|
Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin po informacji na Discordzie Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum Zapraszamy na serwer głosowy DISCORD |
R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Moderator: PL_CMDR Blue R
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
"Matko Święta! - pomyślał Żwirko - Ten facet jest totalnie zapętlony! Człowiek podchodzi z sercem, chce wyciągnąć z ponuractwa... Ale się nie da! Nakręca się coraz bardziej! Słyszy tylko to, co chce słyszeć. Przekręca moje wypowiedzi. Nie mówiłem o "skakaniu z radości na cześć generała", tylko na cześć przenosin i zbliżającej się walki... Nie mówiłem, że generała podziwiam... tylko że wierzę iż nas dobrze poprowadzi. Nie mówiłem, że "ufam generałowi Sikorskiemu"... tylko że jest jedynym wodzem jakiego dziś mamy i mam nadzieję, że zadba o Polskę. Mówiłem o nadziei... o braterstwie Polaków... A ten się rzuca jak wesz na łańcuchu! Nie byłem agresywny... postawiłem mu jedynie hipotetyczne zadanie do rozwiązania... i człek sie spalił... i wkurzył. Cóż... zdaje się że nikomu nie da się pomóc wbrew niemu samemu. Czas zaprzestać."
Powyższe refleksje śmignęły przez umysł Staszka z prędkością światła, pozostawiając decyzję o wycofaniu sie z niechcianego pocieszania. Aby odwrócić skupiającą sie na nich uwagę, gromko rzucił do niewzruszenie stojącego na baczność Mikołaja:
- Spocznij, czniku! I wyluzuj!
Po czym otoczył prawym ramieniem plecy Świętego i spokojnie, przełamując jego początkowy opór, postąpił z nim razem kilka kroków w stronę Mümlera.
- Nic pilnego, panie majorze! Drobna różnica zdań w podejściu do życia. Oczywiście, że możemy dokończyć zebranie.
Powyższe refleksje śmignęły przez umysł Staszka z prędkością światła, pozostawiając decyzję o wycofaniu sie z niechcianego pocieszania. Aby odwrócić skupiającą sie na nich uwagę, gromko rzucił do niewzruszenie stojącego na baczność Mikołaja:
- Spocznij, czniku! I wyluzuj!
Po czym otoczył prawym ramieniem plecy Świętego i spokojnie, przełamując jego początkowy opór, postąpił z nim razem kilka kroków w stronę Mümlera.
- Nic pilnego, panie majorze! Drobna różnica zdań w podejściu do życia. Oczywiście, że możemy dokończyć zebranie.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7466
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
27 marca 1940 Lotnisko Lyon-Bron, Południowa Francja
9:35
Tak. To był początek kłopotów ze "Świętym", a w zasadzie to był początek grudniowych kłopotów z dyscypliną, a "Święty" był jak zawór, który jako pierwszy dawał znać o kłopotach. O ile w Rumunii upadek dyscypliny maskował entuzjazm związany z nadziejami na walkę u boku Francji, tak w Bron entuzjazm ten upadał wraz z oczekiwaniem. Żwirko spojrzał na stojące w rzędach nowoczesne myśliwce. Jakby Bron wyglądało tak, gdy przybyli tutaj w grudniu, byłoby pewnie inaczej... Żwirko spojrzał na bramę i przypomniał sobie, gdy sam pierwszy raz przekroczył ją i zobaczył to miejsce, które wtedy było obce, a teraz jakby stało się domem, który znów musiał pożegnać.
11 grudnia 1939 Lotnisko Lyon-Bron, Południowa Francja
19:35
Najpierw przełożeni przełożyli wyjazd "ze względów logistycznych", o kilka dni. Na szczęście drugi termin był już tym właściwym. Potem była długa podróż pociągiem do Lyonu. Mieli dotrzeć do celu wczesnym popołudniem, ale najwyraźniej koleje Francuskie nie słynęły z punktualności, albo naprawdę warunki były takie złe, że przybyli do miasta z dużym opóźnieniem. W zasadzie nikt nie wiedział, jak powinien wyglądać Lyon w grudniu i czy tak duże opady były normalne. Z jednej strony Francja leżała bliżej oceanu, a ocean oznaczał więcej opadów, ale to chyba odnosiło się bardziej do deszczu... dodatkowo jechali doliną między górami, więc deszcz, czy śnieg powinien przepaść po jednej lub drugiej stronie gór. Spod stacji autobus dowiózł ich pod bramę lotniska, nie wjeżdżając na teren obiektu. Na bramie czekała ich pierwsza miła niespodzianka. Polska flaga wisząca obok francuskiej na maszcie. Niemniej wartownikiem był francuz, który spojrzawszy na rozkaz, który miał przy sobie major, pozwolił całej grupie wejść na teren obiektu.
