|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R4 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Podcięte skrzydła
Moderator: PL_CMDR Blue R
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6703
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R4 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Podcięte skrzydła
Szukać ich nie trzeba było. Stali obok wejścia do wagonu z Jerzym Salskim i ćwiczyli płuca głębokimi wdechami tytoniu. Widząc podchodzącego Żwirka z Jurkiem uznali zapewne, że chcą dołączyć i Jerzy wyciągnął w stronę nadchodzących zmiętoszoną paczkę papierosów.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R4 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Podcięte skrzydła
Żwirko wydłubał ze zmiętoszonej paczki zmiętoszonego papierosa, z lubością zaciągnął się i wypuszczając dym zagaił:
- Panowie. W naszym obecnym położeniu, czyli gdy czekamy z tym wspaniałym wagonem na pojawienie się zapowiedzianej lokomotywy i biorąc pod uwagę taką opcję iż rzeczona ciuchcia z uwagi na wojenny czas może się w ogóle nie pojawić, stawiam pod rozwagę pomysł wydelegowania spośród nas "oddziału specjalnego", który by wrócił po nasze (lub też nie nasze) ciężarówki i sprowadził je tutaj. Proponowałbym wyruszyć dalej jednak transportem kołowym, bo to przynajmniej w pełni zależałoby od nas, a poza tym wydaje się bezpieczniejsze, szybsze i o wiele bardziej elastyczne w zmiennych warunkach sytuacyjnych. Co wy na to?
- Panowie. W naszym obecnym położeniu, czyli gdy czekamy z tym wspaniałym wagonem na pojawienie się zapowiedzianej lokomotywy i biorąc pod uwagę taką opcję iż rzeczona ciuchcia z uwagi na wojenny czas może się w ogóle nie pojawić, stawiam pod rozwagę pomysł wydelegowania spośród nas "oddziału specjalnego", który by wrócił po nasze (lub też nie nasze) ciężarówki i sprowadził je tutaj. Proponowałbym wyruszyć dalej jednak transportem kołowym, bo to przynajmniej w pełni zależałoby od nas, a poza tym wydaje się bezpieczniejsze, szybsze i o wiele bardziej elastyczne w zmiennych warunkach sytuacyjnych. Co wy na to?
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6703
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R4 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Podcięte skrzydła
Wacław Król spojrzał na Żwirka jak na zdrajcę. Ludwik wyraźnie czekał, co powie Wacław i po chwili Wacław wziął oddech i powiedział:
-A czy jesteś w stanie zdobyć samochody i benzynę, aby zabrały wszystkich, a nie tylko jedną eskadrę? I aby były sprawne? Bo na razie z tego co wiem mamy na wymagane 3 samochody, tylko jeden w pełni sprawny, który mogą nam lada moment zabrać. Nie, że "zobaczy się". "Tak" albo "nie wiem". Bo teraz nie delegujemy żadnych oddziałów, nie rozpraszamy się, ze potem będziemy się szukać, albo, że pociąg odjedzie bez nas, bo część oddziału lata za jakimś pomysłem. To primo!
Secundo - zaczął potrząsając dłonią wyliczać - Nie rozpraszamy się. Bo potem coś się zmieni i się nie znajdziemy. Jedziemy razem.
I właśnie, po trzecie, sztab Wodza i sztab Brygady wiedzą, że mamy jechać pociągiem, więc jakby chcieli nas odnaleźć, to będą szukać wzdłuż torów, a nie dróg.
Więc to są trzy powody, dla których mam tego tematu dość - i wzrok osądzający rozmówcę jako zdrajcę przeniósł na Jurka Glębockiego, ale nic nie powiedział.
