|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Moderator: PL_CMDR Blue R
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6870
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Wacław wziął głęboki oddech, wypuścił powietrze i spojrzał na Żwirka jakby ze współczuciem w oczach.
-Mnie nie obraziliście, Żwirek, wiec godzić się nie musimy. Kumplami jesteśmy, byliśmy i będziemy. - to mówiąc wyciągnął rękę i uścisnął - Po prostu jest mnie smutno, że skłócacie się z innymi, bo nie jest tak, jak wy chcecie. Kapitan Krasnodębski ogarnął tą masę pomysłów i skanalizował całość, aby nie krążyć w miejscu. Wy to nazywacie teoretyzowaniem, bo wy zrobilibyście to inaczej. Ustalono jak będzie wyglądać kwestia ucieczki? Nie było po waszemu i powiedzieliście, że was to nie obchodzi. Żwirek, mnie nie obraziliście. Po prostu zauważyłem, że Ludwik miał na was potężny wpływ. Nie, że was do czegoś zmusza. Po prostu uznaliście, że jego metody są dobre. Że idziesz jak taran do przodu i to inni są przeszkodą. Jak wtedy, gdy przeciw Ojczyźnie podobno działał żołnierz, co chciał powstrzymać Ludwika przed byciem wysadzonym w powietrze. Takie iście jak taran sprawdza się przy szeregowych, czy podoficerach, ale nie przy oficerach. Oni w was widzą właśnie osoby, co zamiast działać, swoim uporem tworzą problemy. No i wykluczyli was z planowania, a wiesz, co to znaczy? - machnął ręką - Wiem, że podczas ucieczki sobie dobrze poradzisz, bo tam akurat iście jak taran może być potrzebne, a jedyne, co mnie teraz naprawdę martwi, to buty... a dokładniej to, ze możecie ich nie dostać. Obiecano je na rano, ale z obietnicami jest jak z gruszkami... mogą być na gruszy, albo na wierzbie.
-Mnie nie obraziliście, Żwirek, wiec godzić się nie musimy. Kumplami jesteśmy, byliśmy i będziemy. - to mówiąc wyciągnął rękę i uścisnął - Po prostu jest mnie smutno, że skłócacie się z innymi, bo nie jest tak, jak wy chcecie. Kapitan Krasnodębski ogarnął tą masę pomysłów i skanalizował całość, aby nie krążyć w miejscu. Wy to nazywacie teoretyzowaniem, bo wy zrobilibyście to inaczej. Ustalono jak będzie wyglądać kwestia ucieczki? Nie było po waszemu i powiedzieliście, że was to nie obchodzi. Żwirek, mnie nie obraziliście. Po prostu zauważyłem, że Ludwik miał na was potężny wpływ. Nie, że was do czegoś zmusza. Po prostu uznaliście, że jego metody są dobre. Że idziesz jak taran do przodu i to inni są przeszkodą. Jak wtedy, gdy przeciw Ojczyźnie podobno działał żołnierz, co chciał powstrzymać Ludwika przed byciem wysadzonym w powietrze. Takie iście jak taran sprawdza się przy szeregowych, czy podoficerach, ale nie przy oficerach. Oni w was widzą właśnie osoby, co zamiast działać, swoim uporem tworzą problemy. No i wykluczyli was z planowania, a wiesz, co to znaczy? - machnął ręką - Wiem, że podczas ucieczki sobie dobrze poradzisz, bo tam akurat iście jak taran może być potrzebne, a jedyne, co mnie teraz naprawdę martwi, to buty... a dokładniej to, ze możecie ich nie dostać. Obiecano je na rano, ale z obietnicami jest jak z gruszkami... mogą być na gruszy, albo na wierzbie.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Usłyszawszy tą przemowę, Żwirko nie wziął głębokiego oddechu. Nie wziął żadnego. Po prostu go zatkało.
