|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Moderator: PL_CMDR Blue R
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
- Dziękuję panom za współpracę, kawę i gazetę - kiwnął głową żandarmowi - spokojnej służby, po czym przywitał się z sierżantem:
- Jak tam Leon, jakie masz wieści?
- Jak tam Leon, jakie masz wieści?
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7384
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
-A spokojnie, jak to na wojnie, panie poruczniku. - odpowiedział Leon i ruszył z Andrzejem w koszu motocykla na lotnisko. Po drodze Andrzej zapytał o kaprala Nowakiewicza, ale Leon mógł odpowiedzieć tylko - Trwają poszukiwania. Nikt nie wie, co się z nim stało. Porucznik Goethel sam by się wybrał na poszukiwania, ale lekarz go uziemił... No to chyba chwilowo tylko pan może latać, o ile nic sobie pan nie zrobił
Po niedługiej jeździe wrócili na lotnisko, gdzie Andrzej trafił przed kapitana Papina, który powiedział:
-Cieszy mnie, że wróciliście cali i zdrowi. Macie wyjątkowe szczęście tak uchodzić cało z płonących samolotów. Macie skórę z azbestu, czy jak? Sierżant Panhard meldował, co widział... a co widzieliście wy? Jakieś zestrzelenia wasze lub kolegów?
Po niedługiej jeździe wrócili na lotnisko, gdzie Andrzej trafił przed kapitana Papina, który powiedział:
-Cieszy mnie, że wróciliście cali i zdrowi. Macie wyjątkowe szczęście tak uchodzić cało z płonących samolotów. Macie skórę z azbestu, czy jak? Sierżant Panhard meldował, co widział... a co widzieliście wy? Jakieś zestrzelenia wasze lub kolegów?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
- Andrzej momentalnie stracił dobry humor, rozłożył ręce - wie pan, panie kapitanie, zaczynam poważnie myśleć że chyba ciąży na mnie jakieś fatum. Francuzi dostarczyli nam świetne samoloty, atakuję tych bandytów jakbyśmy bronili naszego, polskiego nieba. Wydaje mi się że bez przesadnej ostrożności, ale i bez zbytniej brawury. Ale mimo wszystko to germańcy mają lepszy stosunek zestrzeleń. Żeby trafiać tak mały i szybki cel jak Morrany... niemal nieprawdopodobne.
A odpowiadając na pana pytanie: - widziałem wyraźnie jak gada trafiem, jednak bez efektu, a zaraz potem mój silnik buchnął płomieniem. Potem już starałem się ratować maszynę. Po skoku też nic nie widziałem. Chyba raczej ja musze zapytać jaki był wynik tej bitwy o francuskie niebo...
A odpowiadając na pana pytanie: - widziałem wyraźnie jak gada trafiem, jednak bez efektu, a zaraz potem mój silnik buchnął płomieniem. Potem już starałem się ratować maszynę. Po skoku też nic nie widziałem. Chyba raczej ja musze zapytać jaki był wynik tej bitwy o francuskie niebo...
