Wacław spojrzał na Ludwika, westchnął i powiedział:
-I właśnie dlatego dyscyplina leży. Ryba psuje się od głowy. Jak ty uważasz, że nie odpowiadasz za nikogo, to oni uważają, że nie odpowiadają przed tobą... Miejmy nadzieję, że to szybko się zakończy, bo inaczej.... - machnął ręką - Skoro pozostajesz bierny, to co powiesz na partię bilarda po obiedzie? Skoro większość uda się do pułkownika, powinien być wolny. Pogramy i potem usłyszymy, co tam koledzy ustalili w pułkownikiem. Co ty na to?
|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Moderator: PL_CMDR Blue R
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7563
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
- Ryba psuję się od głowy, tylko że głowa nie znajduję się tu a gdzie indziej. Bardzo chętnie zagram, albo innaczej Łi, że sił dakor.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7563
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
I gdy większa część pilotów "oblegała Bastylię" pułkownika, Ludwik czekał. Późnym popołudniem piloci zaczęli wracać do ciepłej kantyny i można się było dowiedzieć, że pułkownik przyjął do siebie delegację pilotów i z nimi rozmawiał na gryzące ich problemy, a reszta czekała, co też za informacje ogłoszą na apelu.
I wtedy, wieczorową porą, na pół godziny przed apelem, przybył niespodziewany gość. Najpierw przed budynki bazy podjechał samochód, a z niego wysiadł jeden pasażer. Nikt nawet nie zwrócił na to uwagi, aż drzwi kantyny otworzyły się i wszedł przez nie ciemny kształt, podpierając się laseczką. Oczy wszystkich spojrzały na nowo przybyłego, który odstawił walizkę i rozpiął płaszcz, spod którego ukazała się czarna sutanna. Cień, który rzucały drzwi nie pozwalał dostrzec wyraźnie twarzy i gdyby nie biała koloratka, można byłoby uznać, że oto przyszedł sam płaszcz. Z cienia nad koloratką wyłonił się szeroki uśmiech, gdy przybyły rozłożył na boki ręce i powiedział po polsku:
- Czy chcecie się wyspowiadać drogie dzieci? - i ruszając w stronę gdzie przy kominku siedział Żwirko, trzymając rozłożone ręce powiedział - Niech Bóg wstąpi w wasze serca albowiem przybyłem
"Żwirek" jako pierwszy podniósł się z krzesła i odezwał się:
- Witamy księdza w naszych skromnych progach! Skąd droga prowadzi?
-Skąd droga? Z Nieba - powiedział gość wychodząc z ciemniejszego wejścia w środek światła lamp, które oświetlały stoły, przy których siedzieli, śmiejąc się serdecznie znajomym śmiechem. Jakby ktoś jeszcze go nie rozpoznał, Żwirko wykrzyknął:
-Feliks! Posrańcu jeden! Tylko ty mogłeś wymyślić coś takiego!!!
W świetle lampy ponad koloratką, śmiała się twarz podporucznika Feliksa Piłsudskiego, który delikatnie utykając na jedną nogę, zmierzał w stronę kolegów z rękami rozłożonymi do przyjacielskiego uścisku.
I wtedy, wieczorową porą, na pół godziny przed apelem, przybył niespodziewany gość. Najpierw przed budynki bazy podjechał samochód, a z niego wysiadł jeden pasażer. Nikt nawet nie zwrócił na to uwagi, aż drzwi kantyny otworzyły się i wszedł przez nie ciemny kształt, podpierając się laseczką. Oczy wszystkich spojrzały na nowo przybyłego, który odstawił walizkę i rozpiął płaszcz, spod którego ukazała się czarna sutanna. Cień, który rzucały drzwi nie pozwalał dostrzec wyraźnie twarzy i gdyby nie biała koloratka, można byłoby uznać, że oto przyszedł sam płaszcz. Z cienia nad koloratką wyłonił się szeroki uśmiech, gdy przybyły rozłożył na boki ręce i powiedział po polsku:
- Czy chcecie się wyspowiadać drogie dzieci? - i ruszając w stronę gdzie przy kominku siedział Żwirko, trzymając rozłożone ręce powiedział - Niech Bóg wstąpi w wasze serca albowiem przybyłem
"Żwirek" jako pierwszy podniósł się z krzesła i odezwał się:
- Witamy księdza w naszych skromnych progach! Skąd droga prowadzi?
