|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania
Moderator: PL_CMDR Blue R
-
pingwin14-93
- Posty: 559
- Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04
Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania
- Oczywiście, będę miał czas na inne dodatkowe szkolenia które sam zaplanowałem. Dziękuję pułkowniku i powodzenia - uśmiechnął się Feliks, następnie zasalutował i wyszedł. Planował wybrać się w jakieś góry na kilka dni i siedzieć w nauce angielskiego. Pewnie ulokują go blisko Anglii, ten język może się przydać jeśli miałby lądować tam np. podczas awaryjnego przyziemienia.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6845
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania
Wspominając tą naukę Feliks zaśmiał się w duchu. Potrafił powiedzieć "Jestem Polskim pilotem, który awaryjnie tu lądował", a nie potrafiłby zakupić chleba w piekarni. Potrafił powiedzieć "Zestrzelono mnie w walce", a nie potrafił zapytać o drogę na pociąg. To było szkolenie od nietypowej strony.
Tymczasem w Bron rozpoczęła się też organizacja i szkolenie polskiego 1 dywizjonu rozpoznawczego, którym dowodził major obserwator Edward Młynarski. Szkolenie to zainteresowało Feliksa z ciut innej przyczyny. Piloci mieli szkolić się na Potezach, co dawało szansę, że te maszyny lada dzień dotrą do Bron, a wtedy i on mógłby poprosić o lot, aby utrzymać umiejętności. Niemniej ważniejsze było szkolenie nawigatorów i strzelców. To z tego kursu miała być uzupełniona jego załoga i szkolenie tych osób bardzo Feliksa interesowało.
21 marca 1940, w Wielki Czwartek przyniósł wielkie zmiany. Premier Francji zrezygnował z pełnionej funkcji, a nowym premierem został Paul Raynauld, powierzając poprzedniemu premierowi stanowisko ministra obrony. Wiceministrem obrony został niejaki de Gaulle, o którym jeszcze miano usłyszeć, a wicepremierem został weteran poprzedniej wojny, marszałek Philippe Pétain, którego wówczas uważano za przyjaciela narodu Polskiego. Choć nie było to podane wprost, powodem dymisji był fakt, że Francji nie udało się pomóc Finlandii obronić przed ZSRR i ta musiała oddać część swojego terytorium. Nowy rząd podtrzymywał jednocześnie twarde stanowisko wobec Niemiec, żądając wycofania wojsk z Polski i ani myśląc ustępować ani na krok.
Ale ważniejsze było, że tego dnia dotarły nowiutkie myśliwce MS-406 dla Montpellierczyków. Każdy pilot kursu otrzymał własną maszynę i bardziej od nadchodzących świąt byli zainteresowani powrotem do latania.
Feliks nie musiał długo czekać. Zaraz po Wielkanocy do bazy przyleciały trzy Potezy 63 przeznaczone do szkolenia i jeden Potez 631 o numerze 6-9-0. I to ta maszyna najbardziej zainteresowała Feliksa.... bo była przeznaczona dla niego! To był samolot, którym miał latać przeciwko Niemcom! Mechanicy zabrali się do prac przy maszynach, w tym do malowania szachownic w miejscu francuskich kokard. Oto polskie lotnictwo wracało. Najpierw Morany, teraz on na Potezie. Gdy mechanicy szykowali samolot, pułkownik wezwał Feliksa i powiedział:
-Poruczniku. Jutro przelecą tutaj przedstawiciele eskadr w których Montpellierczycy odbędą dwumiesięczny staż frontowy oraz dowódca eskadry lotnictwa morskiego w której wy będziecie służyć. Jutro zdajecie książeczkę lotów szkoleniowych. Ma być wszystko wypisane jak należy. Pojutrze rano przybędzie tutaj Wódz Naczelny, aby wziąć udział w uroczystym odlocie polskich pilotów na front. Nie chcemy was opóźniać, więc polecicie z francuzami w załodze i w pierwszych lotach oni będą w waszej załodze. Gdy tylko szkolenie Dywizjonu Rozpoznawczego posunie się do przodu, wyślemy do was już docelowych członków waszej załogi. - tu zrobił pauzę i z uśmiechem zapytał -Jak wam się podoba wasza maszyna? Już czujecie, jak staje się przedłużeniem waszego ciała, poruczniku? Wreszcie po pół roku się doczekaliśmy do powrotu myśliwców szachownicami na front.
