|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Moderator: PL_CMDR Blue R
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7466
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
I tak Żwirek stanął przed Erwinem, który groźnym, Rumuńskim głosem zażądał dokumentów, potem zaczął wskazywać na walizkę i rzucił "otfohyć!", co miało chyba udawać żandarma, co trochę zna język Polski. I gdy zaglądał do rzeczy Staszka powiedział:
-Pozfolenie na pobyt i piniądz dla mundurowych - i wyciągnął rękę do Staszka, który miał i pozwolenie, jak i trochę Lejów, ale jakoś z tymi ostatnimi serce nie chciało się rozstawać... a może to odezwała się moralność, która jednak widziała dawanie łapówki, nie łącząc tego z całą sytuacją?
-Pozfolenie na pobyt i piniądz dla mundurowych - i wyciągnął rękę do Staszka, który miał i pozwolenie, jak i trochę Lejów, ale jakoś z tymi ostatnimi serce nie chciało się rozstawać... a może to odezwała się moralność, która jednak widziała dawanie łapówki, nie łącząc tego z całą sytuacją?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Przepuściwszy przez głowę żal serca za resztką posiadanych lejów oraz żal sumienia nad resztką odzywającej się moralności, Żwirko wrócił na ziemię - do twardej, bieżącej sytuacji. Przypomniał sobie scenę sprzed kilku minut, gdy widział jak rulon banknotów zasila kieszenie żandarmów z sąsiedniej grupy. Zrozumiał, że Erwin nie chce dla siebie i że robi naprawdę dobrą robotę dla nich wszystkich, sycąc chciwość i łagodząc formalistyczne zapędy prawdziwych żandarmów.
"Jasna cholera! - pomyślał, spoglądając z bliska w roześmiane oczy na sztucznie surowej twarzy Erwina - Pieprzony Konrad Wallenrod!"
I oddał wszystko. Do ostatniego leja.
"Jasna cholera! - pomyślał, spoglądając z bliska w roześmiane oczy na sztucznie surowej twarzy Erwina - Pieprzony Konrad Wallenrod!"
I oddał wszystko. Do ostatniego leja.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7466
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Gdy Żwirko wszedł na pokład, odwrócił jeszcze głowę, bo coś usłyszał pod trapem. Erwin wręcz z pogardą, przepchnął jednego z czekających na trap, wręcz machając zwitkiem lejów. Drugi z żandarmów, rzucił na to okiem i Żwirek dostrzegł ten błysk w oku, gdy wzrok żandarma spoczął na chowanych przez Erwina banknotach, które pewnie już widział jak potem trafi też do jego kieszeni. Twarz przepchniętego, który teraz pospiesznie wspinał się po trapie wydała się Żwirkowi znajoma... Tak. To był kapral Nowakiewicz ze 123-ciej eskadry, którego spotkał na stacyjne, gdy czekali na autobusy. Potem Żwirek dowiedział się, że to jedni z uciekinierów z Tulczy, co nie zahaczyli o Bukareszt i pewnie dokumenty mieli bardzo kiepskie... Ale jak widać odrobina banknotów byłą lepsza od najlepszych dokumentów wystawianych w ambasadzie. Aż można się było zastanowić, czy Erwin nie zostanie tutaj, czekając na następny transport...
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
I ta właśnie myśl sprawiła, że Żwirko lekko się zaniepokoił. Przyszło mu do głowy, że jakkolwiek akcja Erwina nie byłaby chwalebna i pożyteczna, to przecież w miarę czasu stawała sie dla niego coraz bardziej niebezpieczna. Przecież musiało tak być, że im dłużej prawdziwi żandarmi obserwowali "podróbkę", musieli zauważać u niego coraz więcej drobnych wpadek. Coraz więcej porozumiewawczych mrugnięć do wsiadających pasażerów. Coraz więcej językowych kwiatków w rodzaju "otfohyć!" lub "pozfolenie", nie mówiąc już o wpadkach w języku rumuńskim... I w końcu to musiało się źle skończyć!