-Skąd droga? Z Nieba - powiedział gość wychodząc z ciemniejszego wejścia w środek światła lamp, które oświetlały stoły, przy których siedzieli, śmiejąc się serdecznie znajomym śmiechem. Jakby ktoś jeszcze go nie rozpoznał, Żwirko wykrzyknął:
-Feliks! Posrańcu jeden! Tylko ty mogłeś wymyślić coś takiego!!!
W świetle lampy ponad koloratką, śmiała się twarz podporucznika Feliksa Piłsudskiego, który delikatnie utykając na jedną nogę, zmierzał w stronę kolegów z rękami rozłożonymi do przyjacielskiego uścisku.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Ludwik rzucił tylko szybkie " a niech mnie" , a jego twarz miała wyraz jakby ujrzał diabła a nie księdza.
- Wiedziałem, wiedziałem.
- Wiedziałem, wiedziałem.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7563
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
- Widać żeście dawno u spowiedzi niebyli porucznicy, tak żeście oniemieli na widok księdza. Czyżbyście się bali ekskomuniki? Mogę załatwić dwie, jedną dla Was druga dla mnie, za nałożenie pierwszej - W tym momencie w końcu Feliks doczłapał do stojącego najbliżej oniemiałego Żwirka chwile patrzył mu w oczy nadal uśmiechając się - No chodźże mordo ty moja! Bliżej już nie podejdę bo mi fotel drogę blokuje!
Najwyraźniej słowo "fotel" było magicznym hasłem, gdyż w chwili gdy padło, Żwirko odzyskał władzę nad swym cielesnym bytem. Błyskawicznie przesunął rzeczony mebel stojący na drodze do przyjaciela i padł mu w ramiona. Klepał Feliksa po sutannie, lecz powiedzieć nic nie zdołał. Kolejno Feliksa otoczyli wszyscy inni z którymi witał się równie serdecznie, a gdy ruszył do Ludwika powiedział:
-Stęskniłem się za Wami przyjaciele.
Gdy Feliks klepał misia z Ludwikiem, Żwirko odzyskał głos i niezwłocznie go użył:
- To opowiadaj, Feliks, jakież to przygody przyoblekły cię w tę zaskakującą szatę?!
- Ambasada mnie wtarabaniła w ten strój. Powiedzieli że jest kilka zawodów które Włosi szanują. Nadal żałuję że nie zapytałem jakie. Może nie musiał bym spowiadać ludzi w pociągach i wdawać się w dysputy teologiczne. Przejechałem całą trasę do Francji koleją. Ciekawa podróż, teraz czas na dalszą rekonwalescencję. Dwa razy złamana noga doskwiera - westchnął krótko Feliks i usiadł obok towarzyszy. Żwirko nie odstępował go na krok:
- Dobra, Feliks. Znajdziemy ci w mieście jakiś szpital albo sanatorium z dobrym oddziałem fizykoterapii. Tylko zanim wyruszysz, zmień sutannę na mundur, żebyś nie musiał spowiadać pielęgniarek - Żwirko uśmiechnął się szeroko do tej wizji - A tak z ciekawości... te spowiedzi w pociągach to odprawiałeś w jakim języku?
- Polskim, polskim. - odpowiedział Feliks - Ludzie się domyślili szybko, w szczególności jak spotkałem Polaków. Chętnie zmienię szatę, jakoś nie czuje się w niej pewnie.
