|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Moderator: PL_CMDR Blue R
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7326
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Andrzej starał się wycelować w silnik samolotu, ale pierwsze pociski trafiły w łączenie kadłuba i skrzydła. Musiał jeszcze poprawić celowanie, ale wówczas zaciął się prawy karabin, utrudniając manewrowanie. Andrzej nie przerywał ognia, widział, jak kolejne iskry skaczą coraz bliżej silnika, przeskakują przez silnik i trafiają po drugiej stronie. Przedobrzył, trochę za daleko. Starał się kontrować sterem i wówczas został trafiony. Poczuł, jak seria uderzyła w silnik i nagle widok przesłonił mu ogień, który wystrzelił z silnika.
Andrzej nie wierzył... To było jak powtórka z pierwszego ataku Moranem na bombowce! Czy drugi karabin też zamilkł? Tak. Zamilkł, ale dlatego, że Andrzej puścił spust, gdy musiał uciekać w bok, bo nie widział nic przed sobą, a nie chciał kończyć lotu na kadłubie bombowca. Co można zrobić. Odciąć zapłon. Jak pali się paliwo pompowane, to mogło to odciąć ogień... Odłączenie. I udało się częściowo. Ogień się zmniejszył, ale nie ugasił całkowicie... Z jednej strony to dobrze, nie groziło mu natychmiastowe spalenie... ale leciał, a raczej szybował na pozbawionym napędu samolocie, na którym paliło się coś w silniku... Nie doleci tak do lotniska. Próba odpalenia silnika, to przepis na katastrofę. Lądowanie jest bardzo ryzykowne... Jak tylko o coś uderzy, ten płomień może sięgnąć do głównego zbiornika... Nawet nurkowanie jest ryzykowne... Każda sekunda jest zagrożeniem.... W każdej chwili ta chwilowa stabilność może przemienić się w kryzys.... Niemcy! Tam gdzieś są samoloty niemieckie. Czy jakiś nie uzna, że jest łatwym celem? Radio! Radio jeszcze działa. Słyszy głosy walczących.... Rozum podpowiadał: Najbezpieczniej wyskoczyć teraz z samolotu. Serce mówiło: A jakby go sprowadzić na ziemię? Mechanicy nawet nie skończyli go jeszcze malować...
Andrzej nie wierzył... To było jak powtórka z pierwszego ataku Moranem na bombowce! Czy drugi karabin też zamilkł? Tak. Zamilkł, ale dlatego, że Andrzej puścił spust, gdy musiał uciekać w bok, bo nie widział nic przed sobą, a nie chciał kończyć lotu na kadłubie bombowca. Co można zrobić. Odciąć zapłon. Jak pali się paliwo pompowane, to mogło to odciąć ogień... Odłączenie. I udało się częściowo. Ogień się zmniejszył, ale nie ugasił całkowicie... Z jednej strony to dobrze, nie groziło mu natychmiastowe spalenie... ale leciał, a raczej szybował na pozbawionym napędu samolocie, na którym paliło się coś w silniku... Nie doleci tak do lotniska. Próba odpalenia silnika, to przepis na katastrofę. Lądowanie jest bardzo ryzykowne... Jak tylko o coś uderzy, ten płomień może sięgnąć do głównego zbiornika... Nawet nurkowanie jest ryzykowne... Każda sekunda jest zagrożeniem.... W każdej chwili ta chwilowa stabilność może przemienić się w kryzys.... Niemcy! Tam gdzieś są samoloty niemieckie. Czy jakiś nie uzna, że jest łatwym celem? Radio! Radio jeszcze działa. Słyszy głosy walczących.... Rozum podpowiadał: Najbezpieczniej wyskoczyć teraz z samolotu. Serce mówiło: A jakby go sprowadzić na ziemię? Mechanicy nawet nie skończyli go jeszcze malować...
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Andrzej pochylił ostro nos w kierunku ziemi licząc że pęd powietrza ugasi silnik.
Limit szczęścia chyba został wyczerpany i nie uda się posadzić samolotu, ale może... kto wie.
Wskaźnik prędkościomierza zaczął rosnąć...
