty chwilowo brak. Hydro wykrywa kolejne jednostki, a szybkoobrotowe śruby uzmysławiają mi, że konwój okazuje się...
wrogim... gigantycznym... zespołem uderzeniowym.

Zanurzeni na głębokości 60 stóp praktycznie w idealnej pozycji do ataku, przemieszczamy się powoli w atramentowej czerni czekając na jakikolwiek kontakt wzrokowy z wrogiem.

Są!
Widzę tylko pianę od przecinającego fale dziobu nieprzyjacielskiej jednostki. Z powodu panujących ciemności nie mam szans na identyfikację wroga. Jak tylko mnie mija wchodzimy głębiej w konwój. Mijają kolejne minuty - niebo powoli jaśnieje.
Z ciemności wyłaniają się dym, bandera, w końcu zarys wrogiego okrętu.
To wciąż za mało... szczęśliwym trafem odbicie bladego światła błyska na tylnym dźwigu. To lekki krążownik Agano !

Odpalam 3 torpedy elektryczne z wyrzutni rufowych, 2 trafiają.
Agano eksploduje, ja zaś oddalam się - zajmuję pozycję umożliwiającą atak na kolejną linię okrętów.

Zrzut ekranu (95).png

Kręcę peryskopem - z przodu dostrzegam lotniskowiec klasy Taiyo. Na wystrzelone trzy torpedy, trafia jedna - lotniskowiec odpływa bez poważniejszych uszkodzeń. Ładuję torpedy, udając że mnie nie ma.

Zrzut ekranu (98).png

Z każdą minutą jest coraz jaśniej - z tyłu majestatycznie przepływa Yamato, z przodu ciężki krążownik Maya. Rezygnuję z ataku na kolosa, skupiam się krążowniku. Z 3 wystrzelonych torped, 2 trafiają w rejony rufowe. Widzę iż rufa krążownika pogrąża się w wodzie. Pojawia się eskorta, której udaje się mnie wykryć. Strzelam jeszcze raz do krążownika, dostrzegam jeszcze drugiego kolosa - Musashi, po czym uciekam w głębiny.

Zrzut ekranu (96).png

Torpeda pudłuje, a eskorta obrzuca mnie bombami. Mijam 200... 300... 400 stóp. Mijają kolejne minuty. Zanim nadciągną pozostałe eskortowce, jestem już daleko.
Wynurzając się, przechodzę pod kolejną linią okrętów. Torpedy przeładowane.
Wychodzę na peryskopową, z tyłu, jakieś 600 yardów przepływa lotniskowiec Shoho, którego błędnie w pośpiechu identyfikuję jako Unryu.

Zrzut ekranu (99).png

Z tej odległości nie da się spudłować. 3 torpedy eksplodują, rozrywając grodzie boczne. Lotniskowiec przewraca się na bok.
Widzę Takao - jest za daleko, rezygnuję z ataku, aby dobić uszkodzony wcześniej krążownik klasy Maya.
W oddali widzę niknącego we mgle kolejnego kolosa - to chyba Zuikaku.
Mam jedyną torpedę w wyrzutniach rufowych - mimo że całkiem blisko przepływa Mogami, rezygnuję z ataku.
Kryję się w głębinach, zwłaszcza że obok szukającej mnie eskorty pojawiają się samoloty.

Zrzut ekranu (100).png

Po dwóch godzinach wynurzam się i płynę w kierunku uszkodzonego krążownika. Niestety, ocean jest pusty...
Efekt ataku nie jest jakoś spektakularny, ale zatopienie wrogiego lotniskowca może okazać się kluczowa w zbliżającej się konfrontacji z Flotą Imperialnej Japonii.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_Cmd_Jacek
Administrator
Posty: 596
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:02
Lokalizacja: Będzin

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#32

Post autor: PL_Cmd_Jacek » 13 maja 2020, 18:41

:kawa

jeszcze nigdy nie spotkałem Yamato. A Ty za jednym zamachem oba.



