Aktywację użytkowników dokonuje tylko Admin
po informacji na Discordzie
Uwaga !!! Google / Gmail blokuje korespondencję z forum

Archiwum forum PolishSeamen - tylko do odczytu

Zapraszamy na serwer głosowy

DISCORD

R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

Walki polskich pilotów pod niebem Francji 1940

Moderator: PL_CMDR Blue R

LudwikG
Posty: 1250
Rejestracja: 27 paź 2022, 8:48

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#16

Post autor: LudwikG » 08 lut 2026, 2:05

-Hmmm ja widzę to innaczej.
Małe grypy po trzy cztery osoby, a w nich jeden doświadczony pilot i mniej doświadczeni aż do żółtodzioba ograniczy nam to ryzyko w razie niepowodzenia. Wszystko należy zaplanować i mieć świadomość jak wygląda grupa. No i oczywiście nic co może nas powiązać z wojskiem. Losy jak dla mnie odpadają.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6779
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#17

Post autor: PL_CMDR Blue R » 08 lut 2026, 20:47

Porucznik Józef Brzeziński poparł Ludwika mówiąc:
-Powinniśmy zwłaszcza ewakuować doświadczonych pilotów, ale żółtodziobów, jak powiedział kolega, bym chwilowo wykreślił. Musimy do Francji wysłać, co najlepsze.
Kapitan Zdzisław Krasnodębski powiedział:
-Widziałbym to tak. Starszy oficer oraz kilku doświadczonych. Najlepiej ci, którzy zestrzelili już samoloty nieprzyjaciela, to najlepsza weryfikacja umiejętności.
Wacław zapytał:
-To praktycznie większość taka jest, a musimy wybrać pierwszą grupę.
Kapitan Szczęśniewski powiedział:
-Panowie. Skoro ma być trzech-czterech, to proponuję. Jeden kapitan, jeden porucznik i losujemy z pilotów, co mają zestrzelenia, kto do nich dołączy.
Wtedy Żwirko podniósł grzecznie rękę i uzyskawszy zgodę, wstał, zaczekał aż zapadnie cisza i odezwał się:
- Panowie. W każdym z przedstawionych tu pomysłów jest sporo racji. Pozwólcie, że przedstawię koncepcję biorącą co z nich najlepsze i łączącą je w jedno. Powiem co myślę a wy zdecydujecie. Otóż moim zdaniem nie możemy wysłać na pierwszy ogień najlepszych pilotów, pozostawiając tu samych żółtodziobów. Pomijając już fakt, że nasze żółtodzioby wszystkie są po ciężkich, ostrych szkoleniach, oraz mają we krwi nieuleczalną miłość do latania i mogą być o wiele lepsze, niż żółtodzioby francuskie czy inne - pozostawienie ich samych tutaj spowoduje, że dowództwo położy na nich kreskę i zmarnuje się ich ogromny potencjał. Proponuję - zgodnie z pomysłem Ludwika - tu, na miejscu, podzielić WSZYSTKICH naszych ludzi w czteroosobowe grupki ucieczkowe, a w skład każdej z nich niech wejdą i nasze asiory i żółtodzioby wg ustalonego przez nas klucza... Niech też w każdej z nich będzie przynajmniej jeden oficer... dopóki ich wystarczy. W ten sposób nie pozostawimy nikogo na zmarnowanie. A żółtodzioby we Francji szybko nabiorą doświadczenia. Gdy już takie konkretne grupki powstaną i każdy żołnierz będzie bez pudła wiedział do której z nich należy - każdej z nich nadamy numer. I wtedy dopiero kartki z numerami wrzucimy do czapki. W ten sposób - uczciwie i bez podtekstów - wyznaczymy kolejność opuszczania obozu. Z jaką prędkością to zrobimy zależy tylko od nas, bo Rumuni nam sprzyjają i nie będą robić przeszkód. Prędkość opuszczania obozu będzie raczej zależeć od wydajności rumuńskich kobiet, szykujących dla nas cywilne ciuchy. Nawiasem mówiąc to też jest doskonały pomysł. Tak samo jak pomysł porucznika Skibińskiego, dotyczący naszych prywatnych rzeczy, z którymi każdy z nas zdecyduje się rozstać. Wiem, że to czasem ciężko... Ale i tak nie zdołamy wszystkiego zabrać. A dołożenie własnej cegiełki do urealnienia przerzutu wszystkich żołnierzy - bezcenne!
Żwirko złapał oddech i powiódł wzrokiem po słuchaczach.
- To tyle chciałem powiedzieć. I pamiętajcie panowie: spieszymy się do Polski. Może i przez Francję, na pewno po łbach Niemców - ale zawsze i niezmiennie. Amen.
To mówiąc usiadł z rozmachem, a głos zabrał znów Zdzisław Krasnodębski:
-Czyli dalej jesteśmy w miejscu, że trzeba wyznaczyć. Więc może zróbmy to losowanie grup, ale nie wszystkich, a kilku. Przecież jutro mogą przyjść tutaj nowi piloci i co im powiemy? Wy odpadacie, bo się spóźniliście? No i aby uniknąć sytuacji, że piloci z jednego tylko dywizjonu opuszczają obóz, niech każda grupa zawiera osoby z różnych dywizjonów. A ponieważ czas leci, zróbmy dwie listy. Jedną dla Rumunów, czyli dla majora, drugą dla nas do podzielenia. I podzielmy listę naszych na dowódców, doświadczonych pilotów i żółtodziobów, bo inaczej spędzimy tutaj całą noc i nic nie ustalimy, bo gdzie 2 Polaków, tam 3 zdania. Spiszmy to i potem dowódcy dywizjonów zostają i podzielą pilotów.
Niektórzy jeszcze marudzili, ale głos, że należy coś zrobić został przeforsowany przez rosnące grono. Kapitan Walerian Jasionowski powiedział do Wacława:
-Pozwól, że zabiorę Ludwika i Żwirka. Jako, że do sformowania Francuskiego Dywizjonu nie doszło, to przygotuję z nimi oraz Mietkiem i Bronkiem tą listę. W końcu lataliśmy razem przez cały Wrzesień, to możemy wspólnie to ustalić. Oczywiście nie odbieram ci dowództwa, tylko chodzi o samą listę.
Wacław przytaknął i powiedział:
-Dobrze. Ja zostanę tu i dopilnuję, aby nowe pomysły nie wyszły na wierzch.