Limit szczęścia chyba został wyczerpany i nie uda się posadzić samolotu, ale może... kto wie.
Wskaźnik prędkościomierza zaczął rosnąć...
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7326
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
... podobnie jak wielkość płomienia, który zadawał się powoli sięgać do zbiornika. Temperatura w kabinie zaczęła wzrastać i Andrzej zrozumiał, że nie udało się i tylko pogorszył sytuację. Nawet nie widział, gdzie leci, a jak zaraz zbiornik stanie w płomieniach, to nawet może pozbawić się szansy na przeżycie. Ale może zaraz właśnie resztka paliwa z silnika odpłynie i płomień zgaśnie? Chętnie otarłby pot z czoła, ale ręce miał zajęte...
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
- Skakać! - krzyknął w duchu - natychmiast skakać!
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7326
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Andrzej szarpnął owiewkę i nie przejmując się płomieniami, zmusił się, aby przez nie przeskoczyć i dopiero gdy spadochron szarpnął nim i upewnił się, że jest wystarczająco wysoko, spojrzał, czy jakiś element munduru się nie pali, a na koniec łapiąc się na przegapieniu najważniejszego, spojrzał na spadochron. Na szczęście, ani żaden element umundurowania, ani tym bardziej spadochron, nie palił się i Andrzej mógł spojrzeć w dół, na jego płonący samolot zmierzający ku ziemi. Pod nimi był wielki las, ale las pośrodku był przecięty drogą i polami. To lepsze miejsce do lądowania, niż zaliczenia kolejnych gałęzi. Zachodzące słońce wskazało, że droga biegnie wschód-zachód, a na zachodzie widać było jakieś miasto. Zapewne tam znajdowała się żandarmeria. Ciekawe, czy ci będą przyjaźni, czy czepialscy jak ci z Cornimont.
Ostatecznie lądowanie było dość miękkie, pośrodku młodych zbóż, około 100 metrów od drogi. I to nie byle jakiej drogi. Nie była to żadna wiejska droga, a sprawiała wręcz wrażenie autostrady. Choć i lokalne drogi we Francji potrafiły być znacznie lepsze od głównych dróg w Polsce, to jednak ta wydawała się większa nawet od Francuskich dróg, a i ruch na niej był całkiem spory. Była to dobra wiadomość, bo raczej wśród wielu ludzi spotka kogoś pomocnego, kto w razie nadgorliwca z widłami będzie mógł do wesprzeć, ze lepiej tego "potencjalnego szkopa" żywego dostarczyć żandarmom, niż nabijać go na widły... A skoro o widłach mowa, to gdy Andrzej rozejrzał się dookoła, to spostrzegł, że chyba jego upadek nikogo nie zainteresował. Żaden chłop nie leciał do niego z widłami, ani z troskliwym pytaniem "czy jest pan cały"... Chyba, że wszyscy, którzy widzieli jego samolot udali się do lasu, gdzie spadła maszyna?
Ostatecznie lądowanie było dość miękkie, pośrodku młodych zbóż, około 100 metrów od drogi. I to nie byle jakiej drogi. Nie była to żadna wiejska droga, a sprawiała wręcz wrażenie autostrady. Choć i lokalne drogi we Francji potrafiły być znacznie lepsze od głównych dróg w Polsce, to jednak ta wydawała się większa nawet od Francuskich dróg, a i ruch na niej był całkiem spory. Była to dobra wiadomość, bo raczej wśród wielu ludzi spotka kogoś pomocnego, kto w razie nadgorliwca z widłami będzie mógł do wesprzeć, ze lepiej tego "potencjalnego szkopa" żywego dostarczyć żandarmom, niż nabijać go na widły... A skoro o widłach mowa, to gdy Andrzej rozejrzał się dookoła, to spostrzegł, że chyba jego upadek nikogo nie zainteresował. Żaden chłop nie leciał do niego z widłami, ani z troskliwym pytaniem "czy jest pan cały"... Chyba, że wszyscy, którzy widzieli jego samolot udali się do lasu, gdzie spadła maszyna?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Andrzej markotnie odpiął spadochron i poszedł w stronę drogi. Przede wszystkim zorientować się gdzie jest.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7326
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Ledwo Andrzej doszedł do drogi, gdy usłyszał gwizdek. Obrócił głowę w stronę dźwięku i dostrzegł dwóch żandarmów, zażarcie pedałujących na rowerach w jego stronę, a jeden z nich gwizdał do niego. Zaczynało się zapowiadać ciekawie. Ciekawe, jak go zamierzali dostarczyć do budynku żandarmerii... Chyba nie będzie jechał na ramie jak na damskim siodle?
