21 maja 1940 roku, lądowisko w Querqueville pod Cherburgiem*
17:30
Bronisław wyłączył silnik po ponad godzinnym locie i rozejrzał się dookoła. Gdyby nie to, że było tu kilku żołnierzy, którzy wskazywali miejsca postojowe, można by było pomyśleć, że są w polu. Było to typowe lądowisko tranzytowe. Trawiasta powierzchnia, budynki na skrajach, a całość ograniczała siatka. Nie było tu żadnego hangaru, nie licząc tego "garażu", który może pomieścić mógł mały samolot łącznikowy. W porównaniu w lotniskiem w Calais wysłano ich na bardzo małe lądowisko. Było to tym dziwniejsze, że przed Cherburgiem mijali całkiem spore lotnisko z betonowym pasem.
Podporucznik Prevost wysiadł z drugiej maszyny i podchodząc do Bronka powiedział:
-Ah, ile wspomnień. Tu stacjonowałem w zeszłym roku. No, dopóki nas nie przeniosą, to walki przez pewien czas nie zobaczymy... A ci na Blochach to już w ogóle. Trochę daleko nas rzucili, co nie?
*Tworząc mapę pomyliłem z podobnie brzmiącą nazwą na południu