„O Matko moja! Jak mogłem się aż tak co do kolegi Wacka pomylić?! – strumień myśli toczył się przez pozbawiony dopływu tlenu, Żwirkowy mózg – Przecież tu się nic kupy nie trzyma! Niby >>mnie nie obraziliście<<, a chodzi nadęty i ucieka od czasu tamtej rozmowy! Że niby >>skłócam się z innymi, bo nie jest tak jak ja chcę<<?! Bzdura! Ani nie skłócam się z innymi, ani nie upieram się, żeby było jak ja chcę! Przedłożyłem tylko propozycję, żeby poszło sprawniej. I nie upierałem się absolutnie, aby z niej skorzystano. Kapitan Krasnodębski?! W życiu z nim na te tematy nie rozmawiałem! Teoretyzowanie nazywam teoretyzowaniem, a nawet biciem piany nie dlatego, że >>ja zrobiłbym to inaczej<<, ale dlatego, że JEST teoretyzowaniem, czyli gadaniem o niczym i stratą czasu. W odróżnieniu od rozwiązywania zagadnień praktycznych. I nigdy nie mówiłem, że mnie coś nie obchodzi! Bo bardzo mnie obchodzi! Chyba, że chodziłoby o bezsensowne ględzenie o niczym – tylko to mnie nie obchodzi! A Ludwik nie miał na mnie >>potężnego wpływu<<, tylko dokładnie tak samo jak ja odczuł żal i złość z powodu bezpowrotnie traconego w jałowych dysputach czasu! I być może pan, panie Król, powinien się zastanowić, że jak dwie osoby mówią panu to samo – to może coś w tym jednak jest?! I co to za teksty o jakimś >>żołnierzu co działał podobno przeciw Ojczyźnie<<?! Co to ma być takie mieszanie mi w głowie? Nie znam tej sprawy, więc nie mogę wiedzieć o co chodzi! Tylko zaciemnianie i mieszanie! I kto niby >>wykluczył mnie z planowania<<?! Co to za niedomówienia? Już nie mówię o tym, że wcale mi na udziale w planowaniu nie zależy – niech tylko ci co planują, robią to sprawnie! Ja się chętnie podporządkuję! I nie – nie wiem >>co to znaczy<<! Następne niedomówienia, mieszanie i zaciemnianie! Niestety! – tu oddech wrócił Żwirkowi, ale żal ścisnął go za gardło – Najwyraźniej, panie Król, należysz pan do ludzi, którzy niby się nie obrażają, a jednak obrażają. I do ludzi, którzy niby innych słuchają, ale ich nie słyszą, bo za bardzo skupiają się na swym własnym monologu wewnętrznym. I każdy kto próbuje do was z czymś dotrzeć, prędzej czy później orientuje się, że to się nigdy nie uda. Strata czasu i atłasu.”
Wszystkie te myśli Żwirko postanowił zostawić dla siebie. Zdecydował nie wdawać się więcej z Wackiem w żadne poważniejsze dyskusje. Stwierdził, że byłoby to całkowicie bezowocne, a w dodatku wielce niebezpieczne dla systemu nerwowego. Z żalem ściskając rękę Wacka, wreszcie zdołał wydobyć głos ze ściśniętego gardła:
- Tak jest, panie poruczniku! Niech się pan nie martwi moimi butami. Jeśli mógł Dąbrowski pójść z ziemi włoskiej do Polski, jeśli mógł Czarniecki dla Ojczyzny ratowania rzucić się przez morze, to i ja nędzny Żuczek Gnojarek, mogę dla Niej powędrować z ziemi rumuńskiej do francuskiej… nawet boso. Ale coś przecież na nogach mam, więc nie będzie tak źle.
