Wacław spojrzał na Ludwika, westchnął i powiedział:
-I właśnie dlatego dyscyplina leży. Ryba psuje się od głowy. Jak ty uważasz, że nie odpowiadasz za nikogo, to oni uważają, że nie odpowiadają przed tobą... Miejmy nadzieję, że to szybko się zakończy, bo inaczej.... - machnął ręką - Skoro pozostajesz bierny, to co powiesz na partię bilarda po obiedzie? Skoro większość uda się do pułkownika, powinien być wolny. Pogramy i potem usłyszymy, co tam koledzy ustalili w pułkownikiem. Co ty na to?
|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Moderator: PL_CMDR Blue R
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7562
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
- Ryba psuję się od głowy, tylko że głowa nie znajduję się tu a gdzie indziej. Bardzo chętnie zagram, albo innaczej Łi, że sił dakor.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7562
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
I gdy większa część pilotów "oblegała Bastylię" pułkownika, Ludwik czekał. Późnym popołudniem piloci zaczęli wracać do ciepłej kantyny i można się było dowiedzieć, że pułkownik przyjął do siebie delegację pilotów i z nimi rozmawiał na gryzące ich problemy, a reszta czekała, co też za informacje ogłoszą na apelu.
I wtedy, wieczorową porą, na pół godziny przed apelem, przybył niespodziewany gość. Najpierw przed budynki bazy podjechał samochód, a z niego wysiadł jeden pasażer. Nikt nawet nie zwrócił na to uwagi, aż drzwi kantyny otworzyły się i wszedł przez nie ciemny kształt, podpierając się laseczką. Oczy wszystkich spojrzały na nowo przybyłego, który odstawił walizkę i rozpiął płaszcz, spod którego ukazała się czarna sutanna. Cień, który rzucały drzwi nie pozwalał dostrzec wyraźnie twarzy i gdyby nie biała koloratka, można byłoby uznać, że oto przyszedł sam płaszcz. Z cienia nad koloratką wyłonił się szeroki uśmiech, gdy przybyły rozłożył na boki ręce i powiedział po polsku:
- Czy chcecie się wyspowiadać drogie dzieci? - i ruszając w stronę gdzie przy kominku siedział Żwirko, trzymając rozłożone ręce powiedział - Niech Bóg wstąpi w wasze serca albowiem przybyłem
"Żwirek" jako pierwszy podniósł się z krzesła i odezwał się:
- Witamy księdza w naszych skromnych progach! Skąd droga prowadzi?
-Skąd droga? Z Nieba - powiedział gość wychodząc z ciemniejszego wejścia w środek światła lamp, które oświetlały stoły, przy których siedzieli, śmiejąc się serdecznie znajomym śmiechem. Jakby ktoś jeszcze go nie rozpoznał, Żwirko wykrzyknął:
-Feliks! Posrańcu jeden! Tylko ty mogłeś wymyślić coś takiego!!!
W świetle lampy ponad koloratką, śmiała się twarz podporucznika Feliksa Piłsudskiego, który delikatnie utykając na jedną nogę, zmierzał w stronę kolegów z rękami rozłożonymi do przyjacielskiego uścisku.
I wtedy, wieczorową porą, na pół godziny przed apelem, przybył niespodziewany gość. Najpierw przed budynki bazy podjechał samochód, a z niego wysiadł jeden pasażer. Nikt nawet nie zwrócił na to uwagi, aż drzwi kantyny otworzyły się i wszedł przez nie ciemny kształt, podpierając się laseczką. Oczy wszystkich spojrzały na nowo przybyłego, który odstawił walizkę i rozpiął płaszcz, spod którego ukazała się czarna sutanna. Cień, który rzucały drzwi nie pozwalał dostrzec wyraźnie twarzy i gdyby nie biała koloratka, można byłoby uznać, że oto przyszedł sam płaszcz. Z cienia nad koloratką wyłonił się szeroki uśmiech, gdy przybyły rozłożył na boki ręce i powiedział po polsku:
- Czy chcecie się wyspowiadać drogie dzieci? - i ruszając w stronę gdzie przy kominku siedział Żwirko, trzymając rozłożone ręce powiedział - Niech Bóg wstąpi w wasze serca albowiem przybyłem
"Żwirek" jako pierwszy podniósł się z krzesła i odezwał się:
- Witamy księdza w naszych skromnych progach! Skąd droga prowadzi?
-Skąd droga? Z Nieba - powiedział gość wychodząc z ciemniejszego wejścia w środek światła lamp, które oświetlały stoły, przy których siedzieli, śmiejąc się serdecznie znajomym śmiechem. Jakby ktoś jeszcze go nie rozpoznał, Żwirko wykrzyknął:
-Feliks! Posrańcu jeden! Tylko ty mogłeś wymyślić coś takiego!!!
W świetle lampy ponad koloratką, śmiała się twarz podporucznika Feliksa Piłsudskiego, który delikatnie utykając na jedną nogę, zmierzał w stronę kolegów z rękami rozłożonymi do przyjacielskiego uścisku.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Ludwik rzucił tylko szybkie " a niech mnie" , a jego twarz miała wyraz jakby ujrzał diabła a nie księdza.
- Wiedziałem, wiedziałem.
- Wiedziałem, wiedziałem.