Ruszyli w kierunku ośnieżonych budynków, rozpoznając po charakterystycznych obiektach (wieżyczka, hangary), że na tym terenie pod śniegiem kryło się lotnisko. Zbliżyli się do budynku, który wyglądał na administracyjno-mieszkalny, gdy zaczęli z niego wypadać jacyś cywile. I tak samo jak w Salon, po cywilnych ubraniach można było rozpoznać lotników. I to nie byle jakich lotników. To byli ich podoficerowie! Sierżant Flanek przecisnął się do Żwirka:
-Panie poruczniku! Miło pana widzieć! Witamy w Lyonie!
9:35
Tak. To był początek kłopotów ze "Świętym", a w zasadzie to był początek grudniowych kłopotów z dyscypliną, a "Święty" był jak zawór, który jako pierwszy dawał znać o kłopotach. O ile w Rumunii upadek dyscypliny maskował entuzjazm związany z nadziejami na walkę u boku Francji, tak w Bron entuzjazm ten upadał wraz z oczekiwaniem. Żwirko spojrzał na stojące w rzędach nowoczesne myśliwce. Jakby Bron wyglądało tak, gdy przybyli tutaj w grudniu, byłoby pewnie inaczej... Żwirko spojrzał na bramę i przypomniał sobie, gdy sam pierwszy raz przekroczył ją i zobaczył to miejsce, które wtedy było obce, a teraz jakby stało się domem, który znów musiał pożegnać.
11 grudnia 1939 Lotnisko Lyon-Bron, Południowa Francja
19:35
Najpierw przełożeni przełożyli wyjazd "ze względów logistycznych", o kilka dni. Na szczęście drugi termin był już tym właściwym. Potem była długa podróż pociągiem do Lyonu. Mieli dotrzeć do celu wczesnym popołudniem, ale najwyraźniej koleje Francuskie nie słynęły z punktualności, albo naprawdę warunki były takie złe, że przybyli do miasta z dużym opóźnieniem. W zasadzie nikt nie wiedział, jak powinien wyglądać Lyon w grudniu i czy tak duże opady były normalne. Z jednej strony Francja leżała bliżej oceanu, a ocean oznaczał więcej opadów, ale to chyba odnosiło się bardziej do deszczu... dodatkowo jechali doliną między górami, więc deszcz, czy śnieg powinien przepaść po jednej lub drugiej stronie gór. Spod stacji autobus dowiózł ich pod bramę lotniska, nie wjeżdżając na teren obiektu. Na bramie czekała ich pierwsza miła niespodzianka. Polska flaga wisząca obok francuskiej na maszcie. Niemniej wartownikiem był francuz, który spojrzawszy na rozkaz, który miał przy sobie major, pozwolił całej grupie wejść na teren obiektu.
Ruszyli w kierunku ośnieżonych budynków, rozpoznając po charakterystycznych obiektach (wieżyczka, hangary), że na tym terenie pod śniegiem kryło się lotnisko. Zbliżyli się do budynku, który wyglądał na administracyjno-mieszkalny, gdy zaczęli z niego wypadać jacyś cywile. I tak samo jak w Salon, po cywilnych ubraniach można było rozpoznać lotników. I to nie byle jakich lotników. To byli ich podoficerowie! Sierżant Flanek przecisnął się do Żwirka:
-Panie poruczniku! Miło pana widzieć! Witamy w Lyonie!
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
- Poldek! Mordo ty moja!
Żwirko nie posiadał się z radości. Wyściskali się i przyklepali przepisowego "misia", po czym Staszek rzucił pytanie:
- Jak tu jest? Opowiadaj!
Żwirko nie posiadał się z radości. Wyściskali się i przyklepali przepisowego "misia", po czym Staszek rzucił pytanie:
- Jak tu jest? Opowiadaj!
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7466
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
-Jak tu jest? - Flanek lekko się skrzywił - Moim zdaniem na południu było wygodniej... tam Francuzi o nas dbali. Tu założyli chyba, że nasi o nas zadbają. Pułkownik całe dnie kwatercdla was szukał, Francuzi o tym nie pomyśleli.... ale ludzie są tu nam życzliwi i kwatery się znalazły, a my kwaterować się mamy tutaj, w bazie... oby tylko takie problemy... no, ale jak was tu ściągnięto, to pewnie zaraz będą też samoloty. Mówili wam, kiedy zaczniemy znów latać? Matko Najświętsza. Królestwo za samolot! Nawet za takiego Lublina starego... człowiek czuje, jak bez ręki na lotnisku bez możliwości latania....