„O Matko moja! Jak mogłem się aż tak co do kolegi Wacka pomylić?! – strumień myśli toczył się przez pozbawiony dopływu tlenu, Żwirkowy mózg – Przecież tu się nic kupy nie trzyma! Niby >>mnie nie obraziliście<<, a chodzi nadęty i ucieka od czasu tamtej rozmowy! Że niby >>skłócam się z innymi, bo nie jest tak jak ja chcę<<?! Bzdura! Ani nie skłócam się z innymi, ani nie upieram się, żeby było jak ja chcę! Przedłożyłem tylko propozycję, żeby poszło sprawniej. I nie upierałem się absolutnie, aby z niej skorzystano. Kapitan Krasnodębski?! W życiu z nim na te tematy nie rozmawiałem! Teoretyzowanie nazywam teoretyzowaniem, a nawet biciem piany nie dlatego, że >>ja zrobiłbym to inaczej<<, ale dlatego, że JEST teoretyzowaniem, czyli gadaniem o niczym i stratą czasu. W odróżnieniu od rozwiązywania zagadnień praktycznych. I nigdy nie mówiłem, że mnie coś nie obchodzi! Bo bardzo mnie obchodzi! Chyba, że chodziłoby o bezsensowne ględzenie o niczym – tylko to mnie nie obchodzi! A Ludwik nie miał na mnie >>potężnego wpływu<<, tylko dokładnie tak samo jak ja odczuł żal i złość z powodu bezpowrotnie traconego w jałowych dysputach czasu! I być może pan, panie Król, powinien się zastanowić, że jak dwie osoby mówią panu to samo – to może coś w tym jednak jest?! I co to za teksty o jakimś >>żołnierzu co działał podobno przeciw Ojczyźnie<<?! Co to ma być takie mieszanie mi w głowie? Nie znam tej sprawy, więc nie mogę wiedzieć o co chodzi! Tylko zaciemnianie i mieszanie! I kto niby >>wykluczył mnie z planowania<<?! Co to za niedomówienia? Już nie mówię o tym, że wcale mi na udziale w planowaniu nie zależy – niech tylko ci co planują, robią to sprawnie! Ja się chętnie podporządkuję! I nie – nie wiem >>co to znaczy<<! Następne niedomówienia, mieszanie i zaciemnianie! Niestety! – tu oddech wrócił Żwirkowi, ale żal ścisnął go za gardło – Najwyraźniej, panie Król, należysz pan do ludzi, którzy niby się nie obrażają, a jednak obrażają. I do ludzi, którzy niby innych słuchają, ale ich nie słyszą, bo za bardzo skupiają się na swym własnym monologu wewnętrznym. I każdy kto próbuje do was z czymś dotrzeć, prędzej czy później orientuje się, że to się nigdy nie uda. Strata czasu i atłasu.”
Wszystkie te myśli Żwirko postanowił zostawić dla siebie. Zdecydował nie wdawać się więcej z Wackiem w żadne poważniejsze dyskusje. Stwierdził, że byłoby to całkowicie bezowocne, a w dodatku wielce niebezpieczne dla systemu nerwowego. Z żalem ściskając rękę Wacka, wreszcie zdołał wydobyć głos ze ściśniętego gardła:
- Tak jest, panie poruczniku! Niech się pan nie martwi moimi butami. Jeśli mógł Dąbrowski pójść z ziemi włoskiej do Polski, jeśli mógł Czarniecki dla Ojczyzny ratowania rzucić się przez morze, to i ja nędzny Żuczek Gnojarek, mogę dla Niej powędrować z ziemi rumuńskiej do francuskiej… nawet boso. Ale coś przecież na nogach mam, więc nie będzie tak źle.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6870
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
-Widzimy się we Francji - powiedział Wacław i tak rozstali się.
