|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Moderator: PL_CMDR Blue R
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
- No cóż słabo, aczkolwiek jestem w stanie się dogadać przydadzą się mi na pewno lekcję. Mogę was zaskoczyć, ale lepiej posługuję się niemieckim oraz angielskim.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7434
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Major przytaknął, przyjmując do wiadomości i zapytał o to samo też innego oficera, po czym powiedział:
-Nie zanosi się, że szybko opuścimy Francję i wrócili do domu, a podczas walk wraz z francuskimi sojusznikami, język może stanowić pewien problem. Będę dzielić was na grupy i zorganizuję wam nauczycieli. Tylko muszę dopilnować, aby ktoś, kto nie umie powiedzieć "Ja jestem Polakiem", nie był w jednej grupie z kimś, kto ma problem powiedzieć "Przy wykonywaniu pętli, trzeba pilnować położenia przepustnicy", bo ci muszą innych rzeczy się uczyć. Skoro mamy czekać na nowe rozkazy, to przygotujmy się najlepiej jak możemy do ich wykonania... Gdy dostaniemy samoloty, chciałbym, aby każdy z was umiał po francusku opisać każde słowo związane z lotnictwem, jakie będzie potrzebne.
I jak powiedział, tak zrobił.
17 listopada 1939 roku, Piątek
lotnisko w Salon-de-Provance
Dni upływały na nauce języka i czasie wolnym. Ale i tak większość myśli polskich lotników kierowała się ku Polsce i osobom, które tam zostawili. Czy żyją? Czy są cali? Niejeden zostawił w kraju dziecko, czy ciężarną żonę. Czerwony Krzyż oferował próbę dostarczenia listu, ale było pytanie, czy trafią do adresata, a jak trafią, czy nie spowodują więcej problemów, gdy Niemcy wykorzystają to przeciw rodzinom.
Wiadomości z Paryża były mgliste. "Trwają ustalenia". Dodatkowo docierały wieści, że niektórzy wysocy rangą oficerowie zamiast walczyć przywłaszczali sobie pieniądze. I dziwnie byli to politycy przeciwni Sikorskiemu. "Święty" czuł się chyba jak ryba w wodzie mogąc jechać po generale Sikorskim za toczenie wewnętrznych wojenek. Wojna na górze chyba trwała w najlepsze i to dodatkowo rozluźniało dyscyplinę.
Gdy tego dnia przyjechali oficerowie z Paryża pojawiły się nadzieje, że coś się ruszyło, ale okazało się, że oni znów przybyli celem weryfikacji. Ledwo przybyli zaczęli wzywać różne osoby. Od "Skarbka", który jako pierwszy opuścił "przesłuchanie" Ludwik mógł dowiedzieć się, że rozpytywali go o chorążego Franciszka Kanarona. O tym zaginionym w sierpniu pilocie krążyło wiele plotek. Jedna mówiła, że zabili go Niemcy gdy odwiedził rodzinę na Śląsku, inni zaś mówili, że zdradził ojczyznę, a jeszcze jedni, że miał pecha i po prostu zdarzył się wypadek. "Święty" wyrzucił to z siebie, po czym odezwał się do Ludwika:
-Aż mnie nosi. Porucznik Skibiński powiedział wprost, że Franciszek Kanaron zdradził nas i walczył dla Niemców... on to na pewno wie najlepiej! Nie przepadałem za Franciszkiem, on cieszyłby się z tych wojenek na górze, co teraz w Paryżu robią, ale wpisywać mu takie brudy do akt? A ci oficerowie wszystko wpisują bez mrugnięcia okiem. Powiedziałbyś, że Franciszek to nieślubny syn Göringa, też by to wpisali!
