Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin
po informacji na Discordzie
Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum

Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu

Zapraszamy na serwer głosowy

DISCORD

R1 - ppor. Bartosz "Kosa" Wiśniowski - Zew latania

Walki polskich pilotów pod niebem Francji 1940

Moderator: PL_CMDR Blue R

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6840
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Bartosz "Kosa" Wiśniowski - Zew latania

#31

Post autor: PL_CMDR Blue R » 21 lut 2026, 20:14

Kapitan odszedł do radiostacji, a Francuzi chyba starając się nie dorzucać oliwy do ognia zaczęli przekazywać, jakie ćwiczenia będą wykonane w drugim locie. I znów wrócili do szkolenia.

5 luty 1940, Montpellier
Po locie, czekający na lotnisku instruktor, odhaczył pozycję na liście i powiedział:
-I wszystkie podstawowe manewry zaliczone. Jeszcze tylko latanie w szyku, strzelanie i gotowe. - Kosa już nawet nie potrzebował pomocy tłumacza, aby zrozumieć co mu przekazywał instruktor - Właściwie to moglibyście to sami w Lyonie zrobić, bo jesteście wyśmienitymi pilotami, a my moglibyśmy dostać tu nowych, których coś możemy nauczyć.

I jak się okazało, nie były to tylko czcze pochwały, ale poszły za nimi informacje do góry. 6 lutego na zbiórce porannej kapitan Łaszkiewicz powiedział:
-Panowie. Francuscy instruktorzy uznali, że nic więcej nas nie nauczą, bo dobrze nas w Polsce wyszkolili. Nawet pytali, czy my ich czegoś możemy nauczyć. Spisaliście się na medal. Dziś rano major Japy powiedział, że skontaktuje się z naszym dowództwem w Lyonie, abyśmy szkolenie z manewrów w szyku i strzelania mogli już odbyć sami, w naszej bazie, a tu zaproszą drugą grupę na równie przyspieszony kurs. Panowie! Gratulacje!
Rozległy się owacje, po których kapitan dodał:
-Major czeka tylko na zgodę od pułkownika Pawlikowskiego, czy on również się zgadza, a jak znam pułkownika, to nie będzie kazał was trzymać w szkole. Asów w szkołach się nie trzyma. Tak więc jak tylko pułkownik wyśle telegram, że się zgadza, wracamy do Bron już nie jako piloci do szkolenia, ale jako piloci, którzy tylko muszą doszlifować swoje wysokie umiejętności! A wtedy w marcu będziemy w gotowości do wysłania na front!

Jeszcze przed obiadem przybył tak oczekiwany telegram. Zanim udali się na jedzenia, kapitan rozkazał zatrzymać się przed kantyną, czekając na majora. Commandant Japy oraz instruktorzy zjawili się po chwili i stanęli naprzeciwko polskich pilotów. Francuski komendant wyszedł do przodu i powiedział:
-Polscy piloci! To nasz ostatni dzień razem. Przed godziną otrzymałem telegram z Bron. Wasze szkolenie w Montpellier jest ukończone!
Choć już o tym wspomniano rano, teraz radość była nawet większa. Komendant szkoły musiał co chwila przerywać swoje małe przemówienie, podczas którego dodał, że to był zaszczyt, że mogli poznać tak wspaniałych pilotów i pomóc im szybko wdrożyć się we francuski system lotnictwa myśliwskiego oraz podkreślił, że zawsze będą wspominać ten czas, gdy tacy wspaniali piloci tu gościli.
-Wieczorem urządzimy przyjęcie, aby uczcić te wspaniałe tygodnie. A teraz, panowie piloci! Do stołów! - powiedział gestem zachęcając do wejścia do kantyny.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Cmd_Jacek
Administrator
Posty: 1595
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:02
Lokalizacja: Będzin / Ploiesti

Re: R1 - ppor. Bartosz "Kosa" Wiśniowski - Zew latania

#32

Post autor: PL_Cmd_Jacek » 24 lut 2026, 20:19

Poczułem ogromną ulgę i dumę. Wreszcie przestaliśmy być kłopotliwymi gośćmi, lecz mogliśmy wreszcie działać jak myśliwi. Perspektywa powrotu do służby liniowej sprawiła, że krew szybciej krążyła mi w żyłach. Podczas pożegnalnej kolacji nie myślałem o jedzeniu, ale o tym, jak wkrótce poczuję szarpnięcie działka w kabinie bojowego Morane’a.
"Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać. Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie.
Po co mam czas tracić na mówienie do ściany ? Ściana i tak zawsze swoje wie" (by Indios Bravos)


Obrazek

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6840
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Bartosz "Kosa" Wiśniowski - Zew latania