Następnego dnia "Żwirek" przed świtem wymknął się z obozu przez dziurę w płocie, wraz z porucznikiem Dreckim ze 111 eskadry, sierżantem Żakiem, mechanikiem ze 121. i kapralem Adamkiem ze 113.. Do wioski dotarli bez problemów i ku uldze czwórki, nigdzie nie było widać żandarmów. Bez problemu znaleźli też pracownię krawiecką, ale tu zaczęły się kłopoty. Krawcowa miała jakieś pretensje do polskich pilotów, ale wpuściła ich do środka. Żwirek żałował, że nie rozumie kobiety, bo mógłby się wtrącić do rozmowy. Coś szło nie tak w rozmowie, gdy wskazała na zegar i wskazała na 3:00. Wreszcie porucznik poprosił o chwilę i powiedział do kolegów:
-Wszystko jest, poza butami. Buty będą dopiero popołudniu, a my przed południem mamy pociąg. Próbujemy zaszyć się gdzieś, czy bierzemy ciuchy i w wojskowych butach ruszamy do Bukaresztu? Możemy też wysiąść po drodze i tam spróbować znaleźć buty w miejscowości, gdzie nie ma wojskowych. Ale nie wiem nawet gdzie musielibyśmy wysiąść, nie będę ukrywać.... Poruczniku Żwirko, chcę poznać wasze zdanie. - zwrócił się do "Żwirka"
Następnego dnia "Żwirek" przed świtem wymknął się z obozu przez dziurę w płocie, wraz z porucznikiem Dreckim ze 111 eskadry, sierżantem Żakiem, mechanikiem ze 121. i kapralem Adamkiem ze 113.. Do wioski dotarli bez problemów i ku uldze czwórki, nigdzie nie było widać żandarmów. Bez problemu znaleźli też pracownię krawiecką, ale tu zaczęły się kłopoty. Krawcowa miała jakieś pretensje do polskich pilotów, ale wpuściła ich do środka. Żwirek żałował, że nie rozumie kobiety, bo mógłby się wtrącić do rozmowy. Coś szło nie tak w rozmowie, gdy wskazała na zegar i wskazała na 3:00. Wreszcie porucznik poprosił o chwilę i powiedział do kolegów:
-Wszystko jest, poza butami. Buty będą dopiero popołudniu, a my przed południem mamy pociąg. Próbujemy zaszyć się gdzieś, czy bierzemy ciuchy i w wojskowych butach ruszamy do Bukaresztu? Możemy też wysiąść po drodze i tam spróbować znaleźć buty w miejscowości, gdzie nie ma wojskowych. Ale nie wiem nawet gdzie musielibyśmy wysiąść, nie będę ukrywać.... Poruczniku Żwirko, chcę poznać wasze zdanie. - zwrócił się do "Żwirka"
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Żwirko zastanowił się przez chwilę:
- Aby móc odpowiedzieć proszę tylko o wyjaśnienie w kwestii pociągu do Bukaresztu. Co to znaczy, że "mamy pociąg"? To znaczy, że mamy jakieś bilety? Na ten konkretny dzień i godzinę i jak nie wsiądziemy to przepadło? Czy też możemy legalnie pojechać jakimś następnym pociągiem dziś albo jutro?
- Aby móc odpowiedzieć proszę tylko o wyjaśnienie w kwestii pociągu do Bukaresztu. Co to znaczy, że "mamy pociąg"? To znaczy, że mamy jakieś bilety? Na ten konkretny dzień i godzinę i jak nie wsiądziemy to przepadło? Czy też możemy legalnie pojechać jakimś następnym pociągiem dziś albo jutro?
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6870
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Porucznik spojrzał na zewnątrz, jakby patrząc, czy ktoś jest na ulicy i powiedział:
-Biletów jeszcze nie kupiłem. Zresztą jesteście tu ze mną, a do obozu woleliśmy z biletami nie wracać na wypadek wpadki. Sam pociąg, to i za miesiąc moglibyśmy łapać. Bardziej chodzi o Rumunów. Jak minie ranek, to zaczną się tutaj pojawiać strażnicy. Im tu dłużej jesteśmy, tym większe jest ryzyko wpadki. Więc tylko kwestia Rumunów jest problemem... Zarówno żołnierzy, jak i ewentualnych donosicieli.