Pewnie to ta flota co szła na w stronę Filipin, gdy rozpoczęło się lądowanie na Leyte.
"Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać. Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie.
Po co mam czas tracić na mówienie do ściany ? Ściana i tak zawsze swoje wie" (by Indios Bravos)


Obrazek

Awatar użytkownika
PL_Qbik
Posty: 375
Rejestracja: 30 gru 2019, 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#33

Post autor: PL_Qbik » 13 maja 2020, 19:44

:kawa
Niezłe jatki. I że tak Ci to uszło na sucho!
:schock
Kilo wody pod stopą!
Obrazek

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 431
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#34

Post autor: PL_Andrev » 13 maja 2020, 20:09

PL_Cmd_Jacek pisze:
13 maja 2020, 18:41
Pewnie to ta flota co szła na w stronę Filipin, gdy rozpoczęło się lądowanie na Leyte.
Chyba nie, zespół uderzeniowy szedł na wschód, a dopadłem go kilkaset mil przed Marianami.
Data mojego ataku (zatopienie CL Agano: 18 czerwca 1944) wskazuje że chodzi o bitwę na morzu Filipińskim - bo aż też kopałem w źródłach historycznych czy skład zespołu był zgodny z rzeczywistością.
wikipedia pisze:W tym celu 1 marca 1944 Japończycy zreorganizowali główne siły swojej floty, tworząc Flotę Operacyjną pod dowództwem wiceadmirała Jisaburō Ozawy. Jego zwierzchnikiem, dowódcą Połączonej Floty po śmierci Yamamoto i jego następcy, został od 5 marca admirał Soemu Toyoda, który wydał rozkaz do operacji A-Go, mającej doprowadzić do walnej bitwy. Według planów japońskich, jej miejscem miało stać się południowe Morze Filipińskie w rejonie Palau-Mariany, co pozwoliłoby uzyskać wsparcie ok. 348 samolotów z baz lądowych na tych oraz okolicznych wyspach.
Co ciekawe, oba superpancerniki były tam rzeczywiście:
wikipedia pisze:From 19 to 23 June 1944, Yamato escorted forces of Ozawa's Mobile Fleet during the Battle of the Philippine Sea. During the Battle of the Philippine Sea, Musashi was not attacked.

To o mnie:
wikipedia pisze:Japoński zespół tymczasem zmierzył się z niespodziewanym zagrożeniem ze strony patrolujących akwen amerykańskich okrętów podwodnych.
:bober


A to był dla mnie mały szok:
wikipedia pisze:Z kolei jeszcze przed zatonięciem „Taihō”, okręt podwodny USS „Cavalla” zatopił trzema torpedami drugi duży lotniskowiec japoński „Shōkaku”
Andrev Morton pisze:Pozycja USS Cavalla... opóźnienie 4 godziny... konwój przebył już 50 mil morskich. Nasza pozycja...
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_Cmd_Jacek
Administrator
Posty: 596
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:02
Lokalizacja: Będzin

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#35

Post autor: PL_Cmd_Jacek » 13 maja 2020, 20:38

Czyli wpisałeś się idealnie w historię.
"Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać. Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie.
Po co mam czas tracić na mówienie do ściany ? Ściana i tak zawsze swoje wie" (by Indios Bravos)


Obrazek

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 1785
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#36

Post autor: PL_CMDR Blue R » 14 maja 2020, 1:02

Po prostu ocieramy się o historię :)
Jak w KP2 będzie lądowanie na Marianach, to Andrev już wie, o którą pozycję prosić dowództwo :)
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 431
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#37

Post autor: PL_Andrev » 21 maja 2020, 19:55

Wracamy do strefy patrolowej - głównie w zanurzeniu, gdyż przestrzeń zaczynają patrolować samoloty.
Szczęście nas jednak nie opuszcza - z 4 pozostałymi torpedami na pokładzie pakujemy się na kolejny zespół uderzeniowy.
Jednostka flagowa jest tak charakterystyczna, iż jeden rzut oka pozwala na jej identyfikację.
Zrzut ekranu (105).png
Miejsce ostatniego łowiska staje się koszmarem - kręci się tam przynajmniej 10 niszczycieli. Torpeda puszczona w tamten rejon po prostu musi coś trafić.
Zaczynam mieć wrażenie że cały osłona tego zespołu próbuje nas tam wykryć.
Szczerze mówiąc jestem lekko spanikowany - wystarczy że jeden cwaniak nas wykryje, i cała ta banda rzuci się aby nas rozszarpać.
Zrzut ekranu (107).png
Fuso przechodzi przed dziobem jakieś 2000 yardów, a ja czekam na jakiś lepszy cel.
Pojawia się lotniskowiec Shoho - 1800 yardów, 12 węzłów, AoB 50° - z trzech torped wystrzelonych z dziobowych wyrzutni trafia jedna, w przedział maszynowni.
Jest szansa na dobicie przeciwnika.

