Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin
po informacji na Discordzie
Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum

Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu

Zapraszamy na serwer głosowy

DISCORD

R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania

Walki polskich pilotów pod niebem Francji 1940

Moderator: PL_CMDR Blue R

pingwin14-93
Posty: 547
Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04

Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania

#46

Post autor: pingwin14-93 » 14 lut 2026, 22:55

Porucznik mówił wzdłuż linii kolejowe do Lyon, więc wybrał linię która szła wzdłuż rzeki na północ do Lyonu. Sterowanie tym samolotem miało kilka różnic i już je powoli wyczuwał, zastanawiał się nad jego zwrotnością, ale wiedział ze to niebawem.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6813
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania

#47

Post autor: PL_CMDR Blue R » 15 lut 2026, 15:37

Porucznik polecił zwiększyć prędkość i wysokość, gdy lecieli nad Rodanem i samolot rozpędził się do czterystu kilometrów na godzinę. Lecieli o dobre 60 kilometrów na godzinę szybciej, niż osiągały "jedenastki" na tej wysokości, a porucznik polecił utrzymać prędkość do Lyonu, a następnie skręcić na Clermont-Ferrand. Feliks dobrze rozumiał test. Miał znaleźć Lyon i wiedzieć, że musi polecieć z niego na wschód. Nawet powoli Feliks opanował, aby jak najmniej zmieniać położenie maszyny, gdy chce wyjrzeć, gdzie są, gdy pod nimi przemykały nieznane Feliksowi miejscowości. Porucznik podawał te nazwy. Montdragon, Montélimar. I nagle pojawił się pierwszy test. Przed nimi w dolinie leżało duże miasto, przez które przechodziła linia kolejowa. Feliks lekko pochylił nos maszyny, aby się mu przyjrzeć. Dostrzegł lotnisko na wschodzie, ale kilka rzeczy nie pasowało Feliksowi. Chyba lecieli za krótko. Dodatkowo te wzgórza. Nie kojarzy ich z Lyonu. Czyli tu jest jakieś miasto... Ale jakie? Gdyby skupił się na tym obszarze.... tak, to potem gorzej by mu szła nawigacja bliżej frontu.
Porucznik Villey zapytał:
-Przed nami miasto. Jakie?
Feliks mógł tylko odpowiedzieć:
-Jeszcze nie Lyon.
Gdy porucznik naciskał na nazwę, Feliks musiał przyznać się, ze nie wie.
-Valence. - powiedział porucznik, po czym polecił, aby Feliks przygotował się do puszczenia sterów, gdy on będzie asekurował. Podczas kilku prób Feliks mógł przekonać się, że maszyna lepiej trzyma lot poziomy sama, niż lekkie myśliwce, choć dalej, jakby zasłabł, spadliby. Porucznik wymieniał kolejne nazwy miejscowości, po czym polecił:
-Nad Lyonem skręcicie na Clermont tak mocno jak potraficie. Pod nami Vienne.
I w tej chwili pod nimi wzgórza rozchodziły się, odsłaniając równinny teren, na którym wkrótce Feliks zauważył ogromne miasto. Jak to nie był Lyon, to musieli chyba dolecieć do Paryża. Kilka lotnisk znajdowało się nieopodal i Feliks spojrzał na te dwa wschodnie. Jedno to musiał być Bron.


27 marca 1940 Lotnisko Lyon-Bron, Południowa Francja
9:25
Piloci już stali w gotowości i zerkali w stronę bramy, czy generał już przybył. Feliks również nie mógł się doczekać. Jeszcze tylko ta część oficjalna i wyrusza na front. Spoglądał na charakterystyczny dojazd w Bron, ale generała wciąż jeszcze nie było... Feliks zastanowił się. Teraz bez problemu rozpoznałby Bron, ale czy rozpoznałby je wtedy, w lutym, gdyby miał tu lądować?