-A Włosi nie domyślili się? Czy może pan porucznik zbywał ich, że nie zna włoskiego za dobrze? - odezwał się sierżant Flanek, gdy nagle zza jego pleców odezwał się podporucznik Skibiński, który powiedział:
-Panowie, za niedługo apel. Może niech porucznik Piłsudski zamelduje się u pułkownika, aby przydzielili mu kwaterę? Jutro mamy cały dzień na opowieści, a jak sam porucznik mówi, jak gospodarze pożyczą mu normalne ubrania, na pewno będzie też porucznikowi wygodniej, a i pewnie i sam chce usłyszeć, co nas spotkało od czasu rozstania.
-- Dobra. - podjął temat Żwirko - To ja zaprowadzę Feliksa do pułkownika. I przypilnuję żeby pułkownik spowiadać się nie zaczął. Poproszę żeby ubranie znaleziono w trybie pilnym. Potem przydział kwatery i wracamy na apel - Żwirko wykonał w stronę Piłsudskiego gest oznaczający "chodź za mną" i uśmiechając się dodał - Zapraszam ojcze duchowny.
Najwyraźniej słowo "fotel" było magicznym hasłem, gdyż w chwili gdy padło, Żwirko odzyskał władzę nad swym cielesnym bytem. Błyskawicznie przesunął rzeczony mebel stojący na drodze do przyjaciela i padł mu w ramiona. Klepał Feliksa po sutannie, lecz powiedzieć nic nie zdołał. Kolejno Feliksa otoczyli wszyscy inni z którymi witał się równie serdecznie, a gdy ruszył do Ludwika powiedział:
-Stęskniłem się za Wami przyjaciele.
Gdy Feliks klepał misia z Ludwikiem, Żwirko odzyskał głos i niezwłocznie go użył:
- To opowiadaj, Feliks, jakież to przygody przyoblekły cię w tę zaskakującą szatę?!
- Ambasada mnie wtarabaniła w ten strój. Powiedzieli że jest kilka zawodów które Włosi szanują. Nadal żałuję że nie zapytałem jakie. Może nie musiał bym spowiadać ludzi w pociągach i wdawać się w dysputy teologiczne. Przejechałem całą trasę do Francji koleją. Ciekawa podróż, teraz czas na dalszą rekonwalescencję. Dwa razy złamana noga doskwiera - westchnął krótko Feliks i usiadł obok towarzyszy. Żwirko nie odstępował go na krok:
- Dobra, Feliks. Znajdziemy ci w mieście jakiś szpital albo sanatorium z dobrym oddziałem fizykoterapii. Tylko zanim wyruszysz, zmień sutannę na mundur, żebyś nie musiał spowiadać pielęgniarek - Żwirko uśmiechnął się szeroko do tej wizji - A tak z ciekawości... te spowiedzi w pociągach to odprawiałeś w jakim języku?
- Polskim, polskim. - odpowiedział Feliks - Ludzie się domyślili szybko, w szczególności jak spotkałem Polaków. Chętnie zmienię szatę, jakoś nie czuje się w niej pewnie.
-A Włosi nie domyślili się? Czy może pan porucznik zbywał ich, że nie zna włoskiego za dobrze? - odezwał się sierżant Flanek, gdy nagle zza jego pleców odezwał się podporucznik Skibiński, który powiedział:
-Panowie, za niedługo apel. Może niech porucznik Piłsudski zamelduje się u pułkownika, aby przydzielili mu kwaterę? Jutro mamy cały dzień na opowieści, a jak sam porucznik mówi, jak gospodarze pożyczą mu normalne ubrania, na pewno będzie też porucznikowi wygodniej, a i pewnie i sam chce usłyszeć, co nas spotkało od czasu rozstania.
-- Dobra. - podjął temat Żwirko - To ja zaprowadzę Feliksa do pułkownika. I przypilnuję żeby pułkownik spowiadać się nie zaczął. Poproszę żeby ubranie znaleziono w trybie pilnym. Potem przydział kwatery i wracamy na apel - Żwirko wykonał w stronę Piłsudskiego gest oznaczający "chodź za mną" i uśmiechając się dodał - Zapraszam ojcze duchowny.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)