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7384
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Nagle kapitan stracił jakby humor i powiedział:
-Niestety, kiepski. Nikt nie zginął, ale połowa maszyn postrzelona, a nikt nie widział, abyśmy cokolwiek zestrzelili. A jak szkopskie myśliwce się na nas rzuciły, to dobrze, że udało nam się z matni wyrwać. Więc to nie na was ciąży fatum, a na całej jednostce, jak coś... Może jednak nie powinniśmy latać w niedzielę i to kara boska? Może do kościoła trzeba było iść, leżeć krzyżem, a nie latać? Nieeee.....Moim zdaniem, po prostu tego dnia Niemcy byli lepsi... Może po prostu trafiliśmy na doświadczoną jednostkę, a atakowaliśmy z kiepskiej pozycji. Spóźniliśmy się po prostu, aby zająć lepszą. Choć jak zrzucali bomby na pola, to im atak pokrzyżowaliśmy i tak. - klepnął Andrzeja w ramię i powiedział - Samolot to tylko samolot. Broń, którą można zastąpić. Pilota nie można zastąpić tak łatwo. A to, ze wszyscy wrócili, to się liczy. Odkujemy się za wczoraj. Ja, ty, cała eskadra. Wojna trwa nadal, nie można po jednej klęsce wywieszać białej flagi. Straciliśmy Alzację w wojnie 1870-tego. W Wielkiej Wojnie straty były duże, ale odzyskaliśmy ją. Tak samo będzie na niebie. Jeszcze zapanujemy. Spójrzcie na te maszyny - objął Andrzeja ramieniem i pokazał stojące Morany - Wiecie, ze niektóre z nich to pierwsze MS406 Sił Powietrznych? Niektóre były kupione ze składek narodu. O, tamten! - Alzacja. - wskazał na mały napis na jednej z maszyn. Andrzej widział już go wcześniej, ale traktował go jako nazwę własną maszyny kapitana - Alzacja się na niego złożyła. Ta sama Alzacja, którą straciliśmy 70 lat temu. Dali go nam, abyśmy walczyli z Niemcami. Aby Niemcy ich nie podbili. Aby nie podbili żadnego innego kraju. - spojrzał w oczy Andrzejowi i powiedział - Wiem, że to, że was zestrzelili podcina skrzydła. Ale czy wy pozwolicie, aby to podcięło was? "Gwardia umiera, ale się nie poddaje!" A ja wiem, ze jesteście doborowym pilotem. I potrzebuję was, abyście dziś z nami polecieli walczyć z Niemcami, aż do zwycięstwa! Czy tak właśnie jest, poruczniku?!
-Niestety, kiepski. Nikt nie zginął, ale połowa maszyn postrzelona, a nikt nie widział, abyśmy cokolwiek zestrzelili. A jak szkopskie myśliwce się na nas rzuciły, to dobrze, że udało nam się z matni wyrwać. Więc to nie na was ciąży fatum, a na całej jednostce, jak coś... Może jednak nie powinniśmy latać w niedzielę i to kara boska? Może do kościoła trzeba było iść, leżeć krzyżem, a nie latać? Nieeee.....Moim zdaniem, po prostu tego dnia Niemcy byli lepsi... Może po prostu trafiliśmy na doświadczoną jednostkę, a atakowaliśmy z kiepskiej pozycji. Spóźniliśmy się po prostu, aby zająć lepszą. Choć jak zrzucali bomby na pola, to im atak pokrzyżowaliśmy i tak. - klepnął Andrzeja w ramię i powiedział - Samolot to tylko samolot. Broń, którą można zastąpić. Pilota nie można zastąpić tak łatwo. A to, ze wszyscy wrócili, to się liczy. Odkujemy się za wczoraj. Ja, ty, cała eskadra. Wojna trwa nadal, nie można po jednej klęsce wywieszać białej flagi. Straciliśmy Alzację w wojnie 1870-tego. W Wielkiej Wojnie straty były duże, ale odzyskaliśmy ją. Tak samo będzie na niebie. Jeszcze zapanujemy. Spójrzcie na te maszyny - objął Andrzeja ramieniem i pokazał stojące Morany - Wiecie, ze niektóre z nich to pierwsze MS406 Sił Powietrznych? Niektóre były kupione ze składek narodu. O, tamten! - Alzacja. - wskazał na mały napis na jednej z maszyn. Andrzej widział już go wcześniej, ale traktował go jako nazwę własną maszyny kapitana - Alzacja się na niego złożyła. Ta sama Alzacja, którą straciliśmy 70 lat temu. Dali go nam, abyśmy walczyli z Niemcami. Aby Niemcy ich nie podbili. Aby nie podbili żadnego innego kraju. - spojrzał w oczy Andrzejowi i powiedział - Wiem, że to, że was zestrzelili podcina skrzydła. Ale czy wy pozwolicie, aby to podcięło was? "Gwardia umiera, ale się nie poddaje!" A ja wiem, ze jesteście doborowym pilotem. I potrzebuję was, abyście dziś z nami polecieli walczyć z Niemcami, aż do zwycięstwa! Czy tak właśnie jest, poruczniku?!
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
- Panie kapitanie, potrzebuję tylko jednego: samolotu i jestem gotów do służby! - strzeli l służbiście obcasami. Francuzi lubili to - zawsze się lekko uśmiechali na ten "pipos".