6 luty 1940, niebo nad Lyonem
16:45
-Pod nami Lyon - zameldował Feliks.
Porucznik Villey potwierdził i dodał:
-To tutaj bracia Lumière rozpoczęli kinematografię. Dobrze. Teraz kurs na Clermont. Tak mocno jak potraficie!
Feliks spojrzał na busolę. Idealnie lecieli na północ. Zwrot o 90 stopni. Pchnął orczyk i drążek pochylając samolot i zaczął skręt... I w tej chwili świat wydawał się runąć Feliksowi. Samolot reagował bardzo ociężale. Jakby Żwirko miał zestrzelić "jedenastkę" to ta mogłaby kręcić wokół niego ósemki! Nie mówiąc już o Moranach. Czy naprawdę Potezy były tak kiepskie? Porucznik Villey odezwał się:
-Wyrównajcie lot i zmniejszcie obroty, bo braknie nam paliwa. - a gdy poprowadzony jakie obroty ustawić Feliks zakończył manewr, lecąc idealnie na zachód, Porucznik Villey odezwał się:
-Skręciliście jak pilot jednosilnikowego myśliwca. W ten sposób, to bombowiec wam wszedłby na ogon. Jak dolecimy nad Clermont pokażę wam, jak prawidłowo skręcać Potezem.
Feliks odetchnął. To nie Potez był kiepski. To on chwilowo był kiepski na Potezie. Spojrzał na mapę. Dwie linie kolejowe. Obie na północny-zachód. Jedna była pod nim. Teraz dolecieć do drugiej, ona też skręci na wschód... I w Clermont spotyka się z linią północ-południe. Bez problemu trafi. Zresztą, skoro porucznik Villey nie narzekał, to chyba leciał dobrze. A może tylko czekał na wpadkę? Na północ od nich było jakieś miasto. Na mapie, przy rozdarciu były litery RHO. Duże, a więc miasto. Wyglądało, że lecą w porządku. I wtedy, gdy zegar wskazywał 17:00, Feliks spojrzał na wskaźnik paliwa. Popukał go, czy nie zaciął się przy skręcie, ale nie. Wskazówka pokazywała, że zużyli już ponad połowę paliwa. W pierwszej chwili Feliks zastanowił się, czy nie trzeba wracać, ale zaraz doświadczenie odezwało się. Pół godziny silniki grzały ile fabryka dała. Na "Jedenastce" by cały bak wystarczający na ponad dwugodzinny lot wyżłopali w pół. To Potez też pewnie palił. Ale zaraz mieli wlecieć na mapę Feliksa. I wtedy porucznik Villey zapytał:
-Daleko jeszcze?
Pot pojawił się na czole Feliksa. Spojrzał na miasteczko na północy. Dałby głowę, że to to "RHO". A co jak to właśnie Clermont i je mijają? Był niemal pewny, że dopiero wlatują na mapę, którą miał... No i lecieli dopiero 15 minut od Lyonu...

19400206 - 1700.jpg
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

pingwin14-93
Posty: 547
Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04

Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania

#48

Post autor: pingwin14-93 » 15 lut 2026, 19:50

- Z tego co liczę przy tej prędkości nad Clermont powinniśmy być za 15-20 minut - Felix liczył na to ze nie popełnił błędu. Miał nadzieję że test się powiedzie. No i czekał jak porucznik pokaże jak skręcać Potezem.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6813
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania

#49

Post autor: PL_CMDR Blue R » 15 lut 2026, 21:47

17:16
Jest! Miasto w którym schodziły się linie kolejowe jest przed nimi! Położone u wylotu doliny. Tak to musiało być Clermont. Jeszcze kilka minut lotu... Może nie zdąży być nad miastem do 17:20, ale chyba błąd był niewielki.
-Przed nami Clermont! - zameldował Feliks, a porucznik nie sprzeciwił się, tylko powiedział:
-Mówcie jak Clermont będzie pod nami.
Lecieli jeszcze kilka minut, minęli jakąś rzekę i Feliks zameldował, że są nad Clermont. Wówczas porucznik się odezwał:
-Poruczniku. Puście stery, przejmuję go. Samolot ma dwa silniki. Każdy ciągnie samolot do przodu, jak dwa konie powóz. Jeżeli jeden koń jest szybszy, pojawia się dodatkowa siła ułatwiająca skręcanie. Tak samo jak jeden zwolni. Więc teraz zależy od prędkości. Przyspieszam! - to mówiąc musiał przełożyć przepustnicę na swoim zdublowanym sterowaniu. Samolot przyspieszył, a porucznik mówił - Ponieważ oba pracują na pełnej mocy, skręcając zmniejszę moc tego od strony w którą skręcam. Gdybym leciał wolniej, to przyspieszyłbym przeciwny. Uwaga!
Feliks słyszał jak jeden z silników zmniejsza moc, gdy samolot lekko zniżył lot, a porucznik wykonał skręt. Jedno co Feliks mógł powiedzieć. Postęp był, ale nic nie urywało. "Jedenastka" lepiej by skręcała. Morane lepiej skręcał. Przy walce manewrowej Poteza z "Jedenastką", uznałby, że szanse są wyrównane. Choć może nie. Jakby jedenastka wygrała manewrowaniem i weszła na ogon, to strzelec mógłby do niej strzelać i tu byłby wyrównany pojedynek. A gdyby to Potez wykorzystał swoją prędkość, moc i siłę ognia, z "Jedenastki" nie byłoby co zbierać. Jedenastka miała szanse tylko w walce poziomej. Tym Potezem to zdobyłby przewagę wysokości i mógł na nią runąć... No, ale Morane już byłby trudnym przeciwnikiem. Ważny byłby pierwszy przelot. Jak Morane wytrzymałby pierwsze minięcie, to on miałby szansę... Cóż, jednosilnikowe maszyny były zwinniejsze od dwusilnikowych, to fakt, ale za to dwusilnikowe miały większą siłę ognia... No i Morane miał, jak wspomniał porucznik, nowszy silnik. W końcu to była absolutna nowość, a Potez już miał wkrótce mieć następcę.
Silniki zaczęły zwalniać i porucznik odezwał się:
-I jak? Lepiej?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

pingwin14-93
Posty: 547
Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04

Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania

#50

Post autor: pingwin14-93 » 16 lut 2026, 0:14

W porównaniu z pierwszą próba tak. Nie jest to to co potrafią jednosilnikowce, ale one sa do tego stworzone. Potezy są w innych rzeczach dobre.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6813
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania

#51

Post autor: PL_CMDR Blue R » 16 lut 2026, 19:42

-Dokładnie. - powiedział porucznik - Przejmijcie stery! Nad Carcassonne sami skręcicie i zobaczycie, że to łatwe. Jak tą maszynę się pozna, można wykorzystać jej zalety. Jak pójdziesz na walkę kołową, to przegrasz. Jak uderzysz, odskoczysz i wrócisz, to wykorzystasz główną siłę maszyny... No i jest jeszcze jedna rzecz... Za koszt produkcji jednego Morana można wystawić kilka Potezów. I nie chodzi tylko o pieniądze, ale o wkład wysiłku. Jakby was, Polaków, uzbroić w Potezy, to by was wyposażono momentalnie. Z Moranami będziecie czekać. Tempo ich produkcji jest wolne. Tak, Morane to wspaniała, zwrotna maszyna... ale też skomplikowana maszyna....- po czym zapytał wprost - To jak poruczniku? Będziecie szkolić się na Potezach?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

pingwin14-93
Posty: 547
Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04

Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania

#52

Post autor: pingwin14-93 » 17 lut 2026, 2:36

- powiem szczerze rozumiem jakość mooranów, ale Potezy mi sie podobają, są bardziej niszczycielskie.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6813
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania

#53

Post autor: PL_CMDR Blue R » 17 lut 2026, 19:20

I wtedy Feliks usłyszał, jak porucznik zaczyna grzebać w torbie i nagle po kabinie zaczął roznosić się aromat pomidorów. Porucznik Villey najwyraźniej uznał, że to pora na posiłek i zmieniając temat odezwał się:
-Poruczniku. Jak zjem, to dajcie znać, czy przejąć stery, abyście i wy zjedli. Czeka nas godzina lotu... Bo o kanapkach nie zapomnieliście?