#33

Post autor: PL_CMDR Blue R » 24 lut 2026, 22:43

Nie był to jednak koniec szkolenia. Choć polscy piloci mieli je kończyć sami, każdy otrzymał zestaw ćwiczeń, które muszą być odbyte. Program był rozpisany na 15 godzin lotów i zawierał 50 ćwiczeń, w tym strzelanie do celów oraz konkretne manewry. Dopiero ich spełnienie według Francuzów pozwalało uznać pilota za pełnoprawnego. Kosa przeglądał tą listę i nie było na niej nic nowego. O't, dwa tygodnie latania. Jakby była potrzeba to i w tydzień można było zrobić... a jakby jeszcze zmieniać maszyny, to na upartego dało się zrobić je w dwa dni.... choć wtedy chyba podczas ostatnich ćwiczeń, to pół żywego pilota trzeba by było wyciągać z kabiny. Ale nie ma tego złego. Wrócą i pod koniec lutego będzie mógł pokazać Francuzom, że jest pełnoprawnym pilotem, którym przecież był!

Do Bron wrócili 7 lutego i od razu zastali wielkie zmiany. Coraz więcej kolegów miało mundury, zarządzanie bazą (przemianowaną na Centrum Wyszkolenia Lotnictwa) objął pułkownik Wacław Iwaszkiewicz (pułkownik Pawlikowski pozostał jej dowódcą), a na dodatek, dotarł tak długo oczekiwany węgiel! I nie tylko on. Piloci dostali wreszcie broń. Karabinki, bagnety, do tego plecaki żołnierskie, koce, maski przeciwgazowe, manierki, menażki i (co najważniejsze) deputat papierosowy oraz miesięczne uposażenie! Widać było, że banda, którą wielu stało się na przełomie 1939/1940 wracała do bycia żołnierzami. W zasadzie w Bron brakowało tylko drobnej rzeczy, a jakże ważnej. Samolotów. Ale te miały "lada dzień" nadejść.

I wtedy też "Montpellierczycy" (jak nazwano pierwszych kursantów) zauważyli coś dziwnego. Koledzy, którzy im salutowali pełną dłonią. Okazało się, że gdy oni szkolili się na samolotach, generał Sikorski odwiedził bazę. Oprócz "gospodarskiej wizyty", przywiózł też rozkaz, że aby nie odróżniać się od sojuszników, Polacy we Francji też mieli salutować całą dłonią. O ile większość pilotów, nie przywiązywała do tego wielkiej wagi, a nawet przyjęła ten rozkaz z zadowoleniem, znalazło się kilku opornych, którzy wiedzieli w tym zamach na Polskę.

9 lutego sytuacja zaczęła się poprawiać. Pierwszym zwiastunem było przybycie francuskich mechaników, którzy mieli wspomóc polskich mechaników w obsłudze MS-406. Same samoloty i piloci-instruktorzy, którzy mieli pomóc w szkoleniu, przylecieli następnego dnia i po uroczystym powitaniu zapadła decyzja, że od poniedziałku, 12 lutego, Montpellierczycy zaczną szkolenie.

I tak nadszedł wieczór 11 lutego 1940. "Kosa" już myślami widział się w łóżku, aby wyspać się przed powrotem za stery myśliwca, gdy na wieczornym apelu, kapitan Łaszkiewicz zjawił się z kwaśną miną. I okazało się, że to, co ma do przekazania było równie gorzkie. W sztabie podjęto decyzję, że trzeci dywizjon (Dębliński) zostanie wysłany do Finlandii, aby wspomóc Finów w walce z Sowietami i wyszkolenie ich ma być prowadzone z najwyższym priorytetem, nawet jak wymagać będzie wstrzymania szkolenia innych dywizjonów. W związku z tym, że samolotów nie ma zbyt wiele, pilotom "z Montpeller" udziela się dwóch tygodni urlopu. Francuzi nawet pomogli znaleźć dobre miejsce w górach (jakieś Megeve), gdzie piloci mieli odpocząć.

Wśród słuchających pilotów można było wyczuć wściekłość. Ktoś zapytał, czy po to wracali z Montpellier, aby teraz czekać? Przecież mogli dokończyć szkolenie już tam! Kapitan rozłożył ręce i powiedział:
-Sytuacja zmieniła się z dnia na dzień. Rozkazy, które przyszły są bardzo precyzyjne. Dywizjon "Dębliński" ma osiągnąć gotowość bojową w jak najszybszym czasie i natychmiast przygotować się do wyruszenia do Finlandii. Inne szkolenia schodzą na dalszy plan i mają być wstrzymane, jeżeli mają zakłócić cykl szkolenia "Fińskich" pilotów.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

ODPOWIEDZ