A może nie musiało? A może właśnie Żwirko był tutaj świadkiem popisowego wręcz przykładu wzorcowej, międzynarodowej współpracy gospodarczej?! Zupełnie dla obydwu stron świadomej?! I całkowicie "na bezczelniaka"?! Biednym Rumunom - kasa! Wściekłym Polakom - bezstresowy wyjazd do Francji i broń do rąk?!
Porażonemu tą myślą Żwirkowi z wrażenia aż szczęka opadła. Pozbierawszy ją z pokładu zaczął intensywnie przepychać się przez tłum, aż dopchał się do burty statku. Przewiesił podróżny chlebak skosem przez plecy i mając wolne ręce, oparł oba przedramiona na górnej krawędzi relingu, wywieszając tors nad nabrzeżem. Trafił dokładnie nad "posterunek" Erwina.
Z wypiekami na twarzy wywołanymi nieopanowaną ciekawością zaczął obserwować obie grupy żandarmów, uwijające się pod nim jak aktorzy na teatralnej scenie.
"Końmi mnie stąd nie odciągnie! - pomyślał - Muszę przekonać się w co też to oni grają!?"
A może nie musiało? A może właśnie Żwirko był tutaj świadkiem popisowego wręcz przykładu wzorcowej, międzynarodowej współpracy gospodarczej?! Zupełnie dla obydwu stron świadomej?! I całkowicie "na bezczelniaka"?! Biednym Rumunom - kasa! Wściekłym Polakom - bezstresowy wyjazd do Francji i broń do rąk?!
Porażonemu tą myślą Żwirkowi z wrażenia aż szczęka opadła. Pozbierawszy ją z pokładu zaczął intensywnie przepychać się przez tłum, aż dopchał się do burty statku. Przewiesił podróżny chlebak skosem przez plecy i mając wolne ręce, oparł oba przedramiona na górnej krawędzi relingu, wywieszając tors nad nabrzeżem. Trafił dokładnie nad "posterunek" Erwina.
Z wypiekami na twarzy wywołanymi nieopanowaną ciekawością zaczął obserwować obie grupy żandarmów, uwijające się pod nim jak aktorzy na teatralnej scenie.
"Końmi mnie stąd nie odciągnie! - pomyślał - Muszę przekonać się w co też to oni grają!?"
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7466
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Obserwował ten teatr przez dłuższy czas, aż nagle doszło do zmiany. Żandarm, który cały czas chodził między dwoma trapami, podszedł do Erwina, coś z nim porozmawiał... po czym to Erwin odszedł, a Rumuński żandarm zajął jego miejsce... Erwin, śledzony przez "Żwirka" doszedł do żandarmów, którzy stali przy przednim trapie... zasalutował sierżantowi... coś porozmawiali.... i Erwin zajął miejsce sierżanta, który zaczął powoli spacerować pomiędzy pomostami, a sam Erwin... zaczął sprawdzać osoby na przedzie. I wreszcie, gdy tłum się przerzedził i ostatnie osoby wsiadały... sierżant zabrał najpierw swoich ludzi z tyłu statku... potem podszedł do dziobu i zabrał swoich... zamienił parę słów z Erwinem, wziął od niego coś małego (w sam raz na zwitek banknotów)... i zostawiwszy stojącego na baczność Erwina , skierował się pomostem w stronę miasta. Obecnie cały pomost oraz statek pełen uciekających Polaków, był pilnowany tylko przez samego Erwina... Który wyraźnie stał na warcie.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Żwirko musiał w duchu przyznać, że większego spryciarza w życiu nie widział. Był dla Erwina pełen podziwu i wdzięczności. Pomyślał, że za te wyczyny należy mu się ogólny aplauz i uznanie. Gdy tylko wsiądzie na statek. Bo chyba przecież wsiądzie? Pewnie dotrwa, pełniąc swą straż, do momentu wciągania trapów. I wtedy wejdzie na pokład.
Staszek stał i patrzył.
