|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R2 - ppor. Feliks Piłsudski - Drôle de guerre
Moderator: PL_CMDR Blue R
-
pingwin14-93
- Posty: 573
- Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04
Re: R2 - ppor. Feliks Piłsudski - Drôle de guerre
- Może chce ze mną porozmawiać na osobności? Albo usłyszał o moim zdziwieniu kiedy zobaczyłem wasze samolotu stające tak blisko do siebie. Sam jestem ciekawy.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6882
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R2 - ppor. Feliks Piłsudski - Drôle de guerre
Ponad 2 godziny później
Feliks czekał oparty o statecznik obserwując lądowanie kapitana. Poczekał, aż kapitan zatrzyma maszynę z mieszaniną zaciekawienia. Kapitan wysiadł, przekazał maszynę mechanikom, odprawił załogę, po czym podszedł do Feliksa i z miejsca wypalił:
-Co to ma być, oficerze?
Pytanie było zaskakujące, choć niosło informację, że oficjalnym stopniem Feliksa jest teraz "oficer marynarki". Feliks zapytał o co chodzi, na co kapitan wskazał rozłożonymi dłońmi na maszynę Feliksa. Aż cisnęło się na usta "mój Potez", ale coś musiało być nie tak. Feliks spojrzał z prawej na lewą i kapitan chyba zobaczył to zdezorientowanie i wskazał wprost:
-To!
-Co to ma być, oficerze? - powtórzył wyraźnie wskazując na malowanie i zanim Feliks zdążył odpowiedzieć cokolwiek, dodał - Chcecie zostać zestrzeleni?
No takiego pytania Feliks się nie spodziewał. Dlaczego wielkie oznaczenie Polskiego Lotnictwa (z Francuską kotwicą pod spodem) miałoby narażać go na zestrzelenie? Spojrzał na dzieło pracy polskich, a następnie francuskich mechaników... Ale ono nie mówiło, co w nim jest złego... ale coś kapitanowi w nim przeszkadzało.
Feliks czekał oparty o statecznik obserwując lądowanie kapitana. Poczekał, aż kapitan zatrzyma maszynę z mieszaniną zaciekawienia. Kapitan wysiadł, przekazał maszynę mechanikom, odprawił załogę, po czym podszedł do Feliksa i z miejsca wypalił:
-Co to ma być, oficerze?
Pytanie było zaskakujące, choć niosło informację, że oficjalnym stopniem Feliksa jest teraz "oficer marynarki". Feliks zapytał o co chodzi, na co kapitan wskazał rozłożonymi dłońmi na maszynę Feliksa. Aż cisnęło się na usta "mój Potez", ale coś musiało być nie tak. Feliks spojrzał z prawej na lewą i kapitan chyba zobaczył to zdezorientowanie i wskazał wprost:
-To!
-Co to ma być, oficerze? - powtórzył wyraźnie wskazując na malowanie i zanim Feliks zdążył odpowiedzieć cokolwiek, dodał - Chcecie zostać zestrzeleni?
No takiego pytania Feliks się nie spodziewał. Dlaczego wielkie oznaczenie Polskiego Lotnictwa (z Francuską kotwicą pod spodem) miałoby narażać go na zestrzelenie? Spojrzał na dzieło pracy polskich, a następnie francuskich mechaników... Ale ono nie mówiło, co w nim jest złego... ale coś kapitanowi w nim przeszkadzało.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
-
pingwin14-93
- Posty: 573
- Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04
Re: R2 - ppor. Feliks Piłsudski - Drôle de guerre
- To jest standardowe oznaczenie polskich myśliwców, a kotwica to taki pomysł waszych mechaników, podpowiedziałem tylko by namalować ją pod spodem. Ja nikogo do niczego nie zmuszałem. Natomiast wynik wugląda dobrze - Feliks lekko się uśmiechnął do kapitana licząc że go lekko uspokoii. Nir chciał afery juz 0ierwszego dnia.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6882
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R2 - ppor. Feliks Piłsudski - Drôle de guerre
-No po prostu pięknie. Idziesz i patrzysz z daleka i zastanawiasz się, co niemiecki Messerschmitt robi na naszym lotnisku - stuknął w biały "kątownik" na malunku - Dokładnie jak na oznaczeniach Luftwaffe i w tym samym miejscu. Anglicy cię zauważą, to rzucą się na ciebie i albo ty zestrzelisz sojuszników, albo oni ciebie i wrócą dumni, że Messerschmitta zestrzelili - przeszedł pod skrzydłem i wskazał na nos maszyny - Może tutaj je namalujcie. Niemcy tam nie mają swoich krzyży.