-A czy jesteś w stanie zdobyć samochody i benzynę, aby zabrały wszystkich, a nie tylko jedną eskadrę? I aby były sprawne? Bo na razie z tego co wiem mamy na wymagane 3 samochody, tylko jeden w pełni sprawny, który mogą nam lada moment zabrać. Nie, że "zobaczy się". "Tak" albo "nie wiem". Bo teraz nie delegujemy żadnych oddziałów, nie rozpraszamy się, ze potem będziemy się szukać, albo, że pociąg odjedzie bez nas, bo część oddziału lata za jakimś pomysłem. To primo!
Secundo - zaczął potrząsając dłonią wyliczać - Nie rozpraszamy się. Bo potem coś się zmieni i się nie znajdziemy. Jedziemy razem.
I właśnie, po trzecie, sztab Wodza i sztab Brygady wiedzą, że mamy jechać pociągiem, więc jakby chcieli nas odnaleźć, to będą szukać wzdłuż torów, a nie dróg.
Więc to są trzy powody, dla których mam tego tematu dość - i wzrok osądzający rozmówcę jako zdrajcę przeniósł na Jurka Glębockiego, ale nic nie powiedział.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R4 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Podcięte skrzydła
Żwirko zastanowił się przez chwilę nad słowami Króla i całą sytuacją, po czym odpowiedział:
- To wiesz, Wacek, zacznę od twojego "secundo". Tu się zgadzam całkowicie: nie chcemy się rozdzielić za żadną cenę. Więc zanim ci odpowiem na resztę, mam kilka pytań. Po pierwsze: gdzie stoi nasz wóz? Po drugie: ile paliwa potrzebowalibyśmy dla trzech ciężarówek na drogę do Konstancy? Po trzecie: czy choć mniej więcej wiadomo kiedy pojawi się pociąg, na który czekamy? Po czwarte: w obecnej sytuacji trudno przypuszczać że to jest pociąg rozkładowy... czy wiemy kto prócz nas ma nim jechać?... czy zatem można się z kolejarzami dogadać, żeby - jakby jednak przyjechał podczas ew. wyprawy po auta - zaczekał powiedzmy 12 godzin lub mniej - do umówionej godziny naszego powrotu?
- To wiesz, Wacek, zacznę od twojego "secundo". Tu się zgadzam całkowicie: nie chcemy się rozdzielić za żadną cenę. Więc zanim ci odpowiem na resztę, mam kilka pytań. Po pierwsze: gdzie stoi nasz wóz? Po drugie: ile paliwa potrzebowalibyśmy dla trzech ciężarówek na drogę do Konstancy? Po trzecie: czy choć mniej więcej wiadomo kiedy pojawi się pociąg, na który czekamy? Po czwarte: w obecnej sytuacji trudno przypuszczać że to jest pociąg rozkładowy... czy wiemy kto prócz nas ma nim jechać?... czy zatem można się z kolejarzami dogadać, żeby - jakby jednak przyjechał podczas ew. wyprawy po auta - zaczekał powiedzmy 12 godzin lub mniej - do umówionej godziny naszego powrotu?
