Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin
po informacji na Discordzie
Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum

Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu

Zapraszamy na serwer głosowy

DISCORD

R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania

Walki polskich pilotów pod niebem Francji 1940

Moderator: PL_CMDR Blue R

Awatar użytkownika
PL_Qbik
Posty: 1374
Rejestracja: 30 gru 2019, 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania

#16

Post autor: PL_Qbik » 11 lut 2026, 22:43

Żwirko podniósł się z krzesła tuż po Ludwiku. Czuł dokładnie to samo co on i miał równie wielką ochotę opuścić to bezsensowne towarzystwo. Jednak postanowił spróbować po raz ostatni przemówić do zakutego, kapitańskiego łba. Stojąc, odezwał się wprost do wyższego rangą:
- Panie kapitanie! Przepraszam, że to powiem, ale chyba nie wysłuchał pan mojej koncepcji przedstawionej na forum. Albo pan jej nie zrozumiał. A może pan ją zrozumiał i kompletnie zlekceważył. Otóż moja koncepcja całkowicie wyklucza to, że żółtodzioby opuszczą obóz jako pierwsi, ponieważ utworzone grupki miały opuszczać obóz zgodnie z wynikiem losowania. Tak jest! Nie słuchał pan! A nawet jeśli los sprawiłby, że większość mniej doświadczonych pilotów dotrze do Francji w pierwszej kolejności - to tym lepiej! Będą mieli więcej czasu aby tego doświadczenia nabyć. Prosiłem, żebyśmy nie dzielili włosa na czworo i sprawnie podzielili ludzi, wylosowali i wio! Nie wiem po kiego czorta pan kapitan miesza, wyszukuje problemy, skupia się na nic nie znaczących szczegółach, zaciemnia sprawę i ją opóźnia! Kręcimy się tutaj jak - za przeproszeniem - gówno w przerębli! Zamiast iść do przodu! Mam dość tego bezproduktywnego pierdzenia! W pełni zgadzam się z porucznikiem Gwarczyńskim! Aaaach, szkoda gadać! Kontynuujcie beze mnie!
Żwirko strzelił obcasami, zasalutował i ruszył za oddalającym się Ludwikiem.
Kilo wody pod stopą!
Obrazek

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6810
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania

#17

Post autor: PL_CMDR Blue R » 12 lut 2026, 8:29

Żwirko z pójściem spać czekał tylko na powrót oficerów z narady, aby nie zarzucono mu później, że nie jest w gotowości. Wreszcie oficerowie zaczęli wracać, a zgodnie z oczekiwaniem Wacław podszedł do Żwirka i powiedział:
-Chodźmy do Ludwika.
Podeszli do łóżka Ludwika, znajdującego się w rogu baraku, gdzie Ludwik już szykował się do udania się w objęcia Morfeusza i Wacla ściszonym głosem, aby nikt inny ich nie słyszał powiedział:
-Ludwik, Żwirko. Mam dwie sprawy. Dobra jest taka, że jutro z rana Andrzej znika z kapitanem Łaszkiewiczem i porucznikiem Goethelem, trzeba go poinformować, ale najpierw... o co wy do cholery pokłóciliście się z kapitanem Jasionowskim? Coś stało się w Lublinie o czym nie wiem? Wstyd na cały obóz, jak obaj dowódcy eskadry zachowują się jak... - machnął ręką - Dobra, może do rzeczy. Mieliście tylko podzielić pilotów na trzy grupy. Co się stało? Bo chyba o taką pierdołę prawie się nie pozabijaliście?
- Jaki dowódcy eskadry? - powiedział Ludwik wyraźnie skwaszony - Eskadry już nie ma. - po czym wypuścił powietrze, jakby wyrzucił co leżało mu na sercu i powiedział - Przepraszam, ale Wacław nic się nie stało. Wyraziłem jasno swoje niezadowolenie i to tyle. Moim zdaniem skupiamy się na tym co nie trzeba.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Qbik
Posty: 1374
Rejestracja: 30 gru 2019, 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania