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Żwirko wyraźnie posmutniał, bo prawdę mówiąc miał dużą nadzieję, że samoloty czekają.
- O! Nie ma jeszcze samolotów! Szkoda. Niestety nam nikt nie mówił kiedy miałyby być i kiedy zaczniemy się do nich wdrażać... A z tym "Lublinem" to nie przesadzaj! Przecież on gorszy jest od P-jedenastek, a i na nich dostawaliśmy baty. Cóż byś zdziałał maszyną podobną do "Lublina"!?
- O! Nie ma jeszcze samolotów! Szkoda. Niestety nam nikt nie mówił kiedy miałyby być i kiedy zaczniemy się do nich wdrażać... A z tym "Lublinem" to nie przesadzaj! Przecież on gorszy jest od P-jedenastek, a i na nich dostawaliśmy baty. Cóż byś zdziałał maszyną podobną do "Lublina"!?
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7466
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Flanek wskazał na niebo:
-Poleciałbym tam. Dwie pętle, jedna beczka i mogę wracać. Po prostu jestem, tak nawiązując do francuskiego pisarza, dzieckiem nieba, uwięzionym na ziemii, planecie ludzi. Toż prawie od 3 miesięcy nie latałem... - rozejrzał się dookoła po ośnieżonym lotniskuni powiedział - to już wiem, co czują osoby, jak tracą dostęp do tego co uwielbiają... cholera, poruczniku, nie wiem, co zrobię na starość, gdy już nie będę mógł latać... ale teraz? Latają samoloty. Francuzi. Przecież to nasi sojusznicy... a nam latać nie dają. A na dodatek siedzimy na lotnisku.... to jakby głodnemu pokazywać książkę kucharską, a nie dać składników przepisu. Pułkownik załatwia nam wiele rzeczy, poza oficjalną drogą, ale przy samolotach rozkłada ręce... tego bez zgody Francuzów nam nie załatwi, choć sam też tego chce...
-Poleciałbym tam. Dwie pętle, jedna beczka i mogę wracać. Po prostu jestem, tak nawiązując do francuskiego pisarza, dzieckiem nieba, uwięzionym na ziemii, planecie ludzi. Toż prawie od 3 miesięcy nie latałem... - rozejrzał się dookoła po ośnieżonym lotniskuni powiedział - to już wiem, co czują osoby, jak tracą dostęp do tego co uwielbiają... cholera, poruczniku, nie wiem, co zrobię na starość, gdy już nie będę mógł latać... ale teraz? Latają samoloty. Francuzi. Przecież to nasi sojusznicy... a nam latać nie dają. A na dodatek siedzimy na lotnisku.... to jakby głodnemu pokazywać książkę kucharską, a nie dać składników przepisu. Pułkownik załatwia nam wiele rzeczy, poza oficjalną drogą, ale przy samolotach rozkłada ręce... tego bez zgody Francuzów nam nie załatwi, choć sam też tego chce...
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Żwirko pokiwał w zadumie głową. Pod wpływem słów Poldka i w nim uruchomiły się podobne uczucia. Zdał sobie sprawę, że równie mocno tęskni za lataniem.
- Tak jest, Leopoldzie. Masz świętą rację. Choćby dwie pętle i jedna beczka... Cóż. Może wkrótce się spełni...
- Tak jest, Leopoldzie. Masz świętą rację. Choćby dwie pętle i jedna beczka... Cóż. Może wkrótce się spełni...
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7466
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
I niestety ta tęsknota za lataniem jeszcze musiała poczekać. Major Wyrwicki chwilę później powitał przybyłych, kierując pospiesznie rozdzielając kartki z adresem zamieszkania w prywatnych kwaterach oraz informacją, kiedy przyjedzie samochód po oficerów, ale o samolotach nie był w stanie nic powiedzieć.
Jednak kwater wystarczyło tylko dla oficerów i podoficerowie oraz żołnierze byli kwaterowani nawet w hangarach warsztatowych. Na dodatek brakowało łóżek, sienników i koców, a fala mrozu pogłębiała się. Na dodatek, w odróżnieniu od Salon tutejszy garnizon nie kwapił się z wypłacaniem zaliczek na poczet poborów. Brakowało mundurów, wyposażenia, pieniędzy i znów trzeba było czekać.
