|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Moderator: PL_CMDR Blue R
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7302
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Sierżant Żak i pozostali, którzy już zjedli, zebrali się do wstawania. Sierżant Żak powiedział do wolniej jedzących:
-Widzę, ze kolejni też chcą skorzystać, to nie będziemy zajmować miejsc. Smacznego.
Sierżant Flanek zapytał ludwika:
-Znalazł pan już miejsce pod pokładem, panie poruczniku?
Ludwik spojrzał na sierżanta Flanka i odpowiedział
- Nie, idę na mostek będę sterował tą "łajbą".
I jako jedyny niejedzący dalej siedział przy stoliku.
-Widzę, ze kolejni też chcą skorzystać, to nie będziemy zajmować miejsc. Smacznego.
Sierżant Flanek zapytał ludwika:
-Znalazł pan już miejsce pod pokładem, panie poruczniku?
Ludwik spojrzał na sierżanta Flanka i odpowiedział
- Nie, idę na mostek będę sterował tą "łajbą".
I jako jedyny niejedzący dalej siedział przy stoliku.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Żwirko w odpowiedzi Ludwika wyczuł dużą dozę ironii i czarnego humoru. Jako beneficjent Ludwikowej koi, poczuł się odpowiedzialny za jego miejsce do spania i lekko zaniepokojony.
- Słuchaj Ludwik, jeśli jeszcze nie znalazłeś miejsca do spania, proponuję żebyśmy po jedzeniu całą bandą przeczesali pozostałe kabiny. Na pewno znajdziemy miejsce, które ci podpasuje. Co ty na to? My friend? A raczej... mon ami?
- Słuchaj Ludwik, jeśli jeszcze nie znalazłeś miejsca do spania, proponuję żebyśmy po jedzeniu całą bandą przeczesali pozostałe kabiny. Na pewno znajdziemy miejsce, które ci podpasuje. Co ty na to? My friend? A raczej... mon ami?
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7302
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
W całą rozmowę wtrącił się podporucznik Skibiński:
-Podejrzewam, że tak jak mówił kapitan, ktoś już każdą koję zajął w kabinach. Możemy poszukać, ale jak nie chcemy nikogo wyrzucać, to raczej miejsca tu, pod pokładem, gdzie wysyłali, jak to powiedzieli, "młodszych" trzeba szukać. Możemy pójść parami i jak ktoś znajdzie, jeden pilnuje, drugi leci tutaj i tu się spotykamy. Bo szkoda by było znaleźć, wrócić, a jak wrócimy ktoś, kto też szuka miejsca, już je zajął... A jak zajmiemy dwa... To jedno się zwolni.
- Nie! - odpowiedział jakby oburzony - Zjedli? To wracajcie do kabin, a i jeszcze jedno.
Oby z waszych ust nie poszła fama że oficer gdzieś tam śpi po kątach. Bo będziemy się gniewać.
-Podejrzewam, że tak jak mówił kapitan, ktoś już każdą koję zajął w kabinach. Możemy poszukać, ale jak nie chcemy nikogo wyrzucać, to raczej miejsca tu, pod pokładem, gdzie wysyłali, jak to powiedzieli, "młodszych" trzeba szukać. Możemy pójść parami i jak ktoś znajdzie, jeden pilnuje, drugi leci tutaj i tu się spotykamy. Bo szkoda by było znaleźć, wrócić, a jak wrócimy ktoś, kto też szuka miejsca, już je zajął... A jak zajmiemy dwa... To jedno się zwolni.
- Nie! - odpowiedział jakby oburzony - Zjedli? To wracajcie do kabin, a i jeszcze jedno.
Oby z waszych ust nie poszła fama że oficer gdzieś tam śpi po kątach. Bo będziemy się gniewać.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
- Dobra, Ludwik. Niech będzie jak chcesz - Żwirko nie miał zamiaru uszczęśliwiać świata (ani Ludwika) na siłę - Ruszamy do kabin - podusia wzywa. I możesz być pewien, że z moich ust żadna fama nie pójdzie. Choć moim zdaniem to żaden wstyd, że ustąpiłeś swojego miejsca. To raczej szlachetny postępek.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7302
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Morze Czarne tylko na mapie wyglądało jak jezioro. Płynęli cały dzień, a po horyzont widać było tylko wodę. I tak przez cały dzień. Drugiego dnia, gdy wstali, znów dookoła było morze i dopiero trzeciego dnia zobaczyli ląd.
