Ludwik wyszedł na przód i upewniwszy się że wszyscy go widzą powiedział.
- Teraz panowie jest za późno na myślenie, ciągle jesteśmy żołnierzami a to jest rozkaz. Składać broń ustawić się i ruszamy dalej.
Kolejno żołnierze podchodzili do Rumunów i obok nich składali broń. Stos broni wciąż rósł, potem zaczęli składać też obok i wreszcie nadeszła kolej na pilotów. Żwirek wyciągnął swój pistolet i obejrzał go raz jeszcze, gdy Ludwik kładł swój obok karabinów, które wyglądały na nieużywane. Żwirko dołożył swój i upewniwszy się, że koledzy robią to samo, zebrali się obok drogi i gdy ostatni pistolet został oddany ruszyli drogą w kierunku wschodnim, gdzie spodziewali się zastać nowe myśliwce. Zostawili za sobą rodzinne niebo, a przed nimi rozpościerało się obce niebo, a ich droga prowadziła do obozu internowania....
[Koniec rozdziału]
Kontynuacja w Dęblińskich Asach 2
|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R4 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Podcięte skrzydła
Moderator: PL_CMDR Blue R
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6869
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R4 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Podcięte skrzydła
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R4 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Podcięte skrzydła
Maszerowali. Żwirko jeszcze raz odwrócił się w tył i objął wzrokiem rumuńską flagę oraz stosik pozostawionej pod nią broni. Potem spojrzał trochę dalej - na jeszcze widoczne, polskie drzewa. Tam - nad Polską - niebo przecinały niemieckie samoloty. I sowieckie samoloty. Polskich już nie było. Ziemię deptały buty Niemców. I Sowietów.
Żal mocno ścisnął serce. Ale nadzieja jeszcze była. Konstanca. Nowe myśliwce. Powrót i walka. Żwirko mocno zacisnął zęby i z wysiłkiem odwrócił się z powrotem w kierunku, w jakim maszerowała ich grupa. Wydłużył krok, doganiając kolegów. Pomyślał, że przecież jeszcze Polska nie zginęła... póki my żyjemy... I naprawdę tak właśnie czuł.
Żal mocno ścisnął serce. Ale nadzieja jeszcze była. Konstanca. Nowe myśliwce. Powrót i walka. Żwirko mocno zacisnął zęby i z wysiłkiem odwrócił się z powrotem w kierunku, w jakim maszerowała ich grupa. Wydłużył krok, doganiając kolegów. Pomyślał, że przecież jeszcze Polska nie zginęła... póki my żyjemy... I naprawdę tak właśnie czuł.
Kilo wody pod stopą!