#18

Post autor: PL_Qbik » 12 lut 2026, 21:45

Żwirko spojrzał Wackowi prosto w oczy i rzekł:
- Nie było żadnej kłótni. Ja również po prostu wyraziłem swoje niezadowolenie. Kapitan Jasionowski buksuje w miejscu jak rozklekotana ciężarówka. Nie posuwamy się ani o milimetr do przodu. Nie słucha argumentów, nie wyciąga wniosków, nie pozwala działać. Zadaje idiotyczne pytania o całkowicie drugorzędne sprawy. Nie mam ochoty gonić jak pies za własnym ogonem, rozważając bezsensowne i durnowate kwestie. Nie przywędrowałem tu po to aby siedzieć na dupsku i trzepać po próżnicy jęzorem. Bicie piany i nic więcej! Beze mnie! Wiesz, Wacek, mówię za siebie. Ale myślę, że większość chłopaków chciałaby się już stąd wyrwać. Ja jestem gotów słuchać. I działać. A nie zżymać się słuchając bezsensownych gadek. Wybacz. I przepraszam, ale w moim i Ludwika zachowaniu nie widzę najmniejszego powodu do wstydu. Powiedzieliśmy to, co mieliśmy do powiedzenia i powiedzieliśmy to grzecznie, choć stanowczo. Powodem do wstydu jest raczej to, że pod przywództwem kapitana nie postępujemy ani o jotę naprzód.
Kilo wody pod stopą!
Obrazek

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6810
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania

#19

Post autor: PL_CMDR Blue R » 12 lut 2026, 22:06

Wacław przerzucał wzrok między Ludwikiem i Żwirkiem, po czym powiedział:
-Koledzy, ale spokojnie. Mnie też siedzenie tutaj nie odpowiada i wolałbym być we Francji, a fakt, że byliśmy już w drodze po samoloty, gdy zmieniła się sytuacja też zabolał. Chyba nie ma w całym obozie żadnego pilota, ani mechanika, który nie chciałby się stąd wydostać, ale jak zaczniemy z tego powodu się kłócić o byle co, to daleko nie zajedziemy. Jak rozumiem błędem było, że sam nie poszedłem z wami spisać tej listy? Przepraszam, myślałem, że między wami, a kapitanem Jasionowskim panuje koleżeńska atmosfera i jak zaproponował, że sporządzi listę, nie widziałem w tym nic złego. Słuchaj, Żwirek, jak dostaniemy się do Francji, będą formowane nowe oddziały. Nie będę wnikał o przyczynę waszego sporu, rozumiem, że ani ty, ani Ludwik, ani też Andrzej nie chcecie trafić pod dowództwo kapitana Jasionowskiego i mam użyć wszelkich możliwości jakie będę miał, abyście trafili do innej jednostki, zgadza się? Jak tak, to zrobię, co w mojej mocy, a teraz chodźmy do Andrzeja, bo jak zaśnie, to jeszcze go kolejka na ucieczkę ominie, jak się spóźni.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Qbik
Posty: 1374
Rejestracja: 30 gru 2019, 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania

