Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin
po informacji na Discordzie
Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum

Zapraszamy na serwer głosowy

DISCORD

R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

Walki polskich pilotów pod niebem Francji 1940

Moderator: PL_CMDR Blue R

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7491
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

#166

Post autor: PL_CMDR Blue R » 18 wrz 2026, 16:20

-To już zadanie żandarmów - powiedział sierżant - I każdy to wie, że niepewnej osobie z nieba, nie wolno dać kontaktować się z nikim.
I wtedy zza niego wyłonił się jakiś żołnierz:
-Panie sierżancie. Mamy jeszcze dwóch rannych szkopów.
Sierżant obrócił się i powiedział:
-To dawajcie ich tutaj. Żandarmi konwój medyczny będą musieli sprowadzić.
I żołnierze wprowadzili dwóch pilotów w niemieckich mundurach. Jeden wyraźnie kulał i jeden żołnierz go prowadził, drugi na pierwszy rzut oka wyglądał na zdrowego i szedł przed żołnierzem, który mierzył do niego z karabinu.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 1586
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

#167

Post autor: PL_Andrev » 20 wrz 2026, 10:54

To pewnie załoga tego bombowca którego zestrzelił - Andrzej spojrzał z ciekawością na niemieckich pilotów. Ciekawe czy to faszyści czy zwykli chłopacy przymuszeni do wojny przez Adolfa. Ale zaraz - Andrzejowi stwardniał wzrok - pilotami nie zostają ochotnicy, a pewnie te załogi mogły już latać nad polskim niebiem siejąc spustoszenie nie tylko wśród wojska, ale i wśród cywili czy polskich miast...
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7491
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

#168

Post autor: PL_CMDR Blue R » 20 wrz 2026, 13:44

Tak wiele ich łączyło, a jak tak wiele różniło. Może nawet przed wojną mieszkali blisko siebie. Może jeden był na przykład z Bytomia. Przed zaborami ich dziadkowie mogli pracować na tej samej kopalni. Ale to Niemcy zdecydowali, że zaczną tą wojnę, że będą ją tak prowadzić.
U lekarza zapaliło się jednak światełko nadziei, że Andrzeja uznają jednak za potencjalnie swojego, bo Niemców zaprowadzono głębiej, do kąta. A może chodziło o fakt, że tamtych łatwiej było w głębi upilnować? Lekarz zostawił Pierre, aby założył opatrunki na nogę Andrzeja i ten kończył pracę, gdy zjawili się żandarmi. Kapral i dwóch szeregowych. Kapral zapytał wartownika przy wejściu do namiotu:
-Ci w głębi to te szkopy? - a gdy ten kiwnął, wskazał na Andrzeja i zapytał - A to ten "niby nasz"?
-Pilot musi trafić do szpitala - powiedział lekarz, który nagle pojawił się obok Andrzeja. Żandarm spojrzał na lekarza i powiedział:
-Oczywiście. Szeregowy Frossard z nim pojedzie. Mogę z nim porozmawiać? Muszę ustalić kim jest.
Lekarz gestem zaprosił kaprala do łóżko Andrzeja. Kapral zasalutował na powitanie i powiedział:
-Kapral Marchialy, żandarmeria. Zna pan procedurę identyfikacji osób spadających na spadochronach, prawda? Potrzebuję pańskiego nazwiska oraz danych jednostki.
Andrzej zastanowił się, czy może sobie nie wyrobić wizytówki z nazwą jednostki i lotniska, skoro tyle razy to podawał, ale zachował to dla siebie, mówiąc znów jak z pamięci:
-Podporucznik Baran. Polak. Trzecia eskadra, drugi Dywizjon Myśliwski, 7 pułku, Luxeuil Saint-Sauveur. Samolot zestrzelony.
Kapral zapisał to w notatniku, po czym spojrzał na wartownika i zapytał:
-Nikt nie widział spadającego samolotu naszego?
Wartownik powiedział:
-Widzieliśmy, jeden nasz i dwa niemieckie.
Kapral schował notes do kieszeni i powiedział:
-Jak uważacie, ze Niemcy strzelają do Niemców, to nie będę się kłócił. - Poklepał Andrzeja po ramieniu i powiedział - To zajmie krócej niż wasza wizyta w szpitalu. Wyleczą was i dowiecie się, czy wracacie do jednostki, czy idziecie pod pluton egzekucyjny.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 1586
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