-Gallipoli - odparł jeden z zaczepionych marynarzy, Nazwa, której sława z ostatniej wojny z jednej strony rozbrzmiewała, ale z drugiej dla Polaków było to "gdzieś daleko"... I właśnie gdzieś daleko byli. I znów przez kolejny dzień płynęli przez puste morze, aby jeszcze następnego dotrzeć do lądu, wzdłuż którego płynęli aż do wieczora, gdy statek rzucił kotwicę na podejściu do portu.
-Saloniki. - udało się dowiedzieć i podporucznik Skibiński powiedział:
-No to dotarliśmy do celu. Grecja nie ma nic przeciw nam. Stąd już powinniśmy bez problemu dotrzeć do Francji
Kapitan Krasnodębski był ostrożniejszy:
-Niemcy pewnie wiedzą o naszym rejsie. I jak wiedzą, to mogą próbować naciskać na Greków. Mamy dobre papiery, ale dopóki nie dotrzemy do Francji, lepiej nie mówić "hop".
-Gallipoli - odparł jeden z zaczepionych marynarzy, Nazwa, której sława z ostatniej wojny z jednej strony rozbrzmiewała, ale z drugiej dla Polaków było to "gdzieś daleko"... I właśnie gdzieś daleko byli. I znów przez kolejny dzień płynęli przez puste morze, aby jeszcze następnego dotrzeć do lądu, wzdłuż którego płynęli aż do wieczora, gdy statek rzucił kotwicę na podejściu do portu.
-Saloniki. - udało się dowiedzieć i podporucznik Skibiński powiedział:
-No to dotarliśmy do celu. Grecja nie ma nic przeciw nam. Stąd już powinniśmy bez problemu dotrzeć do Francji
Kapitan Krasnodębski był ostrożniejszy:
-Niemcy pewnie wiedzą o naszym rejsie. I jak wiedzą, to mogą próbować naciskać na Greków. Mamy dobre papiery, ale dopóki nie dotrzemy do Francji, lepiej nie mówić "hop".
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Statek z wygaszonymi kotłami, łagodnie kołysał się na fali uwiązany na łańcuchu kotwicy. Żwirko, oparłszy łokcie na relingu bujał się w górę i w dół wraz z nim. Zwróciwszy twarz w stronę dziobu, wystawiał ją na delikatny podmuch ciepłego wietrzyku. Od czasu do czasu strzykał śliną za burtę, próbując trafić w podpływające tuż pod powierzchnię wody duże ryby, najwyraźniej zaciekawione kadłubem statku. Cóż. Jak na razie nie trafił ani razu. Jednym uchem słuchał prowadzonej przez kolegów rozmowy, ale nie włączał się. Nie lubił po próżnicy antycypować - szczególnie nie mając do tej antycypacji wystarczającej ilości danych. Przyjaciele, znając go od tej strony, nawet nie próbowali go do tej rozmowy wciągać.
Wieczór był całkiem przyjemny.
Wieczór był całkiem przyjemny.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7302
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
A jak się okazało następnym dniem była niedziela, więc kolejny dzień spędzili przed wejściem do portu, wchodząc do Salonik dopiero 30 października 1939 roku około 11:00, ale myśl o spacerze po nie kołyszącej się powierzchni została natychmiast rozwiana, gdy ogłoszono, że wszyscy pasażerowie mają pozostać na pokładzie, a radca Rzecki uda się na ląd, aby ustalić czy dalszy plan podróży nie jest zakłócony, co trwało do popołudnia, gdy wreszcie ogłoszono, że statek tylko zabierze węgiel do kotłów i wypływa na Maltę.
Kapitan Krasnodębski podsumował:
-Malta to wyspa należąca do Wielkiej Brytanii. To tam już powinniśmy mieć łatwiej.
Wizyta w porcie miała tą zaletę, że na stołówce pojawiły się świeże owoce, a i chyba dania były lepiej przyrządzone. Niemniej już następnego dnia ogłoszono, że wyjście z portu zostaje przesunięte, gdyż "wykryto awarię maszyny parowej". Wywołało to spory niepokój na pokładzie, a jednym z głównych tematów była rozmowa "czy to awaria, czy zatrzymanie ich". Podporucznik Skibiński wieczorem wracając do kabiny powiedział:
-Udało mnie się znaleźć mechanika, co mówi trochę po francusku. Potwierdził, że mają awarię i kapitan ich popędza, aby ją szybciej naprawić, bo jak do rana nie opuścimy nabrzeża, to doliczą mu dodatkową opłatę za zajmowanie nabrzeża.
Kapitan Krasnodębski podsumował:
-Malta to wyspa należąca do Wielkiej Brytanii. To tam już powinniśmy mieć łatwiej.
