#9
Post
autor: PL_CMDR Blue R » 21 cze 2026, 20:40
I jedyną dobrą wiadomością tego poranka, był powrót dwóch samolotów, których piloci mimo ataku wystartowali*. Jeden z nich, chorąży Moret nawet meldował zestrzelenie jednego z Heinkli, które zbombardowały lotnisko, ale czy mogło to równać się zniszczeniu na ziemi 8 maszyn i uszkodzeniu 18? A najgorsze w tym było, że część maszyn stanowiła rezerwę. Ale jednocześnie ranne zostały tylko pojedyncze osoby, które znalazły się w złym miejscu i złym czasie (oraz mechanik chorążego Moreta, który został ranny pomagając mu wystartować został zraniony odłamkami). Tak więc za cenę 1 bombowca (o ile ktoś po drodze nie zestrzelił kolejnych), Niemcy wyeliminowali z walki cały dywizjon. Jak uderzyli tak samo na inne lotniska, to mogli porazić całą Armię Powietrzną i wygrać bitwę już pierwszego dnia. **
Za dnia przychodziły jednak dobre meldunki... o ile nie były one specjalnie rozpowszechniane przez dowództwo celem podniesienia morale. Podobno tylko na ich lotnisku bomby spadły celnie i pozostałe operujące w rejonie eskadry zadały Niemcom poważne straty... Patrząc na to, co widać było w Cambrai, ciężko było w to uwierzyć. Niemniej, dzień był dalej dziwnie spokojny, aż do 15:00, gdy alarmowo poderwano wszystkie 9 sprawnych Moranów [sierżant Flanek osiągnął gotowość do lotu dopiero 30 minut po odwołaniu alarmu], ale tym razem Niemcy nie atakowali Cambrai. Za to wracający piloci zameldowali o zestrzelonych bombowcach, które latały bez eskorty. To niosło pewne zwątpienie, czy na pewno Niemcy nie porazili innych lotnisk, skoro tak bezczelnie sobie poczynali.
O godzinie 17:00 major Frédéric Geille zebrał na sali odpraw pilotów, których maszyny zostały zniszczone, albo były tak uszkodzone, że nie było widoków, aby szybko wróciły do linii i ogłosił, że jutro rano piloci udadzą się samolotem transportowym na lotnisko w Châteaudun, gdzie mieli dostać nowe maszyny.
11 maja 1940
Gdy samolot transportowy ustawił się pod hangarem i Bartosz z kapitanem wsiadali na pokład, "Kosa" spojrzał na lotnisko w Cambrai. Wciąż widać było ślady wczorajszego nalotu. Pas startowy, choć wyrównany, nosił na sobie ślady wielu bomb, które go trafiły, a wraki oraz co poważniej uszkodzone samoloty, wciąż stały na swoich miejscach, gdzie zastał je niemiecki nalot. Co ich będzie czekać w Châteaudun? Czy będą maszyny dla wszystkich?
Gdy o 9:33 samolot transportowy lądował na lotnisku, jeden z francuskich pilotów, przytulając się do okienka, powiedział:
-Są! Ciekawe, które nasze!
"Kosa" był akurat po przeciwnej stronie samolotu i z oglądaniem maszyn musiał poczekać na wyjście z samolotu.... I gdy tylko opuścił drzwi i zaczął schodzić po drabince, zastygł... Z niedowierzaniem rozejrzał się dookoła. Cały teren wokół pasa startowego zapełniały samoloty, stojące w rzędach jak w jakimś sklepie... I nie było ich kilkanaście. Samych jednosilnikowych myśliwców stało tutaj ze 100, o ile nie 200. "Kosa" aż musiał zmusić się do zejścia dalej, gdyż widok był porażający... To jakby całe polskie siły lotnicze z Września 1939 zgromadzić w jednym miejscu... Z tym, że nie były to stare maszyny, a same nowe maszyny, wręcz błyszczące nowością. Kapitan Łaszkiewicz też był chyba pod wrażeniem, gdyż zapytał retorycznie:
-To dlaczego nam nie chcieli dać maszyn, skoro tyle ich tu na tyłach trzymają? Przecież z tego można by wystawić kilkanaście dywizjonów!
=====================
*Inne źródło mówi, że tylko Moret wystartował.
ET MORET que rien ne pouvait arrêter accomplit par miracle un décollage acrobatique au milieu des trous de bombes, fonça plein gaz dans l’aube çà peine naissante et sans se soucier de la hardiesse de son attaque isolée, abattit un des appareils au -dessus du territoire luxembourgeois. C’était déjà sa deuxième victoire.
**Mimo dużej skali niemieckich nalotów Francja straciła na ziemi zaledwie 63 samoloty.... Aż prawie połowa utraconych na ziemi MS.406 tego dnia została utracona... podczas porannego nalotu na lotnisko w Cambrai.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)