#169

Post autor: PL_Andrev » 20 wrz 2026, 21:50

Andrzej aż się uśmiechnął z żartu żandarma. Pod pluton? Za co? Przecież jeniec jakby co. Acha, no tak, w końcu byłby przebrany w mundur wroga, a to faktycznie żandarm mógł wcale nie żartować.
- Chodźmy więc - odrzekł - szczerze mówiąc trochę mnie niepokoi ocena waszego lekarza z powodu takiego głupstwa - poklepał się po swojej nodze.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7491
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

#170

Post autor: PL_CMDR Blue R » 21 wrz 2026, 20:47

-Wy nigdzie nie idziecie! - odezwał się nagle zdecydowanym głosem lekarz. Andrzej już zaczynał protestować, gdy okazało się, że słowem-kluczem było nie "idziecie" jako udanie się do szpitala, a dosłownie słowo "idziecie". Na polecenie lekarza dwóch pomocników (z których jednego Andrzej już znał jako Pierre) przybyło z noszami, aby dostarczyć Andrzeja do szpitala.

Wkrótce Andrzej oraz szeregowy Frossard dotarli do szpitala wojskowego w Miluzie, gdzie szeregowy Frossard (a potem jakiś inny żandarm, który nawet się nie przedstawił), byli jak cień Andrzeja. Tam też kolejno nadchodziły dobre wiadomości. Pierwszą był fakt, że lekarz na froncie był zbyt pesymistyczny. Owszem, noga była mocno poparzona, ale lekarz powiedział, że w ciągu tygodnia powinna być cała, ale jednak zalecił obowiązkowy pobyt w szpitalu przez kilka dni. Druga wiadomość nadeszła dopiero w południe następnego dnia, 14 maja 1940. Była to wiadomość od żandarmerii, że tożsamość Andrzeja została potwierdzona i tracił status podejrzanego, odzyskując pełnię praw jako ranny wojskowy podporucznik.
-Możecie już pisać telegramy do jednostki, poruczniku - powiedział szeregowy Frossard, po czym zasalutował i powiedział - Życzę szybkiego powrotu do zdrowia, panie poruczniku.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 1586
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

#171

Post autor: PL_Andrev » 21 wrz 2026, 21:18

Pierwsze o co Andrzej poprosił był telegram do jednostki gdzie jest, w jakim stanie i kiedy planują go wypisać...
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7491
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

#172

Post autor: PL_CMDR Blue R » 21 wrz 2026, 21:59

Pierwszy telegram dotarł do niego jeszcze tego samego dnia, jakby tylko na niego czekano, choć jak potem się okazało, było to raczej szczęście, bo później telegramy chodziły jakby wolniej. Wiadomość była nadana przez porucznika Goethela i informowała Andrzeja, że "Cieszy się, że Andrzej jest cały, kapral Nowakiewicz wrócił [ile by Andrzej dał, aby w telegramie można było nadać więcej słów i móc dowiedzieć się, co na tak długi czas zatrzymało kaprala], życzą zdrowia, a w razie przenosin poinformują Andrzeja." Chyba porucznik niezbyt ufał linii Maginota... i wtedy Andrzej też pomyślał, że Miluza leży kilkanaście kilometrów od Niemiec. W zasadzie jakby Niemcy postawili dobrą armatę, to pewnie byliby w stanie tutaj dostrzelić z dział... Ale jak na taką bliskość frontu, panował tu dziwny spokój i cisza... nawet dział nie było słychać.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 1586
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

#173

Post autor: PL_Andrev » 22 wrz 2026, 22:09

Andrzej z trudem liczył upływające godziny do każdego obchodu i oceny stanu zdrowia przez lekarza. Z drugiej strony, gdyby tylko rozpoczęła się ewakuacja to by chyba o tym wiedział...
Jaka ewakuacja wariacie - się uśmiechnął do swoich myśli - Francuzy leją niemiaszków jak złoto, a Ci pewnie jeszcze coś tam próbują.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7491
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