Wizyta w porcie miała tą zaletę, że na stołówce pojawiły się świeże owoce, a i chyba dania były lepiej przyrządzone. Niemniej już następnego dnia ogłoszono, że wyjście z portu zostaje przesunięte, gdyż "wykryto awarię maszyny parowej". Wywołało to spory niepokój na pokładzie, a jednym z głównych tematów była rozmowa "czy to awaria, czy zatrzymanie ich". Podporucznik Skibiński wieczorem wracając do kabiny powiedział:
-Udało mnie się znaleźć mechanika, co mówi trochę po francusku. Potwierdził, że mają awarię i kapitan ich popędza, aby ją szybciej naprawić, bo jak do rana nie opuścimy nabrzeża, to doliczą mu dodatkową opłatę za zajmowanie nabrzeża.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
"Czyli to rzeczywiście awaria, a nie zatrzymanie pasażerów - pomyślał Staszek wyciągając się na koi - Znaczy nie warto martwić się na zapas. Tak czy siak, noc jest do spania... A poduszka bardzo wygodna..."
I po chwili już drzemał, lekko poświstując przez nos.
I po chwili już drzemał, lekko poświstując przez nos.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7302
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Zapadła noc, gdy nagłe kołysanie statku zdradziło, że ruszyli w morze.
Na mapie wydawało się, że morze jest małe, ale płynęli znów przez kilka dni. Coraz więcej osób gorzej i gorzej znosiło te warunki podróży, tak, że coraz bardziej nie mogli doczekać się zawinięcia do portu. Wreszcie nadszedł 5 listopada, bardzo ważny dzień. 21 lat wcześniej porucznik pilot Stefan Bastyr we Lwowie uruchomiwszy zdobyte samoloty wykonywał pierwsze loty lotnictwa niepodległej ojczyzny. Ale polskich lotników bardziej tego dnia interesowała wyspa do której zmierzali. Malta. Choć na pewno nie był to koniec podróży, to jednak wreszcie docierali do sojusznika.
Do opartego o barierkę statku Żwirka podszedł nagle podporucznik Skibiński i powiedział:
-Panie poruczniku. Właśnie odwiedził nas w kabinie "Radca Rzecki". Pyta, czy ktoś musi wysiąść na Malcie wraz z chorymi, czy będziemy płynąć dalej do Francji. Kapral mechanik Lotko będzie musiał zejść na ląd. Od dwóch dni jest z nim coraz gorzej. Nie zna żadnego języka obcego, więc raczej będę musiał z nim zejść i łapać następny statek do Francji. Nie chcę go tu zostawiać z samymi obcymi.
Na mapie wydawało się, że morze jest małe, ale płynęli znów przez kilka dni. Coraz więcej osób gorzej i gorzej znosiło te warunki podróży, tak, że coraz bardziej nie mogli doczekać się zawinięcia do portu. Wreszcie nadszedł 5 listopada, bardzo ważny dzień. 21 lat wcześniej porucznik pilot Stefan Bastyr we Lwowie uruchomiwszy zdobyte samoloty wykonywał pierwsze loty lotnictwa niepodległej ojczyzny. Ale polskich lotników bardziej tego dnia interesowała wyspa do której zmierzali. Malta. Choć na pewno nie był to koniec podróży, to jednak wreszcie docierali do sojusznika.
Do opartego o barierkę statku Żwirka podszedł nagle podporucznik Skibiński i powiedział:
-Panie poruczniku. Właśnie odwiedził nas w kabinie "Radca Rzecki". Pyta, czy ktoś musi wysiąść na Malcie wraz z chorymi, czy będziemy płynąć dalej do Francji. Kapral mechanik Lotko będzie musiał zejść na ląd. Od dwóch dni jest z nim coraz gorzej. Nie zna żadnego języka obcego, więc raczej będę musiał z nim zejść i łapać następny statek do Francji. Nie chcę go tu zostawiać z samymi obcymi.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Żwirko zastanowił się. Chorzy... Tak. Nieustanne, wielodniowe kołysanie rzeczywiście mogło zaszkodzić osobom nieprzyzwyczajonym. Ostatecznie płynęli już dość długo. Staszek oczami wyobraźni przywołał mapę świata... No tak. Kawał drogi przez Morze Czarne. Potem przecisnęli się pomiędzy Europą i Azją przez Cieśninę Bosfor, Morze Marmara i Cieśninę Dardanele. Przebyli przesycone greckimi mitami Morze Egejskie z jego tysiącem wysepek. I wreszcie Morze Śródziemne... Aby dotrzeć do Malty, musieli pokonać już jakąś jedną trzecią jego długości... No tak. Niektórzy mają prawo mieć dość. Szczególnie właśnie - nie przymierzając - mechanicy. I inni, którzy nie odrywają zwykle swych organizmów od matki ziemi.