#20

Post autor: PL_Qbik » 13 lut 2026, 22:50

Żwirko podniósł rękę w geście bez wątpienia oznaczającym "stop!".
- Chwileczkę, Wacek. Zanim pójdziemy do Andrzeja daj mi jeszcze minutę. Pozwól, że wyjaśnię ci sprawę do spodu bo słyszę, że zaczynasz wyciągać zupełnie fałszywa wnioski. Otóż JEDYNE co mam do zarzucenia kapitanowi Jasionowskiemu to to, że nie idzie naprzód i to w tak błahej sprawie jak podział naszych żołnierzy na konkretne, kilkuosobowe grupy ucieczkowe. Najwyraźniej ma zły dzień i należy to zadanie powierzyć komuś bardziej konkretnemu, kto nie będzie szedł do celu zygzakami tylko będzie walił prosto. A ogólnie rzecz biorąc - szanuję Jasionowskiego i nie mam NIC przeciwko temu, aby we Francji czy gdziekolwiek indziej trafić pod jego dowództwo. Uważam kapitana za człowieka honoru i wiem na pewno, że nie będzie się na nas mścił za te kilka słów prawdy wypowiedziane uczciwie przeze mnie i Ludwika. Więc bardzo cię proszę Wacławie: nie rozdmuchuj sprawy i nie rób z igły widłów. Żadnych afer i sensacji. Najlepiej nie rób nic w tej sprawie i przestań nawet o niej myśleć. Bo możesz tylko zaszkodzić. Najlepiej po prostu zajmijmy się poganianiem spraw związanych z opuszczeniem obozu. Mam nadzieję, że rozumiesz. A teraz chodźmy do Andrzeja.
Kilo wody pod stopą!
Obrazek

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6810
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania

#21

Post autor: PL_CMDR Blue R » 13 lut 2026, 23:15

Wacław powiedział:
-Zaraz, moment, bo coś tu nie pasuje. Ale przecież na grupy dzieliliśmy, gdy wy już poszliście sobie. Znaczy cały ten spór jest o to, ze kapitan Jasionowski nie chciał od razu tworzyć grup bez czekania na innych? Przecież nie miał tego robić. Miał tylko przedstawić do podziału, kto jest dowódcami, kto doświadczonymi pilotami, a kto żółtodziobami. I kapitan przedstawił, że was chyba zabolało, ze Andrzeja zapisał jako żółtodzioba... No, ale tu wszyscy zgodziliśmy się praktycznie jednogłośnie, jak was nie było, że kryterium podziału na grupy jest stan sprzed mobilizacji i aby uznać najmłodszych stażem pilotów jako "żółtodziobów". No i Andrzej właśnie z puli "żółtodziobów" został wybrany do jutrzejszej ucieczki. Więc kapitan nie ma do was żalu, widział tu raczej ujście frustracji, która jest w nas wszystkich. No, ale źle to wyglądało przed innymi. Dobra, kończymy ten temat. Andrzej na nas czeka... znaczy, nie czeka, bo nie wie, że ma czekać, ale czeka.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Qbik
Posty: 1374
Rejestracja: 30 gru 2019, 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania

#22

Post autor: PL_Qbik » 14 lut 2026, 20:10

Żwirko westchnął ciężko z wyraźną rezygnacją.
- Wacuś! Bardzo cię lubię, szanuję i cenię. - powstrzymał gestem dłoni wyraźnie nadchodzący Wackowy protest wobec tych słów, wynikający z Wackowej wrodzonej skromności - Tak! I cenię! Ale wydaje mi się, że panująca tu ogólna bezczynność i niepewność zaczynają i na ciebie niekorzystnie wpływać. Najwyraźniej zmierzasz w kierunku bezproduktywnego bicia piany i rozważania kwestii, których rozważanie nikomu do niczego się nie przyda, bo żadnych spraw nie posuwa naprzód! Nie obraź się, ale i ja i Ludwik od dobrych kilku chwil usiłujemy ci powiedzieć, że właśnie to bezproduktywne buksowanie w miejscu zirytowało nas u kapitana Jasionowskiego. Na litość Boską! Kogo to obchodzi co robiliście przy stole po naszym odejściu?! I po co się zastanawiać "o co był cały ten spór"?! NIE BYŁO żadnego sporu! Ludwika i mnie wkurzyło kapitańskie gadanie o niczym! Zrozumże to wreszcie! I nic innego - w tym i to, "że Andrzeja zapisał jako żółtodzioba" - nas nie zabolało! I czułem to przecież, że Jasionowski nie będzie miał do nas żalu, bo to swój chłop jest! Więc zlituj się chłopie i wreszcie - jak powiedziałeś - zakończmy ten temat! I wszystkie jemu podobne, równie nieistotne!
Staszek klepnął Wacława po plecach, ukradkiem puścił oko do Ludwika i dodał:
- I chodźmy wreszcie do tego naszego Baranka co to "nie czeka ale jednak czeka", bo w końcu nam stąd pryśnie bez pożegnania.
Kilo wody pod stopą!
Obrazek