I oczywiście standardowe pytania. Gdy żandarm notował coś w kajeciku, od razu skojarzyli się mu ci z Cornimont, zwłaszcza, gdy starszy żandarm zapisał go podobnie jak ci wtedy na posterunku. "Podporucznik Baran. Polak. Trzecia eskadra, drugi Dywizjon Myśliwski, 7 pułku, Luxeuil Saint-Sauveur - po czym nagle zwrócił się do kolegi - Pędź na posterunek i spróbuj połączyć się z lotniskiem. Pan podporucznik będzie potrzebować transportu.
I nagle zrobiło się milej, zwłaszcza, gdy żandarm zapytał:
-Nic panu nie jest, panie poruczniku? Da pan radę dojść ze mną do Épinal? - to mówiąc wskazał w kierunku w którym Andrzej widział z góry miasteczko i Épinal jak najbardziej pasowało mu geograficznie.
I oczywiście standardowe pytania. Gdy żandarm notował coś w kajeciku, od razu skojarzyli się mu ci z Cornimont, zwłaszcza, gdy starszy żandarm zapisał go podobnie jak ci wtedy na posterunku. "Podporucznik Baran. Polak. Trzecia eskadra, drugi Dywizjon Myśliwski, 7 pułku, Luxeuil Saint-Sauveur - po czym nagle zwrócił się do kolegi - Pędź na posterunek i spróbuj połączyć się z lotniskiem. Pan podporucznik będzie potrzebować transportu.
I nagle zrobiło się milej, zwłaszcza, gdy żandarm zapytał:
-Nic panu nie jest, panie poruczniku? Da pan radę dojść ze mną do Épinal? - to mówiąc wskazał w kierunku w którym Andrzej widział z góry miasteczko i Épinal jak najbardziej pasowało mu geograficznie.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
- Nie, wszystko w porządku - odparł Andrzej. - Wie pan - zwrócił się do żandarma - jednak straciłem samolot. Nawet nie wiem gdzie spadł. Zapalił się i musiałem skakać. Mam nadzieję że nie narobił komuś szkody. Ktoś z miejscowych was wezwał?
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7326
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
-Nie. - powiedział żandarm - Rutynowy patrol. Widzieliśmy spadający samolot - wskazał na dym za lasem od strony, gdzie spadł samolot Andrzeja - A spadający samolot, znaczy ktoś w nim zginął, albo go opuścił. Jak to są Niemcy, to trzeba ich złapać, jak nasi, pomóc wrócić do swoich. No i ewentualnie obronić naszych przed zbyt bohaterskimi chłopami... lub Niemcami, co chcą zostać złapani, ale dopiero jak im braknie naboi, a ostatni nóż w kogoś wyrzucą.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
To miałem szczęście - uśmiechnął się Andrzej - a czy teraz, zgodnie z zasadami, zamkniecie mnie do celi w oczekiwaniu na przyjazd kogoś w celu potwierdzenia moich danych?
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7326
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
-A po co do celi? - zapytał żandarm - Mamy dużą poczekalnię, a mamy tylko pana nie wypuszczać. No, może jak będziemy musieli wszyscy wyjść, to co innego, ale tak to po co? Siądzie pan na kanapie, poczeka, potwierdza pana tożsamość, wyjedzie pan. Proste. No chyba, że zostanie pan na dłużej, to mamy łóżko w pustej celi.