Staszek stał i patrzył.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7466
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Jeszcze zdarzyło się dwóch spóźnialskich, których Erwin "obsłużył" i wreszcie, wraz ze zbliżającym się wieczorem, na pokładzie rozpoczęło się działanie. Dwa kutry podpłynęły do burty statku, najwyraźniej służąc za lokalne holowniki, a załoga statku zaczęła uwijać się przy cumach, jako pierwszy wciągając tylni trap. Tymczasem na wejściu na pomost zjawili się znów żandarmi. Sierżant zebrał swoich ludzi oraz Erwina w mały dwuszereg, ustawił ich na baczność i przyglądał się, jak załoga zaczyna zabierać się za zabieranie trapu... a Staszek z tej odległości mógł dostrzec zaskoczenie na twarzy Erwina, gdy nagle aby dostać się na statek musiał minąć szereg w którym został ustawiony i pod obserwacją żandarmów przebiec kilkadziesiąt metrów, które dzieliło go od statku i trapu, który miał zaraz być podnoszony. Wzrok Erwina napotkał wzrok Stanisława. Dzieliło ich około 50-60 metrów, a nagle dystans wydawał się znacznie dłuższy. Erwin wyglądał, jakby się wahał, czy zaraz jakaś nadzwyczajna sytuacja go nie uratuje. I wtedy odezwała się syrena statku, informująca załogę do zrzucania cum...
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Przedni trap nadal łączył pokład statku z nabrzeżem. Marynarze, którzy mieli go wciągnąć na pokład, zostali po przyjacielsku choć stanowczo poproszeni o wstrzymanie się na kilka chwil. Po ilości i konsternacji proszących Staszek zorientował się, że nie on jeden dostrzegł i prawidłowo ocenił wysiłki Erwina. Nie jemu jednemu zależało na uratowaniu kolegi. Czasu było mało - trap nie mógł pozostać w tej pozycji zbyt długo - marynarze w końcu będą musieli go wciągnąć...
Żwirko gorączkowo zastanawiał się nad sposobem. Co robić?! Co robić?! I nagle - wiedział.
Potoczył wzrokiem po otaczających go ludziach.
- Panowie! - rzucił na tyle głośno, aby słyszano go dość daleko, ale nie na nabrzeżu - Dawać kasę! Kto ile ma! Ale migusiem, bo nam Rumuny Erwina nie wypuszczą! Dawać, dawać! Ja już oddałem wszystko!
Wezwanie trafiło na podatny grunt, bo wielu przeszło przez "kontrolę" Erwina i wiedzieli co jest grane. Żwirko w kilkanaście sekund nazbierał pełną czapkę. Były tam leje, ale były też niemieckie marki i amerykańskie dolary. Dużo. Staszek zwinął banknoty w dwa grubaśne rulony i przepchnął się do górnego końca trapu. Unosząc nad głową obie ręce z banknotami w każdej, krzyknął w dół trapu:
- Halo! Panie Erwinie! Obiecana kasa dla żandarmów! Nasza wdzięczność za sprawną odprawę! Szybko, bo zaraz wciągną trap! Dużo pieniędzy! Dolary! Dolaaaaryyyy!!!
Stał i krzyczał. W uniesionych nad głową dłoniach demonstrował kasę. Z daleka było widać, że jest jej naprawdę dużo.
Żwirko gorączkowo zastanawiał się nad sposobem. Co robić?! Co robić?! I nagle - wiedział.
Potoczył wzrokiem po otaczających go ludziach.
- Panowie! - rzucił na tyle głośno, aby słyszano go dość daleko, ale nie na nabrzeżu - Dawać kasę! Kto ile ma! Ale migusiem, bo nam Rumuny Erwina nie wypuszczą! Dawać, dawać! Ja już oddałem wszystko!
