|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Moderator: PL_CMDR Blue R
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7384
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Żwirek po chwili dołączył w autokarze. W drzwiach jeszcze obejrzał się za siebie, po czym skierował się do środka autokaru, który zapełniony wkrótce oficerami ruszył do miejsca docelowego, którym okazało się lotnisko Salon-de-Provance. Autokar zatrzymał się przed murowanym barakiem, a prowadzący pojazd odezwał się:
-Ostatni przystanek, wysiadamy panowie!
I w ten sposób dwie grupy osób uderzyły w siebie, zderzając się pomiędzy autokarem i barakiem. Ci wysiadający z autokaru oraz ci wypadający z baraku. A znalazły się tam znajome twarze. Podporucznik Andrzej Baran, tak samo jak Ludwik w cywilnym ubraniu, wychodząc z baraku dostrzegł Ludwika i z radością ruszył naprzeciw:
-Poruczniku! Miło pana znów widzieć! Jest więcej "naszych"? Znaczy z eskadry?
-Ostatni przystanek, wysiadamy panowie!
I w ten sposób dwie grupy osób uderzyły w siebie, zderzając się pomiędzy autokarem i barakiem. Ci wysiadający z autokaru oraz ci wypadający z baraku. A znalazły się tam znajome twarze. Podporucznik Andrzej Baran, tak samo jak Ludwik w cywilnym ubraniu, wychodząc z baraku dostrzegł Ludwika i z radością ruszył naprzeciw:
-Poruczniku! Miło pana znów widzieć! Jest więcej "naszych"? Znaczy z eskadry?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
Ludwik kiedy tylko zobaczył Andrzeja ucieszył się bardzo. Mieli tylko siebie na wzajem dlatego tak ważne było dla nich aby trzymali się razem.
- Andrzej cieszę się że cię widzę, jesteśmy tak prawie wszyscy.
Opowiadaj jak droga i jak tu jest.
- Andrzej cieszę się że cię widzę, jesteśmy tak prawie wszyscy.
Opowiadaj jak droga i jak tu jest.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7384
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
-Droga jak droga... Pierwszy statek to była mordęga, ale w drugim już było lepiej. No, ale na warunki podróży nie ma co narzekać, ważne, że dotarliśmy. W końcu to nie oficjalna delegacja, a bycie uciekinierem. A tutaj? - obejrzał się na barak i powiedział - Kwatery są dobre. Czysta pościel, nawet szafki i meble w kwaterach. No, standard jak oficerskie kwatery. - obrócił się znów do Ludwika i powiedział - No i wyżywienie pierwsza klasa. Obfite, smaczne, no i wino jeszcze dają do obiadu, a Francuzi wypłacają trochę pieniędzy, abyśmy mieli na wydatki w mieście... z własnej woli. Tutejszy dowódca mówi, ze "zwrócimy, jak dostaniemy pobory". Choć mają jakaś dziwną taktykę wojny, ci Francuzi. Życie toczy się tu pokojowym trybem, nie licząc tego, że lotnisko jest puste, bo bombowce poleciały na front. My mamy czekać aż... Oho! - spojrzał w bok, gdzie Żwirko był o czymś energicznie informowany przez "Świętego". - Święty już opowiada porucznikowi o polityce. Wybaczcie poruczniku, muszę go chyba "uratować" przed kłótnią polityczną - powiedział, po czym ruszył w stronę Żwirka.
Do Ludwika tymczasem podszedł kolejny "cywil"-lotnik i dopiero praktycznie po głosie Ludwik rozpoznał kapitana Łaszkiewicza, który z uśmiechem powitał Ludwika i zapytał "Jak minęła podróż?"
Do Ludwika tymczasem podszedł kolejny "cywil"-lotnik i dopiero praktycznie po głosie Ludwik rozpoznał kapitana Łaszkiewicza, który z uśmiechem powitał Ludwika i zapytał "Jak minęła podróż?"
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
- Nie ukrywam, że nam się trochę dłużyło ale bez większych przygód.
Wiecie już może jak to teraz będzie? Jakie struktury? Kiedy zaczniemy latać?
Wiecie już może jak to teraz będzie? Jakie struktury? Kiedy zaczniemy latać?