I jak się okazało, było tak proste. Dotarli do miasta już po zachodzie słońca, ale w przestrzennej sali poczekalni kanapa czekała i nawet zapytano Andrzeja, czy chce się napić lub coś zjeść na kolację. Niestety odpowiedzi nie było i bliżej północy żandarm powiedział:
-Niestety, wygląda na to, że na noc musimy pana zamknąć. Rano jak wrócą koledzy, będziemy znów mogli pana wypuścić.
I jak się okazało, było tak proste. Dotarli do miasta już po zachodzie słońca, ale w przestrzennej sali poczekalni kanapa czekała i nawet zapytano Andrzeja, czy chce się napić lub coś zjeść na kolację. Niestety odpowiedzi nie było i bliżej północy żandarm powiedział:
-Niestety, wygląda na to, że na noc musimy pana zamknąć. Rano jak wrócą koledzy, będziemy znów mogli pana wypuścić.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Z Andrzeja chyba nerwy jeszcze nie zeszły bo zarżał śmiechem w odpowiedzi:
- A więc jednak do celi, dzień jak co dzień, cóż - czyncie swoją powinność. Tylko bym prosił o jaką gazetę i kubeczek wody - wie Pan, nadmiar dzisiejszych wrażeń więc spodziewam się problemów ze spaniem.
- A więc jednak do celi, dzień jak co dzień, cóż - czyncie swoją powinność. Tylko bym prosił o jaką gazetę i kubeczek wody - wie Pan, nadmiar dzisiejszych wrażeń więc spodziewam się problemów ze spaniem.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7326
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
Żandarm powiedział:
-Tylko z gazetą może być problem... nie z samą, ale z czytaniem. - to mówiąc wyciągnął z szafki dzbanek na wodę - W nocy mamy mieć wyłączone światło. Więc do rana raczej pan nie poczyta, panie poruczniku. Le Figaro, może być? - zapytał, jakby nie przejmując się wcześniejszymi uwagami, które miał do czytania gazet... Chyba, że chciał, aby Andrzej miał co poczytać o poranku.
-Tylko z gazetą może być problem... nie z samą, ale z czytaniem. - to mówiąc wyciągnął z szafki dzbanek na wodę - W nocy mamy mieć wyłączone światło. Więc do rana raczej pan nie poczyta, panie poruczniku. Le Figaro, może być? - zapytał, jakby nie przejmując się wcześniejszymi uwagami, które miał do czytania gazet... Chyba, że chciał, aby Andrzej miał co poczytać o poranku.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
- Oczywiście - roześmiał się Andrzej - z dowolną gazeta czas szybciej upłynie, byle do ranka.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7326
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię
13 maja 1940, 6:30
Gdy tylko na posterunek przybyli poranni żandarmi, wypuszczono Andrzeja z celi, poczęstowano kawą, a sierżant wysłał jednego ze swoich żandarmów na pocztę, aby sprawdził, czy może przyszedł do nich telegram. Zanim jednak żandarm wrócił, pod posterunek podjechał motocykl, a zaraz potem na posterunek wszedł sierżant mechanik Leon Bartecki i zameldował:
-Dzień dobry, przyjechałem po pana porucznika - i wręczył sierżantowi żandarmów pismo, którego ten nawet specjalnie nie czytał. Rzucił na nie tylko okiem, rzucił na stolik z dokumentami i powiedział do Andrzeja:
-Panie poruczniku, było miło, ale nadszedł czas rozstania.
Gdy tylko na posterunek przybyli poranni żandarmi, wypuszczono Andrzeja z celi, poczęstowano kawą, a sierżant wysłał jednego ze swoich żandarmów na pocztę, aby sprawdził, czy może przyszedł do nich telegram. Zanim jednak żandarm wrócił, pod posterunek podjechał motocykl, a zaraz potem na posterunek wszedł sierżant mechanik Leon Bartecki i zameldował:
-Dzień dobry, przyjechałem po pana porucznika - i wręczył sierżantowi żandarmów pismo, którego ten nawet specjalnie nie czytał. Rzucił na nie tylko okiem, rzucił na stolik z dokumentami i powiedział do Andrzeja:
-Panie poruczniku, było miło, ale nadszedł czas rozstania.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)