Wezwanie trafiło na podatny grunt, bo wielu przeszło przez "kontrolę" Erwina i wiedzieli co jest grane. Żwirko w kilkanaście sekund nazbierał pełną czapkę. Były tam leje, ale były też niemieckie marki i amerykańskie dolary. Dużo. Staszek zwinął banknoty w dwa grubaśne rulony i przepchnął się do górnego końca trapu. Unosząc nad głową obie ręce z banknotami w każdej, krzyknął w dół trapu:
- Halo! Panie Erwinie! Obiecana kasa dla żandarmów! Nasza wdzięczność za sprawną odprawę! Szybko, bo zaraz wciągną trap! Dużo pieniędzy! Dolary! Dolaaaaryyyy!!!
Stał i krzyczał. W uniesionych nad głową dłoniach demonstrował kasę. Z daleka było widać, że jest jej naprawdę dużo.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7466
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
-Nie uważasz, że nasi pasażerowie są dziwni? - zapytał jeden grek drugiego, a drugi mu odpowiedział:
-Ja domyśliłem się, że nasi pasażerowie nie mogą legalnie opuścić Rumunii i że musieli dawać w łapę, aby ich na statek wpuścili... ale dawać łapówkę, gdy już są na statku?
-Może uznali, że dali za mało? I że żandarmi następnej grupy nie przepuszczą.
-A to będzie następna?
-Tak, płyniemy do Salonik i wracamy.
No to jeden z greków przytaknął:
-To teraz ich łapówka ma sens... Choć dalej dziwny. Co jak inni żandarmi będą następnym razem?
Nikt z Polaków nie rozumiał jednak marynarzy, którzy z zaciekawieniem oglądali sytuację, która się przed nimi rozgrywała. Wśród żandarmów też nastąpiła konsternacja. Zapewne żaden (poza Erwinem) nie rozumiał języka Polskiego i nagłe pojawienie się kogoś kto ich woła i macha pieniędzmi (a na dodatek będąc już na pokładzie) było dla nich równie abstrakcyjne, co dla greckich marynarzy. Sierżant odwrócił się do Erwina i wymienił z nim kilka zdań, ale już sam jego gest palcem w kierunku Żwirka wskazywał, że chodzi o tą sytuację...
I po chwili sierżant oraz Erwin skierowali się w stronę trapu i podeszli pod Żwirka... z tym, że Erwin stał z boku jakby był tłumaczem. Sierżant coś zapytał (a jedyne słowo jakie Żwirko zrozumiał to "interesant" [zainteresowanie]) i gestem poprosił Erwina o przetłumaczenie, który powiedział:
-Drogi Polaku, sierżant chce wiedzieć powiedz Żwirek cokolwiek ja przetłumaczę odpowiednio, za co te dolary i leje?
-Ja domyśliłem się, że nasi pasażerowie nie mogą legalnie opuścić Rumunii i że musieli dawać w łapę, aby ich na statek wpuścili... ale dawać łapówkę, gdy już są na statku?
-Może uznali, że dali za mało? I że żandarmi następnej grupy nie przepuszczą.
-A to będzie następna?
-Tak, płyniemy do Salonik i wracamy.
No to jeden z greków przytaknął:
-To teraz ich łapówka ma sens... Choć dalej dziwny. Co jak inni żandarmi będą następnym razem?
Nikt z Polaków nie rozumiał jednak marynarzy, którzy z zaciekawieniem oglądali sytuację, która się przed nimi rozgrywała. Wśród żandarmów też nastąpiła konsternacja. Zapewne żaden (poza Erwinem) nie rozumiał języka Polskiego i nagłe pojawienie się kogoś kto ich woła i macha pieniędzmi (a na dodatek będąc już na pokładzie) było dla nich równie abstrakcyjne, co dla greckich marynarzy. Sierżant odwrócił się do Erwina i wymienił z nim kilka zdań, ale już sam jego gest palcem w kierunku Żwirka wskazywał, że chodzi o tą sytuację...
