|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Moderator: PL_CMDR Blue R
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Ludwik szybko podszedł do Świętego i Żwirka.
- Zrobicie co uważacie za to nie ma żadnych konsekwencji.
- Zrobicie co uważacie za to nie ma żadnych konsekwencji.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7504
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Obaj byli tym pytaniem mocno zadziwieni, a "Święty" był wręcz tym oburzony:
-Mam opuszczać polskie lotnictwo? Służyć w obcej armii? Nie. Jestem Polakiem, służę w Polskiej Armii i jako Polak będę walczył z Niemcami. Jeszcze Polska nie zginęła.
Tak, dało się wyczuć, że ta propozycja nacisnęła "Świętemu" na odcisk. Żwirko odpowiedział ciut spokojniej:
-Skoro trwają końcowe negocjacje i wkrótce dostaniemy nasze, polskie samoloty od Francuzów, to po co szukać nowego miejsca i występować z polskiego lotnictwa?
-Dokładnie. Czekaliśmy tyle, poczekamy jeszcze chwilkę, panie poruczniku - odezwał się stojący obok Flanek.
Ale choć na pierwszą reakcję wydawało się, że nikt nie zapisze się, ale już następnego dnia znaleźli się ochotnicy.
Na przykład podporucznik Marian Chełmecki, który wiosną 1939 opuścił krakowski dywizjon, aby szkolić młodych pilotów. W zasadzie można było odnieść, że spośród myśliwców, właśnie głównie instruktorzy z Dęblina kierowali się do Wielkiej Brytanii. Porucznicy Marian Duryasz, Jan Falkowski, Kazimierz Łukaszewicz, Paweł Niemiec, Piotr Ostaszewski, Antoni Ostowicz, Michał Stęborowski, Władysław Szulkowski, Witold Ubranowicz, Stefan Witorzeńć, Janusz Żurakowskim a nawet kapitan Wilhelm Pankratz... Choć byli także piloci z eskadr myśliwskich. Na przykład Edward Pilch, ich oficer operacyjny podczas kampanii Wrześniowej, też się zapisał na ochotnika.
Rano przy śniadaniu, kapitan Wiórkiewicz, siedzący przy stoliku wraz z Ludwikiem, zapytał o to Edwarda, który odpowiedział:
-Ja udaje się do Anglii. W sztabie stworzyli listy osób przeznaczonych do składu pierwszych dywizjonów i kryterium dało mnie bardzo nisko. Liczy się ilość lotów i zestrzeleń podczas poprzedniej kampanii. A co ja mam? Raz poleciałem z Krakowa, a potem nadzorowałem loty z ziemi.
-I jeszcze poprowadziłeś "szczęśliwą dziesiątkę" do Rumunii - dodał kapitan, na co Edward powiedział:
-Tak. Ale dalej to dwa loty i marny wynik. Ja rozumiem to, co robią w sztabie. Chcą dać najlepszych, pokazać się z najlepszej strony. Więc mnie samolotu nie dadzą za szybko. Pytałem już i mają potem służbę podczas wojny traktować na równi ze służbą z francuzami, więc tak mogę walczyć. Nie chcę potem mówić wszystkim, że gdy inni walczyli, ja siedziałem na lotnisku i gdy inni narażali się, to ja ich tam słałem. O! Taki "Żwirek" to mógłby teraz już na tyle być. Zestrzelił Niemców, ci go próbowali zabić. Nikt nie może powiedzieć, że Żwirek siedział bezpiecznie na tyłach.... Ludwik się narażał, mocno został postrzelony, gdy lądował potem pod Lublinem. A ja? Osobiście uważam, że powinna być na takich stanowiskach "nielotnych" rotacja. Ileś czasu jesteś dowódcą eskadry, ileś czasu oficerem taktycznym... taka trójpolówka.
Kapitan Wiórkiewicz powiedział:
-Za szybko nas pokonali. Jakby było więcej czasu i dostarczano by nowe maszyny, to pewnie można by takie coś zrobić..
Edward powiedział:
-Pewnie by można. Dlatego udaje się do Brytyjczyków. Po wojnie wrócę do dywizjonu i nikt nie będzie mógł powiedzieć, że dekowałem się na tyłach.