13 grudnia, lotnisko Lyon-Bron
Tego dnia, w zasadzie drugiego dnia pobytu Żwirka w Lyon, do bazy miał wreszcie dotrzeć dowódca bazy, pułkownik Stefan Pawlikowski i rzeczywiście, wkrótce przed obiadem przybył pułkownik, a wraz z nim, jak to określał "Święty", przybyli znani im "oficerowie z "Reginy". Pułkownik, w odróżnieniu od innych noszący polski mundur na którym nosił odznaczenia Polskie i jakby mocniej wyróżniające się francuskie, po powitaniu zabrał majora Wyrwickiego oraz francuskich oficerów "na francuską" stronę, a kapitan Zygmunt Ogiński poprosił wszystkich pilotów (i tylko pilotów) o zebranie się w kantynie.
Gdy tam zebrali się powiedział:
-Panowie. Trwają końcowe negocjacje ze sztabem francuskim, więc wkrótce kwestia formowania nowych jednostek będzie ustalona.
Żwirko miał wrażenie, że "Święty" mruknął "Jutro, w grudniu, popołudniu", ale trochę nie trafił z doborem słów, bo jakby jutro, 14 grudnia 1939, w godzinach popołudniowych ustalono wszystko, to chyba wszyscy byliby bardzo zadowoleni. Kapitan tymczasem przedstawił alternatywę:
-Ale dla niecierpliwych jest jeszcze jedna możliwość. Rząd brytyjski w związku z rozbudową sił powietrznych, ma obecnie nadmiar maszyn, a niedobór pilotów... fakt, że nie są prowadzone obecnie intenswne działania bojowe, gdy dywizjony miały według szacunków ponosić więcej strat płatowców, niż pilotów, pewnie też miał swój wpływ. Niemniej, zgłosili się do nas, jako sojusznika, który znajduje się w zgoła odmiennej sytuacji z prośbą o obopólnej korzyści. Wyrazili chęć przyjęcia części naszych pilotów do królewskich sił powietrznych, celem utworzenia dywizjonów przeznaczonych do zwalczania bombowców... brytyjczycy mają u siebie podział jednostek myśliwskich na te przeznaczone do zwalczania myśliwców oraz te, które mają atakować bombowce.
Tu zrobił pauzę, odczekał aż pierwsze szepty ucichną, po czym podał, gdzie był haczyk.
-Ponieważ jednak wstąpienie do obcych, choć sojuszniczych wojsk, wymaga odejścia z lotnictwa Rzeczypospolitej, nasz wódz, generał Sikorski, wyraził zgodę, aby ochotnicy, zobowiązani do wstąpienia do Królewskich Sił Powietrznych, mogli bez przeszkód z naszej strony, mimo obowiązujących przepisów wojennych, móc opuścić szeregi Polskiego Lotnictwa. - tu zrobił pauzę, po czym powiedział donośnym głosem - Wiem, że to trudna decyzja, więc dajemy państwu do jutra rana czas do namysłu. Jutro, pomiędzy śniadaniem i obiadem będziemy zapisywać ochotników. Dobra znajomość języka angielskiego jest atutem, a jak ktoś mówi dość dobrze w innym języku, czy to francuskim, czy też niemieckim, też jest mile widziana, bo świadczy to o tym, że dana osoba opanuje też szybko kolejny język. Przemyślcie to panowie, a jakby ktoś miał jakieś pytania, zapraszam do naszego kącika, gdzie z porucznikiem Skaldem postaramy się odpowiedzieć na wasze pytania.
Jednak kwater wystarczyło tylko dla oficerów i podoficerowie oraz żołnierze byli kwaterowani nawet w hangarach warsztatowych. Na dodatek brakowało łóżek, sienników i koców, a fala mrozu pogłębiała się. Na dodatek, w odróżnieniu od Salon tutejszy garnizon nie kwapił się z wypłacaniem zaliczek na poczet poborów. Brakowało mundurów, wyposażenia, pieniędzy i znów trzeba było czekać.
13 grudnia, lotnisko Lyon-Bron
Tego dnia, w zasadzie drugiego dnia pobytu Żwirka w Lyon, do bazy miał wreszcie dotrzeć dowódca bazy, pułkownik Stefan Pawlikowski i rzeczywiście, wkrótce przed obiadem przybył pułkownik, a wraz z nim, jak to określał "Święty", przybyli znani im "oficerowie z "Reginy". Pułkownik, w odróżnieniu od innych noszący polski mundur na którym nosił odznaczenia Polskie i jakby mocniej wyróżniające się francuskie, po powitaniu zabrał majora Wyrwickiego oraz francuskich oficerów "na francuską" stronę, a kapitan Zygmunt Ogiński poprosił wszystkich pilotów (i tylko pilotów) o zebranie się w kantynie.