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6703
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R4 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Podcięte skrzydła
-12 godzin?! - Wacław wydawało się, że wyjdzie z siebie, gdy to wykrzyknął - Mamy opóźniać wyjazd nasz i jakiejś innych transportów, bo szukacie ciężarówek, których nie ma? Żwirek, w Krakowie... przypomnę raz jeszcze, w KRAKOWIE - podkreślił mocno słowo - Mieli problem, aby samochód zorganizować i cię przywieźć na lotnisko po zestrzeleniu. Tu ciężarówek brakło dla saperów i piechoty, a co dopiero dla nas. A jak sam zauważyłeś, pociąg nie jest rozkładowy przez wojnę. Jak tylko przyjedzie, podpinają nas i jedziemy dalej. Może być tu zaraz, może być za godzinę. I nikt nie będzie na nas czekał, nie jesteśmy pępkiem świata. Ludwik - spojrzał na Ludwika - Byłeś w Brześciu, widziałeś, co się działo na bocznicach - Ludwik przytaknął, a Wacław zwrócił się do Staszka - Najważniejsze transporty są kierowane na południe, zanim Niemcy odetną linię z Warszawy do Brześcia i dalej. Więc na pewno transportu, co może czekać tu kilka godzin na nas nie znajdziemy. Poza tym - wskazał na niebo - Musimy przed świtem jak najdalej oddalić się od frontu. Nie będzie pociągu tej nocy, będziesz mieć cały dzień na zorganizowanie ciężarówek, jak będziesz chciał, Żwirek. Teraz, czekamy na pociąg.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R4 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Podcięte skrzydła
- Dobra, Wacek, dooobra... - Żwirkowi w najmniejszym stopniu nie chodziło o to, aby ulubiony kolegodowódca zszedł na zawał lub apopleksję - O co tyle krzyku? Tylko pytam, bo zastanawiałem się co to będzie, jeśli ta zasrana ciuchcia nie przyjedzie w ogóle?! I nie mówiłem, że dwanaście, tylko że DO dwunastu, czyli DO umówionej godziny powrotu! Ale dooobra! Mogę poczekać do raaana! Przynajmniej teraz mamy jakiś konkret: do rana czekamy na pociąg, a potem to już będziemy musieli organizować ciężarówki. Albo rowery... jak ciężarówek nie będzie. Spoko, Wacek - Staszek wyjął teraz swoją, równie wymiętoloną jak Jerzego, paczkę papierosów - Masz, zapal sobie... już będę grzeczny...
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6703
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R4 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Podcięte skrzydła
Pół nocy spędzili na dworcu w Tarnopolu. Wreszcie, niedługo przed świtem nadjechał jakiś pociąg, do którego dołączono ich wagon i na 24 godziny przed wydarzeniami które miały zapisać się na stałe w tragicznej historii września.
Świtało, gdy pociąg mijał Kopyczyńce. Mało kto przejmował się, że do granicy ZSRR było tylko 20 kilometrów. Bardziej wszystkich interesowało niebo. Czy Niemieckie samoloty zapuszczają się tak daleko? Byli w ostatnim wagonie. Do dobrze, czy źle? Atak pójdzie raczej na lokomotywę... a co jak od końca ostrzelają?
Wacław stał przy drzwiach jakby wartownik, Ludwik śledził trasę pociągu na mapie i Żwirek przez ramię zauważył, że nie jadą na Stanisławów, ale na południe w kierunku Zaleszczyk przy granicy z Rumunią.
To, że w końcu wysieli na polu, to mało powiedziane.
Budynek stacji Worwolińce wydawał się rozpadać od samego stania i gdyby nie stojący obok na bocznicy pociąg można by było uznać, że są na krańcu świata. I najdziwniejsze w tym było, że tego rozpadującego się budynku, jak i bocznicy pilnowali żołnierze. Wokół nawet nie było widać miasteczka do którego należała ta stacja.Tylko Pola.
Wacław zapytał jednego z żołnierzy o trasę i wrócił do zebranych:
-Dobre wieści. Most stoi. Czeka nas mały spacer. Do Horodenki jest około 20 kilometrów. Nasz cel to dotrzeć tam do wieczora. Gotowi?
Ludwik rozejrzał się po "osobach ze 121-szej i powiedział do Króla
- Będziemy "zamykać". Za 6 godzin powinniśmy być na miejscu.
Jurek Glębocki szepnął do Żwirka:
-I tyle jak idzie o wyższość kolei nad samochodami.
Świtało, gdy pociąg mijał Kopyczyńce. Mało kto przejmował się, że do granicy ZSRR było tylko 20 kilometrów. Bardziej wszystkich interesowało niebo. Czy Niemieckie samoloty zapuszczają się tak daleko? Byli w ostatnim wagonie. Do dobrze, czy źle? Atak pójdzie raczej na lokomotywę... a co jak od końca ostrzelają?