#174

Post autor: PL_CMDR Blue R » 23 wrz 2026, 17:28

A wiadomości z frontu były utrzymane w dobrym tonie.
"Rośnie natężenie niemieckiego natarcia. Ze środkowej Belgii nie nadeszły żadne ważne informacje. Wróg dotarł do Mozy w rejonie między Liege i Namur oraz pod Sedanem. To ostatnie miasto zostało ewakuowane. Szczególnie zacięte walki miały miejsce w pobliżu Dinnant oraz na obszarze leżącym na północ od tego miasta.
W rejonie na południe od Longwy aż po Mozelę walki toczą się nadal. Ataki podejmowane przez nieprzyjaciela w okolicach Weissenburga zostały odparte.
Nasze wojska oraz wojska naszych sprzymierzeńców walczą dzielnie z nieprzyjacielem, który prowadzi intensywne działania, używając w nich czołgów i lotnictwa"
Następnego dnia nadeszła zła wiadomość o kapitulacji Holandii, ale zaraz potem podano:
"Na odcinku od Antwerpii do północno-zachodniego rejonu Namur, w kilku miejscach doszło do gwałtownych, wspartych czołgami, ataków nieprzyjaciela na wojska belgijskie, angielskie i francuskie. Wszystkie ataki zostały odparte. Na odcinku pomiędzy Mezieres i Namur nieprzyjacielowi w kilku miejscach Mozę. Walki trwają. W okolicach Sedanu, gdzie nieprzyjaciel poczynił pewne postępy wykonywane są kontrataki z udziałem wozów bojowych i samolotów bombowych"
Tego ostatniego Polsce brakowało we Wrześniu. Wozów bojowych i lotnictwa, które mogło kontratakować. I znaczenie tego w wieczornym przemówieniu do narodu podkreślił premier Paul Reynaud:
-(...)Twierdzono, że rząd chce opuścić Paryż. To nieprawda. Rząd jest i pozostanie w Paryżu. Twierdzono, że wróg używa nowych, nieodpartych broni, tymczasem nasi lotnicy okrywają się sławą, a nasze ciężkie czołgi mają przewagę nad czołgami niemieckimi tej samej kategorii. Mówiono, że wróg jest w Reims, a nawet w Meaux. naprawdę jednak udało mu się tylko przekroczyć Mozę i otworzyć wielką torbę za której zamykanie, za której zamykanie zabierają się właśnie nasze dzielne wojska...
Przez trzydzieści pokoleń Francuzi tworzyli Francję i siłą Francji wspiera się na jej wspaniałej przeszłości!
Tego samego dnia do szpitala dotarł list z jednostki, napisany przez porucznika Goethela. Informował w nich szerzej o powrocie kaprala, który czekał 2 dni na polu pod inną wioską, niż zrozumieli żandarmi, którzy widząc puste pole uznali, że on już odleciał. Porucznik podkreślał, że nauka języka, którą prowadzili była bardzo ważna i widać tu jak złe efekty może przynieść małe przejęzyczenie. Mechanicy udali się po samolot i kapral nie może doczekać się powrotu Andrzeja, aby opowiedzieć mu o swojej walce. List kończył się informacją, że za poświęcenie podczas walk nad granicą porucznik przedstawił Andrzeja do Krzyża Walecznych, a francuskie dowództwo do francuskiego Krzyża Wojennego.
Tymczasem noga Andrzeja zaczynała być uciążliwa. Strasznie piekła, ale lekarz mówił, że to dobrze, gdyż niedługo bąble zejdą, a pod nimi będzie nowa, zdrowa skóra. Nie traktował jednak Andrzeja, jak osoby, którą trzeba się zbytnio przejmować. Oglądał wyniki, mówił, że są dobre i wracał do innych pacjentów, których uważał za bardziej potrzebujących jego opieki.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 1586
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