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7384
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Morane MS 406 959 porucznika Goethela czekał na niego. Zupełnie jakby przez te problemy porucznika Andrzejowi przydzielono dwie maszyny. Jednak ta maszyna przypomniała Andrzejowi jego własną, która starała z odstrzelonym na polu w Wogezach. Zapytał o nią Barteckiego, a on powiedział:
-Pytaliśmy o nią, ale zajmują się nią oddziały odpowiedzialne za dostarczanie. To już ich samolot. Ściągają go, naprawią i dadzą komuś innemu, jak zajdzie potrzeba.... aż się zastanawiam - powiedział Leon stojąc na skrzydle, oparty o owiewkę, gdy Andrzej wsiadł do kabiny i sprawdzał silnik - czy tak samo nie jest z kapralem. Ściągnięto go, dano komuś innemu, a my tu czekamy... Dlaczego nie polecieć trasą, którą miał lecieć i nie poszukać wraków na ziemi? Jak rozbił się, albo po prostu miał awarię, to między lądowiskiem z którego odleciał po otrzymaniu paliwa, a nami, powinien gdzieś być samolot lub wrak. Dobrze mówię, panie poruczniku?
-Pytaliśmy o nią, ale zajmują się nią oddziały odpowiedzialne za dostarczanie. To już ich samolot. Ściągają go, naprawią i dadzą komuś innemu, jak zajdzie potrzeba.... aż się zastanawiam - powiedział Leon stojąc na skrzydle, oparty o owiewkę, gdy Andrzej wsiadł do kabiny i sprawdzał silnik - czy tak samo nie jest z kapralem. Ściągnięto go, dano komuś innemu, a my tu czekamy... Dlaczego nie polecieć trasą, którą miał lecieć i nie poszukać wraków na ziemi? Jak rozbił się, albo po prostu miał awarię, to między lądowiskiem z którego odleciał po otrzymaniu paliwa, a nami, powinien gdzieś być samolot lub wrak. Dobrze mówię, panie poruczniku?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
- Bardzo dobrze - skinął głową Andrzej - tylko wrak musiałby się palić, i tylko ten wrak. A tak to jak szukanie igły w stogu siana. Mógł się rozbić, wpaść do wody, ugrzęznąć przy lądowaniu w krzakach czy lesie, a i tak musielibyśmy znać jego trasę lotu. A goniąc fryców czy uciekając przed nimi można łatwo się zgubić.
Nie Leon, nie ma szans. Ktoś z miejscowych musiałby go znaleźć i wtedy dałby nam jakoś znać. A tak to albo wpadł w łapska fryców, albo już tam z góry patrzy na nas. Chociaż nie - nagle Andrzej powiedział, aby odegnać złe myśli - przecież może być ciężko ranny i leżeć nieprzytomny w jakimś szpitaliku czy miejscowej lecznicy. A żandarmeria nie wie do kogo dzwonić, a przecież tu jest wojna.
Nie Leon, nie ma szans. Ktoś z miejscowych musiałby go znaleźć i wtedy dałby nam jakoś znać. A tak to albo wpadł w łapska fryców, albo już tam z góry patrzy na nas. Chociaż nie - nagle Andrzej powiedział, aby odegnać złe myśli - przecież może być ciężko ranny i leżeć nieprzytomny w jakimś szpitaliku czy miejscowej lecznicy. A żandarmeria nie wie do kogo dzwonić, a przecież tu jest wojna.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7384
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Stali w dyżurze o poranku, a przed 12:00 kapitan Papin zebrał pilotów nad mapą i powiedział:
-Za pół godziny startujemy. Lecimy przez Przełęcz - wskazał na Belford - do Mulhouse. Wysokość 5000 metrów. Mamy trochę chmur na 2000 metrów, ale szkopy nie będą latać niżej, a może na tle chmur ich łatwiej wypatrzymy. Latamy od Colmar do Bazylei i nie dajemy się sprowokować do pościgu za Ren, jakby latały tam ich myśliwce. Jak szkopy nie będą się na nas pchać, znaczy coś knują. To my spróbujemy ich zmusić do pościgu. Ruszą za nami, to znaczy, że grali na wymęczenie. Nie ruszą, znaczy że szykowali zasadzkę.