Gdy tam zebrali się powiedział:
-Panowie. Trwają końcowe negocjacje ze sztabem francuskim, więc wkrótce kwestia formowania nowych jednostek będzie ustalona.
Żwirko miał wrażenie, że "Święty" mruknął "Jutro, w grudniu, popołudniu", ale trochę nie trafił z doborem słów, bo jakby jutro, 14 grudnia 1939, w godzinach popołudniowych ustalono wszystko, to chyba wszyscy byliby bardzo zadowoleni. Kapitan tymczasem przedstawił alternatywę:
-Ale dla niecierpliwych jest jeszcze jedna możliwość. Rząd brytyjski w związku z rozbudową sił powietrznych, ma obecnie nadmiar maszyn, a niedobór pilotów... fakt, że nie są prowadzone obecnie intenswne działania bojowe, gdy dywizjony miały według szacunków ponosić więcej strat płatowców, niż pilotów, pewnie też miał swój wpływ. Niemniej, zgłosili się do nas, jako sojusznika, który znajduje się w zgoła odmiennej sytuacji z prośbą o obopólnej korzyści. Wyrazili chęć przyjęcia części naszych pilotów do królewskich sił powietrznych, celem utworzenia dywizjonów przeznaczonych do zwalczania bombowców... brytyjczycy mają u siebie podział jednostek myśliwskich na te przeznaczone do zwalczania myśliwców oraz te, które mają atakować bombowce.
Tu zrobił pauzę, odczekał aż pierwsze szepty ucichną, po czym podał, gdzie był haczyk.
-Ponieważ jednak wstąpienie do obcych, choć sojuszniczych wojsk, wymaga odejścia z lotnictwa Rzeczypospolitej, nasz wódz, generał Sikorski, wyraził zgodę, aby ochotnicy, zobowiązani do wstąpienia do Królewskich Sił Powietrznych, mogli bez przeszkód z naszej strony, mimo obowiązujących przepisów wojennych, móc opuścić szeregi Polskiego Lotnictwa. - tu zrobił pauzę, po czym powiedział donośnym głosem - Wiem, że to trudna decyzja, więc dajemy państwu do jutra rana czas do namysłu. Jutro, pomiędzy śniadaniem i obiadem będziemy zapisywać ochotników. Dobra znajomość języka angielskiego jest atutem, a jak ktoś mówi dość dobrze w innym języku, czy to francuskim, czy też niemieckim, też jest mile widziana, bo świadczy to o tym, że dana osoba opanuje też szybko kolejny język. Przemyślcie to panowie, a jakby ktoś miał jakieś pytania, zapraszam do naszego kącika, gdzie z porucznikiem Skaldem postaramy się odpowiedzieć na wasze pytania.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
"Trwają końcowe negocjacje ze sztabem francuskim, więc wkrótce kwestia formowania nowych jednostek będzie ustalona." - to zdanie utkwiło głęboko w umyśle Żwirka i tłukło się wewnątrz jego czaszki, stawiając przed oczyma wizję rychłego spełnienia. Był tutaj - we Francji. Był wśród swoich. W doborowym towarzystwie pilotów, mechaników i innych specjalistów od lotnictwa. Zebranych tu z dość dużym trudem, po pokonaniu wielu przeszkód. Gotowych do akcji. Gotowych do natychmiastowego uruchomienia sprawnej i sprawdzonej już w boju lotniczej machiny bojowej. Brakowało tylko jednego czynnika: francuskiej zgody i francuskich maszyn. Czyli dwóch czynników. Tylko dwóch.
"Trwają KOŃCOWE negocjacje ze sztabem francuskim, więc WKRÓTCE kwestia formowania nowych jednostek będzie ustalona." - to zdanie miało siłę. I niosło wizję szybkiego spełnienia.
A wstępowanie do lotnictwa brytyjskiego? Nowa podróż, nowe miejsca, nowy kraj... Daleko od Niemiec... i za wodą... Raczej wojna przyjdzie najpierw tutaj. I konieczność wystąpienia z armii Rzeczpospolitej... Nie! To się Staszkowi zupełnie nie widziało. Zdecydowanie stawiał na pozostanie we Francji.
Podjąwszy decyzję odetchnął głęboko i zaczął rozglądać się, chcąc wybadać jakie spustoszenie ta informacyjna petarda wywołała wśród kolegów.