#175

Post autor: PL_Andrev » 28 wrz 2026, 18:49

Andrzej próbował więc zając czas, a to czytając gazety, prosząc o jakąś lekturę czy podrywając pielęgniarki i pozostały personel płci żeńskiej, byle by tylko przestać myśleć o nodze. Trochę go to niepokoiło, ale chyba łapiduchy wiedzą co robią. Gorączki też nie ma, więc chyba wszystko dobrze.
A może by się dało wyjechać na dwór, chociażby na wózku inwalidzkim?
A może przypęta się jakiś strzępek papieru w rodzimym języku, a nie w tej barbarzyńskiej mowie La Fontaina, Balzaka czy Dumasa? Ale, bądź co bądź, może nawet by się skusił na tą słynną powieść Dumasa, co to się działa w zamku If, jak jej tam było? Musi kogoś zapytać, bo akurat wyleciało mu to z głowy.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7491
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

#176

Post autor: PL_CMDR Blue R » 29 wrz 2026, 20:59

18 maja 1940 8:15, Sobota
-Jak wam ból nie przeszkadza, to możecie wyjść na dziedziniec - powiedział lekarz - Bylebyście nie drapali i nie rozbijali strupów. Jak wszystko pójdzie jak należy w poniedziałek zostaniecie wypisani.
Czy poniedziałek był przypadkowo właściwą datą, czy też nawet podczas wojny Francuzi zachowywali się jak podczas pokoju i w sobotę i niedzielę można było się wypisu nie spodziewać. Niezależnie od tego Andrzej postanowił dokuśtykać do dziedzińca... i z wielką ulgą usiadł na ławce... Im więcej się ruszał, tym bardziej piekło... Może trzeba było jednak poprosić o ten wózek? Przynajmniej by nie musiał ruszać tej nogi. Był spokój. W oddali słyszał szum miasta, zwykły pokojowy odgłos. Gdzieś odezwał się jakiś ptak. Ktoś kogoś wołał... i wtedy gdzieś w oddali odezwał się nagle karabin maszynowy. Była to tylko chwila, po czym znów umilkł... To przypomniało Andrzejowi, że jest w pobliżu frontu... a już zdążył o tym zapomnieć. Jednak ta linia Maginota podziałała także na niego. Zapomniał, że jest zaraz przy froncie. I to tak blisko, że pewnie z ciężkiego działa dało się tu dostrzelić... A jednak panował tu spokój... Choć jak okazało się, tylko tutaj.

Tego dnia w radio podano o walkach pod Cambrai. Andrzej kojarzył tą nazwę. Tam stoczyła się bitwa podczas poprzedniej wojny, a teraz chyba Flanek tam stacjonował... "To było coś przy granicy" - uspokoił Andrzej myśli - "A Flanka na pewno gdzieś przebazowali." Nie wiedział wtedy, że Flanek nie dożył do przebazowania i zginął śmiercią lotnika. Zajęty książką, którą dostał i spokojem, nawet nie zwrócił uwagi, że Cambrai leżało blisko granicy... ale o wiele dalej, niż wskazane wcześniej miejsce przebicia się frontu, a bitwa o Flandrię wchodziła w decydującą fazę. Mówiono o kontratakach pod Valencinnes i Maubeuge, ale ciężko było to zlokalizować w przestrzeni, gdy nie znało się dokładnie mapy kraju w którym Andrzej przebywał.

19 maja Andrzej już o poranku zauważył, że ból zniknął. Owszem, skóra jeszcze była napęczniała, ale lekarz z uśmiechem powiedział, że jeszcze tylko opuchlizna zejdzie i Andrzej będzie mógł wrócić do jednostki.

I wreszcie, 20 maja, gdy niemieckie wojska szykowały się do decydującego uderzenia, Andrzej o tuż przed 9:00 stawił się przed lekarzem, który obejrzał nogę i powiedział:
-Zalecę wam jeszcze dzień, dwa odpoczynku, ale to już możecie odbyć poza szpitalem, nawet w jednostce. Te ciemne plamy na skórze zejdą, jak tylko złuszczy się skóra i pod tym będzie piękna, jak u niemowlęcia - po czym napisał zalecenia na kartce, oddał Andrzejowi wraz z wypisem i powiedział:
-Możecie wracać do jednostki. Dajcie to waszemu dowódcy, aby was przez najbliższe dni nie przemęczał... głównie tej nogi. Więc, panie oficerze, gratuluję powrotu do zdrowia.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