-Mam opuszczać polskie lotnictwo? Służyć w obcej armii? Nie. Jestem Polakiem, służę w Polskiej Armii i jako Polak będę walczył z Niemcami. Jeszcze Polska nie zginęła.
Tak, dało się wyczuć, że ta propozycja nacisnęła "Świętemu" na odcisk. Żwirko odpowiedział ciut spokojniej:
-Skoro trwają końcowe negocjacje i wkrótce dostaniemy nasze, polskie samoloty od Francuzów, to po co szukać nowego miejsca i występować z polskiego lotnictwa?
-Dokładnie. Czekaliśmy tyle, poczekamy jeszcze chwilkę, panie poruczniku - odezwał się stojący obok Flanek.
Ale choć na pierwszą reakcję wydawało się, że nikt nie zapisze się, ale już następnego dnia znaleźli się ochotnicy.
Na przykład podporucznik Marian Chełmecki, który wiosną 1939 opuścił krakowski dywizjon, aby szkolić młodych pilotów. W zasadzie można było odnieść, że spośród myśliwców, właśnie głównie instruktorzy z Dęblina kierowali się do Wielkiej Brytanii. Porucznicy Marian Duryasz, Jan Falkowski, Kazimierz Łukaszewicz, Paweł Niemiec, Piotr Ostaszewski, Antoni Ostowicz, Michał Stęborowski, Władysław Szulkowski, Witold Ubranowicz, Stefan Witorzeńć, Janusz Żurakowskim a nawet kapitan Wilhelm Pankratz... Choć byli także piloci z eskadr myśliwskich. Na przykład Edward Pilch, ich oficer operacyjny podczas kampanii Wrześniowej, też się zapisał na ochotnika.
Rano przy śniadaniu, kapitan Wiórkiewicz, siedzący przy stoliku wraz z Ludwikiem, zapytał o to Edwarda, który odpowiedział:
-Ja udaje się do Anglii. W sztabie stworzyli listy osób przeznaczonych do składu pierwszych dywizjonów i kryterium dało mnie bardzo nisko. Liczy się ilość lotów i zestrzeleń podczas poprzedniej kampanii. A co ja mam? Raz poleciałem z Krakowa, a potem nadzorowałem loty z ziemi.
-I jeszcze poprowadziłeś "szczęśliwą dziesiątkę" do Rumunii - dodał kapitan, na co Edward powiedział:
-Tak. Ale dalej to dwa loty i marny wynik. Ja rozumiem to, co robią w sztabie. Chcą dać najlepszych, pokazać się z najlepszej strony. Więc mnie samolotu nie dadzą za szybko. Pytałem już i mają potem służbę podczas wojny traktować na równi ze służbą z francuzami, więc tak mogę walczyć. Nie chcę potem mówić wszystkim, że gdy inni walczyli, ja siedziałem na lotnisku i gdy inni narażali się, to ja ich tam słałem. O! Taki "Żwirek" to mógłby teraz już na tyle być. Zestrzelił Niemców, ci go próbowali zabić. Nikt nie może powiedzieć, że Żwirek siedział bezpiecznie na tyłach.... Ludwik się narażał, mocno został postrzelony, gdy lądował potem pod Lublinem. A ja? Osobiście uważam, że powinna być na takich stanowiskach "nielotnych" rotacja. Ileś czasu jesteś dowódcą eskadry, ileś czasu oficerem taktycznym... taka trójpolówka.
Kapitan Wiórkiewicz powiedział:
-Za szybko nas pokonali. Jakby było więcej czasu i dostarczano by nowe maszyny, to pewnie można by takie coś zrobić..
Edward powiedział:
-Pewnie by można. Dlatego udaje się do Brytyjczyków. Po wojnie wrócę do dywizjonu i nikt nie będzie mógł powiedzieć, że dekowałem się na tyłach.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
- Żeby jeden mógł latać potrzeba pracy kilku mechaników. Zespół jest tak silny jak najsłabsze ich ogniowo. Rozumiem twoją frustrację ale ja bym miał to głęboko w nosie i dla mnie nie jest ważne czy siedzę na ziemi czy latam.