"Trwają KOŃCOWE negocjacje ze sztabem francuskim, więc WKRÓTCE kwestia formowania nowych jednostek będzie ustalona." - to zdanie miało siłę. I niosło wizję szybkiego spełnienia.
A wstępowanie do lotnictwa brytyjskiego? Nowa podróż, nowe miejsca, nowy kraj... Daleko od Niemiec... i za wodą... Raczej wojna przyjdzie najpierw tutaj. I konieczność wystąpienia z armii Rzeczpospolitej... Nie! To się Staszkowi zupełnie nie widziało. Zdecydowanie stawiał na pozostanie we Francji.
Podjąwszy decyzję odetchnął głęboko i zaczął rozglądać się, chcąc wybadać jakie spustoszenie ta informacyjna petarda wywołała wśród kolegów.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7466
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Wzrok "Żwirka" zmierzył się ze "Świętym". Czy on też tylko się rozglądał za podobnymi, czy też spojrzał specjalnie na "Żwirka" pozostało bez odpowiedzi, gdyż, czy to widząc spojrzenie "Żwirka", czy też planowo, przeniósł spojrzenie dalej, choć gdy tylko Stanisław spojrzał w bok, czuł,. że ten znów na niego spojrzał. Jak się okazało, wśród pierwszego spojrzenia wydawało się, że nikt nie zapisze się, ale już następnego dnia znaleźli się ochotnicy.
Na przykład podporucznik Marian Chełmecki, który wiosną 1939 opuścił krakowski dywizjon, aby szkolić młodych pilotów. W zasadzie Żwirko miał wrażenie, że spośród myśliwców, właśnie głównie instruktorzy z Dęblina kierowali się do Wielkiej Brytanii. Porucznicy Marian Duryasz, Jan Falkowski, Kazimierz Łukaszewicz, Paweł Niemiec, Piotr Ostaszewski, Antoni Ostowicz, Michał Stęborowski, Władysław Szulkowski, Witold Ubranowicz, Stefan Witorzeńć, Janusz Żurakowskim a nawet kapitan Wilhelm Pankratz... Choć nie znał też wszystkich pilotów i możliwe, że niektórzy, których nie znał pochodzili jednak z eskadr myśliwskich. W zasadzie był pewny tylko podporucznika Franciszka Kozłowskiego, który latał w 122-giej eskadrze, że był pilotem z eskadry myśliwskiej.
Piloci eskadr myśliwskich też jednak się zapisywali na ochotnika, jak okazało się, gdy Erwin Kawnik dosiadł się następnego dnia porzed obiadem do Żwirka i zapytał:
-Ktoś od was kieruje się do Wielkiej Brytanii? Jurek Jankiewicz przekonuje chłopaków, że brytyjski Hurricane jest lepszy od francuskiego sprzętu. Bolek Własnowolski (pilot ze 122-giej eskadry) i Staszek Czternastek (przed wojną podchorąży w 123-ciej eskadrze) już zgłosili się na ochotnika.
Na przykład podporucznik Marian Chełmecki, który wiosną 1939 opuścił krakowski dywizjon, aby szkolić młodych pilotów. W zasadzie Żwirko miał wrażenie, że spośród myśliwców, właśnie głównie instruktorzy z Dęblina kierowali się do Wielkiej Brytanii. Porucznicy Marian Duryasz, Jan Falkowski, Kazimierz Łukaszewicz, Paweł Niemiec, Piotr Ostaszewski, Antoni Ostowicz, Michał Stęborowski, Władysław Szulkowski, Witold Ubranowicz, Stefan Witorzeńć, Janusz Żurakowskim a nawet kapitan Wilhelm Pankratz... Choć nie znał też wszystkich pilotów i możliwe, że niektórzy, których nie znał pochodzili jednak z eskadr myśliwskich. W zasadzie był pewny tylko podporucznika Franciszka Kozłowskiego, który latał w 122-giej eskadrze, że był pilotem z eskadry myśliwskiej.