Tymczasem w Bron rozpoczęła się też organizacja i szkolenie polskiego 1 dywizjonu rozpoznawczego, którym dowodził major obserwator Edward Młynarski. Szkolenie to zainteresowało Feliksa z ciut innej przyczyny. Piloci mieli szkolić się na Potezach, co dawało szansę, że te maszyny lada dzień dotrą do Bron, a wtedy i on mógłby poprosić o lot, aby utrzymać umiejętności. Niemniej ważniejsze było szkolenie nawigatorów i strzelców. To z tego kursu miała być uzupełniona jego załoga i szkolenie tych osób bardzo Feliksa interesowało.
21 marca 1940, w Wielki Czwartek przyniósł wielkie zmiany. Premier Francji zrezygnował z pełnionej funkcji, a nowym premierem został Paul Raynauld, powierzając poprzedniemu premierowi stanowisko ministra obrony. Wiceministrem obrony został niejaki de Gaulle, o którym jeszcze miano usłyszeć, a wicepremierem został weteran poprzedniej wojny, marszałek Philippe Pétain, którego wówczas uważano za przyjaciela narodu Polskiego. Choć nie było to podane wprost, powodem dymisji był fakt, że Francji nie udało się pomóc Finlandii obronić przed ZSRR i ta musiała oddać część swojego terytorium. Nowy rząd podtrzymywał jednocześnie twarde stanowisko wobec Niemiec, żądając wycofania wojsk z Polski i ani myśląc ustępować ani na krok.
Ale ważniejsze było, że tego dnia dotarły nowiutkie myśliwce MS-406 dla Montpellierczyków. Każdy pilot kursu otrzymał własną maszynę i bardziej od nadchodzących świąt byli zainteresowani powrotem do latania.
Feliks nie musiał długo czekać. Zaraz po Wielkanocy do bazy przyleciały trzy Potezy 63 przeznaczone do szkolenia i jeden Potez 631 o numerze 6-9-0. I to ta maszyna najbardziej zainteresowała Feliksa.... bo była przeznaczona dla niego! To był samolot, którym miał latać przeciwko Niemcom! Mechanicy zabrali się do prac przy maszynach, w tym do malowania szachownic w miejscu francuskich kokard. Oto polskie lotnictwo wracało. Najpierw Morany, teraz on na Potezie. Gdy mechanicy szykowali samolot, pułkownik wezwał Feliksa i powiedział:
-Poruczniku. Jutro przelecą tutaj przedstawiciele eskadr w których Montpellierczycy odbędą dwumiesięczny staż frontowy oraz dowódca eskadry lotnictwa morskiego w której wy będziecie służyć. Jutro zdajecie książeczkę lotów szkoleniowych. Ma być wszystko wypisane jak należy. Pojutrze rano przybędzie tutaj Wódz Naczelny, aby wziąć udział w uroczystym odlocie polskich pilotów na front. Nie chcemy was opóźniać, więc polecicie z francuzami w załodze i w pierwszych lotach oni będą w waszej załodze. Gdy tylko szkolenie Dywizjonu Rozpoznawczego posunie się do przodu, wyślemy do was już docelowych członków waszej załogi. - tu zrobił pauzę i z uśmiechem zapytał -Jak wam się podoba wasza maszyna? Już czujecie, jak staje się przedłużeniem waszego ciała, poruczniku? Wreszcie po pół roku się doczekaliśmy do powrotu myśliwców szachownicami na front.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
-
pingwin14-93
- Posty: 559
- Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04
Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania
- Jestem przeszczęśliwy. Mój Potez jest piękny, a będzie piękniejszy z naszymi znakami. Nie mogę się też doczekać mojej stałej załogi. Chłopaki widzę że się starają z tego rozpoznawczego. Myślę że niebawem dotrą oni i do mnie. Mam nadzieję rozpierniczyć kilka bombowców wroga na strzępy. Dziękuję panie pułkowniku za pomoc jeszcze raz - Feliks prawie podskakiwał jak małe dziecko, w końcu, w końcu, w końcu wróci do latania bojowego.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6845
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania
26 marca 1940 roku, Lyon
Feliks oddał ostatni kwit i francuski oficer zrobił podsumowanie. 26 godzin, 43 minuty lotu, z czego 17 godzin i 21 minut na Potezie. Był to wynik znacznie wyższy, niż większość kolegów i Feliks czuł go zarówno w kościach, mięśniach, jak i głowie. A kto jeszcze doda do tego godziny spędzone na dodatkowym szkoleniu? Myśl, że urlop spędzi na dodatkowej nauce wydawała się teraz błędem. Przez prawie 3 miesiące robił więcej, niż powinien i już nawet nauka mu nie wchodziła... Ale teraz nadchodziło to na co czekał.