A Feliks kątem oka dostrzegł mechanika, który dopiero co malował kotwicę. Jego mina mówiła sama za siebie: "Jeszcze raz?". Kapitan tymczasem wrócił pod oznaczenie i stukając je powiedział:
-A tu musi być okrągłe. Jak wygląda wasza rozeta? Czerwona kropka i białe otoczenie? - zaczął kreślić koła na szachownicy. Cóż mógł powiedzieć Feliks. Pewnie jakby podczas poprzedniej wojny Polska była niepodległa i była członkiem Trójprzymierza to pewnie by taki był. Ale takiego nie ma. A symbol kraju, który nie istnieje (bo białej rozety z czerwoną kropką chyba nikt nie ma) to nie najlepszy pomysł, bo będzie wyglądało jak ktoś podszywający się pod kogoś.... choć w sumie wyglądałoby to jak brytyjskie, tylko niebieski gdzieś wyblakł... Kapitan rozłożył ręce:
-Czyli nikt w naszym i waszym sztabie nie pomyślał, że malowanie kanciastych kształtów na kadłubie dwusilnikowej maszyny, na dodatek jedynej w promieniu tysiąca kilometrów - powiedział przesadzając, bo przecież w odległym o 600 kilometrów Lyonie było też kilka takich Potezów, choć w wersji rozpoznawczej z większym, przeszklonym nosem - gdzie jedynym krajem, który ma coś kanciastego na kadłubie, są Niemcy... - tu Feliks mógł go poprawić. Szwajcaria miała białe krzyże na kadłubach.... no i użytkowała Messerschmitty - ...to kiepski pomysł? Oficerze. Jak nie chcecie mieć problemów z Anglikami, którzy atakują wszystko, co im nie pasuje, to w tym miejscu musi znaleźć się okrągły znak. Niech wasza kratka będzie na nosie, ale tu musi być coś okrągłe - to mówiąc klepnął w polską szachownice.
A Feliks kątem oka dostrzegł mechanika, który dopiero co malował kotwicę. Jego mina mówiła sama za siebie: "Jeszcze raz?". Kapitan tymczasem wrócił pod oznaczenie i stukając je powiedział:
-A tu musi być okrągłe. Jak wygląda wasza rozeta? Czerwona kropka i białe otoczenie? - zaczął kreślić koła na szachownicy. Cóż mógł powiedzieć Feliks. Pewnie jakby podczas poprzedniej wojny Polska była niepodległa i była członkiem Trójprzymierza to pewnie by taki był. Ale takiego nie ma. A symbol kraju, który nie istnieje (bo białej rozety z czerwoną kropką chyba nikt nie ma) to nie najlepszy pomysł, bo będzie wyglądało jak ktoś podszywający się pod kogoś.... choć w sumie wyglądałoby to jak brytyjskie, tylko niebieski gdzieś wyblakł... Kapitan rozłożył ręce:
-Czyli nikt w naszym i waszym sztabie nie pomyślał, że malowanie kanciastych kształtów na kadłubie dwusilnikowej maszyny, na dodatek jedynej w promieniu tysiąca kilometrów - powiedział przesadzając, bo przecież w odległym o 600 kilometrów Lyonie było też kilka takich Potezów, choć w wersji rozpoznawczej z większym, przeszklonym nosem - gdzie jedynym krajem, który ma coś kanciastego na kadłubie, są Niemcy... - tu Feliks mógł go poprawić. Szwajcaria miała białe krzyże na kadłubach.... no i użytkowała Messerschmitty - ...to kiepski pomysł? Oficerze. Jak nie chcecie mieć problemów z Anglikami, którzy atakują wszystko, co im nie pasuje, to w tym miejscu musi znaleźć się okrągły znak. Niech wasza kratka będzie na nosie, ale tu musi być coś okrągłe - to mówiąc klepnął w polską szachownice.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