-A jak bombowce będą za Renem? - zapytał chorąży Valentin, na co kapitan powiedział:
-To jak nie będą lecieć do nas, to tym bardziej będzie oznaczać pułapkę. Przecież do Szwajcarii nie polecą. Będę decydować na bieżąco. Jakieś inne pytania? - powiedział spoglądając na pozostałych pilotów.
-Za pół godziny startujemy. Lecimy przez Przełęcz - wskazał na Belford - do Mulhouse. Wysokość 5000 metrów. Mamy trochę chmur na 2000 metrów, ale szkopy nie będą latać niżej, a może na tle chmur ich łatwiej wypatrzymy. Latamy od Colmar do Bazylei i nie dajemy się sprowokować do pościgu za Ren, jakby latały tam ich myśliwce. Jak szkopy nie będą się na nas pchać, znaczy coś knują. To my spróbujemy ich zmusić do pościgu. Ruszą za nami, to znaczy, że grali na wymęczenie. Nie ruszą, znaczy że szykowali zasadzkę.
-A jak bombowce będą za Renem? - zapytał chorąży Valentin, na co kapitan powiedział:
-To jak nie będą lecieć do nas, to tym bardziej będzie oznaczać pułapkę. Przecież do Szwajcarii nie polecą. Będę decydować na bieżąco. Jakieś inne pytania? - powiedział spoglądając na pozostałych pilotów.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Rozumiem że to my będziemy próbowali ich wciągnąć w zasadzkę?
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7384
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
-Jak się uda, to oczywiście. - powiedział kapitan - Lecieliście przed inwazją w eskorcie nalotu nad Niemcy, prawda? Pamiętacie, jak nas powitali? - wskazał na dwa równoległe pasma gór po obu stronach Renu. - Szkopy trzymają swoje działa na tych wzgórzach, my swoje naprzeciw. W zasadzie jak podczas Wielkiej Wojny. Wtedy tutaj też było podobnie, tylko Szkopy siedziały na Wogezach z jednej strony, my z drugiej. A wtedy jeszcze nie było Linii Maginota. Więc. Jak nas pogonią, to Linia Maginota ich ostrzela. Rozproszą się, stracą szyk, może któryś obrywa, a wtedy my na nich rzucamy się z przewagą wysokości. Oni aby robić uniki muszą wznosić się wolniej. No i oczywiście jak będzie jakaś inna eskadra w pobliżu, to ściągamy ją na pomoc... No i cała idea tej walki, to aby oni nam tego samego nie zrobili. Mamy zabezpieczyć południowe skrzydło frontu, aby na północy mogli spokojnie skupić się na wrogu. I to zrobimy. Może niezbyt to wyrafinowane, ale tak wyglądała tutaj poprzednia wojna w powietrzu i tak samo wygląda teraz.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
- Rozumiem, jesteśmy gotowi, prawda chłopaki? - krzyknął Andrzej do kolegów obok.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7384
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Właśnie dostrzegłem, że załącznik do odprawy się nie zapisał. A ja się do niego regularnie w opisie odnoszę.
===============================================
Wystartowali zgodnie z planem osiągając Belfort i wymaganą wysokość w ciągu 5 minut. Następnie skierowali się wzdłuż przełęczy aż do doliny, którą mieli patrolować. Nie zdążyli nawet dolecieć do Colamr, gdy odezwało się naprowadzanie:
-Grupa dwusilnikowych samolotów nad granicą na wschód od Colmar. Lecą na południe. Wysokość 4000 metrów.
Kapitan Papin rozkazał:
-Zawrót w prawo. Lecimy pod Bazyleę. To pewnie myśliwce, ale lepiej nie dajmy się oszukać.
I zwiększając prędkość ruszyli dalej.
Pędzili na południe przez 7 minut i gdy już w oddali można było dostrzec leżącą w Szwajcarii Bazyleę, chorąży Valentin zameldował:
-Widzę ich! Grupa samolotów po niemieckiej stronie. Dwusilnikowe, lecą na północ!
Andrzej starał się dostrzec je, ale nie miał pewności, czy to widzi je, czy tylko miasteczko przebijające się przez chmurę taki sprawia efekt... Nie. Coś tam leciało. Teraz dostrzegł, jak przemieszczało się na tle chmury. Raczej bombowce by tak nie latały... To musiały być myśliwce, zapewne Messerschmitty 110.