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6810
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania

#23

Post autor: PL_CMDR Blue R » 14 lut 2026, 21:46

Gdy szli do Andrzeja, Staszek zauważył, że Wacław coś krzywo na niego spojrzał. Odprawa Andrzeja była krótka i szybka. Rano, gdy inni będą szykować się do apelu, on udaje się do izby chorych, zabierając tylko najpotrzebniejsze rzeczy i wraz z kapitanem Łaszkiewiczem i porucznikiem Goethelem mieli uciec z obozu zgodnie z ustalonym wcześniej planem. Jako, że Andrzej musiał w nocy nie tylko się spakować na nowo, ale także wyspać, pożegnanie było krótkie.

Andrzej zgodnie z planem nie pojawił się na porannym apelu, a jego nieobecność nie została nawet zauważona. Gdy tylko Rumunii się oddalili, Wacław powiedział do wszystkich pilotów:
-Podczas obiadu siadamy razem. Przedstawię wam, co wczoraj ustalono o ucieczkach w ramach operacji o kryptonimie "Bicie Piany". Mówiąc krótko, kto i kiedy ucieka, bo masowa ucieczka nie wchodzi chwilowo w grę. Andrzej jak widzicie już stąd się zmył, ale to nie samowolka, tylko właśnie "Bicie Piany". Tak więc odrobina cierpliwości, a teraz rozejść się, bo Rumunii mogą patrzeć.
Staszek miał dziwne wrażenie, że gdy Wacław mówił o operacji "Bicie Piany", w jego ustach brzmiało to jakby miało coś przekazać Żwirkowi. Zaraz po odprawie jednak nie udało się Staszkowi złapać Wacława, który udał się do baraku w którym mieściło się "dowództwo obozu", jak dumnie nazwano osoby, które Rumunii wyznaczyli na osoby kontaktowe i często tam zaglądali, gdy mieli jakieś sprawy.

Zaraz potem pojawiła się dobra wiadomość: do obozu dotarło 4 pilotów ze 123-ciej eskadry!. Żwirek musiał zapytać ich o swoich kolegów i w ten sposób od podporucznika Erwina Kawnika poznał tragiczny los 123-ciej eskadry. Popołudniem 1 września eskadra ruszyła przeciw bombowcom. Kapitan Olszewski został zestrzelony i poległ, a Feliks Szyszka ratował się na spadochronie, ale i tak ostrzelali go, gdy spadał. Wrócił do eskadry i trafił do Warszawy do szpitala. Ogólnie tego dnia eskadra została mocno postrzelona i straciła 3 pilotów. Kolejne dni nie były lepsze. PZL P.7 ustępowały wszystkim samolotom, choć udało im się utrzymać wynik strat do zestrzeleń 1:1. Postrzelona eskadra wycofana została później pod Lublin i utracono kontakt z Feliksem. Ostatecznie dostali się z 4 maszynami na Przedmoście Rumuńskie i ewakuowali je do Rumunii, ale w ten sposób rozstali się też z innymi pilotami oraz zapleczem technicznym. Rumunii kazali im tylko przebazować samoloty, a potem wysłali ich tutaj i nawet widać było, że Erwin liczył, że tutaj spotka resztę eskadry. Tak się jednak nie stało.