-
pingwin14-93
- Posty: 573
- Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04
Re: R2 - ppor. Feliks Piłsudski - Drôle de guerre
- No dobrze dobrze. Tylko pytanie czy polskie dywizjony które powstają też będą miały z tym problem? Bo pewnie oznaczenia tam też zrobią.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6882
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R2 - ppor. Feliks Piłsudski - Drôle de guerre
-To dobrze by było, aby ktoś w sztabach to wziął pod uwagę. Jak będę słał raport z przyjęcia was, uwzględnię to. - powiedział kapitan i gdy odszedł mechanicy westchnęli i zabrali się za ponowne malowanie oznaczeń.
29 marca Feliks poleciał w pierwszy patrol, ale ten ograniczał się do zapoznawania się w wybrzeżem. Latali do Cherbourga, a wracając dolatywali tylko do Dunkierki. To co zaskoczyło Feliksa, to fakt, że cały czas latali bardzo wysoko, osiągając regularnie 8, czy 9 kilometrów. Dość szybko dowiedział się, że Niemcy mogą tylko próbować lotów na wysokiej wysokości. I gdy Feliks odbywał rutynowe loty, przygotowywany do lotów w kierunku Morza Północnego, w Europie następowały wydarzenia, które zapowiadały koniec "Śmiesznej Wojny". Pierwsza była informacja o tym, że Brytyjczycy storpedowali niemiecki transportowiec wojska Rio de Janerio u brzegów Norwegii (dopiero później okazało się, że zarówno okręt jak i załoga były polskie), a gdy Feliks miał odbyć pierwszy lot w kierunku Holandii, nadeszła wiadomość, ze Niemcy wylądowali w Danii i Norwegii.
10 kwietnia 1940
Kapitan Korwety Jozan powiedział na porannej odprawie, gdy wspomniał o ataku:
-Panowie. Niemcy teraz będą potrzebować wszelkich informacji o ruchach flot. Jest pewne, że ich aktywność na wyjściu z kanału La Manche wzrośnie, aby móc informować o wszelkich siłach, które tą drogą będą kierować się ku Norwegii. Dlatego patrole w kierunku północnym dostają priorytet. Pierwsza eskadra dzieli patrole pomiędzy wschód i zachód, druga wszystkie loty kierować ma na północ. - po czym oddał głos porucznikowi Folliotowi, który spojrzał na tablicę, gdzie zapisany był plan lotów na dzisiejszy dzień i zwracając się do pilotów powiedział:
-W pierwszy patrol o 8:50 leci porucznik Graignic oraz oficer Piłsudski, o 10:30 porucznik Levis-Mirepoix wraz ze specjalistą drugiej klasy Domasem... - kontynuował plan porucznik. Druga połowa eskadry miała czekać na lotnisku na dyżurze, a popołudniu następowała zamiana. Teraz to Feliks miał czekać na dyżurze. Wiec gdy wojna znów ruszała do przodu, Feliks miał lecieć w pierwszej parze patrolowej. Co prawda był to przypadek. Jeszcze wczoraj miał to być po prostu lot zapoznawczy z brzegami Holandii, ale i tak Feliks mógł czuć się wyróżniony.
