|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R4 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Podcięte skrzydła
Moderator: PL_CMDR Blue R
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6869
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R4 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Podcięte skrzydła
Żwirko podniósł się znad zwłok poległego i trzymając czapkę w dłoniach spojrzał ze smutkiem na Ludwika.
- Nie żyje. Zginął nasz kapral Łoziński. - westchnął z głębi piersi i rozejrzał się wokó - Pochowajmy go tu, przy torach. Na pewno znajdzie się w składzie kilka łopat. Z desek zbijemy prowizoryczną trumnę i solidny krzyż. Wypiszemy nazwisko. Pomodlimy się krótko. Damy pożegnalną salwę... Szybko nam pójdzie - ludzi jest dosyć. Wacek tymczasem sprawdzi stan lokomotywy i jeśli się da - pojedziemy.
Porucznik Wacław Król powiedział:
-Na pewno nie zostawimy go jak psa. Ludwik, dowiedz się, jak szybko mogą ruszyć. Jak zaraz, to bierzemy ciało kaprala ze sobą i pochowamy na miejscu. Jak nie, to pochowamy go tutaj.
Chwilę później Ludwik był przy lokomotywie. Dowódcę piechoty w stopniu porucznika, też interesował stan pociągu. Maszynista powiedział:
-Kabina tylko wygląda źle, ale nic tam nie uszkodzili. Ale kocioł to co innego. Potrzebuje z pół godziny, aby sprawdzić ci możemy jechać dalej.
Porucznik piechoty odpowiedział:
-W pół godziny to możemy być w Rumunii. Naprawiajcie dalej, my idziemy pieszo. Jak naprawicie pociąg, ruszajcie za nami. - powiedziawszy to spojrzał na Ludwika i zapytał:
-Wasz oddział idzie z nami?
- Nie żyje. Zginął nasz kapral Łoziński. - westchnął z głębi piersi i rozejrzał się wokó - Pochowajmy go tu, przy torach. Na pewno znajdzie się w składzie kilka łopat. Z desek zbijemy prowizoryczną trumnę i solidny krzyż. Wypiszemy nazwisko. Pomodlimy się krótko. Damy pożegnalną salwę... Szybko nam pójdzie - ludzi jest dosyć. Wacek tymczasem sprawdzi stan lokomotywy i jeśli się da - pojedziemy.
Porucznik Wacław Król powiedział:
-Na pewno nie zostawimy go jak psa. Ludwik, dowiedz się, jak szybko mogą ruszyć. Jak zaraz, to bierzemy ciało kaprala ze sobą i pochowamy na miejscu. Jak nie, to pochowamy go tutaj.
Chwilę później Ludwik był przy lokomotywie. Dowódcę piechoty w stopniu porucznika, też interesował stan pociągu. Maszynista powiedział:
-Kabina tylko wygląda źle, ale nic tam nie uszkodzili. Ale kocioł to co innego. Potrzebuje z pół godziny, aby sprawdzić ci możemy jechać dalej.
Porucznik piechoty odpowiedział:
-W pół godziny to możemy być w Rumunii. Naprawiajcie dalej, my idziemy pieszo. Jak naprawicie pociąg, ruszajcie za nami. - powiedziawszy to spojrzał na Ludwika i zapytał:
-Wasz oddział idzie z nami?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R4 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Podcięte skrzydła
Ludwik odpowiedział
- Jesteśmy zdani na siebie, wy macie broń długą my nie. Musicie dać nam tylko 10 minut, chcemy pochować kolegę z należytym szacunkiem.
- Jesteśmy zdani na siebie, wy macie broń długą my nie. Musicie dać nam tylko 10 minut, chcemy pochować kolegę z należytym szacunkiem.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6869
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R4 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Podcięte skrzydła
Porucznik Wacław Król przyjął meldunek i kazał przygotować grób, nawet jakby później musieli dogonić piechotę. Podczas gdy wartownicy obserwowali niebo, mając do obrony tylko kilka karabinów, grób dla kaprala został przygotowany. Gdy ten spoczął w grobie, Wacław powiedział do zebranych:
-Żegnamy kaprala Tadeusza Łozińskiego. Od zawsze duchem był jednym z nas, a teraz oddał życie broniąc nas wszystkich. Poświęcił swoje życie, abyśmy my mogli walczyć dalej. I będziemy! W Rumunii dostaniemy nowe maszyny i wrócimy. Będziemy walczyć dalej, wiedząc, że Tadek patrzy na nas. I gdy wygramy, zbierzemy się wszyscy w Krakowie i będziemy świętować oraz wspominać pamięć tych, których nie ma, wiedząc, że ci, których nie ma patrzą na nas z dumą. Kapitan Medwecki, Kapitan Sędzielowski... nie tylko piloci. Także i spoczywający tu kapral Łoziński, znany wszystkim jako "Tadek". Za Polskę i za nich będziemy walczyć dalej! Jeszcze Polska nie zginęła!