Uciekam na głębię - niepotrzebnie. Stado niszczycieli pacyfikuje wciąż to samo miejsce.
Odrywam się od grupy i ścigam lotniskowiec. W końcu ryzykuję, wynurzam się i pruję po powierzchni.

Dopędzam uszkodzony lotniskowiec, niestety czeka mnie kolejna niemiła niespodzianka - Shoho idzie z prędkością 8 węzłów.
Samoloty nie dają mi spokoju. Nie ryzykuję, porzucam sny o ataku i wracam do bazy.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_Cmd_Jacek
Administrator
Posty: 596
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:02
Lokalizacja: Będzin

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#38

Post autor: PL_Cmd_Jacek » 21 maja 2020, 20:11

Czemu mnie to nie dziwi - znowu ciężkie jednostki. :beksa:
"Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać. Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie.
Po co mam czas tracić na mówienie do ściany ? Ściana i tak zawsze swoje wie" (by Indios Bravos)


Obrazek

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 431
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#39

Post autor: PL_Andrev » 21 maja 2020, 20:45

PL_Cmd_Jacek pisze:
21 maja 2020, 20:11
Czemu mnie to nie dziwi - znowu ciężkie jednostki. :beksa:
Na pocieszenie...
;)

Niestety, odpoczywając w Majuro, biorąc udział w odprawach i briefingach marynarki dowiaduję się, że byłą to jedna z najcięższych bitew naszych flot.
Flota japońska została rozbita: nasze siły zatopiły 3 lotniskowce i uszkodziły dwa pozostałe. Prawdopodobnie to przetrąciło już kręgosłup Cestarstwu Japonii.
Podejrzewam, że po zdobyciu Guam nasza flota przejdzie teraz do kontrataku, a mi już nie trafią się takie kąski.

Otrzymałem także tajną instrukcję do zapoznania się...
ciche.jpg
:jupi
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_Qbik
Posty: 375
Rejestracja: 30 gru 2019, 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#40

Post autor: PL_Qbik » 21 maja 2020, 23:38

Otrzymałem także tajną instrukcję do zapoznania się...
No to Miłej Lektury!
:book
Kilo wody pod stopą!
Obrazek

Awatar użytkownika
PL_Cmd_Jacek
Administrator
Posty: 596
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:02
Lokalizacja: Będzin

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#41

Post autor: PL_Cmd_Jacek » 22 maja 2020, 8:32

PL_Andrev pisze:
21 maja 2020, 20:45

Otrzymałem także tajną instrukcję do zapoznania się...
Ja się już w pełni zdarzyłem zapoznać, ale jakoś na razie nie wychodzi mi skorzystanie z tej wiedzy :sciana:
"Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać. Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie.
Po co mam czas tracić na mówienie do ściany ? Ściana i tak zawsze swoje wie" (by Indios Bravos)


Obrazek

Awatar użytkownika
PL_Qbik
Posty: 375
Rejestracja: 30 gru 2019, 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#42

Post autor: PL_Qbik » 22 maja 2020, 19:23

PL_Cmd_Jacek pisze:
22 maja 2020, 8:32

Ja się już w pełni zdarzyłem zapoznać, ale jakoś na razie nie wychodzi mi skorzystanie z tej wiedzy :sciana:
No bo to chyba nie jest wiedza do skorzystania dla nas. Skorzystać (a raczej wykorzystać ją) to może Finek, który tworzy PBF-a i opiera się na faktach. Ja osobiście dzięki tej książce po prostu wczuwam się dużo lepiej w atmosferę PBF-a. No i od czasu do czasu mogę pokiwać głową, że to co Finek nam wciska, nie jest całkiem wyssane z jego palca... :lol
No i dzięki lekturze (ale nie, żeby to w niej było, tylko przy okazji czytania) mam sporządzoną listę :rtfm dziesięciu amerykańskich (i jednego niemieckiego) występujących w niej okrętów podwodnych, które stoją na terytorium USA i Hawajów i czekają, żeby je zwiedzić. Od Gato, poprzez Balao aż do Tencha. Plus U-505 [typ IX C] w Chicago. Z konkretnymi adresami. No - to dopiero byłaby korzyść! Taka fajna wycieczka. :yes
Kilo wody pod stopą!
Obrazek

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 431
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#43

Post autor: PL_Andrev » 20 cze 2020, 12:30

Lipiec 1944.