29 marca Feliks poleciał w pierwszy patrol, ale ten ograniczał się do zapoznawania się w wybrzeżem. Latali do Cherbourga, a wracając dolatywali tylko do Dunkierki. To co zaskoczyło Feliksa, to fakt, że cały czas latali bardzo wysoko, osiągając regularnie 8, czy 9 kilometrów. Dość szybko dowiedział się, że Niemcy mogą tylko próbować lotów na wysokiej wysokości. I gdy Feliks odbywał rutynowe loty, przygotowywany do lotów w kierunku Morza Północnego, w Europie następowały wydarzenia, które zapowiadały koniec "Śmiesznej Wojny". Pierwsza była informacja o tym, że Brytyjczycy storpedowali niemiecki transportowiec wojska Rio de Janerio u brzegów Norwegii (dopiero później okazało się, że zarówno okręt jak i załoga były polskie), a gdy Feliks miał odbyć pierwszy lot w kierunku Holandii, nadeszła wiadomość, ze Niemcy wylądowali w Danii i Norwegii.
10 kwietnia 1940
Druga Eskadra Myśliwska Lotnictwa Morskiego
Lieutenant de Vaisseau FOLLIOT Albert - Julien
Lieutenant de Vaisseau GRAIGNIC Jean-Paul
Lieutenant de Vaisseau LEVIS-MIREPOIX Charles-Henri
Enseigne de Vaisseau 1ere Classe JACOUBET André - Louis
Enseigne de vaisseau de 2e classe PILSUDSKI Feliks
Maître BILLOTET Gaston
Maître DUPONT Jean - Charles
Maître SAMERY Georges - Pierre
Second-Maître DOMAS Roger - Claudius
Kapitan Korwety Jozan powiedział na porannej odprawie, gdy wspomniał o ataku:
-Panowie. Niemcy teraz będą potrzebować wszelkich informacji o ruchach flot. Jest pewne, że ich aktywność na wyjściu z kanału La Manche wzrośnie, aby móc informować o wszelkich siłach, które tą drogą będą kierować się ku Norwegii. Dlatego patrole w kierunku północnym dostają priorytet. Pierwsza eskadra dzieli patrole pomiędzy wschód i zachód, druga wszystkie loty kierować ma na północ. - po czym oddał głos porucznikowi Folliotowi, który spojrzał na tablicę, gdzie zapisany był plan lotów na dzisiejszy dzień i zwracając się do pilotów powiedział:
-W pierwszy patrol o 8:50 leci porucznik Graignic oraz oficer Piłsudski, o 10:30 porucznik Levis-Mirepoix wraz ze specjalistą drugiej klasy Domasem... - kontynuował plan porucznik. Druga połowa eskadry miała czekać na lotnisku na dyżurze, a popołudniu następowała zamiana. Teraz to Feliks miał czekać na dyżurze. Wiec gdy wojna znów ruszała do przodu, Feliks miał lecieć w pierwszej parze patrolowej. Co prawda był to przypadek. Jeszcze wczoraj miał to być po prostu lot zapoznawczy z brzegami Holandii, ale i tak Feliks mógł czuć się wyróżniony.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
-
pingwin14-93
- Posty: 573
- Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04
Re: R2 - ppor. Feliks Piłsudski - Drôle de guerre
Tak też się czuł. Nadszedł czas.
- Co mamy robić jeśli wykryjemy samoloty niemieckie? Fusiller? (Rozstrzelać?) - Feliks lekko uniósł kąciki ust. Czekał na taką możliwość od września. Ta chwila nadeszła.
- Co mamy robić jeśli wykryjemy samoloty niemieckie? Fusiller? (Rozstrzelać?) - Feliks lekko uniósł kąciki ust. Czekał na taką możliwość od września. Ta chwila nadeszła.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6882
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R2 - ppor. Feliks Piłsudski - Drôle de guerre
Porucznik Graignic skrzywił się i powiedział:
-Czy ja wiem? To takie brutalne.... - zrobił pauzę po czym zaśmiał się - Jak wpadniemy na samoloty Niemieckie, strącamy je.