Piloci eskadr myśliwskich też jednak się zapisywali na ochotnika, jak okazało się, gdy Erwin Kawnik dosiadł się następnego dnia porzed obiadem do Żwirka i zapytał:
-Ktoś od was kieruje się do Wielkiej Brytanii? Jurek Jankiewicz przekonuje chłopaków, że brytyjski Hurricane jest lepszy od francuskiego sprzętu. Bolek Własnowolski (pilot ze 122-giej eskadry) i Staszek Czternastek (przed wojną podchorąży w 123-ciej eskadrze) już zgłosili się na ochotnika.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
- Nie wiem - odpowiedział Żwirko - Ja zostaję tutaj. Może i Hurricane jest lepszy, nie wiem, nie latałem. Ale Francuzi są zdecydowanie bliżej Niemców i raczej oni pierwsi zaczną spuszczać im łomot. Tak mi sie przynajmniej wydaje. I wolę prać Niemca na może nieco gorszej maszynie, niż bezproduktywnie rozpierać się w lepszej.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7466
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
-Ja też zostaję. Głównie dlatego, że ja po angielsku ani me, ani be, bo raczej latać będą. Nie po to prosiliby o pilotów, aby oni nic nie robili. Nawet myślę, że będą chcieli naszych wysłać na pierwszą linię, aby walczyli zamiast nich, więc raczej walki z Niemcami nie zabraknie. - Erwin podniósł głowę lekko do góry i powiedział:
-Edek! Siadaj z nami!
Niczym duch spomiędzy stołów przecisnął się do nich Edward Pilch, oficer operacyjny w dywizjonie Krakowskim podczas kampanii wrześniowej, niosąc w ręce kubek kawy.
-Dzięki. Coraz tłoczniej tutaj się robi. - powiedział siadając, po czym Erwin zapytał go tonem dowcipu:
-Zostajecie tu z nami, czy emigrujecie do Anglików?
-Słucham? - powiedział, jakby dopiero docierały do niego słowa i chyba nie złapał dowcipnego tonu - Nie, ja do Brytyjczyków idę. Wy, to tu dostaniecie samoloty, a ja to nie wiadomo gdzie i kiedy.
Erwinowi najpierw zrzedła mina, ale gdy usłyszał "wy, to tu dostaniecie samoloty", jego oczy zabłysnęły i zapytał:
-Edek, jak to "dostaniemy samoloty"? Wiesz coś, czego my nie wiemy? Są jakieś listy?
Edward wziął łyk i powiedział:
-Tak, tworzone są listy. Wy za swoje zasługi jesteście w czołówce. W sztabie chcą najpierw wysłać najlepszych, aby pokazać się Francuzom z najlepszej strony. Więc ci co odbyli więcej lotów, albo mają sporo zestrzeleń, czy odznaczeń za walkę, jak Żwirko, czy "Święty" to chcą brać w pierwszej kolejności. A ja? Po śmierci Mietka uziemiony byłem. Raz jeden poleciałem drugiego.... no i jeszcze przeprowadzenie do Rumunii tej szczęśliwej dziesiątki, co to "Święty" z Dęblina uratował, ale co to za lot. Więc mnie samolotu nie dadzą za szybko. Pytałem już i mają potem służbę podczas wojny traktować na równi ze służbą z francuzami, więc tak mogę walczyć. Nie chcę potem mówić wszystkim, że gdy inni walczyli, ja siedziałem na lotnisku i gdy inni narażali się, to ja ich tam słałem. O! Taki "Żwirek" to mógłby teraz już na tyle być. Zestrzelił Niemców, ci go próbowali zabić. Nikt nie może powiedzieć, że Żwirek siedział bezpiecznie na tyłach.... Osobiście uważam, że powinna być na takich stanowiskach rotacja. Ileś czasu jesteś dowódcą eskadry, ileś czasu oficerem taktycznym... taka trójpolówka.
Erwin powiedział:
-A może była, tylko Wrzesień był za krótki?
-Może - odparł Edward, biorąc kolejny raz kubek kawy do ust.
-Edek! Siadaj z nami!
Niczym duch spomiędzy stołów przecisnął się do nich Edward Pilch, oficer operacyjny w dywizjonie Krakowskim podczas kampanii wrześniowej, niosąc w ręce kubek kawy.
-Dzięki. Coraz tłoczniej tutaj się robi. - powiedział siadając, po czym Erwin zapytał go tonem dowcipu:
-Zostajecie tu z nami, czy emigrujecie do Anglików?
-Słucham? - powiedział, jakby dopiero docierały do niego słowa i chyba nie złapał dowcipnego tonu - Nie, ja do Brytyjczyków idę. Wy, to tu dostaniecie samoloty, a ja to nie wiadomo gdzie i kiedy.
Erwinowi najpierw zrzedła mina, ale gdy usłyszał "wy, to tu dostaniecie samoloty", jego oczy zabłysnęły i zapytał:
-Edek, jak to "dostaniemy samoloty"? Wiesz coś, czego my nie wiemy? Są jakieś listy?
