Moment, moment...
A co z Policjantem co was goni i gwizdem wzywa innych? Bo u ciebie jest jakby go nie było, bo:Goni was policjant, a wy ...
"Żak zatrzymał całą grupę w oczekiwaniu na maruderów. (...) (Kapral) był tuż tuż i na pełnym gazie, z wytrzeszczonymi w ostatecznym wysiłku gałami, właśnie wchodził w zakręt. (...) o chwili cała grupa była razem. Dalej ruszyli już spokojnym krokiem nie wzbudzając podejrzeń.
"Policyjnego gwizdka nie było już słychać. I nikt za nimi nie biegł."
Bez przesady, ze policjant widząc osoby, które uciekają przed nim, które najwyraźniej popełniły jakieś przestępstwo, że to zignoruje... tym bardziej, że ktoś kto goni taką grupę (Żwirko, potencjalny okradziony co goni złodziei) potrzebuje pomocy. "Może choć dopisz, że pędzili co sił w nogach, aż policjant został daleko z tyłu i ... (tu dalej twój post)" Choc liczyłem, ze wykorzystasz fakt, że policjant uważał cię za ofiarę, np. pozwalając się dogonić i gdy cię mija, aby ci pomóc, podciąć mu nogi, aby leżał jak długi, etc.
Dobra, mniejsza, lecimy dalej, policjant zgubiony.
========================
Porucznik Cebrzyński zatrzymał się i dał znać, aby wszyscy poczekali. Zrobił dwa wdechy i już spokojnie oddychając powiedział:
-Mało brakowało. Dobrze, ze ten smarkacz zgodził się odwrócić uwagę żandarmów, choć wziął tyle, co na łapówkę miałem przygotowane. Na nie biorących łapówek trafiliście?
Porucznik Drecki powiedział:
-Nie proponowaliśmy im łapówki.
Porucznik Cebrzyński zapytał:
-To o czym z nimi rozmawialiście? Wyglądali jakby zorientowali się, że uciekacie z obozu! Znaleźli coś u kaprala?
Kapral przecząco pokręcił głową i Cebrzyński spojrzał na Żwirka jakby u niego szukał odpowiedzi.