-Biletów jeszcze nie kupiłem. Zresztą jesteście tu ze mną, a do obozu woleliśmy z biletami nie wracać na wypadek wpadki. Sam pociąg, to i za miesiąc moglibyśmy łapać. Bardziej chodzi o Rumunów. Jak minie ranek, to zaczną się tutaj pojawiać strażnicy. Im tu dłużej jesteśmy, tym większe jest ryzyko wpadki. Więc tylko kwestia Rumunów jest problemem... Zarówno żołnierzy, jak i ewentualnych donosicieli.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
- W takim razie ja wybrałbym jednak opcję poczekania do 15:00 na cywilne buty. Po pierwsze Rumuni ogólnie są nam przyjaźni więc mała szansa, że trafimy na donosicieli, szczególnie tutaj, blisko obozu, gdzie zarówno strażnicy jak i okoliczni mieszkańcy znają nas i lubią. A w dalszej podróży w butach wojskowych narazimy się na to, że jeśli jednak takiego napotkamy, to od razu zaalarmujemy go wojskowymi buciorami.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6870
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
-Oj, nie wiem, czy tutejsi na pewno są tacy mili - powiedział sierżant Żak - Powiem więcej. Tutejsi mogą nas łatwo rozpoznać, bo to mała wioska. W Bukareszcie, to kto będzie patrzył, że ktoś idzie w takich, a takich butach? Utaplać je mocno w błocie, spodniami zasłonić cholewy i dotrzemy do celu. Zresztą, z dworca zgarnąć taksówkę i pod Ambasadą, to choćbyśmy mieli przez płot skakać będziemy.
Porucznik powiedział:
-Mam jeszcze jeden pomysł. Poczekajcie.
Wrócił do krawcowej, coś z nią porozmawiał i po chwili wrócił z dobrymi wieściami. Sprawdzi czy ma jakieś stare, rozlatujące się buty. Może będzie lepiej.
I problem rozwiązał się połowicznie. Krawcowa miała buty po synu. Niemniej Żwirko oraz porucznik Drecki, obaj chłopy na schwał, byli na nie za duzi. Sierżant i kapral, co prawda nie uważali tego za wygodne buty, ale byli w stanie je założyć. Co prawda dziury i podeszwa trzymająca się na sznurku nie dawały rady utrzymać się dłużej, ale do ambasady powinny wystarczyć. Porucznik zaproponował:
-Zróbmy tak. Poruczniku. - zwrócił się do Żwirka - Wy wrócicie do obozu, nie rzucajcie się w oczy poza salą chorych. Nie chciałbym, aby ktoś uznał, że nie da się uciekać i zaczęło się gadanie, zamiast działania. Złapcie kogoś, kto ucieka popołudniu. Uciekacie razem z nimi. Jak nie wiecie, kto, to kapitan Krasnodębski będzie wiedział. Ja pomogę obu podoficerom dostać się do pociągu, a jak uda się komuś ukraść parę butów, to udam się z nimi. Jak nie, to dopilnuję aby odjechali i wrócę do was i wtedy też uciekamy popołudniem. Chyba to najlepsza możliwość ucieczki.
Porucznik powiedział:
-Mam jeszcze jeden pomysł. Poczekajcie.
Wrócił do krawcowej, coś z nią porozmawiał i po chwili wrócił z dobrymi wieściami. Sprawdzi czy ma jakieś stare, rozlatujące się buty. Może będzie lepiej.
I problem rozwiązał się połowicznie. Krawcowa miała buty po synu. Niemniej Żwirko oraz porucznik Drecki, obaj chłopy na schwał, byli na nie za duzi. Sierżant i kapral, co prawda nie uważali tego za wygodne buty, ale byli w stanie je założyć. Co prawda dziury i podeszwa trzymająca się na sznurku nie dawały rady utrzymać się dłużej, ale do ambasady powinny wystarczyć. Porucznik zaproponował:
-Zróbmy tak. Poruczniku. - zwrócił się do Żwirka - Wy wrócicie do obozu, nie rzucajcie się w oczy poza salą chorych. Nie chciałbym, aby ktoś uznał, że nie da się uciekać i zaczęło się gadanie, zamiast działania. Złapcie kogoś, kto ucieka popołudniu. Uciekacie razem z nimi. Jak nie wiecie, kto, to kapitan Krasnodębski będzie wiedział. Ja pomogę obu podoficerom dostać się do pociągu, a jak uda się komuś ukraść parę butów, to udam się z nimi. Jak nie, to dopilnuję aby odjechali i wrócę do was i wtedy też uciekamy popołudniem. Chyba to najlepsza możliwość ucieczki.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Pytanie do MG: czy porucznik Drecki jest starszy stażem (lub czymkolwiek innym) od porucznika Żwirki i w związku z tym jest dowódcą tej czteroosobowej grupki i może Żwirce wydawać rozkazy?