Podszedł z Feliksem oraz ich załogantami do mapy i powiedział:
-Startujemy i wznosimy się na 9000 metrów. Lecimy aż zobaczymy brzeg Holandii zakręcający na wschód. Powinniśmy tam dolecieć przed 10. Kręcimy się pół godziny. Pierwsze 15 minut zgodnie z ruchem wskazówek zegara, potem odwrotnie dla odmiany. O 10:30 zawracamy do bazy i wracamy w linii prostej. W połowie drogi powinniśmy minąć drugą parę. Prognozy mówią, że nie powinniśmy mieć za wiele chmur, pojedyncze chmury na wysokości 5000 metrów. Idealne warunki. W razie przewagi wroga w jednosilnikowych myśliwcach, wycofujemy się. Mają krótki zasięg, to nie będą nas ścigać.... Jak się czujecie, oficerze? - zwrócił się do Feliksa - Czujecie, że to dziś nasz dzień i wreszcie dopadniemy Niemców?
-Czy ja wiem? To takie brutalne.... - zrobił pauzę po czym zaśmiał się - Jak wpadniemy na samoloty Niemieckie, strącamy je.
Podszedł z Feliksem oraz ich załogantami do mapy i powiedział:
-Startujemy i wznosimy się na 9000 metrów. Lecimy aż zobaczymy brzeg Holandii zakręcający na wschód. Powinniśmy tam dolecieć przed 10. Kręcimy się pół godziny. Pierwsze 15 minut zgodnie z ruchem wskazówek zegara, potem odwrotnie dla odmiany. O 10:30 zawracamy do bazy i wracamy w linii prostej. W połowie drogi powinniśmy minąć drugą parę. Prognozy mówią, że nie powinniśmy mieć za wiele chmur, pojedyncze chmury na wysokości 5000 metrów. Idealne warunki. W razie przewagi wroga w jednosilnikowych myśliwcach, wycofujemy się. Mają krótki zasięg, to nie będą nas ścigać.... Jak się czujecie, oficerze? - zwrócił się do Feliksa - Czujecie, że to dziś nasz dzień i wreszcie dopadniemy Niemców?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
-
pingwin14-93
- Posty: 573
- Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04
Re: R2 - ppor. Feliks Piłsudski - Drôle de guerre
- Coś mi mówi że tak, dziś to czas napotkania ich. Pora ich roznieść na strzępy czekałem na to od początków września.
- PL_CMDR Blue R
- Posty: 6882
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R2 - ppor. Feliks Piłsudski - Drôle de guerre
Gdy specjalista Dargaud zajął miejsce w kabinie, Feliks miał wrażenie, że Potez osiada głębiej w gruncie. Z drugiej strony wejścia kwatermistrza Léturgie'a nawet nie odczuł. Uruchomili silniki, ruszyli na pas startowy i o 8:52 dwie maszyny wzniosły się w niebo. Wznoszenie trwało i trwało. Wskazówka powoli przesuwała się w górę , gdy dwie maszyny miarowo wznosiły się coraz wyżej... Gdy byli na 4000 metrów, Feliks spojrzał w prawo dostrzegając charakterystyczny kształt Dunkierki. Ostatnimi dniami tutaj zawracali , ale teraz lecieli dalej. Wszyscy założyli maski tlenowe, gdy samolot wznosił się jeszcze wyżej. Feliks zapytał, czy wszyscy mają założone maski. Odpowiedział tylko Dargaud. Zapytał drugi raz. Znów odpowiadał tylko nawigator. Zapytał po raz trzeci, tym razem kwatermistrza i dalej cisza. Feliks aż poczuł, jak specjalista obraca się i pyta:
-Działa ci maska?..... Ale odpowiadaj, bo jak kiwasz głową, to cię nie słyszymy.... Żyje i oddycha panie poruczniku - odezwał się specjalista.