Spotka się z nowymi kolegami i wyruszy przeciwko Niemcom. Tak. To będzie wystarczająca nagroda za to, co zrobił do tej pory. A potem, gdy już nie będzie musiał się szkolić z samolotów, które dobrze opanował, niż niejeden nowy pilot Francuski i złapie chwilę oddechu, wróci do nauki. W końcu Anglia będzie ciut za Kanałem!
Popołudniem na lotnisko zaczęły przylatywać kolejno klucze francuskich samolotów. 18 myśliwców MS-406, którymi przyleciała delegacja eskadr, w których mieli służyć Montpellierczycy. Przy tej ilości samolotów, samotny Potez 631, który przyleciał do Feliksa wydał się, jakby marynarka traktowała go gorzej, ale gdy z maszyny wysiały 3 osoby, można było uznać, ze każda eskadra wysłała tyle samo osób. Trójkę. Poteza przyprowadził do Bron porucznik marynarki Felliot, a gdy przedstawiał swoich kolegów, okazało się, że przyleciał wraz z nim "trzeci" w eskadrze porucznik Levis-Mirepoix (zastępca dowódcy musiał zostać z eskadrą) i tylko trzeci przedstawiciel eskadry odróżniał się od reszty gości. Każdą eskadrę reprezentowało trzech oficerów, a eskadrę marynarki dwóch oficerów i "mistrz drugiej klasy" (Feliks nagle zorientował się, że nie wie, jak przetłumaczyć na język polski tą rangę, ale był to jakoś odpowiednik chorążego w marynarce) Marcel Leon Dargaud. Różnił się od zwykłego Francuskiego pilota także wyglądem. Był raczej masywnej postury i Feliks aż zastanawiał się, jak on wciska się do kabiny. Ale masę robiły nie tylko mięśnie, ale chyba przede wszystkim tłuszcz, którego wystarczyłoby do smażenia kotletów dla całej eskadry. Jednak jego obecność nie wynikała z nietypowego wyglądu. Porucznik Felliot powiedział:
-"Mistrz drugiej klasy" Dargaud będzie waszym nawigatorem do czasu, aż Polska Szkoła Lotnicza (jak nazwał Centrum Wyszkolenia Lotnictwa Polskiego) zakończy szkolenie waszej, polskiej załogi.
-Powariowali ci Polacy... - odezwał się "mistrz drugiej klasy" bez pytania, na co od razu zareagował porucznik, mówiąc, zanim ktokolwiek zareagował:
-Ma tylko jedną wadę. Zawsze mówi co myśli i nie przejmuje się, co inni czują. "Mistrzu drugiej klasy", powiedzcie, w czym według was ci Polacy "powariowali"? - teatralnie akcentując ostatnie słowo, że aż nie można było go brać na poważnie.
"Mistrz", jakby nie przejmując się drwiącym tonem, odpowiedział poważnie:
-Wyszkolili pilota na maszynę wymagającą trzech osób i nie przygotowali mu załogi. Ja bym tak nie zrobił.
Porucznik Felliot powiedział do Feliksa:
-Na pewno się polubicie.