Wychodzimy w morze z bazy Majuro na patrol w cieśninie luzońskiej. W międzyczasie dostajemy rozkaz o przebazowaniu na Sajpan. Jako że trasa patrolu biegnie ledwie kilkadziesiąt mil od brzegów Sajpanu, zawijamy do portu na krótkie tankowanie.

Jeszcze przed wejściem w rejon patrolu radar wykrywa pierwszy cel. Ścigając go na powierzchni zaskakuje nas jego manewr - cel skręca w kierunku Manilii... prosto na naszą pozycję. Pozwala nam zaoszczędzić kilkadziesiąt galonów ropy. Zanurzam okręt.

Nagara Maru podchodzi pod wyrzutnie - nagle słyszę ryk silnika i eksplodujące bomby. Wypatrzył mnie samolot?
Cel zaczyna zygzakować - odległość... 900 jardów. Perfekcyjna pozycja.
2 Elektryki - ognia! Oba pudła... nie wierzę.
Strzelam raz jeszcze starą sprawdzoną torpedą pod kil - Nagara tonie od jednego trafienia.

Zrzut ekranu (115).png

Po kilkunastu godzinach radar wykrywa kolejny cel - jak się okazuje Knipsoyan Maru. Strzelam torpedą parową - przechodzi przed celem. Reguluję nastawy kalkulatora i strzelam elektrykiem. Czekam na uderzenie... brak?
Strzelam torpedą parową... i w tym samym momencie Knipsoyan Maru wylatuje w powietrze.
Jakby nie mógł 5 sekund później...

Dowództwo zmienia rejon operacyjny na Morze Wschodnio-Chińskie. W kilka godzin po wejściu w reojon patrolowania dostrzegam gigantyczny konwój. Blisko 5 godzin trwa wymijanie konwoju, jednak nie udaje się przejść niezauważonym i konwój zostaje zaalarmowany, po czym zaczyna zygzakować. Udaje mi się wejść niewykrytym od czoła konwoju (od zachodu) - może dlatego iż główne siły eskorty patrolują strefę południową.

Zrzut ekranu (116).png

Wysokie fale uniemożliwiają atak z zaskoczenia. Podnoszę okręt na 50 stóp i atakuję najbliższe cele. Trafienie i niewypał. Eskorta już zaalarmowana, wykonuję drugi atak, w tym na mały tankowiec - tylną wyrzutnię opuszcza ostatnia torpeda.

Na 160° widzę stojące dwa patrolowce - 600-700 yardów. Prawdopodobnie unikały zderzenia z transportowcem - a już nie mam torped.
Kolejne torpedy trafiają. Nie ryzykuję dalej - zanurzam się i uciekam.

Zrzut ekranu (119).png
Zrzut ekranu (120).png
Planuję konwój zaatakować w nocy. Trafiam na inny (?) szybki konwój. Rezygnuję a ataku i próbuję odnaleźć poprzedni cel.
Niestety nie potrafię go już odnaleźć w nocy. Wracam do strefy patrolowej.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_Qbik
Posty: 375
Rejestracja: 30 gru 2019, 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#44

Post autor: PL_Qbik » 20 cze 2020, 22:04

:ok: Celów ci u nas dostatek! :ok:
:kawa
c.d.n.?
Kilo wody pod stopą!
Obrazek

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 431
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: Wesołe przygody Andreva Mortona na USS Whale

#45

Post autor: PL_Andrev » 26 cze 2020, 18:08

Upływa tydzień nudnego patrolu kiedy wracając z rejonu operacyjnego spod Kiusiu wreszcie dostrzegamy jakikolwiek cel: Zinbu Maru - na tle zachodzącego słońca tonie od jednej celnej torpedy - elektrycznej. Mimo sukcesu jakoś nie wyzbywamy się do nich zaufania, a okręt - pokonując blisko 4 metrowe fale - wraca na bardziej interesujące łowiska.