Wreszcie wyrównali lot i lecieli na wysokości, jakiej "Jedenastka" nie śmiałaby osiągnąć. Feliks spoglądał w stronę wybrzeża, gdy specjalista Dargaud podawał nazwy kolejnych miejsc. Z tej wysokości świetnie było widać miasta, ale nic poza tym. No i jeszcze statki, które niczym kreda po tablicy znaczyły swój kurs na zielonawych wodach pod nimi.
-Poruczniku. Samolot, Prawa z przodu, nisko. - odezwał się nagle milczący dotąd Léturgie. Feliks w pierwszej chwili myślał, że skrzydło mu zasłania widok, ale nagle dostrzegł go. Samotny punkcik, który można było wziąć za statek, zdradzał fakt bycia samolotem tylko przez nie zostawianie śladu na powierzchni wody. Leciał znacznie niżej od nich i kierował się w stronę Cieśniny Kaletańskiej. Nie był to kurs na którym można by było spodziewać się Anglika, a pierwszymi dwusilnikowymi samolotami w tym regionie byli chyba tylko oni. Samolot pasażerski? I skąd niby leci? Z atakowanej Norwegii? Holendrzy lecieliby nad lądem. Wszystko wskazywało na Niemca... Feliks prawie przyciskał twarz do osłony kabiny, aby dostrzec coś więcej i nagle naszła go głupia myśl - Jakim cudem kwatermistrz dostrzegł samolot przed nimi, skoro siedział tyłem do kierunku lotu? Nie. To teraz nie jest ważne. Porucznik cały czas leciał prosto. Chyba nie widział maszyny pod nimi.
-Działa ci maska?..... Ale odpowiadaj, bo jak kiwasz głową, to cię nie słyszymy.... Żyje i oddycha panie poruczniku - odezwał się specjalista.
Wreszcie wyrównali lot i lecieli na wysokości, jakiej "Jedenastka" nie śmiałaby osiągnąć. Feliks spoglądał w stronę wybrzeża, gdy specjalista Dargaud podawał nazwy kolejnych miejsc. Z tej wysokości świetnie było widać miasta, ale nic poza tym. No i jeszcze statki, które niczym kreda po tablicy znaczyły swój kurs na zielonawych wodach pod nimi.
-Poruczniku. Samolot, Prawa z przodu, nisko. - odezwał się nagle milczący dotąd Léturgie. Feliks w pierwszej chwili myślał, że skrzydło mu zasłania widok, ale nagle dostrzegł go. Samotny punkcik, który można było wziąć za statek, zdradzał fakt bycia samolotem tylko przez nie zostawianie śladu na powierzchni wody. Leciał znacznie niżej od nich i kierował się w stronę Cieśniny Kaletańskiej. Nie był to kurs na którym można by było spodziewać się Anglika, a pierwszymi dwusilnikowymi samolotami w tym regionie byli chyba tylko oni. Samolot pasażerski? I skąd niby leci? Z atakowanej Norwegii? Holendrzy lecieliby nad lądem. Wszystko wskazywało na Niemca... Feliks prawie przyciskał twarz do osłony kabiny, aby dostrzec coś więcej i nagle naszła go głupia myśl - Jakim cudem kwatermistrz dostrzegł samolot przed nimi, skoro siedział tyłem do kierunku lotu? Nie. To teraz nie jest ważne. Porucznik cały czas leciał prosto. Chyba nie widział maszyny pod nimi.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
-
pingwin14-93
- Posty: 573
- Rejestracja: 25 paź 2022, 23:04
Re: R2 - ppor. Feliks Piłsudski - Drôle de guerre
- Poruczniku melduję maszynę poniżej nas po prawej z przodu. Zejść sprawdzić co to? Dziwnie nisko jak na zwiadowcę niemieckiego.