=================================================================================================================
=================================================================================================================
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6870
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Patrząc na to, kto jest waszym odpowiednikiem (kogo zastępujecie), to:
a) ty masz wyższe starszeństwo
b) sam stopień macie równy
Dlatego Drecki:
"Porucznik zaproponował"
"Chyba to najlepsza możliwość ucieczki."
On nie rozkazuje. On przedstawia swój plan. Choć widać, że próbuje dowodzić
Może dlatego, że jest lepszy (choć kiepski) w Rumuńskim 
Ale jak czujesz, ze on rozkazuje, a nie powinien, to ustaw go, ze ty masz starszeństwo i decyzja jest twoja
O't za dużo oficerów do podejmowania decyzji 
===========================
a) ty masz wyższe starszeństwo
b) sam stopień macie równy
Dlatego Drecki:
"Porucznik zaproponował"
"Chyba to najlepsza możliwość ucieczki."
On nie rozkazuje. On przedstawia swój plan. Choć widać, że próbuje dowodzić
Ale jak czujesz, ze on rozkazuje, a nie powinien, to ustaw go, ze ty masz starszeństwo i decyzja jest twoja
===========================
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Żwirkowi propozycja Dreckiego wydała się zupełnie nie z tej ziemi. I zupełnie nie do przyjęcia.
- Wybaczcie, poruczniku, ale nie mogę przyjąć pańskiej propozycji. Jestem głęboko przekonany, iż żaden z nas nie powinien już wracać do obozu. Uważam, że obóz już dla nas nie istnieje. Jest rozdziałem zamkniętym. Nie po to tęgie głowy podzieliły nas na grupki o konkretnych składach osobowych i wylosowały kolejność znikania, żebyśmy teraz samowolnie to zmieniali. Dostaliśmy rozkaz: "Drecki+Żwirko+Adamek+Żak mają opuścić obóz o godzinie X i dotrzeć do ambasady w Bukareszcie jak najszybciej, ale po cichu i bez strat." Nie po to dostaliśmy taki rozkaz, aby z powodu głupich butów narobić sobie wstydu wracając. Uważam, że powinniśmy zostać razem. Uważam też, że ani kapral Adamek, ani sierżant Żak nie powinni zamieniać swoich porządnych, ułożonych do nóg butów na jakieś łapcie sznurkiem wiązane, z odpadającymi i dziurawymi podeszwami. Chłopaki obetrą albo i poranią nogi i nieszczęście gotowe. A na rękach raczej nie powędrują.
Staszek pokręcił z niesmakiem głową, spojrzał na Dreckiego i dodał:
- Pozwólcie, poruczniku, że przedstawie kontrpropozycję. Ponieważ znacie rumuński, pięknie podziękujecie gospodyni za synowskie buty, zwalając odmowę na nasze wielkie, polskie stopiszcza. Powiecie jej też, że o piętnastej wrócimy i spróbujemy wybrać buty z tych, które wtedy będą. Jeżeli będą w miarę wygodne - zyska cztery pary porządnych, polskich buciorów. Jeżeli będą nie do włożenia - wdrożymy w życie propozycję sierżanta (tę z utaplaniem butów w błocie i zamaskowaniu nogawkami) i ruszamy dalej w naszych. A do piętnastej przeczekamy w widocznym o tam, pod lasem, stogu siana, trzymając na zmianę warty. Tego kobitce nie mówcie - nie musi wiedzieć gdzie kimamy. Możecie za to od niechcenia zapytać ją czy przypadkiem nie ma czegoś na ząb.
Zastanowił się chwilkę czy to już wszystko i stwierdziwszy, że tak, zakończył:
- I jak? Klepniecie ten plan? Czy macie jakieś uwagi czy usprawnienia? Te ostatnie chętnie usłyszę od każdego z was, panowie.
