Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin
po informacji na Discordzie
Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum

Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu

Zapraszamy na serwer głosowy

DISCORD

R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania

Walki polskich pilotów pod niebem Francji 1940

Moderator: PL_CMDR Blue R

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6815
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania

#31

Post autor: PL_CMDR Blue R » 18 lut 2026, 22:43

Wacław wziął głęboki oddech, wypuścił powietrze i spojrzał na Żwirka jakby ze współczuciem w oczach.
-Mnie nie obraziliście, Żwirek, wiec godzić się nie musimy. Kumplami jesteśmy, byliśmy i będziemy. - to mówiąc wyciągnął rękę i uścisnął - Po prostu jest mnie smutno, że skłócacie się z innymi, bo nie jest tak, jak wy chcecie. Kapitan Krasnodębski ogarnął tą masę pomysłów i skanalizował całość, aby nie krążyć w miejscu. Wy to nazywacie teoretyzowaniem, bo wy zrobilibyście to inaczej. Ustalono jak będzie wyglądać kwestia ucieczki? Nie było po waszemu i powiedzieliście, że was to nie obchodzi. Żwirek, mnie nie obraziliście. Po prostu zauważyłem, że Ludwik miał na was potężny wpływ. Nie, że was do czegoś zmusza. Po prostu uznaliście, że jego metody są dobre. Że idziesz jak taran do przodu i to inni są przeszkodą. Jak wtedy, gdy przeciw Ojczyźnie podobno działał żołnierz, co chciał powstrzymać Ludwika przed byciem wysadzonym w powietrze. Takie iście jak taran sprawdza się przy szeregowych, czy podoficerach, ale nie przy oficerach. Oni w was widzą właśnie osoby, co zamiast działać, swoim uporem tworzą problemy. No i wykluczyli was z planowania, a wiesz, co to znaczy? - machnął ręką - Wiem, że podczas ucieczki sobie dobrze poradzisz, bo tam akurat iście jak taran może być potrzebne, a jedyne, co mnie teraz naprawdę martwi, to buty... a dokładniej to, ze możecie ich nie dostać. Obiecano je na rano, ale z obietnicami jest jak z gruszkami... mogą być na gruszy, albo na wierzbie.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Qbik
Posty: 1375
Rejestracja: 30 gru 2019, 14:19
Lokalizacja: Wrocław

Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania

#32

Post autor: PL_Qbik » 20 lut 2026, 22:20

Usłyszawszy tą przemowę, Żwirko nie wziął głębokiego oddechu. Nie wziął żadnego. Po prostu go zatkało.
„O Matko moja! Jak mogłem się aż tak co do kolegi Wacka pomylić?! – strumień myśli toczył się przez pozbawiony dopływu tlenu, Żwirkowy mózg – Przecież tu się nic kupy nie trzyma! Niby >>mnie nie obraziliście<<, a chodzi nadęty i ucieka od czasu tamtej rozmowy! Że niby >>skłócam się z innymi, bo nie jest tak jak ja chcę<<?! Bzdura! Ani nie skłócam się z innymi, ani nie upieram się, żeby było jak ja chcę! Przedłożyłem tylko propozycję, żeby poszło sprawniej. I nie upierałem się absolutnie, aby z niej skorzystano. Kapitan Krasnodębski?! W życiu z nim na te tematy nie rozmawiałem! Teoretyzowanie nazywam teoretyzowaniem, a nawet biciem piany nie dlatego, że >>ja zrobiłbym to inaczej<<, ale dlatego, że JEST teoretyzowaniem, czyli gadaniem o niczym i stratą czasu. W odróżnieniu od rozwiązywania zagadnień praktycznych. I nigdy nie mówiłem, że mnie coś nie obchodzi! Bo bardzo mnie obchodzi! Chyba, że chodziłoby o bezsensowne ględzenie o niczym – tylko to mnie nie obchodzi! A Ludwik nie miał na mnie >>potężnego wpływu<<, tylko dokładnie tak samo jak ja odczuł żal i złość z powodu bezpowrotnie traconego w jałowych dysputach czasu! I być może pan, panie Król, powinien się zastanowić, że jak dwie osoby mówią panu to samo – to może coś w tym jednak jest?! I co to za teksty o jakimś >>żołnierzu co działał podobno przeciw Ojczyźnie<<?! Co to ma być takie mieszanie mi w głowie? Nie znam tej sprawy, więc nie mogę wiedzieć o co chodzi! Tylko zaciemnianie i mieszanie! I kto niby >>wykluczył mnie z planowania<<?! Co to za niedomówienia? Już nie mówię o tym, że wcale mi na udziale w planowaniu nie zależy – niech tylko ci co planują, robią to sprawnie! Ja się chętnie podporządkuję! I nie – nie wiem >>co to znaczy<<! Następne niedomówienia, mieszanie i zaciemnianie! Niestety! – tu oddech wrócił Żwirkowi, ale żal ścisnął go za gardło – Najwyraźniej, panie Król, należysz pan do ludzi, którzy niby się nie obrażają, a jednak obrażają. I do ludzi, którzy niby innych słuchają, ale ich nie słyszą, bo za bardzo skupiają się na swym własnym monologu wewnętrznym. I każdy kto próbuje do was z czymś dotrzeć, prędzej czy później orientuje się, że to się nigdy nie uda. Strata czasu i atłasu.”

Wszystkie te myśli Żwirko postanowił zostawić dla siebie. Zdecydował nie wdawać się więcej z Wackiem w żadne poważniejsze dyskusje. Stwierdził, że byłoby to całkowicie bezowocne, a w dodatku wielce niebezpieczne dla systemu nerwowego. Z żalem ściskając rękę Wacka, wreszcie zdołał wydobyć głos ze ściśniętego gardła:
- Tak jest, panie poruczniku! Niech się pan nie martwi moimi butami. Jeśli mógł Dąbrowski pójść z ziemi włoskiej do Polski, jeśli mógł Czarniecki dla Ojczyzny ratowania rzucić się przez morze, to i ja nędzny Żuczek Gnojarek, mogę dla Niej powędrować z ziemi rumuńskiej do francuskiej… nawet boso. Ale coś przecież na nogach mam, więc nie będzie tak źle.
Kilo wody pod stopą!
Obrazek

ODPOWIEDZ