Kapitan rozkazał:
-Panowie, Szkopy. Nastraszymy ich, ale nie mijać granicy.
Andrzej nie był przekonany do planu. Mieli stracić przewagę wysokości i nie zaatakować? Chyba, że kapitan liczył na to, że przeciwnik podejmie walkę z przeciwnikiem, który ma przewagę wysokości...
===============================================
Wystartowali zgodnie z planem osiągając Belfort i wymaganą wysokość w ciągu 5 minut. Następnie skierowali się wzdłuż przełęczy aż do doliny, którą mieli patrolować. Nie zdążyli nawet dolecieć do Colamr, gdy odezwało się naprowadzanie:
-Grupa dwusilnikowych samolotów nad granicą na wschód od Colmar. Lecą na południe. Wysokość 4000 metrów.
Kapitan Papin rozkazał:
-Zawrót w prawo. Lecimy pod Bazyleę. To pewnie myśliwce, ale lepiej nie dajmy się oszukać.
I zwiększając prędkość ruszyli dalej.
Pędzili na południe przez 7 minut i gdy już w oddali można było dostrzec leżącą w Szwajcarii Bazyleę, chorąży Valentin zameldował:
-Widzę ich! Grupa samolotów po niemieckiej stronie. Dwusilnikowe, lecą na północ!
Andrzej starał się dostrzec je, ale nie miał pewności, czy to widzi je, czy tylko miasteczko przebijające się przez chmurę taki sprawia efekt... Nie. Coś tam leciało. Teraz dostrzegł, jak przemieszczało się na tle chmury. Raczej bombowce by tak nie latały... To musiały być myśliwce, zapewne Messerschmitty 110.
Kapitan rozkazał:
-Panowie, Szkopy. Nastraszymy ich, ale nie mijać granicy.
Andrzej nie był przekonany do planu. Mieli stracić przewagę wysokości i nie zaatakować? Chyba, że kapitan liczył na to, że przeciwnik podejmie walkę z przeciwnikiem, który ma przewagę wysokości...
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
No to straszmy - pomyślał Andrzej, i skierował dziób w stronę wrogiej formacji.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7384
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Ruszyli w kierunku samolotów nieprzyjaciela, które dość zwinnie pokazały im ogony, co oznaczało, ze albo są to myśliwce, albo też nie byty obciążone żadnymi bombami lekkie, dwusilnikowe bombowce niemieckie. I one rosły w celownikach, gdy nagle z ziemi odezwała się artyleria przeciwlotnicza. Nie było to zbyt wiele dział, ale strzelały do nich lecących jeszcze nad francuską ziemią... Jakby tak polecieli minutę, góra dwie, to mogliby je ostrzelać, ale oznaczało to też wlecenie na kilka-kilkanaście kilometrów za linie wroga...
Tylko, czy teraz oni nie wyjdą na tchórzy, co uciekają przed dwoma-trzema działami? A co jak Niemcy naprawdę uciekają, a nie wciągają ich w zasadzkę? Andrzej był jednego pewny. Zaraz prowadzący nakaże zawrócić... A jak oni zawrócą, to albo pokażą, że są tchórzami... albo pokażą też, że przejrzeli zasadzkę, co tylko przekona Niemców, że oni też szykują taką samą... I tak źle i tak nie dobrze... Jakby Niemcy na nich się rzucili, jeszcze by mogli wyjść z tego z twarzą... Czy proponować dowódcy, aby jednak zaatakować, czy czekać te sekundy, aż on rozkaże zawrócić?
Tylko, czy teraz oni nie wyjdą na tchórzy, co uciekają przed dwoma-trzema działami? A co jak Niemcy naprawdę uciekają, a nie wciągają ich w zasadzkę? Andrzej był jednego pewny. Zaraz prowadzący nakaże zawrócić... A jak oni zawrócą, to albo pokażą, że są tchórzami... albo pokażą też, że przejrzeli zasadzkę, co tylko przekona Niemców, że oni też szykują taką samą... I tak źle i tak nie dobrze... Jakby Niemcy na nich się rzucili, jeszcze by mogli wyjść z tego z twarzą... Czy proponować dowódcy, aby jednak zaatakować, czy czekać te sekundy, aż on rozkaże zawrócić?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)