Wacław stał przy drzwiach jakby wartownik, Ludwik śledził trasę pociągu na mapie i Żwirek przez ramię zauważył, że nie jadą na Stanisławów, ale na południe w kierunku Zaleszczyk przy granicy z Rumunią.
To, że w końcu wysieli na polu, to mało powiedziane.
Budynek stacji Worwolińce wydawał się rozpadać od samego stania i gdyby nie stojący obok na bocznicy pociąg można by było uznać, że są na krańcu świata. I najdziwniejsze w tym było, że tego rozpadującego się budynku, jak i bocznicy pilnowali żołnierze. Wokół nawet nie było widać miasteczka do którego należała ta stacja.Tylko Pola.
Wacław zapytał jednego z żołnierzy o trasę i wrócił do zebranych:
-Dobre wieści. Most stoi. Czeka nas mały spacer. Do Horodenki jest około 20 kilometrów. Nasz cel to dotrzeć tam do wieczora. Gotowi?
Ludwik rozejrzał się po "osobach ze 121-szej i powiedział do Króla
- Będziemy "zamykać". Za 6 godzin powinniśmy być na miejscu.
Jurek Glębocki szepnął do Żwirka:
-I tyle jak idzie o wyższość kolei nad samochodami.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R4 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Podcięte skrzydła
To niesprawiedliwe! Ludwik dostał mapę sytuacyjną, a ja nie! Co to ja - od macochy?!
=============================================================================================
Żwirko zdjął z półki mały plecaczek z całym swym dobytkiem i zakładając go na plecy spojrzał na Głębockiego.
- Nie jest źle, Jurek! Udało się - dojechaliśmy. Buty i nogi mamy mocne. Dwudziestokilometrowy marsz nas nie zabije. Będzie dobrze!
Klepnął kolegę po plecach i ruszył w stronę wyjścia z wagonu.
Przez rozsunięte drzwi ich towarowo-osobowego wagonu widać było szeroko ciągnące się pola. Jeszcze swojskie. Ale już unosiło się nad nimi ściskające serce przeczucie tułaczki na obczyźnie.
=============================================================================================
Żwirko zdjął z półki mały plecaczek z całym swym dobytkiem i zakładając go na plecy spojrzał na Głębockiego.
- Nie jest źle, Jurek! Udało się - dojechaliśmy. Buty i nogi mamy mocne. Dwudziestokilometrowy marsz nas nie zabije. Będzie dobrze!
Klepnął kolegę po plecach i ruszył w stronę wyjścia z wagonu.
Przez rozsunięte drzwi ich towarowo-osobowego wagonu widać było szeroko ciągnące się pola. Jeszcze swojskie. Ale już unosiło się nad nimi ściskające serce przeczucie tułaczki na obczyźnie.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6703
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R4 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Podcięte skrzydła
Do Dniestru szli w miarę dobrym tempem, ale później z bocznych dróg dołączało się coraz więcej uchodźców i tempo spadało. Samo dojście do Horodenki było jeszcze płynne, ale tutaj przy zmroku zaczęło się opóźnienie. Najpierw Wacław szukał dowództwa, a gdy je znalazł, wrócił z informacją, że jeszcze czeka ich spacer. Mieli udać się do Jasieniowa Polnego, gdzie w pobliżu placówki straży celnej wyznaczono punkt zbiórki. Gdy tam dotarli, żandarmi kazali im skierować się wzdłuż torów do miejsca zakwaterowania, którym okazał się opuszczony obecnie skład drewna i desek.
Prawdopodobnie był to punkt przeładunkowy, gdyż dochodziły do niego tory zarówno od strony Rumunii, jak i Polskiej. I choć nie był to hotel, to jednocześnie zabudowania wystarczały na kwatery, teren był ogrodzony, a stróżówki łatwo mogły robić za wartownie, a na dodatek ktoś się postarał i czekały na nich różnego typu łóżka, zapewne specjalnie dostarczane tutaj z okolicy.