01_zachod.png

Otrzymujemy informacje wywiadowcze na temat spodziewanych konwojów przechodzących przez cieśninę tajwańską. Zajmujemy pozycję. W trakcie podejścia radar wykrywa statek idący z portu Tajpei do któregoś z portu okupowanej przez japońców Mandżurii. Potężne 4 diesle o mocy 1350 KM każdy rozpędzają okręt do 20 węzłów aby dopaść cel przed wejściem na płycizny. Nie udaje się. Mimo że dochodzi 20-sta na morzu jest widno - wrodzy obserwatorzy z daleka dostrzegają pianę rozcinanego niemal płaskiego morza, transportowiec ucieka.

Czekamy do zapadnięcia zmroku, ścigamy cel i atakujemy raz jeszcze. Pierwsza torpeda przechodzi przed dziobem Nomoyama Maru, druga urywa śruby, trzecia przechodzi tuż za kadłubem.
Dopiero czwarta wieńczy dzieło i czerń nocy rozświetla piórpusz ognia. Wrogi transportowiec rozpada się na dwie części.

02_explo.png
03_double.png

Ledwo odchodzimy od tonącego wraku radar melduje o kolejnym celu, znów na kursie z Taipej. Dochodzi siódma, ale skoro słońce późno zachodzi to późno i wschodzi. 2000 jardów do celu... i przeciwnik zmienia kurs. Niemożliwe żeby nas wykrył...
Krótka analiza pokazuje smutną prawdę. Na środku cieśniny statki zmieniają kurs i płyną do Sajgonu, może nawet do Singapuru.
Wynurzam okręt i zajmuję nową pozycję do ataku. Niebo powoli dnieje, a ja widzę wroga w szkłach lornety. Identyfikacja - to kolejny statek typu Nomoyama.
Zajmuję pozycję. Strzelam dwie torpedy... i pudła. Nie wierzę. Po prostu nie wierzę.
Wściekły wynurzam okręt i rozpoczynam ostrzał z działa. Po blisko 20 trafieniach wrogi transportowiec zapala się, po kilku kolejnych w końcu tonie.
Sukces, tym razem okupiony niewielkimi uszkodzeniami okrętu i kilkoma ranami załogi.
W wyrzutniach pozostaje już tylko 5 torped, a wieczorem dowództwo spodziewa się przejścia tędy aż dwóch konwojów.

04_uparciuch.png

O 16-tej wykrywam samolot. Mam nadzieję że to czujka z nadchodzącego konwoju. Schodzę pod wodę, nauczony doświadczeniem na 80 stóp. Te wody są nie tylko przeźroczyste, ale i spokojne - okręt podwodny nawet na peryskopowej jest łatwo wykrywalny. Niestety, nadzieje okazują się płonne. Nie wykrywam konwojów.
Przebijam się na cieśninę luzońską. W rejonie Makung co chwilę samolot - idziemy w zanurzeniu. Wynurzam się tylko na minuty aby przewietrzyć okręt.

Wschód księżyca - powierzchnia morza błyszczy jak lustro.

05_ksiezyc.png

O poranku wykrywam w końcu mały konwój, jednak oddala się - jest wyjątkowo szybki i nie jestem w stanie go przechwycić.
Rezygnuję z pościgu i patroluję rejon cieśniny luzońskiej.

W końcu którejś nocy trafiam na kolejny cel. Identyfikuję go jako Nagara Maru.
Dwa celne strzały w rufę nie zatrzymują go - cel zaczyna uciekać. Ścigam go po powierzchni przy 5 metrowych falach, lecz po kilku minutach ku mojemu zadowoleniu cel zatrzymuje się. Kolejny strzał... i pudło. Strzelam znowu z poprawką prędkości - torpeda w celu. Strzelam ostatnią torpedą i Nagara Maru idzie w końcu na dno.

06_ostatni.png

Wystrzelawszy wszystkie torpedy wracam do bazy z tonażem 43'000 BRT.
Na brzegu wita nas orkiestra i bardzo miła niespodzianka...

07_nagroda.png
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

ODPOWIEDZ