Piątka oficerów z Krakowskiego Pułku Myśliwskiego udała się do stołu obok. Walerian wziął kartkę, ołówek i powiedział:
-No to zacznijmy. Ja, Edek to dowódcy... Staszek Wielgus to nie as, ale doświadczony pilot. Za Zaolzie dostał pochwałę od generała Bortnowskiego. Florian... Właśnie. O takich osobach, jak on zapomnieliśmy... To na razie do żółtodziobów go zapiszmy, bo takich będzie najmniej, ale zaznaczę, że to techniczni... Tak samo doktor. No to może jako pierwsza, niech pójdzie [12]1-sza. Ludwiku, Staszku. Wy jako dowódcy, czy jako doświadczeni piloci się widzicie? Niby wiem, jak rozpisać resztę was, ale chciałbym usłyszeć to od was.

por. Ludwik Gwarczyński, (LudwikG) -Zestrzelenia 2 He-111, doświadczony lotnik, długo w pułku, "trzeci" w eskadrze 1 września 1939
ppor. Stanisław "Żwirek" Żwirko (PL_Qbik) - Zestrzelenia: 1 Ju87 , 0,5 He111, też doświadczony lotnik, długo w pułku "czwarty" w eskadrze 1 września 1939
ppor. Andrzej Baran (PL_Andrev) - Zestrzelenia: 1/2 Ju87 1x Do 17, dopiero w 1939 dołączył po zakończeniu szkolenia
sierż. Leopold Flanek, (NPC) - Zestrzelenia: 1 Ju87, 1 Do17, 1 Bf109, Me110 (prawdopodobne), doświadczony lotnik, latał w akrobatycznej trójce krakowskiego pułku
plut. Jan Kremski, (NPC) - Zestrzelenia: 2x Bf109, 1 Bf 109 (prawdopodobnie), doświadczony lotnik, W 1937 zwyciężył razem (grupowo) w Centralnych Zawodach Lotnictwa Myśliwskiego i zdobył Puchar im. śp. płk. pil. Stanisława Jasińskiego.
kpr. Tadeusz Arabski, (NPC) - Zestrzelenia 2x 1/2 Ju87, 1/2 He111, młody lotnik
Nieobecnych nie podano, tak samo technicznych
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