Awatar użytkownika
PL_Andrev
Posty: 1586
Rejestracja: 25 gru 2019, 19:24

Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

#177

Post autor: PL_Andrev » 02 paź 2026, 18:37

Dziękuję - uścisnął rękę lekarza - oby ta wojna skończyła się jak najszybciej.
Andrzej się zastanawiał co teraz. Najlepszy byłby telegram do jednostki. Ile ma w kieszeni? Może pociąg? Ale w jakim kierunku?
A może już na niego czekają? Nie... nie ma nikogo. To chyba telegram.
Zostawił jeszcze informację w izbie przyjęć i postanowił spacerkiem skierować się pocztę, albo do posterunku żandarmerii, co tam będzie bliżej.
Znam wszystkie możliwe pytania i wszystkie odpowiedzi.
I jeśli mimo to je zadaję, to dlatego, że jest to - niestety - mój obowiązek.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 7491
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R3 - ppor. Andrzej Baran - Bitwa o Flandrię

#178

Post autor: PL_CMDR Blue R » 03 paź 2026, 13:27

Szybko okazało się, że Francuski system działał lepiej, niż Andrzej się spodziewał. Nie dość, że go szybko pokierowano do lokalnego posterunku, stamtąd nie dość, że podano mu kiedy i o której ma pociąg, to nawet podano, gdzie ma się udać, aby otrzymać ciepły posiłek po drodze. Maszyna biurokratyczna działała prawidłowo.

Przed południem pociąg odjechał w stronę Belfort, potem musiał czekać na drugi do Lure i tu, zaledwie 15 kilometrów od lotniska Andrzej czekał najdłużej. Wreszcie nadjechał upragniony pociąg i mógł ruszyć w stronę lotniska. Z wielką radością Andrzej przez okno pociągu obserwował, że zarówno hangary, jak i samo lotnisko wygląda na całe i aż miał ochotę pociągnąć hamulec ręczny, aby wysiąść pod samym lotniskiem, którędy biegła linia, ale musiał dojechać do miasteczka, skąd wziął taksówkę. I tu pojawił się pierwszy dylemat. Na lotnisko polowe, czy na lotnisko właściwe? Samoloty były na lotnisku polowym, ale z drugiej strony dokumentacja pewnie była na głównym lotnisku... A stamtąd najwyżej pożyczy rower i przejdzie na drugą stronę linii kolejowej na lotnisko polowe.

I wreszcie, gdy niemieckie czołgi w Abbeville odcinały ostatnie połączenie lądowe wojsk walczących w Belgii od serca Francji, Andrzej wysiadł z taksówki pod bramą lotniska. Wartownik obejrzał przepustkę i polecił Andrzejowi udać się do majora dowodzącego lotniskiem. Andrzej idąc przez lotnisko spojrzał na te wraki, które pozostały na lotnisku. Przy niektórych ktoś pracował starając się coś z nich wymontować, inne stały, jakby porzucone... Ale wszelkie kratery po bombach były zasypane, nierówności wyrównane. Lotnisko było gotowe, aby przyjąć samoloty jakby zaszła taka potrzeba.

Po krótkim oczekiwaniu kapitan Deshayes, zastępca majora, przyjął Andrzeja i powiedział:
-Witamy ponownie w Luxeuil, panie poruczniku, oczekiwaliśmy pana. Niestety, również będziemy żegnać pana. Dziś w południe dywizjon został wycofany pod Dijon, na lotnisko Avelanges, celem przezbrojenia na nowe samoloty. Już dziś pan tam raczej nie dotrze, ale może pan u nas zostać i jutro z rana po śniadaniu, ruszyć w dalszą drogę. Nie wiedzieliśmy, czy informacja o przenosinach zastanie pana w drodze, więc pańskie rzeczy zostały zabrane na nowe lotnisko.
I tak słuchając tego Andrzej w myślach widział siebie, jak kilka godzin temu w Lure wysiadał z pociągu jadącego do Dijon... gdyby tylko wiedział wówczas, że powinien jechać dalej, aż do końca trasy.

Morane Nr 959 19400520 1718.jpg
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

ODPOWIEDZ