Feliks oddał ostatni kwit i francuski oficer zrobił podsumowanie. 26 godzin, 43 minuty lotu, z czego 17 godzin i 21 minut na Potezie. Był to wynik znacznie wyższy, niż większość kolegów i Feliks czuł go zarówno w kościach, mięśniach, jak i głowie. A kto jeszcze doda do tego godziny spędzone na dodatkowym szkoleniu? Myśl, że urlop spędzi na dodatkowej nauce wydawała się teraz błędem. Przez prawie 3 miesiące robił więcej, niż powinien i już nawet nauka mu nie wchodziła... Ale teraz nadchodziło to na co czekał.
Spotka się z nowymi kolegami i wyruszy przeciwko Niemcom. Tak. To będzie wystarczająca nagroda za to, co zrobił do tej pory. A potem, gdy już nie będzie musiał się szkolić z samolotów, które dobrze opanował, niż niejeden nowy pilot Francuski i złapie chwilę oddechu, wróci do nauki. W końcu Anglia będzie ciut za Kanałem!
Popołudniem na lotnisko zaczęły przylatywać kolejno klucze francuskich samolotów. 18 myśliwców MS-406, którymi przyleciała delegacja eskadr, w których mieli służyć Montpellierczycy. Przy tej ilości samolotów, samotny Potez 631, który przyleciał do Feliksa wydał się, jakby marynarka traktowała go gorzej, ale gdy z maszyny wysiały 3 osoby, można było uznać, ze każda eskadra wysłała tyle samo osób. Trójkę. Poteza przyprowadził do Bron porucznik marynarki Felliot, a gdy przedstawiał swoich kolegów, okazało się, że przyleciał wraz z nim "trzeci" w eskadrze porucznik Levis-Mirepoix (zastępca dowódcy musiał zostać z eskadrą) i tylko trzeci przedstawiciel eskadry odróżniał się od reszty gości. Każdą eskadrę reprezentowało trzech oficerów, a eskadrę marynarki dwóch oficerów i "mistrz drugiej klasy" (Feliks nagle zorientował się, że nie wie, jak przetłumaczyć na język polski tą rangę, ale był to jakoś odpowiednik chorążego w marynarce) Marcel Leon Dargaud. Różnił się od zwykłego Francuskiego pilota także wyglądem. Był raczej masywnej postury i Feliks aż zastanawiał się, jak on wciska się do kabiny. Ale masę robiły nie tylko mięśnie, ale chyba przede wszystkim tłuszcz, którego wystarczyłoby do smażenia kotletów dla całej eskadry. Jednak jego obecność nie wynikała z nietypowego wyglądu. Porucznik Felliot powiedział:
-"Mistrz drugiej klasy" Dargaud będzie waszym nawigatorem do czasu, aż Polska Szkoła Lotnicza (jak nazwał Centrum Wyszkolenia Lotnictwa Polskiego) zakończy szkolenie waszej, polskiej załogi.
-Powariowali ci Polacy... - odezwał się "mistrz drugiej klasy" bez pytania, na co od razu zareagował porucznik, mówiąc, zanim ktokolwiek zareagował:
-Ma tylko jedną wadę. Zawsze mówi co myśli i nie przejmuje się, co inni czują. "Mistrzu drugiej klasy", powiedzcie, w czym według was ci Polacy "powariowali"? - teatralnie akcentując ostatnie słowo, że aż nie można było go brać na poważnie.
"Mistrz", jakby nie przejmując się drwiącym tonem, odpowiedział poważnie:
-Wyszkolili pilota na maszynę wymagającą trzech osób i nie przygotowali mu załogi. Ja bym tak nie zrobił.
Porucznik Felliot powiedział do Feliksa:
-Na pewno się polubicie.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
-
pingwin14-93
- Posty: 559
- Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04
Re: R1 - ppor. Feliks Piłsudski - Zew latania
- Na początku dowódcy nie planowali szkoleń na Potezy. Ja natomiast wniosłem o taką możliwość i ostatecznie dostałem zgodę, w tym momencie trwają szkolenia dla ekipy która do mnie dołączy. Proszę się nie martwić, długo Pan ze mną nie będzie musiał latać. Natomiast żywię nadzieję że ta współpraca będzie owocna - Feliks uśmiechnął się do Mistrza i podał rękę - Feliks Piłsudski - przedstawił się.