-Nie zanosi się, że szybko opuścimy Francję i wrócili do domu, a podczas walk wraz z francuskimi sojusznikami, język może stanowić pewien problem. Będę dzielić was na grupy i zorganizuję wam nauczycieli. Tylko muszę dopilnować, aby ktoś, kto nie umie powiedzieć "Ja jestem Polakiem", nie był w jednej grupie z kimś, kto ma problem powiedzieć "Przy wykonywaniu pętli, trzeba pilnować położenia przepustnicy", bo ci muszą innych rzeczy się uczyć. Skoro mamy czekać na nowe rozkazy, to przygotujmy się najlepiej jak możemy do ich wykonania... Gdy dostaniemy samoloty, chciałbym, aby każdy z was umiał po francusku opisać każde słowo związane z lotnictwem, jakie będzie potrzebne.
I jak powiedział, tak zrobił.
17 listopada 1939 roku, Piątek
lotnisko w Salon-de-Provance
Dni upływały na nauce języka i czasie wolnym. Ale i tak większość myśli polskich lotników kierowała się ku Polsce i osobom, które tam zostawili. Czy żyją? Czy są cali? Niejeden zostawił w kraju dziecko, czy ciężarną żonę. Czerwony Krzyż oferował próbę dostarczenia listu, ale było pytanie, czy trafią do adresata, a jak trafią, czy nie spowodują więcej problemów, gdy Niemcy wykorzystają to przeciw rodzinom.
Wiadomości z Paryża były mgliste. "Trwają ustalenia". Dodatkowo docierały wieści, że niektórzy wysocy rangą oficerowie zamiast walczyć przywłaszczali sobie pieniądze. I dziwnie byli to politycy przeciwni Sikorskiemu. "Święty" czuł się chyba jak ryba w wodzie mogąc jechać po generale Sikorskim za toczenie wewnętrznych wojenek. Wojna na górze chyba trwała w najlepsze i to dodatkowo rozluźniało dyscyplinę.
Gdy tego dnia przyjechali oficerowie z Paryża pojawiły się nadzieje, że coś się ruszyło, ale okazało się, że oni znów przybyli celem weryfikacji. Ledwo przybyli zaczęli wzywać różne osoby. Od "Skarbka", który jako pierwszy opuścił "przesłuchanie" Ludwik mógł dowiedzieć się, że rozpytywali go o chorążego Franciszka Kanarona. O tym zaginionym w sierpniu pilocie krążyło wiele plotek. Jedna mówiła, że zabili go Niemcy gdy odwiedził rodzinę na Śląsku, inni zaś mówili, że zdradził ojczyznę, a jeszcze jedni, że miał pecha i po prostu zdarzył się wypadek. "Święty" wyrzucił to z siebie, po czym odezwał się do Ludwika:
-Aż mnie nosi. Porucznik Skibiński powiedział wprost, że Franciszek Kanaron zdradził nas i walczył dla Niemców... on to na pewno wie najlepiej! Nie przepadałem za Franciszkiem, on cieszyłby się z tych wojenek na górze, co teraz w Paryżu robią, ale wpisywać mu takie brudy do akt? A ci oficerowie wszystko wpisują bez mrugnięcia okiem. Powiedziałbyś, że Franciszek to nieślubny syn Göringa, też by to wpisali!
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
-Spokojnie! Cieszy mnie to że tak się wstawiasz za nim, ale obawiam się że to prawda. Będąc jeszcze w Polsce dotarły gdzieś do nas takie słuchy że mógł być blisko ze szkopami.
W tym momencie nie jest to ważne, skupmy się na naszych zadaniach.
W tym momencie nie jest to ważne, skupmy się na naszych zadaniach.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7434
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
-A to mamy jakieś zadania? - "Święty" był zaskoczony - Wybaczy pan, panie poruczniku, ale plotką łatwo kogoś zniszczyć. Jak Franciszek został po prostu porwany, to my sami go takimi pomówieniami postawimy pod sądem. Wyzwolimy kraj, znajdą Kanarona i rozstrzelają, zanim wyjaśni się, że to tylko plotka była, a ktoś wpisał ją do akt jako prawdę.