18:30
Zbliżali się do zamku. Nie było w nim początkowo nic dziwnego, do czasu aż zamek rósł i rósł, okazując się obwarowanym miasteczkiem. To było Carcasonne. Było kilka powodów do radości. Pierwszym był poziom paliwa. Wskazówka coraz bardziej zbliżała się do zera, a ich czekało jeszcze ponad 100 kilometrów do bazy. Owszem, mieli jeszcze pewną wysokość, ale zawsze...
I ta radość była powiązana ze złośliwą naturą. Wystartowali przed 16. Organizm Feliksa policzył sobie, że paliwa wystarczy na maksymalnie 2 godziny i może kilkanaście minut... I zwieracz informował, że pora na pozbycie się zbędnych płynów. I teraz mieli kierować się wreszcie na lotnisko. Na dodatek Feliksowi zaschło w gardle... Ale teraz picie, to byłoby pogarszanie sytuacji.
I wtedy porucznik Villey wyciągnął asa z rękawa:
-Mamy paliwa jeszcze na około godzinkę. Kurs na wschód. Wracamy powoli nad Montpellier. Nie chcecie spróbować jakiś manewrów? Może chcecie zobaczyć, jak Potez robi pętle?
Zwieracz odezwał się do mózgu:
-Jaja chyba sobie robi! Ja tu czuje się jak polska obrona we Wrześniu! Na lotnisko!

19400206 - 1830.jpg
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

pingwin14-93
Posty: 547
Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04

Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania

#54

Post autor: pingwin14-93 » 19 lut 2026, 8:08

Feliks pomyślał że nie takie rzeczy ptrzetrwał.
- Chętnie popróbuję kilka figur. Paliwa to ta maszyna ma naprawdę sporo.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6813
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania

#55

Post autor: PL_CMDR Blue R » 19 lut 2026, 18:40

-Jak będziecie oszczędzać, to i pół dnia w powietrzu spędzicie - powiedział porucznik.

Feliks tymczasem przygotował się do tych figur, które nie powodowały zbytniego przeciążenia do dołu. Ogólnie maszyna sprawowała się dość dobrze i na pewno będąc bardziej świeżym innym razem Feliks sprawdzi, co ona potrafi. Porucznik kazał wrócić do Monpellier na dużej wysokości i gdy Feliks już szykował się do schodzenia kręgami, porucznik powiedział:
-A teraz patrzcie, jak on pikuje!
Feliks nawet nie zdążył zaprotestować. Albo porucznik robił to specjalnie i chciał wycisnąć Feliksa jak cytrynę, albo po prostu chciał pochwalić maszynę w najgorszym dla Feliksa momencie. I raczej było to pierwsze, gdy porucznik sam zaczął kontaktować się przez radio z lotniskiem. Jedno było pewne. Lepiej było nie pokazywać się kolegom, przed wizytą w szatni. Porucznik tymczasem ustawił maszynę pod lekkim kątem do lądowiska i oddał stery Feliksowi, który wylądował.

Podprowadzili maszynę pod hangar i wtedy Feliks już był pewny, że instruktor robił mu na złość. Wrota hangaru były zamknięte, a przed hangarem kilku kolegów paliło papierosy. Porucznik powiedział:
-Hamulce. Pewnie stoły są na środku hangaru, to nie wjedziemy teraz. Potem ją wprowadzę.
Patrząc jak ktoś prowadził w ich stronę podest, który był przygotowany od strony hangaru, porucznik dobrze wiedział, co robi.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

pingwin14-93
Posty: 547
Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04

Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania

#56

Post autor: pingwin14-93 » 19 lut 2026, 22:14

Feliks ponarzekał pod nosem, ale nie mam już wielkiego wyboru. Musiał wysiąść. Zdjął kurtkę i przewiazał ją w pasie w rece będzie zimno, ale wiochy nie zrobi.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6813
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania

#57

Post autor: PL_CMDR Blue R » 19 lut 2026, 23:40

I tak długi lot oraz potrzeba przebrania spowodowały, że Feliks wpadł dosłownie na końcówkę przyjęcia pożegnalnego. Nawet nie zdążył dobrze rozejrzeć się, co jest dostępne, gdy zaganiano ich do autobusu, który po raz ostatni zabierał ich z lotniska w Montpellier.