I po chwili sierżant oraz Erwin skierowali się w stronę trapu i podeszli pod Żwirka... z tym, że Erwin stał z boku jakby był tłumaczem. Sierżant coś zapytał (a jedyne słowo jakie Żwirko zrozumiał to "interesant" [zainteresowanie]) i gestem poprosił Erwina o przetłumaczenie, który powiedział:
-Drogi Polaku, sierżant chce wiedzieć powiedz Żwirek cokolwiek ja przetłumaczę odpowiednio, za co te dolary i leje?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
- Erwin, sieroto obrzygana! To na to żeby Rumy pozwoliły ci się z nami zabrać! - Tu pościł Erwinowi dyskretne "oko" - Jeśli oczywiście chcesz płynąć. A powiedzże im co chcesz: że to w podziękowaniu za sprawną odprawę, albo że to zapłata za to abyś ty płynął z nami i nas dalej ochraniał... a potem serdecznie się pożegnaj i właź do nas!
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7466
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Erwin przełożył, co mówił Stanisław i sierżant przez chwilę się zastanowił, po czym coś powiedział, z czego "Żwirek" zrozumiał tylko słowo "Polonezii" (Polacy) i odwrócił się schodząc z trapu. Erwin rzucił tylko:
-Odmówił. Płyńcie beze mnie, poradzę sobie. Popłynę na następnym statku.
I też ruszył w dół trapu, zaskakując jeszcze bardziej greckich marynarzy, tą dziwną sytuacją, która się przed nimi rozgrywała, ale chwycili za barierkę trapu, aby go wciągnąć, gdy tylko Erwin zejdzie na pomost.
-Odmówił. Płyńcie beze mnie, poradzę sobie. Popłynę na następnym statku.
I też ruszył w dół trapu, zaskakując jeszcze bardziej greckich marynarzy, tą dziwną sytuacją, która się przed nimi rozgrywała, ale chwycili za barierkę trapu, aby go wciągnąć, gdy tylko Erwin zejdzie na pomost.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Żwirko nieco się zdziwił, albowiem spodziewał się raczej po Erwinie spektakularnego "bryknięcia" w tłum zgęszczonych na pokładzie ludzi, ale przyjął do wiadomości i zaakceptował. Skoro chce - niech zostaje. Pomógł załodze wciągnąć trap, po czym ruszył w stronę ludzi, wśród których kwestował. Trzeba uzgodnić na co tę wzgardzoną przez Rumów, wspólną kasę przeznaczyć - pomyślał.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7466
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Grecy wciągnęli trap i kolejna syrena chyba oznaczała początek ruszania. "holowniki", czy raczej kutry, pomogły odciągnąć dziób okrętu od nabrzeża, na którym pozostał Erwin. Żwirko obserwował jeszcze przez chwilę, jak Erwin maleje, stojąc w dwuszeregu z Żandarmami, po czym tamci ruszyli w stronę miasteczka... I wtedy z zamyślenia wyrwał Żwirka głos jednego z współpasażerów:
-To jak nie wzięli, to ja bym moje dolary wziął z powrotem.
-To jak nie wzięli, to ja bym moje dolary wziął z powrotem.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
- Wszyscy, którzy sie zrzucili, do mnie! - wykrzyczał Żwirko wspiąwszy się na palce.
Po chwili stał otoczony wianuszkiem głów. Policzył. Było ich dwudziestu siedmiu.
- Panowie! Poproszę kartkę i ołówek! Dobra, dziękuję. Uwaga! Jest was dwudziestu siedmiu. Podchodzą do mnie kolejno ci, którzy chcą teraz odzyskać swoją wpłatę. Zapisuję na kartce nazwisko, kwotę i walutę w jakiej została wpłacona. Potem zrobimy komisyjne podsumowanie i komisyjne zliczenie tego, co mam w kieszeni. Jeśli na kartce wyjdzie tyle ile w kieszeni - wypłacam i jesteśmy kwita. Jeśli na kartce wyjdzie mniej niż w kieszeni - wypłacam, a reszta zostaje na przyszłe wspólne potrzeby. Jeśli wszyscy zrezygnują z odbioru, całość zostaje dla wspólnoty. Jeśli na kartce wyjdzie - uwaga! - więcej niż mam w kieszeni, nikomu nie wypłacam i całość zostaje jak wyżej - albo wywalam za burtę.