Gdy kończono rozchwytywanie kolegów, Staszek zauważył Wacława. Ten właśnie wracał do obozu, wręcz ostentacyjnie niosąc chleb, jakby chciał mieć pewność, że Rumuńscy strażnicy to zauważą. Tu znów Staszek próbował go złapać, ale już gdy się zbliżał widział, że Wacław coś jest pochmurny. Żwirko podszedł do niego, kierującego się znów do "dowództwa obozu", a na pytanie, czy mogą chwilę porozmawiać odpowiedział głosem zawierającym wyrzut:
-Wybacz, Żwirko, nie mam teraz czasu na posuwanie spraw do przodu, bo bezsensownie biję pianę i muszę iść ją bić. - mówiąc to miał minę jakby właśnie dowiedział się o śmierci matki - Po obiedzie, Żwirek, bo czasu nie mam.
I ruszył pospiesznym krokiem dalej
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Qbik
Posty: 1374
Rejestracja: 30 gru 2019, 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania

#24

Post autor: PL_Qbik » 15 lut 2026, 14:55

"No i obraził się, chłopisko - Żwirko, stojąc w kałuży, ze smutkiem i żalem wpatrywał się w oddalające się, Wackowe plecy - Cóż! Czasem chcesz komuś po przyjacielsku zwrócić uwagę na popełniane błędy... a ten ktoś nie zrozumie twoich intencji... i odbierze to jako atak na siebie... i jest mu przykro... i nawet się obraża. Szkoda! No trudno, będę to musiał wziąć na klatę... Dobrze, że choć zachował w tym resztki humoru... Kryptonim >>Bicie Piany<< ! Ha! DOBRE!!!"
Po tym ciągu myślowym Staszek uśmiechnął się smutno i ruszył w stronę swej kwatery z zamiarem przycięcia komara, która to czynność jak wiadomo, jest najlepszym sposobem na wszelkie troski.
Kilo wody pod stopą!
Obrazek

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6810
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania

#25

Post autor: PL_CMDR Blue R » 15 lut 2026, 18:04

Podczas obiadu doszło do nietypowego zdarzenia. Wacek zaprosił do stołu oficerskiego sierżanta Żaka oraz kaprala Wincentego Zientarę. Podczas jedzenia przerwał nagle, zerkając, czy nie ma Rumunów w pobliżu i powiedział:
-Panowie. Jak wiecie, rozpoczynamy przerzut personelu lotniczego na zachód. Porucznik Baran dziś odjechał pociągiem do Bukaresztu, teraz jak rozmawiamy druga grupa zapewne łapie pociąg. Razem z dowódcami dywizjonów ustaliśmy kto i kiedy ucieka, gdyż zbyt wiele osób znikających na raz mogłoby zainteresować niepotrzebnie osoby, które nam nie sprzyjają. - dalej przedstawił ogólny zarys planu, który Żwirko znał. Grupa 3-4 osób, "udawana choroba", miejsce na przebranie, pociąg do Bukaresztu, Ambasada. Po czym dodał:
-Czy jest ktoś przy tym stole, kto nie chce uciekać?
Jako, że nikogo nie było, kontynuował:
-Teraz, dlaczego pytałem was sierżancie i kapralu o to samo. Jesteście wyznaczeni do ucieczki, podobnie porucznik Żwirko. Jutro sierżancie i kapralu wykażecie się zdolnościami aktorskimi. Wy kapralu macie wyglądać, jakbyście byli przemęczeni, a wy sierżancie jak zbliżą się Rumunii zrobicie rejwach, co kapral tak się zachowuje, jak wymęczony i jak powie, że się się czuje, oburzycie się, przykładając mu rękę do czoła i podniesiecie głos, że kapral ma wysoką gorączkę. Ja natychmiast każę wam zniknąć w naszej sali chorych. To ma przekonać Rumunów, że naprawdę wybucha tu epidemia. Kapitan Krasnodębski zrobi Rumunom potem awanturę o kiepską aprowizację, która prowadzi do chorób... no, ale was to już nie dotyczy. Co was dotyczy. Kapralu, jutro około południa, uciekniecie z obozu wraz z porucznikiem Brzezińskim, dowódcą 151 Eskadry [Myśliwskiej], więc dziś musicie przygotować co wam dostarczymy do ambulatorium z waszych rzeczy. Pomogę wam z tym. Natomiast pojutrze rusza kolejna grupa. Wy sierżancie spędzicie już noc w sali chorych i rano dołączy do was porucznik Żwirko wraz z porucznikiem Dreckim ze 111 eskadry i kapralem Adamkiem ze 113 eskadry. Uciekacie rano. O następnych ucieczkach powiem jutro, bo dużo zależy od współpracy rumuńskich cywilów.... No i kolegów, co napływają też musimy uwzględniać. To oczywiście nie wszyscy, co uciekają, ale to powinno wam wystarczyć. Jak macie jakieś pytania, to spotkamy się za godzinę na placu, na luźnej rozmowie w której ustalimy, co i jak.
I wrócił do zamiatania łyżką.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Qbik
Posty: 1374
Rejestracja: 30 gru 2019, 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania

#26

Post autor: PL_Qbik » 16 lut 2026, 20:08

Żwirko słuchał uważnie, ani na chwilę nie przerywając zamiatania łyżką. Z tego co usłyszał wywnioskował, że najwyraźniej dokonano już ostatecznego podziału na grupki ucieczkowe i dokonano także losowania "kolejności startowej". Starał się równo układać w głowie padające z ust Wacka informacje. Odnotował, że kapral Zientara startuje jutro w południe z porucznikiem Brzezińskim i ... nie padło kim jeszcze. Odnotował też, że on sam wraz z sierżantem Żakiem, kapralem Adamkiem i porucznikiem Dreckim startują pojutrze rano.
Był naprawdę zadowolony. Idzie z porządnymi, konkretnymi ludźmi. Jeszcze tylko jeden dzień w obozie, a potem - witaj przygodo! Najwyraźniej jego modły zostały wysłuchane.
Kilo wody pod stopą!
Obrazek

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6810
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania

#27

Post autor: PL_CMDR Blue R » 16 lut 2026, 21:00

Najtrudniejsze następnego dnia było powstrzymanie się od śmiechu, gdy sierżant pokazał swoje umiejętności aktorskie. Na szczęście Rumun nie rozumiał Polskiego i zbyt teatralne słowa, wypowiadane z dość dobrze oddaną emocją wystarczyły, aby nawet nie myślał zbliżać się do chorego. Wacław wydawał jednak bardzo zdenerwowany, gdy wracał z chlebem z wioski. Coś szło nie po myśli dowódców najwyraźniej.

Za to pod barakiem w którym zakwaterowano pilotów ze 123-ciej eskadry praca ruszyła pełną parą. Podporucznik Kawnik chyba postanowił odgrywać pilota, który szykuje się do zimowania w Rumunii i pożyczywszy od Rumunów narzędzia, zorganizował warsztat w którym przystąpiono do prac stolarskich... Ale nie tylko... Stelaż na wiadro i przykrywka do wiadra były kolejnym pomysłem, który miał ułatwić przynoszenie wody. Coś jednak było nie tak w ich pracy. Aż zbyt chętnie zabrali się za wyposażanie obozu. Choć może hałas, który powodowali sprawiać miał, żeby obóz wydawał się pełniejszy?

Podczas obiadu znów pojawiła się nowa informacja. Dzień po Żwirko z obozu miał uciekać kapral Kremski wraz kapitanem Krasnodębskim i był to jedyny uciekinier następnego dnia pochodzący ze 121szej eskadry. Żwirko tymczasem stanął przed problemem... Co zabrać ze sobą. Jednego był pewny. Po swoich przygodach Lwowskich miał cywilny płaszcz i czapkę, które zabrał z domu, gdy przez zestrzelenie utknął w Krakowie. Żwirek spojrzał na swoją rogatywkę. Tak się cieszył, gdy wreszcie ją założył, a teraz znów trzeba było wybrać, co ze swojego majątki zabierze... a zwłaszcza... czy porzuca na rzecz "Funduszu Ucieczkowego" swoje pamiątki, czy coś będzie chciał zabrać... Przypinki były małe. Gapę też było łatwo ukryć... Choć ona w razie złapania zbyt wskazywała na przynależność do lotnictwa. Kordzik Lotniczy? W sumie mógł uchodzić za nożyk do listów.... Ale wszystko było żal zostawiać...
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Qbik
Posty: 1374
Rejestracja: 30 gru 2019, 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania

#28

Post autor: PL_Qbik » 17 lut 2026, 21:10

W końcu Żwirko zdecydował. Zabierze cywilny płaszcz i czapkę, a także przypinki, gapę i kordzik. Resztę zostawi na potrzeby kolegów. Bardzo żałował rogatywki, ale cóż... zupełnie nie nadawała się do ukrycia i przemycenia.
"A co tam! To tylko rzeczy! Nie czas żałować róż... i tak dalej" - przemknęło mu przez łepetynę.
Uznał sprawę za załatwioną i w tym zakresie od razu mu ulżyło. Niestety pozostała inna sprawa - dużo dla niego istotniejsza - i bardzo chciał ją zamknąć zanim przyjdzie mu opuścić obóz. A była to sprawa Wacława. Żwirko bardzo chciał mu wyjaśnić co miał na myśli, mówiąc o "biciu piany" i tym podobnych. Nie chciał rozstawać się z ulubionym dowódcą i kolegą w atmosferze niechęci, żalu i trupa gnijącego pod dywanem. Dlatego pilnie obserwował porucznika Króla i próbował znaleźć dogodny moment, aby do niego podejść. A czas mijał nieubłaganie i godzina rozstania nadciągała.
Teraz też - widząc Króla sunącego przez obóz z chlebami - zastanowił się czy to dobry moment. Widział wyraźnie, że Wacław jest czymś zdenerwowany. Ale z drugiej strony... czas mijał i podobnych okazji będzie raczej coraz mniej.
"A raz kozie śmierć!" - pomyślał i podbiegł z tyłu do idącego, zrównując z nim krok.
- Pomóc z tymi chlebami, poruczniku? - zagaił.
Kilo wody pod stopą!
Obrazek

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6810
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania

#29

Post autor: PL_CMDR Blue R » 17 lut 2026, 22:10

-Tak - wcisnął chleby Żwirkowi - Zanieście je do baraku. Muszę rozmówić się z kapitanem Krasnodębskim.
I oddalił się.

Dopiero tuż przed kolacją, gdy Wacław wracał do baraku, Żwirko dostrzegł, że Wacław chyba jest spokojniejszy. Obserwował go przez chwilę i spostrzegł, jak Wacław siadł na progu i oparł się o framugę. Tak. Wacław był wymęczony... Ale to była też ostatnia szansa. Jak pójdą spać, już nie będzie szansy na rozmowę.
-Można się dosiąść? - zapytał Żwirko wskazując na stojące obok drzwi krzesło, na co Wacław odpowiedział:
-A czy ja bronię?
Dobrze. Odzywał się. Wiec szansa na rozmowę była... Możliwe, że ostania przez dłuższy czas...
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Qbik
Posty: 1374
Rejestracja: 30 gru 2019, 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania

#30

Post autor: PL_Qbik » 18 lut 2026, 21:59

Żwirko, jak to miał we zwyczaju, postanowił nie owijać w bawełnę:
- Słuchaj Wacek. To, co mówiłem o twoim zmierzaniu w kierunku bezproduktywnego bicia piany, nie było atakiem na ciebie, a tylko usiłowaniem skanalizowania wszelkich podejmowanych w tym obozie działań na działaniach praktycznych, a nie teoretyzowaniu. Jeśli nieprecyzyjnie się wyraziłem, jeżeli poczułeś się dotknięty - przepraszam. Byłem trochę zdenerwowany po akcji z kapitanem Jasionowskim i mogło mi się ulać. Nie chcę rozstawać się z tobą w złości. Zapomnij mi to. Ręka na zgodę?
Staszek wbił w Wacka swe szczere, fakirskie spojrzenie i wyciągnął dłoń do braterskiej zgody.
Kilo wody pod stopą!
Obrazek

ODPOWIEDZ