Żwirko skupił wzrok na Skibińskim.
- Hmm. Ja nie kojarzę nikogo, kto musiałby przerwać rejs. Wszyscy moi znajomi tą podróż znoszą dobrze. A wy, poruczniku... Jeśli ten mechanik to ktoś wam bliski - oczywiście zostańcie. Ale weźcie pod uwagę to, że we Francji każdy pilot przyda się bezzwłocznie. Tak sobie myślę, że kapral Lotko nie schodzi na ląd sam... a wśród schodzących chorych raczej powinni się znaleźć tacy, którzy jako tako znają angielski lub francuski. Więc kapral nie będzie z samymi obcymi. I - tak prawdę mówiąc - chorobę morską trudno nazwać poważną chorobą. Przeczekają na stałym lądzie dzień lub dwa - i ozdrowieją. A potem i tak dalsze bujanie, bo raczej na samolot do Francji się nie załapią. Więc ja bym pana, poruczniku Skibiński, chętniej widział na pokładzie w drodze na wojnę, niż bezczynnego na tej zapyziałej wyspie. Ale oczywiście zrobi pan jak zechce.
Żwirko skupił wzrok na Skibińskim.
- Hmm. Ja nie kojarzę nikogo, kto musiałby przerwać rejs. Wszyscy moi znajomi tą podróż znoszą dobrze. A wy, poruczniku... Jeśli ten mechanik to ktoś wam bliski - oczywiście zostańcie. Ale weźcie pod uwagę to, że we Francji każdy pilot przyda się bezzwłocznie. Tak sobie myślę, że kapral Lotko nie schodzi na ląd sam... a wśród schodzących chorych raczej powinni się znaleźć tacy, którzy jako tako znają angielski lub francuski. Więc kapral nie będzie z samymi obcymi. I - tak prawdę mówiąc - chorobę morską trudno nazwać poważną chorobą. Przeczekają na stałym lądzie dzień lub dwa - i ozdrowieją. A potem i tak dalsze bujanie, bo raczej na samolot do Francji się nie załapią. Więc ja bym pana, poruczniku Skibiński, chętniej widział na pokładzie w drodze na wojnę, niż bezczynnego na tej zapyziałej wyspie. Ale oczywiście zrobi pan jak zechce.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7302
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
-Właśnie to jest najgorsze, że nie wiem - powiedział Bronek - Człowiek chciałby być i tam i tu. No i właśnie to, że tu chodzi o góra kilka dni powoduje, że zacząłem to rozważać. Jakby to było coś dłuższego, to wiadomo, że nie ma na co czekać. Mówi pan, że raczej powinni na przyjaznej ziemi sobie poradzić? A i my z Francji możemy poprosić dowództwo nasze tam o pomoc, aby ich wyciągnęli?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
- Z ust pan mi to wyjął, poruczniku. Dokładnie tak właśnie mówię. Ale jeśli chce pan mieć pewność, proszę zapytać samego kaprala Lotko... i innych chorych... rzygaczy... - tu Staszek uśmiechnął się szeroko - ... czy chcą, aby pan z nimi został, aby ich niańczyć. Jestem dziwnie spokojny co odpowiedzą. I nawet wiem jakich gwałtownych słów użyją. Zresztą... coś mi się tak zdaje, że mimo wszystko część z nich jednak zaraz wróci na nasz statek.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7302
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Jednak to ostatnie przemyślenie rozminęło się z prawdą. Gdy po trapie weszli sanitariusze i zaczęli zabierać osoby, które nawet nie mogły ustać, brzmiało źle, ale na szczęście okazało się, że takich osób jest tylko kilka. Zaraz potem na ląd zeszło całkiem sporo osób, wsiadając do czekających autobusów i wróciła dosłownie 1 osoba, gdy na statku zaczęto podnosić trap, szykując się do wyjścia z portu.
Wyglądało na to, że jedynym celem wizyty w porcie było wysadzenie osób, które znosiły źle tą dość długą podróż morską, choć po wyjściu w morze pojawił się drugi powód tak szybkiego wyjścia. O ile wcześniej płynęli sami, tak teraz dołączyli do drugiego parowca (pod banderą chyba Kanady), a przed okrętami płynął francuski okręt wojenny. Niszczyciel, albo krążownik, tego Żwirek nie mógł rozpoznać [bo może jeszcze lotniskowca od nich by odróżnił]. Obecność okrętu jednak na niektórych podziałała, jak przypomnienie, że trwa wojna. Sierżant Żak, którego Żwirek spotkał popołudniem na pokładzie, zatrzymał Żwirka i wskazując na prowadzący okręt wojenny zapytał:
-Panie poruczniku, obecność tego okrętu działa nerwowo na niektórych. Do tej pory byliśmy na neutralnej jednostce, ale teraz? W nocy mają być zgaszone światła. O ile ciemności nie boję się, to raczej chodzi o to, co tam się czai. Myśli pan, że dali nam obstawę na wszelki wypadek? Niemcy by byli w stanie wysłać okręty tak daleko? Przecież to tysiące kilometrów od jakiegokolwiek ich portu.