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7384
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
-Struktury? - zapytał zaskoczony kapitan - Poruczniku, jeszcze nawet nie wiadomo, kto do Francji dotarł, a co tu mówić o strukturach. Najpierw nasze dowództwo musi dowiedzieć się, kim w ogóle dysponuje. Pewnie wkrótce przyjadą mili oficerowie z Paryża i będą spisywać, kto tu dotarł, aby móc cokolwiek zrobić z nami. Wraz z krajem utracono praktycznie większość dokumentów i teraz aby odtworzyć struktury, trzeba wszystko odbudować.
I z tym jednym kapitan nie mylił się. Już następnego dnia pojawili się umundurowani oficerowie z Paryża, aby zweryfikować tożsamość nowo przybyłych. Najstarszy stopniem pilot w Salon, major Mieczysław Mümler, dodał też, że jest jeszcze jedna rzecz, którą oficerowie mieli zrobić. Zweryfikować, czy przybyli są tymi, za kogo się podają. Każdy nowo przybyły potrzebował kogoś potwierdzonego, aby potwierdził tożsamość. I nagle okazało się, że "Święty" i Andrzej Baran wciąż byli traktowani jako "potencjalnie niepotwierdzeni". Ale gdy potwierdzono tożsamość Ludwika (co zrobił kapitan Łaszkiewicz), Ludwik mógł poświadczyć tożsamość "Żwirka", "Świętego" i Andrzeja.
Potem nastąpił dłużący się czas wypełnianie dokumentów:
Urodzony (aż cisnęło się na usta, "Nie"), data, imiona rodziców, przebieg służby, awanse, odznaczenia...
I Ludwik widząc, jak kapitan Zygmunt Ogiński (tak nazywał się oficer, który spisywał dane Ludwika), zapisywał wszystko bez zastanowienia się, aż miał ochotę powiedzieć, że jest się kawalerem złotego orderu Virtutti Militari w diamentach wręczonego osobiście przez marszałka Piłsudskiego w więzieniu w Magdeburgu. Tylko o czym Ludwik mógł wspomnieć. Miał odznakę pilota 2 klasy. W zasadzie za loty bojowe powinien już dostać nawet polową odznakę. Ale czy coś więcej?
Jakoś we Wrześniu nikt się tym nie zajmował, a pułkownik Sznuk mógł nawet o tym zupełnie zapomnieć w tym zamieszaniu.... Zaraz. Nie mógł zapomnieć. Przecież przed wizytą pułkownika w Kraczewicach szykowali dla niego wnioski o medale.. Potem były Kraczewice oraz Strzelce do których nie dotarł nawet rozkaz rozwiązania eskadry, czego dopiero dowiedział się na bocznicy z Brześciu nad Bugiem od przypadkiem napotkanego Wacława Króla. A potem był Tarnopol, Horodenka... ale wtedy już nikt o medalach nie myślał.
-Dostaliście jakieś odznaczenia? - dopytał się kapitan
I z tym jednym kapitan nie mylił się. Już następnego dnia pojawili się umundurowani oficerowie z Paryża, aby zweryfikować tożsamość nowo przybyłych. Najstarszy stopniem pilot w Salon, major Mieczysław Mümler, dodał też, że jest jeszcze jedna rzecz, którą oficerowie mieli zrobić. Zweryfikować, czy przybyli są tymi, za kogo się podają. Każdy nowo przybyły potrzebował kogoś potwierdzonego, aby potwierdził tożsamość. I nagle okazało się, że "Święty" i Andrzej Baran wciąż byli traktowani jako "potencjalnie niepotwierdzeni". Ale gdy potwierdzono tożsamość Ludwika (co zrobił kapitan Łaszkiewicz), Ludwik mógł poświadczyć tożsamość "Żwirka", "Świętego" i Andrzeja.
Potem nastąpił dłużący się czas wypełnianie dokumentów:
Urodzony (aż cisnęło się na usta, "Nie"), data, imiona rodziców, przebieg służby, awanse, odznaczenia...
I Ludwik widząc, jak kapitan Zygmunt Ogiński (tak nazywał się oficer, który spisywał dane Ludwika), zapisywał wszystko bez zastanowienia się, aż miał ochotę powiedzieć, że jest się kawalerem złotego orderu Virtutti Militari w diamentach wręczonego osobiście przez marszałka Piłsudskiego w więzieniu w Magdeburgu. Tylko o czym Ludwik mógł wspomnieć. Miał odznakę pilota 2 klasy. W zasadzie za loty bojowe powinien już dostać nawet polową odznakę. Ale czy coś więcej?