Nie był to jednak koniec szkolenia. Choć polscy piloci mieli je kończyć sami, każdy otrzymał zestaw ćwiczeń, które muszą być odbyte. Program był rozpisany na 15 godzin lotów i zawierał 50 ćwiczeń, w tym strzelanie do celów oraz konkretne manewry. Dopiero ich spełnienie według Francuzów pozwalało uznać pilota za pełnoprawnego. Feliks przeglądał tą listę i nie było na niej nic nowego. O't, dwa tygodnie latania. Jakby była potrzeba to i w tydzień można było zrobić... a jakby jeszcze zmieniać maszyny, to na upartego dało się zrobić je w kilka dni.... choć wtedy chyba podczas ostatnich ćwiczeń, to pół żywego pilota trzeba by było wyciągać z kabiny. Rozpiska ćwiczeń była przypisana do konkretnej maszyny, więc Feliks na wszelki wypadek postarał się o drugą, a porucznik Villey powiedział, że jakby Feliks wrócił, to kilka z tych ćwiczeń ma zaliczone podczas ich lotu.

Do Bron wrócili 7 lutego i od razu zastali wielkie zmiany. Coraz więcej kolegów miało mundury, zarządzanie bazą (przemianowaną na Centrum Wyszkolenia Lotnictwa) objął pułkownik Wacław Iwaszkiewicz (pułkownik Pawlikowski pozostał jego dowódcą), a na dodatek, dotarł tak długo oczekiwany węgiel! I nie tylko on. Piloci dostali wreszcie broń. Karabinki, bagnety, do tego plecaki żołnierskie, koce, maski przeciwgazowe, manierki, menażki i (co najważniejsze) deputat papierosowy oraz miesięczne uposażenie! Widać było, że banda, którą wielu stało się na przełomie 1939/1940 wracała do bycia żołnierzami. W zasadzie w Bron brakowało tylko drobnej rzeczy, a jakże ważnej. Samolotów. Ale te miały "lada dzień" nadejść.

I wtedy też "Montpellierczycy" (jak nazwano pierwszych kursantów) zauważyli coś dziwnego. Koledzy, którzy im salutowali (oprócz "Świętego") pełną dłonią. Okazało się, że gdy oni szkolili się na samolotach, generał Sikorski odwiedził bazę. Oprócz "gospodarskiej wizyty", przywiózł też rozkaz, że aby nie odróżniać się od sojuszników, Polacy we Francji też mieli salutować całą dłonią. O ile większość pilotów, nie przywiązywała do tego wielkiej wagi, a nawet przyjęła ten rozkaz z zadowoleniem, znalazło się kilku opornych, którzy wiedzieli w tym zamach na Polskę.

8 lutego, gdy tylko Feliks upewnił się, że samoloty nie przyleciały wieczorem, uporządkował książeczkę lotów i wyciągnął dwie karty. Szkolenie na MS-406 i drugą, przeznaczoną na szkolenie na Potezie. On już zdecydował na czym chce latać i w zasadzie, skoro tu miały przylecieć MS-406, to czy Feliks musiał na nie czekać? Jaki był sens szkolenia na maszynie, na której miał nie latać? Choć z drugiej strony, był zapisany na kurs latania na MS-406.... Ale z tej kolejnej, pierwszej strony, to kapitan powiedział wyraźnie ""jak źle poczujecie się na Moranie i uznacie, że chcecie iść na Potezy, to nie będę wam robił przeszkód." A on chciał iść. Ale z drugiej strony kapitan Łaszkiewicz, gdy ostatnio rozmawiali na ten temat, kapitan powiedział, że Feliks ma przedstawić mu zastrzeżenia do Moranów... A jak można przedstawić zastrzeżenia, jak nie latał na nich... ale znów z drugiej strony, jak zakończy szkolenie, to by znaczyło, że po co robić kolejne...

I tak Feliks znów stanął w rozkroku. Zgłosić się do kapitana już teraz, czy poczekać na ten "lada dzień" i zrobić część szkolenia i dopiero wtedy się zgłosić do kapitana, gdy będzie mógł pokazać, że zna Morana bardzo dobrze?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

ODPOWIEDZ