Brakowało tylko kuchni z prawdziwego zdarzenia. No i jakby mieli zostać dłużej, to przydałoby się jakieś ogrzewanie. Wacław, zajmując jeden pokój z oficerami, przy świetle samotnej lampy, określił dalszy plan:
-Jutro wracam do Horodenki nawiązać kontakt z dowództwem Brygady. Wy doprowadzicie ten obiekt do stanu obozu wojskowego. Dowiem się, ilu jeszcze pilotów mamy tutaj dostać i kiedy wyruszamy dalej. Wezmę sierżanta Skoskiewicza i ciebie Jurku - zwrócił się do Glębockiego - Wy zorganizujecie to, czego nam tu jeszcze będzie potrzeba. Ludwik, Żwirek, sprawdźcie rano jak będzie światło, co my tu mamy i zajmijcie ludzi. Niech choćby naprawią płot jak znajdziecie młotek i gwoździe, bo desek to jak widać mamy aż nadto - to mówiąc wskazał na okno, gdzie w ciemności stały równe stosy drewna, których wywiezienie zapewne przerwała wojna.
Prawdopodobnie był to punkt przeładunkowy, gdyż dochodziły do niego tory zarówno od strony Rumunii, jak i Polskiej. I choć nie był to hotel, to jednocześnie zabudowania wystarczały na kwatery, teren był ogrodzony, a stróżówki łatwo mogły robić za wartownie, a na dodatek ktoś się postarał i czekały na nich różnego typu łóżka, zapewne specjalnie dostarczane tutaj z okolicy.
Brakowało tylko kuchni z prawdziwego zdarzenia. No i jakby mieli zostać dłużej, to przydałoby się jakieś ogrzewanie. Wacław, zajmując jeden pokój z oficerami, przy świetle samotnej lampy, określił dalszy plan:
-Jutro wracam do Horodenki nawiązać kontakt z dowództwem Brygady. Wy doprowadzicie ten obiekt do stanu obozu wojskowego. Dowiem się, ilu jeszcze pilotów mamy tutaj dostać i kiedy wyruszamy dalej. Wezmę sierżanta Skoskiewicza i ciebie Jurku - zwrócił się do Glębockiego - Wy zorganizujecie to, czego nam tu jeszcze będzie potrzeba. Ludwik, Żwirek, sprawdźcie rano jak będzie światło, co my tu mamy i zajmijcie ludzi. Niech choćby naprawią płot jak znajdziecie młotek i gwoździe, bo desek to jak widać mamy aż nadto - to mówiąc wskazał na okno, gdzie w ciemności stały równe stosy drewna, których wywiezienie zapewne przerwała wojna.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R4 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Podcięte skrzydła
"Tak jest! - pomyślał Żwirko, kiwając automatycznie głową - Sprawdzić co my tu mamy... - kiwnięcie - jak będzie świtało... - kiwnięcie - I zająć ludzi... - kiwnięcie - Tak."
Wydawało mu się, że mówi to na głos. Ale nie mówił. Kiwał głową coraz wolniej... i wolniej. Zmęczenie zwyciężało. Resztką sił wstał i odmeldował się. Podusia przyzywała.
Wydawało mu się, że mówi to na głos. Ale nie mówił. Kiwał głową coraz wolniej... i wolniej. Zmęczenie zwyciężało. Resztką sił wstał i odmeldował się. Podusia przyzywała.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6703
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R4 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Podcięte skrzydła
17 września 1939
11:18
30km od czołgów BT Czerwonej Armii, toczących się po ziemiach II RP
Skład drewna pod Horodenką
Wacław wyruszył do miasteczka bladym świtem, a pozostali zaczęli organizować miejsce, aby przypominało jako tako wojskowy obóz. Nawet udało się zorganizować trochę materiału, aby nad budką wartownika (czy raczej schronieniem przed deszczem dozorcy) zawiesić biało-czerwoną flagę. Część osób pracowała w głębi składowiska, część przy płocie. Żwirko nadzorował prace przy bramie, gdzie łatano dziury w płocie.