Więc proszę, panowie Żołnierze i Oficerowie Rzeczpospolitej, deklarujecie kwoty honorowo, rzetelnie i uczciwie!
Po chwili stał otoczony wianuszkiem głów. Policzył. Było ich dwudziestu siedmiu.
- Panowie! Poproszę kartkę i ołówek! Dobra, dziękuję. Uwaga! Jest was dwudziestu siedmiu. Podchodzą do mnie kolejno ci, którzy chcą teraz odzyskać swoją wpłatę. Zapisuję na kartce nazwisko, kwotę i walutę w jakiej została wpłacona. Potem zrobimy komisyjne podsumowanie i komisyjne zliczenie tego, co mam w kieszeni. Jeśli na kartce wyjdzie tyle ile w kieszeni - wypłacam i jesteśmy kwita. Jeśli na kartce wyjdzie mniej niż w kieszeni - wypłacam, a reszta zostaje na przyszłe wspólne potrzeby. Jeśli wszyscy zrezygnują z odbioru, całość zostaje dla wspólnoty. Jeśli na kartce wyjdzie - uwaga! - więcej niż mam w kieszeni, nikomu nie wypłacam i całość zostaje jak wyżej - albo wywalam za burtę.
Więc proszę, panowie Żołnierze i Oficerowie Rzeczpospolitej, deklarujecie kwoty honorowo, rzetelnie i uczciwie!
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7466
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Można aż się było zastanowić, czy każdy był tak uczciwy, czy też dobrze zgadywali. Żwirek był pewien ile on oddał (bo nie miał nic), a ostatecznie została kwota ledwie wystarczająca na kawę, i to nawet licząc tego, kto powiedział, że dał banknot większy lub mniejszy, że dał większy. No i wreszcie po rozliczeniu, Żwirko mógł ruszyć na wyznaczone dla niego miejsce... i wtedy zorientował się, że w zasadzie nikt mu go nie pokazał.
Spotkawszy kilka znajomych twarzy, Żwirek dowiedział się, że jedynym podziałem był fakt, że do kabin kierowano oficerów, a podoficerów pod pokład, gdzie były przygotowane materace. I najwyraźniej, gdy Żwirko oglądał wyczyny Erwina, większość osób się kwaterowała. Ale przecież ktoś to musiał zaplanować. Kwatery były po obu burtach, po 5 na każdą stronę plus na tyle statku były dwie położone wyżej, ale jedną zajął "radca Rzecki", drugą jakiś wyższej rangi oficer. Żwirko spróbował pierwszych drzwi i po otwarciu zobaczył 4 łóżka i na każdym leżała walizka, a pilnował tego wszystkiego podporucznik Drecki, który właśnie coś grzebał w torbie i zauważywszy Żwirka zapytał:
-Mogę w czymś pomóc? - i nagle jego wzrok spadł na dobytek Żwirka i powiedział - Ah, o miejsce? Tu mamy komplet, ale chyba dalej mieli coś wolnego.
Spotkawszy kilka znajomych twarzy, Żwirek dowiedział się, że jedynym podziałem był fakt, że do kabin kierowano oficerów, a podoficerów pod pokład, gdzie były przygotowane materace. I najwyraźniej, gdy Żwirko oglądał wyczyny Erwina, większość osób się kwaterowała. Ale przecież ktoś to musiał zaplanować. Kwatery były po obu burtach, po 5 na każdą stronę plus na tyle statku były dwie położone wyżej, ale jedną zajął "radca Rzecki", drugą jakiś wyższej rangi oficer. Żwirko spróbował pierwszych drzwi i po otwarciu zobaczył 4 łóżka i na każdym leżała walizka, a pilnował tego wszystkiego podporucznik Drecki, który właśnie coś grzebał w torbie i zauważywszy Żwirka zapytał:
-Mogę w czymś pomóc? - i nagle jego wzrok spadł na dobytek Żwirka i powiedział - Ah, o miejsce? Tu mamy komplet, ale chyba dalej mieli coś wolnego.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)