Jakoś we Wrześniu nikt się tym nie zajmował, a pułkownik Sznuk mógł nawet o tym zupełnie zapomnieć w tym zamieszaniu.... Zaraz. Nie mógł zapomnieć. Przecież przed wizytą pułkownika w Kraczewicach szykowali dla niego wnioski o medale.. Potem były Kraczewice oraz Strzelce do których nie dotarł nawet rozkaz rozwiązania eskadry, czego dopiero dowiedział się na bocznicy z Brześciu nad Bugiem od przypadkiem napotkanego Wacława Króla. A potem był Tarnopol, Horodenka... ale wtedy już nikt o medalach nie myślał.
-Dostaliście jakieś odznaczenia? - dopytał się kapitan
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
- Fizycznie nie, ale były wysłane wnioski
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7384
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania
-No, ale jakie i do kogo? - zapytał kapitan Ogiński, a uzyskawszy odpowiedź, że mowa była o krzyżu i pułkowniku Sznuku, odparł:
-No to trzeba tylko odtworzyć wniosek i pułkownik może go znów rozpatrzyć, a może nawet będzie pamiętał - jako, że nie pytał o to, czy Ludwik wie coś o losach pułkownika świadczyło, że ten zapewne jest już we Francji.
- Pamiętacie za jaką akcję miał być ten medal? Jakie było uzasadnienie? - kapitan zaczął pisać coś na nowej kartce - Kto był waszym przełożonym wtedy? Dotarł on może do Francji?
Problemem był fakt, ze ani kapitan Sędzielowski, ani jego zastępca podporucznik Kazański nie dotarli do Francji, a nawet, choć wciąż figurowali jako "zaginieni, do potwierdzenia", mało kto w dywizjonie jeszcze spodziewał się, że jednak przeżyli. Może jeszcze z wyjątkiem "Kocura", gdyż widziano jak jego samolot tuż przed awaryjnym lądowaniem jeszcze manewrował. Może był tylko ranny? Ale skoro nie dotarł do szpitala, to najlepsze co mogło się mu przytrafić, to bycie żywym w obozie jenieckim. Ludwik jeszcze raz myślami wrócił do tej walki z Messerschmittami pod Radomiem. To była chyba najcięższa i ostatnia duża walka dywizjonu....To wtedy Jan Kremski pokazał, że w walce z Messerschmittami był najlepszy z eskadry. Za to na pewno mu się medal należał... Tylko czy ktoś o niego wnioskował? W zasadzie on czekał z tym na powrót "Kocura", a jeszcze inne sprawy zajmowały mu głowę... A potem to zamieszanie z rozwiązaniem eskadry, upadkiem kraju... I teraz dopiero papierki go doganiały...
-No to trzeba tylko odtworzyć wniosek i pułkownik może go znów rozpatrzyć, a może nawet będzie pamiętał - jako, że nie pytał o to, czy Ludwik wie coś o losach pułkownika świadczyło, że ten zapewne jest już we Francji.
- Pamiętacie za jaką akcję miał być ten medal? Jakie było uzasadnienie? - kapitan zaczął pisać coś na nowej kartce - Kto był waszym przełożonym wtedy? Dotarł on może do Francji?
Problemem był fakt, ze ani kapitan Sędzielowski, ani jego zastępca podporucznik Kazański nie dotarli do Francji, a nawet, choć wciąż figurowali jako "zaginieni, do potwierdzenia", mało kto w dywizjonie jeszcze spodziewał się, że jednak przeżyli. Może jeszcze z wyjątkiem "Kocura", gdyż widziano jak jego samolot tuż przed awaryjnym lądowaniem jeszcze manewrował. Może był tylko ranny? Ale skoro nie dotarł do szpitala, to najlepsze co mogło się mu przytrafić, to bycie żywym w obozie jenieckim. Ludwik jeszcze raz myślami wrócił do tej walki z Messerschmittami pod Radomiem. To była chyba najcięższa i ostatnia duża walka dywizjonu....To wtedy Jan Kremski pokazał, że w walce z Messerschmittami był najlepszy z eskadry. Za to na pewno mu się medal należał... Tylko czy ktoś o niego wnioskował? W zasadzie on czekał z tym na powrót "Kocura", a jeszcze inne sprawy zajmowały mu głowę... A potem to zamieszanie z rozwiązaniem eskadry, upadkiem kraju... I teraz dopiero papierki go doganiały...
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)