Wyglądało na to, że jedynym celem wizyty w porcie było wysadzenie osób, które znosiły źle tą dość długą podróż morską, choć po wyjściu w morze pojawił się drugi powód tak szybkiego wyjścia. O ile wcześniej płynęli sami, tak teraz dołączyli do drugiego parowca (pod banderą chyba Kanady), a przed okrętami płynął francuski okręt wojenny. Niszczyciel, albo krążownik, tego Żwirek nie mógł rozpoznać [bo może jeszcze lotniskowca od nich by odróżnił]. Obecność okrętu jednak na niektórych podziałała, jak przypomnienie, że trwa wojna. Sierżant Żak, którego Żwirek spotkał popołudniem na pokładzie, zatrzymał Żwirka i wskazując na prowadzący okręt wojenny zapytał:
-Panie poruczniku, obecność tego okrętu działa nerwowo na niektórych. Do tej pory byliśmy na neutralnej jednostce, ale teraz? W nocy mają być zgaszone światła. O ile ciemności nie boję się, to raczej chodzi o to, co tam się czai. Myśli pan, że dali nam obstawę na wszelki wypadek? Niemcy by byli w stanie wysłać okręty tak daleko? Przecież to tysiące kilometrów od jakiegokolwiek ich portu.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
- Słuchaj, Poldek, jak ktoś chce się byle czym denerwować to jego sprawa. Na pewno od tego będzie mu lepiej... Ja nie będę się zastanawiał dlaczego ten francuski okręt płynie z nami. Może zabłądził i do domu akurat wraca. Dynda mi to! - Żwirko był nieprzyzwoicie spokojny - A co do przestrzegania przez Niemców neutralności statków... Chyba nie wierzysz w prawość i honor Krzyżaków?!! Zatem myślę, że ten okręcik może się przydać. Dziesięć razy tchórzliwy Szwab się zastanowi zanim wystrzeli torpedę i narazi się na bomby głębinowe.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7302
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Sierżant przez sekundę myślał, po czym powiedział:
-Raczej bym powiedział, że Niemcy nie są idiotami, jak niektórzy próbują ich przedstawiać. Jakoś nie bombardowali obozów w Rumunii, aby nas zabić... Bo co by im to dało? Tak samo grecki statek - wskazał w kierunku greckiej flagi - Co im da zaatakowanie Grecji? Albo Włoch? No, ale aby zaatakować, najpierw musieliby się tu znaleźć.... - Flanek wskazał na niszczyciel - I właśnie to jest to, co ludzi niepokoi, panie poruczniku. On wyraźnie płynie bardzo powoli, abyśmy się utrzymali. Więc to raczej znaczy, że niemieckie okręty mogą być gdzieś w pobliżu.... A podczas poprzedniej wojny przecież pływali po całym Morzu Śródziemnym. Choć jak dla mnie, to trochę to jest za daleko, panie poruczniku... Przecież nawet okręt podwodny potrzebuje zawinąć czasami do portu. I mnie to też niepokoi. Oni tak daleko mogą z Niemiec pływać?
-Raczej bym powiedział, że Niemcy nie są idiotami, jak niektórzy próbują ich przedstawiać. Jakoś nie bombardowali obozów w Rumunii, aby nas zabić... Bo co by im to dało? Tak samo grecki statek - wskazał w kierunku greckiej flagi - Co im da zaatakowanie Grecji? Albo Włoch? No, ale aby zaatakować, najpierw musieliby się tu znaleźć.... - Flanek wskazał na niszczyciel - I właśnie to jest to, co ludzi niepokoi, panie poruczniku. On wyraźnie płynie bardzo powoli, abyśmy się utrzymali. Więc to raczej znaczy, że niemieckie okręty mogą być gdzieś w pobliżu.... A podczas poprzedniej wojny przecież pływali po całym Morzu Śródziemnym. Choć jak dla mnie, to trochę to jest za daleko, panie poruczniku... Przecież nawet okręt podwodny potrzebuje zawinąć czasami do portu. I mnie to też niepokoi. Oni tak daleko mogą z Niemiec pływać?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)