- Wybaczcie, poruczniku, ale nie mogę przyjąć pańskiej propozycji. Jestem głęboko przekonany, iż żaden z nas nie powinien już wracać do obozu. Uważam, że obóz już dla nas nie istnieje. Jest rozdziałem zamkniętym. Nie po to tęgie głowy podzieliły nas na grupki o konkretnych składach osobowych i wylosowały kolejność znikania, żebyśmy teraz samowolnie to zmieniali. Dostaliśmy rozkaz: "Drecki+Żwirko+Adamek+Żak mają opuścić obóz o godzinie X i dotrzeć do ambasady w Bukareszcie jak najszybciej, ale po cichu i bez strat." Nie po to dostaliśmy taki rozkaz, aby z powodu głupich butów narobić sobie wstydu wracając. Uważam, że powinniśmy zostać razem. Uważam też, że ani kapral Adamek, ani sierżant Żak nie powinni zamieniać swoich porządnych, ułożonych do nóg butów na jakieś łapcie sznurkiem wiązane, z odpadającymi i dziurawymi podeszwami. Chłopaki obetrą albo i poranią nogi i nieszczęście gotowe. A na rękach raczej nie powędrują.
Staszek pokręcił z niesmakiem głową, spojrzał na Dreckiego i dodał:
- Pozwólcie, poruczniku, że przedstawie kontrpropozycję. Ponieważ znacie rumuński, pięknie podziękujecie gospodyni za synowskie buty, zwalając odmowę na nasze wielkie, polskie stopiszcza. Powiecie jej też, że o piętnastej wrócimy i spróbujemy wybrać buty z tych, które wtedy będą. Jeżeli będą w miarę wygodne - zyska cztery pary porządnych, polskich buciorów. Jeżeli będą nie do włożenia - wdrożymy w życie propozycję sierżanta (tę z utaplaniem butów w błocie i zamaskowaniu nogawkami) i ruszamy dalej w naszych. A do piętnastej przeczekamy w widocznym o tam, pod lasem, stogu siana, trzymając na zmianę warty. Tego kobitce nie mówcie - nie musi wiedzieć gdzie kimamy. Możecie za to od niechcenia zapytać ją czy przypadkiem nie ma czegoś na ząb.
Zastanowił się chwilkę czy to już wszystko i stwierdziwszy, że tak, zakończył:
- I jak? Klepniecie ten plan? Czy macie jakieś uwagi czy usprawnienia? Te ostatnie chętnie usłyszę od każdego z was, panowie.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6870
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Podoficerowie nie odezwali się, mówiąc tylko "może być", jedynie podporucznik Drecki powiedział:
-Właśnie o jak najszybciej mnie szło, aby choć część z nas odjechała południowym pociągiem, ale jak mówi pan, poruczniku, aby się nie rozdzielać, to tylko mam zastrzeżenie do tego stogu. Skoro on tam jest to chyba po coś. Pewnie chłop jakiś go używa do karmienia bydlątek i może przyjść tam za dnia i narobić hałasu, że ktoś mu buszuje w słomie. Widziałbym dwie alternatywy. Albo idziemy dalej w las. Takie pójście na grzyby, tylko poza sezonem. I gdzieś w gęstwinie się zaszyjemy. Albo nad rzeczką. Znaleźć miejsce, które nie jest widoczne z pól, drogi i wioski i tam się zaszyć. Tam jak ktoś nawet dostrzeże ruch, może uznać, że ktoś po prostu ryby łowi. Zegarek mam w kieszeni, więc pory nie przegapimy. Tylko musimy nie rzucać się w oczy, że nie chcemy rzucać się w oczy, poruczniku.