O 10:00 na stanowisku przy bramie stanął kapral Łoziński i w "przerwach na papierosa" Żwirko chętnie zatrzymał się na dwa słowa przy kapralu. Wtedy Kapral Tadek powiedział:
-I pomyśleć, Żwirek, że tam zaraz za drzewami, to już nie Polska. Wkrótce tam wyruszycie, to pewne... Jasny gwint... Nigdy granicy nie widziałem. W zasadzie nie licząc tej naszej Łodyseji, to nigdy dalej od Krakowa jak w Częstochowie nie byłem. Był pan kiedyś za granicą? - zagaił.
11:18
30km od czołgów BT Czerwonej Armii, toczących się po ziemiach II RP
Skład drewna pod Horodenką
Wacław wyruszył do miasteczka bladym świtem, a pozostali zaczęli organizować miejsce, aby przypominało jako tako wojskowy obóz. Nawet udało się zorganizować trochę materiału, aby nad budką wartownika (czy raczej schronieniem przed deszczem dozorcy) zawiesić biało-czerwoną flagę. Część osób pracowała w głębi składowiska, część przy płocie. Żwirko nadzorował prace przy bramie, gdzie łatano dziury w płocie.
O 10:00 na stanowisku przy bramie stanął kapral Łoziński i w "przerwach na papierosa" Żwirko chętnie zatrzymał się na dwa słowa przy kapralu. Wtedy Kapral Tadek powiedział:
-I pomyśleć, Żwirek, że tam zaraz za drzewami, to już nie Polska. Wkrótce tam wyruszycie, to pewne... Jasny gwint... Nigdy granicy nie widziałem. W zasadzie nie licząc tej naszej Łodyseji, to nigdy dalej od Krakowa jak w Częstochowie nie byłem. Był pan kiedyś za granicą? - zagaił.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R4 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Podcięte skrzydła
- Byłem, byłem... W Czechosłowacji, w Niemczech, w Rumunii... I wy, kapralu, całkiem niedługo raczej też tam będziecie. W Rumunii znaczy. Albo i gdzieś.
Żwirko pracował, nadzorował, kręcił się jak smród po gaciach, ale serca do tego nie miał. Co chwilę zerkał w stronę bramy i przez nią na drogę, aby sprawdzić czy nie widać powracającego Wacka. Nie chciał być tutaj. Zajmować się gównianymi robotami, wymyślanymi dla zabicia czasu. Chciał już ruszać w stronę Konstancy. W stronę nowych myśliwców.
Żwirko pracował, nadzorował, kręcił się jak smród po gaciach, ale serca do tego nie miał. Co chwilę zerkał w stronę bramy i przez nią na drogę, aby sprawdzić czy nie widać powracającego Wacka. Nie chciał być tutaj. Zajmować się gównianymi robotami, wymyślanymi dla zabicia czasu. Chciał już ruszać w stronę Konstancy. W stronę nowych myśliwców.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6703
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R4 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Podcięte skrzydła
-Ja to raczej tutaj zostanę - powiedział Tadek - Ktoś musi pilnować obozu, jak wy wyjedziecie. No i... jakoś tak... serce by mnie chyba pękło, jakbym miał opuścić kraj ojczysty. Nie po to walczyliśmy o niego, aby go opuszczać.... o! Patrzcie, Żwirek - powiedział Tadek wskazując na zachód i zmieniając temat - Pociąg. Pierwszy dzisiaj.
Żwirek spojrzał w tamtą stronę i rzeczywiście. Dym musiał pochodzić z parowozu. I słowa Tadka uświadomiły Żwirkowi, że choć znajdowali się obok linii kolejowej, odkąd tu przybyli, ani razu nie słyszał jadącego pociągu. Ten rzeczywiście był pierwszy.