-Żegnamy kaprala Tadeusza Łozińskiego. Od zawsze duchem był jednym z nas, a teraz oddał życie broniąc nas wszystkich. Poświęcił swoje życie, abyśmy my mogli walczyć dalej. I będziemy! W Rumunii dostaniemy nowe maszyny i wrócimy. Będziemy walczyć dalej, wiedząc, że Tadek patrzy na nas. I gdy wygramy, zbierzemy się wszyscy w Krakowie i będziemy świętować oraz wspominać pamięć tych, których nie ma, wiedząc, że ci, których nie ma patrzą na nas z dumą. Kapitan Medwecki, Kapitan Sędzielowski... nie tylko piloci. Także i spoczywający tu kapral Łoziński, znany wszystkim jako "Tadek". Za Polskę i za nich będziemy walczyć dalej! Jeszcze Polska nie zginęła!
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R4 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Podcięte skrzydła
Ludwik słuchając przemówienia rozmyślał nad losami swojej rodziny.
Wyrwały go z tego słowa "Jeszcze Polska nie zginęła".
Spojrzał na wszystkich mówiąc - Do roboty! Oni i tak na zawsze będą z nami.
Wyrwały go z tego słowa "Jeszcze Polska nie zginęła".
Spojrzał na wszystkich mówiąc - Do roboty! Oni i tak na zawsze będą z nami.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6869
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R4 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Podcięte skrzydła
Salwy honorowej nie było - z uwagi na bardzo niewielki zapas amunicji do posiadanych Visów. Zasypali ciało. Uformowali nagrobek. Wkopali solidny krzyż z tartakowych dech, z wypisanym stopniem, imieniem i nazwiskiem poległego. Była też data: 17 września 1939.
Po tym wszystkim skupili się wokół swego Króla, popatrując to na niego, to na krzątających się przy parowozie maszynistę i pomocnika, to na niknący w perspektywie prostej drogi oddział piechurów. Wacław powiedział:
-Idziemy. Jeszcze tu wrócimy, gdy odzyskamy skrzydła. Za mną!
Ruszyli dalej wzdłuż torów, mijając "stację" (a raczej rozpadającą się szopę przy torach przy niewielkim ziemnym nasypie). Szli torami, gdyż nie było żadnej drogi, a na dodatek tory przecinały strumień i most był jedynym przejściem. Tor wił się wspinając się na pagórek i objeżdżając go dookoła. Gdy doszli do północnego stoku, dogonili piechurów, którzy tutaj, niecałe 5 kilometrów od miejsca, gdzie pochowano kaprala, czekali zbici w grupki, jak na jakimś postoju. Przyczyna postoju była aż nazbyt widoczna. Przed czołem zgrupowania, zaraz przy torach stał krzywy maszt, na którym powiewała leniwie Rumuńska flaga. Gdzieś tutaj była granica i zapewne jak przekroczyli rzeczkę, byli po drugiej stronie.
Ludwik, Jerzy, Wacław i Żwirko podeszli do przodu dowiedzieć się, dlaczego wszyscy stoją, ale ledwo zbliżyli się do pierwszej grupy, z drugiej strony do zebranych żołnierzy sierżant zaczął wykrzykiwać rozkazy:
-Zebrać się kolumnę! Przy maszcie zostawiamy broń. Rumuni wpuszczą nas tylko bez broni.
Jerzy Salski powiedział:
-Nie podoba mnie się to. To brzmi jakbyśmy szli do niewoli.
Wacław powiedział:
-Królestwo Rumunii jest neutralne. Jakby wpuścili nas z bronią, to Niemcy mogli by ruszyć za nami w pościg, skoro Rumunii pozwalają armiom się przemieszczać swobodnie. Tak samo miało być z samolotami. Mieliśmy je odebrać, oficjalnie nieuzbrojone i przylecieć do Polski. Zresztą, co mamy za wybór? Atakujemy Rumunów? Oddamy broń i kierujemy się do Konstancy. Nic innego nam nie zostało.