-Właśnie o jak najszybciej mnie szło, aby choć część z nas odjechała południowym pociągiem, ale jak mówi pan, poruczniku, aby się nie rozdzielać, to tylko mam zastrzeżenie do tego stogu. Skoro on tam jest to chyba po coś. Pewnie chłop jakiś go używa do karmienia bydlątek i może przyjść tam za dnia i narobić hałasu, że ktoś mu buszuje w słomie. Widziałbym dwie alternatywy. Albo idziemy dalej w las. Takie pójście na grzyby, tylko poza sezonem. I gdzieś w gęstwinie się zaszyjemy. Albo nad rzeczką. Znaleźć miejsce, które nie jest widoczne z pól, drogi i wioski i tam się zaszyć. Tam jak ktoś nawet dostrzeże ruch, może uznać, że ktoś po prostu ryby łowi. Zegarek mam w kieszeni, więc pory nie przegapimy. Tylko musimy nie rzucać się w oczy, że nie chcemy rzucać się w oczy, poruczniku.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
- Dobrze, poruczniku. Z tym stogiem to bardzo słuszna uwaga. I podążając dalej za pańską myślą - znaczy tą o nie rzucaniu się w oczy - zdecydowanie stawiam na las. Tam nie będziemy musieli odgrywać wędkarzy. Po prostu zaszyjemy się w największej gęstwinie, aby nie zauważył nas totalnie nikt. A jak pański zegarek wskaże piętnastą, ruszymy - też w miarę dyskretnie - sprawdzić te buty.
Żwirko przesunął spojrzenie przez wszystkie trzy twarze i zatrzymując je na Dreckim, z uśmiechem zapytał:
- Rozumiem, że z pozostałą częścią mej propozycji pan się zgadza? Pogwarzy pan z gospodynią i ruszamy na te "posezonowe grzyby"?
Żwirko przesunął spojrzenie przez wszystkie trzy twarze i zatrzymując je na Dreckim, z uśmiechem zapytał:
- Rozumiem, że z pozostałą częścią mej propozycji pan się zgadza? Pogwarzy pan z gospodynią i ruszamy na te "posezonowe grzyby"?
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6870
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Około 16:00
-A wy co tu jeszcze robicie, poruczniku? Nie odjechaliście do Bukaresztu? - powiedział zaskoczony porucznik Cebrzyński*, wpadając na Żwirka z ekipą u krawcowej. Najwyraźniej właśnie wpadli na następną grupę. I co można było powiedzieć? Że taka piękna pogoda, to zrobili sobie piknik w lesie, gdzie przez cały dzień (poza 1 zającem, ale ten na kapusia nie wyglądał) nikt ich nie znalazł? Niemniej to Ekipa Żwirka była już ubrana i gotowa do dalszej podróży, a porucznik Cebrzycki dopiero zaczynał swoją podróż, choć wyglądało na to, że na popołudniowy pociąg udadzą się obie ekipy...
*Pełny porucznik, a więc starszy stopniem
-A wy co tu jeszcze robicie, poruczniku? Nie odjechaliście do Bukaresztu? - powiedział zaskoczony porucznik Cebrzyński*, wpadając na Żwirka z ekipą u krawcowej. Najwyraźniej właśnie wpadli na następną grupę. I co można było powiedzieć? Że taka piękna pogoda, to zrobili sobie piknik w lesie, gdzie przez cały dzień (poza 1 zającem, ale ten na kapusia nie wyglądał) nikt ich nie znalazł? Niemniej to Ekipa Żwirka była już ubrana i gotowa do dalszej podróży, a porucznik Cebrzycki dopiero zaczynał swoją podróż, choć wyglądało na to, że na popołudniowy pociąg udadzą się obie ekipy...
*Pełny porucznik, a więc starszy stopniem
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Pytanie do MG:
Jest około 16:00. Jesteśmy w zaprzyjaźnionym, rumuńskim domu. Zatem powinno już być wiadomo jak zakończyła się historia z obuwiem? Mamy w miarę wygodne cywilki bez dziurawych podeszew podwiązanych sznurkami? Czy nie mamy?
Jest około 16:00. Jesteśmy w zaprzyjaźnionym, rumuńskim domu. Zatem powinno już być wiadomo jak zakończyła się historia z obuwiem? Mamy w miarę wygodne cywilki bez dziurawych podeszew podwiązanych sznurkami? Czy nie mamy?
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6870
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Cytując:Niemniej to Ekipa Żwirka była już ubrana i gotowa do dalszej podróży
Tak. Wy już macie wszystko.
I właśnie wpada następna ekipa, co jako następna ma uciekać.
=============================
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)