Żwirek spojrzał w tamtą stronę i rzeczywiście. Dym musiał pochodzić z parowozu. I słowa Tadka uświadomiły Żwirkowi, że choć znajdowali się obok linii kolejowej, odkąd tu przybyli, ani razu nie słyszał jadącego pociągu. Ten rzeczywiście był pierwszy.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R4 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Podcięte skrzydła
- Ciekawe - powiedział Żwirko ruszając wolnym krokiem w stronę torów kolejowych - skąd i dokąd jedzie ten pociąg? Nie wiecie, kapralu, czy gdzieś tu w pobliżu jest jakaś stacyjka?
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6703
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R4 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Podcięte skrzydła
-Nie mam pojęcia - powiedział kapral - Może tam za wioską? - wskazał na zachód - Bo na wschód, to chyba już obok granica?
Żwirko stanął nieopodal torów i rozejrzał się. O ile ta szopa dalej na wschodzie to nie była stacja, to raczej do granicy już nic by nie było... Chyba, że na samej granicy jest jakaś stacja do kontroli celnej. Pociąg tymczasem zbliżył się i już wkrótce Żwirko mógł dostrzec lokomotywę i wyłaniające się zza niej wagony. Żwirek spojrzał na zwrotnice. Szyna* prowadzą do nich była odłączona od toru, a więc pociąg musiał jechać na wprost... Swoją drogą... Obok toru była wajcha. Nie pilnowana przez nikogo wajcha. I chyba była połączona z szynami. Jakby tak do niej podejść i przestawić, to Żwirko mógłby skierować pociąg do składnicy drewna, a może nawet wykoleić... Żwirko rozejrzał się, a przerażenie samym pomysłem zmaterializowało się. Zanim tu dotarli, przecież nikogo tutaj nie było. Czy nikt z wojska nie pilnuje torów? Ludwika napadnięto w drodze do Tarnopola, więc tutaj na pewno też jacyś wrogowie muszą się kręcić. Przecież to idealne miejsce na dywersję. Pociąg będzie pędził do granicy, a tu nagle skręci na skład, w którym tory się kończą. Dlaczego nikt nie pilnował tych torów w tak krytycznym miejscu?!
*Prawidłowo "Iglica", ale skąd Stasiu ma to wiedzieć?
Żwirko stanął nieopodal torów i rozejrzał się. O ile ta szopa dalej na wschodzie to nie była stacja, to raczej do granicy już nic by nie było... Chyba, że na samej granicy jest jakaś stacja do kontroli celnej. Pociąg tymczasem zbliżył się i już wkrótce Żwirko mógł dostrzec lokomotywę i wyłaniające się zza niej wagony. Żwirek spojrzał na zwrotnice. Szyna* prowadzą do nich była odłączona od toru, a więc pociąg musiał jechać na wprost... Swoją drogą... Obok toru była wajcha. Nie pilnowana przez nikogo wajcha. I chyba była połączona z szynami. Jakby tak do niej podejść i przestawić, to Żwirko mógłby skierować pociąg do składnicy drewna, a może nawet wykoleić... Żwirko rozejrzał się, a przerażenie samym pomysłem zmaterializowało się. Zanim tu dotarli, przecież nikogo tutaj nie było. Czy nikt z wojska nie pilnuje torów? Ludwika napadnięto w drodze do Tarnopola, więc tutaj na pewno też jacyś wrogowie muszą się kręcić. Przecież to idealne miejsce na dywersję. Pociąg będzie pędził do granicy, a tu nagle skręci na skład, w którym tory się kończą. Dlaczego nikt nie pilnował tych torów w tak krytycznym miejscu?!
*Prawidłowo "Iglica", ale skąd Stasiu ma to wiedzieć?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)