- Zgadzam się z Wackiem - powiedział wtrącają się Żwirko - Nic innego nam nie zostało. Zawracać pod ruskie kule? Za mało nas. Jedyna droga: naprzód. I za mało nas żeby atakować Rumunów, przyjaciół naszych serdecznych... chyba... Musimy im zaufać - spojrzał w stronę granicy jakby upewniał się, czy sam się zgadza ze swoimi słowami - Cóż, szkoda naszych pięknych Visów, ale jeśli w zamian mamy wrócić z nowoczesnymi myśliwcami... Ja bym zaryzykował.
Po tym wszystkim skupili się wokół swego Króla, popatrując to na niego, to na krzątających się przy parowozie maszynistę i pomocnika, to na niknący w perspektywie prostej drogi oddział piechurów. Wacław powiedział:
-Idziemy. Jeszcze tu wrócimy, gdy odzyskamy skrzydła. Za mną!
Ruszyli dalej wzdłuż torów, mijając "stację" (a raczej rozpadającą się szopę przy torach przy niewielkim ziemnym nasypie). Szli torami, gdyż nie było żadnej drogi, a na dodatek tory przecinały strumień i most był jedynym przejściem. Tor wił się wspinając się na pagórek i objeżdżając go dookoła. Gdy doszli do północnego stoku, dogonili piechurów, którzy tutaj, niecałe 5 kilometrów od miejsca, gdzie pochowano kaprala, czekali zbici w grupki, jak na jakimś postoju. Przyczyna postoju była aż nazbyt widoczna. Przed czołem zgrupowania, zaraz przy torach stał krzywy maszt, na którym powiewała leniwie Rumuńska flaga. Gdzieś tutaj była granica i zapewne jak przekroczyli rzeczkę, byli po drugiej stronie.
Ludwik, Jerzy, Wacław i Żwirko podeszli do przodu dowiedzieć się, dlaczego wszyscy stoją, ale ledwo zbliżyli się do pierwszej grupy, z drugiej strony do zebranych żołnierzy sierżant zaczął wykrzykiwać rozkazy:
-Zebrać się kolumnę! Przy maszcie zostawiamy broń. Rumuni wpuszczą nas tylko bez broni.
Jerzy Salski powiedział:
-Nie podoba mnie się to. To brzmi jakbyśmy szli do niewoli.
Wacław powiedział:
-Królestwo Rumunii jest neutralne. Jakby wpuścili nas z bronią, to Niemcy mogli by ruszyć za nami w pościg, skoro Rumunii pozwalają armiom się przemieszczać swobodnie. Tak samo miało być z samolotami. Mieliśmy je odebrać, oficjalnie nieuzbrojone i przylecieć do Polski. Zresztą, co mamy za wybór? Atakujemy Rumunów? Oddamy broń i kierujemy się do Konstancy. Nic innego nam nie zostało.
- Zgadzam się z Wackiem - powiedział wtrącają się Żwirko - Nic innego nam nie zostało. Zawracać pod ruskie kule? Za mało nas. Jedyna droga: naprzód. I za mało nas żeby atakować Rumunów, przyjaciół naszych serdecznych... chyba... Musimy im zaufać - spojrzał w stronę granicy jakby upewniał się, czy sam się zgadza ze swoimi słowami - Cóż, szkoda naszych pięknych Visów, ale jeśli w zamian mamy wrócić z nowoczesnymi myśliwcami... Ja bym zaryzykował.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R4 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Podcięte skrzydła
Ludwik wyszedł na przód i upewniwszy się że wszyscy go widzą powiedział.
- Teraz panownie jest za późno na myślenie, ciągle jesteśmy żołnierzami a to jest rozkaz. Składać broń ustawić się i ruszamy dalej.
- Teraz panownie jest za późno na myślenie, ciągle jesteśmy żołnierzami a to jest rozkaz. Składać broń ustawić się i ruszamy dalej.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6869
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R4 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Podcięte skrzydła
Kolejno żołnierze podchodzili do Rumunów i obok nich składali broń. Stos broni wciąż rósł, potem zaczęli składać też obok i wreszcie nadeszła kolej na pilotów. Pierwszy pistolet zostawił Wacław, Ludwik jako drugi. Następnie spoglądali jak obok karabinów, które wyglądały na nieużywane, rósł stos pistoletów i gdy ostatni pistolet został oddany ruszyli drogą w kierunku wschodnim, gdzie spodziewali się zastać nowe myśliwce. Zostawili za sobą rodzinne niebo, a przed nimi rozpościerało się obce niebo, a ich droga prowadziła do obozu internowania....
[Koniec rozdziału]
Kontynuacja w Dęblińskich Asach 2
[Koniec rozdziału]
Kontynuacja w Dęblińskich Asach 2
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)