Ważne by nic wroga i odpierać jego ataki. Mam nadzieję, że w Anglii znajdziesz to czego szukasz
Ważne by nic wroga i odpierać jego ataki. Mam nadzieję, że w Anglii znajdziesz to czego szukasz
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7504
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
15 Grudnia 1939, lotnisko Lyon-Bron
Ten piątkowy dzień zaczął się słonecznie. Gdy dotarli do bazy, przeszli po świeżym białym puchu, który spadł w nocy i zaczynali kolejny, szary zimowy dzień. Ten jednak okazał się dość gorący, choć w południe zaczęło mocniej sypać. Na dodatek chyba ci wybrani do służby w RAFie wyjeżdżali, bo na lekcji francuskiego, było jakby puściej. Na obiedzie znów było tłoczno, ale skoro wszyscy schodzili się na jedzenie, to pewne było, że będzie tłoczno. Edward Pilch jeszcze był tutaj, co stawiało pytanie, czy jednak wyjeżdżali na raty, a może do Anglii też była kolejka... Choć z drugiej strony wydawało się, że nikogo nie brakuje, ale dlaczego by w takim razie na nauce francuskiego zabrakło kilku twarzy? Zaraz. Kapitan Michowski siedział przy stoliku obok, a przecież brał udział w lekcjach razem z nim... A może tym, co udawali się do Albionu polecono nie chodzić na lekcje Francuskiego?
-Można się dosiąść? - głos porucznika Króla skierował uwagę Ludwika w inną stronę. Wacław dosiadł się i zanim zabrał się za jedzenie powiedział:
-Widzę, że z Krakowskiej [12]1-szej nikt nie wybiera się do Anglii. Mogę powiedzieć tak dowcipem, że cieszy mnie to, bo obiecałem wam, że zabiorę was "na francuzy" i szkoda by było, gdybyśmy teraz się rozeszli. Nie po tym, co przeszliśmy od Tarnopola.
Ten piątkowy dzień zaczął się słonecznie. Gdy dotarli do bazy, przeszli po świeżym białym puchu, który spadł w nocy i zaczynali kolejny, szary zimowy dzień. Ten jednak okazał się dość gorący, choć w południe zaczęło mocniej sypać. Na dodatek chyba ci wybrani do służby w RAFie wyjeżdżali, bo na lekcji francuskiego, było jakby puściej. Na obiedzie znów było tłoczno, ale skoro wszyscy schodzili się na jedzenie, to pewne było, że będzie tłoczno. Edward Pilch jeszcze był tutaj, co stawiało pytanie, czy jednak wyjeżdżali na raty, a może do Anglii też była kolejka... Choć z drugiej strony wydawało się, że nikogo nie brakuje, ale dlaczego by w takim razie na nauce francuskiego zabrakło kilku twarzy? Zaraz. Kapitan Michowski siedział przy stoliku obok, a przecież brał udział w lekcjach razem z nim... A może tym, co udawali się do Albionu polecono nie chodzić na lekcje Francuskiego?
-Można się dosiąść? - głos porucznika Króla skierował uwagę Ludwika w inną stronę. Wacław dosiadł się i zanim zabrał się za jedzenie powiedział:
-Widzę, że z Krakowskiej [12]1-szej nikt nie wybiera się do Anglii. Mogę powiedzieć tak dowcipem, że cieszy mnie to, bo obiecałem wam, że zabiorę was "na francuzy" i szkoda by było, gdybyśmy teraz się rozeszli. Nie po tym, co przeszliśmy od Tarnopola.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Ludwik zażartował - Właśnie bo ja nie wiem o co chodziło "na francuzy" czy chodziło ci że do Francji? Bo tych francuzów to nawet na niebie nie widać. Może oni nie mają żadnych samolotów?
Cóż z tego, że zostajemy solidarnie jak i tak na pewno nas rozdzielą. Tu nawet innaczej liczbowo wygląda eskadra.
Cóż z tego, że zostajemy solidarnie jak i tak na pewno nas rozdzielą. Tu nawet innaczej liczbowo wygląda eskadra.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7504
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
-Nie uważam, aby rozdzielali osoby, co latały razem... jaki sens? - powiedział Wacław - A co do ilości, to raczej trzeba będzie dołączać nas do kogoś, to prawda. Nawet licząc [12]2-gą, to razem ledwo jedną eskadrę zbierzemy, zwłaszcza jak część osób do Anglii ucieka. No, ale jak mówią, żeby nie uciekali wszyscy, bo samoloty wkrótce będą, to po co mieliby kłamać?... Może na Boże Narodzenie, pod choinką je znajdziemy?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)