I ruszył dalej niezbyt zadowolony z sytuacji. Tymczasem niedługo później ledwo Ludwik opuścił pokój w którym potwierdzał i prostował kilka faktów, które podali inni, gdy wpadł na osobę, która choć była ubrana po cywilnemu, wyglądała dostojniej od większości grupy polskich pilotów. Pilot ten ubrany był w kraciasty garnitur i czapkę, która natychmiast kojarzyła się z cwaniakiem Warszawskim, ale pomiędzy tym garniturem, a czapką, znajdowała się uśmiechnięta twarz porucznika Wacława Króla.
-Ludwik! - Wacek rozłożył szeroko ramiona - Kopę lat! Odkąd z Tulczy wyjechałeś, to smutno się zrobiło. Aż z Erwinem musieliśmy tu przyjechać do was do Francji w odwiedziny. Nawet pocztówki nie wysłałeś z podróży. Co z tobą, chłopie?
I ruszył dalej niezbyt zadowolony z sytuacji. Tymczasem niedługo później ledwo Ludwik opuścił pokój w którym potwierdzał i prostował kilka faktów, które podali inni, gdy wpadł na osobę, która choć była ubrana po cywilnemu, wyglądała dostojniej od większości grupy polskich pilotów. Pilot ten ubrany był w kraciasty garnitur i czapkę, która natychmiast kojarzyła się z cwaniakiem Warszawskim, ale pomiędzy tym garniturem, a czapką, znajdowała się uśmiechnięta twarz porucznika Wacława Króla.
-Ludwik! - Wacek rozłożył szeroko ramiona - Kopę lat! Odkąd z Tulczy wyjechałeś, to smutno się zrobiło. Aż z Erwinem musieliśmy tu przyjechać do was do Francji w odwiedziny. Nawet pocztówki nie wysłałeś z podróży. Co z tobą, chłopie?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Ludwik odpowiedział w nieco sarkastyczny sposób
- Ale że jak? To przecież my za tobą dwoma eskadrami podążamy aż do Francji bo nam obiecałeś samoloty. A tu nikt cię nie zna i nikt nam samolotów nie da. Taki z ciebie oficer sił powietrznych.
Hahaha
Dobrze cię wiedzieć! Opowiadaj co się z tobą działo.
- Ale że jak? To przecież my za tobą dwoma eskadrami podążamy aż do Francji bo nam obiecałeś samoloty. A tu nikt cię nie zna i nikt nam samolotów nie da. Taki z ciebie oficer sił powietrznych.
Hahaha
Dobrze cię wiedzieć! Opowiadaj co się z tobą działo.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7434
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
-Ah, po ucieczce Erwina wstrzymano ucieczki z Tulczy - powiedział Wacław - Rumuni się wściekli i przeczesywali całą okolicę. Pułkownik przyjechał nawet nasz, aby to wyjaśniać... Kapitan Wiórkiewicz organizował zastępców. Mieliśmy udawać, ze jest nas więcej i powoli zmniejszać ilość, choć nikt nie uciekał. Właśnie, aby Rumuni wpadli w szał, że co się dzieje, że nikogo złapać nie mogą... I nagle podchodzi do mnie pułkownik i mówi "idziecie ze mną". Daje mnie teczkę z papierami i kłócąc się z Rumuńskimi oficjelami, z którymi przyjchał, że ci sami pewnie Niemcom za pieniądze wywożą jeńców, a są zobowiązani ich internować, wprowadził mnie do samochodu. Jedziemy razem. Pułkownik się kłóci coraz bardziej, że nikt nie ucieka, a jak Rumuni nie potrafią upilnować, albo sami wydają Niemcom, to niech wypuszczą naszych do Grecji, tam ich lepiej upilnują... Jak na pułkownika się wściekli... tak się wściekli, że nawet nie zauważyli, że sami mnie z tego obozu wywieźli! A następnego dnia pewnie głowy w Tulczy urywali, jak to się stało, że alarm jest, pilnują tak dokładnie jak się da, a tu taki Wacław Król zniknął...
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
- To ci numer! Jak skończysz papierologię pokaże ci nasze miejsce jutro pewnie zgłoszę się do ciebie po informację.