Edward wziął łyk i powiedział:
-Tak, tworzone są listy. Wy za swoje zasługi jesteście w czołówce. W sztabie chcą najpierw wysłać najlepszych, aby pokazać się Francuzom z najlepszej strony. Więc ci co odbyli więcej lotów, albo mają sporo zestrzeleń, czy odznaczeń za walkę, jak Żwirko, czy "Święty" to chcą brać w pierwszej kolejności. A ja? Po śmierci Mietka uziemiony byłem. Raz jeden poleciałem drugiego.... no i jeszcze przeprowadzenie do Rumunii tej szczęśliwej dziesiątki, co to "Święty" z Dęblina uratował, ale co to za lot. Więc mnie samolotu nie dadzą za szybko. Pytałem już i mają potem służbę podczas wojny traktować na równi ze służbą z francuzami, więc tak mogę walczyć. Nie chcę potem mówić wszystkim, że gdy inni walczyli, ja siedziałem na lotnisku i gdy inni narażali się, to ja ich tam słałem. O! Taki "Żwirek" to mógłby teraz już na tyle być. Zestrzelił Niemców, ci go próbowali zabić. Nikt nie może powiedzieć, że Żwirek siedział bezpiecznie na tyłach.... Osobiście uważam, że powinna być na takich stanowiskach rotacja. Ileś czasu jesteś dowódcą eskadry, ileś czasu oficerem taktycznym... taka trójpolówka.
Erwin powiedział:
-A może była, tylko Wrzesień był za krótki?
-Może - odparł Edward, biorąc kolejny raz kubek kawy do ust.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
Żwirko zadumał się. Słowa Edwarda: "Zestrzelił Niemców, ci go próbowali zabić." sprawiły, że lewa ręka automatycznie dotknęła piersi w miejscu zabliźnionych śladów po szkopskich pociskach. Pokiwał smętnie głową i pomyślał, że ich Wrzesień faktycznie był za krótki. A na dalszą walkę czekają już... zbyt długo.
Kilo wody pod stopą!


- PL_CMDR Blue R
- Posty: 7466
- Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
- Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
I tak w trójkę dumali, gdy Edward w spokoju pił kawę. I taka atmosfera jakoś unosiła się na lotnisku Lyon-Bron, gdy oficerowie ze sztabu odjechali. Jednak przy obiedzie coś uległo zmianie. Pierwszym symptomem był "Święty". Taki mrukliwy ostatnio, teraz siedział i coś zażarcie dyskutował z podporucznikiem Skibińskim, podporucznikiem Dreckim i podporucznikiem Baranem i tak po prawdzie to teraz Andrzej wyglądał marudnie, a "Święty" wydawał się zmieniać w generała zachęcającego żołnierzy przed bitwą... Czyżby możliwość pójścia na front tak podziałała? Czy może "Święty" zapisał się jednak do latania w Anglii? Z jednej strony w to Stanisław nie wierzył, aby "Święty" mógł latać w innych barwach niż Polskie, z drugiej, skoro tak mu przeszkadzał generał Sikorski może właśnie to było to, co dało szansę na walkę o Polskę wolnym od spierania się o politykę?
Z drugiej strony Żwirko mógł być spokojny o siebie. "Końcowe ustalenia", "Tworzona lista". Jeszcze parę dni i wszystko będzie jasne. I wtedy dosiadł się do Żwirka Wacław Król i powiedział:
-Jak leci "Żwirek"? Nie uciekasz do Anglii, prawda? Obiecałem ci, że polatamy razem "Francuzami", więc nie wywiniesz się, choćbym miał pisać petycję do samego króla Brytanii - powiedział z uśmiechem, teatralnie grożąc palcem
Z drugiej strony Żwirko mógł być spokojny o siebie. "Końcowe ustalenia", "Tworzona lista". Jeszcze parę dni i wszystko będzie jasne. I wtedy dosiadł się do Żwirka Wacław Król i powiedział:
-Jak leci "Żwirek"? Nie uciekasz do Anglii, prawda? Obiecałem ci, że polatamy razem "Francuzami", więc nie wywiniesz się, choćbym miał pisać petycję do samego króla Brytanii - powiedział z uśmiechem, teatralnie grożąc palcem
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)
PL_CMDR Blue R (Finek)
Re: R1 - ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko - Zew latania
- Nie, Królu, nie uciekam. Za nic nie przepuściłbym frajdy latania z tobą - Żwirko uśmiechnął się - A może wiesz coś konkretnego o terminie dostarczenia nam rzeczonych "Francuzów"? Dużo dałbym za taką informację...
Kilo wody pod stopą!