LudwikG
Posty: 1250
Rejestracja: 27 paź 2022, 8:48

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#18

Post autor: LudwikG » 09 lut 2026, 3:08

Ludwik odpowiedział jako pierwszy
- Oczywiście, że jako doświadczony pilot!
Chyba że w grupie nie będzie się to "spinać" , wtedy możesz mnie zapisać "wyżej".
Zresztą czekaj...
jak mamy "skakać" razem to zróbmy to tak
Ja biorę jedną grupę, a Staszek drugą.
U mnie Baran, Arabski i mogę kogoś od was albo technicznego, a Staszek reszte chłopaków z "pierwszej".
I mielibyśmy to, przynajmniej u nas załatwione.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6779
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#19

Post autor: PL_CMDR Blue R » 09 lut 2026, 6:17

-Nie mówcie "u mnie", bo grupy dopiero będą dzielone - powiedział Walerian - I jak pomysł kapitana Krasnodębskiego przejdzie, to możecie być mieszani. Czyli... - spojrzał na kartkę.- Dowódcy: Ludwik i Żwirko, Doświadczeni: Flanek, Kremski i jako żółtodzioby Baran i Arabski... Czy Andrzeja raczej widzicie jako doświadczonego, niż żółtodzioba?
Żwirko z pewnym zdziwieniem spojrzał na kapitana i powiedział:
- No co ty, Waluś! Żółtodzioby to tacy, którzy jeszcze w akcji nie byli i prochu nie wąchali! Andrzej zatem będzie zdecydowanie doświadczony! I w ogóle nie przejmujcie się rangami, tylko właśnie doświadczeniem. Rangi są zdecydowanie drugorzędne. Te grupy mają tylko przemknąć do Francji. Czasem grupa złożona z samych niskich rangą poradzi sobie w drodze lepiej niż grupa z szarżami w składzie. A mnie dajcie gdzie chcecie - mnie jest dokładnie wsio rawno! Rachu ciach! Przydzielamy i po sprawie. Nie ma co dzielić włosa na czworo. Licznik bije - zegar tyka - Polska czeka na ratunek, a Szwaby na pranie dupska.
Kapitan spojrzał przez okno na obóz, jakby patrzył, czy wciąż tu jest i zwrócił się do Ludwika:
-Kojarzycie tu jakiegoś pilota, co jest w takim razie żółtodziobem, Ludwiku? Przecież wszyscy tu zgromadzeni brali udział w wojnie.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

LudwikG
Posty: 1250
Rejestracja: 27 paź 2022, 8:48

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#20

Post autor: LudwikG » 10 lut 2026, 14:15

- W naszych szeregach nie, ale lada moment pojawią się tu koledzy z Dęblina. Jeśli się nie mylę to któraś eskadra z "poznańskich" miała kilku świeżych pilotów.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6779
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#21

Post autor: PL_CMDR Blue R » 10 lut 2026, 18:46

-Miała - powiedział kapitan - Wy też mieliście i obecnie chcecie ich jako doświadczonych wpisać. A jak co co się uczą, tu dotrą, to wtedy będziemy się nimi martwić, tak samo jak o pilotów eskadr, co tu nie dotarły. Ale jak chcecie. Czyli zdajecie sobie sprawę, że właśnie opóźniacie wyjazd swoich pilotów, skoro żółtodziobów tu prawie nie ma? Bo najwięcej będzie doświadczonych, co spowoduje, że jak ktoś jest żółtodziobem opuszcza obóz praktycznie z dnia na dzień. Czyli podsumowując [12]1-szą. Dowódcy; Ludwik i Żwirko, Doświadczeni: Cała reszta, Żółtodzioby: Brak, no i jeszcze techniczni, co pod żółtodziobami zapisujemy. Zgadza się? Żwirko, Ludwik? Brak sprzeciwów?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

LudwikG
Posty: 1250
Rejestracja: 27 paź 2022, 8:48

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#22

Post autor: LudwikG » 11 lut 2026, 2:14

- Tak zgadza się, nasza ekipa to sami doświadczenie piloci.
Tu Ludwik zrobił pauzę, wypuścił głośno powietrze dając znać, że coś go irytuję.

-Wpadamy w otchłań zakulisową machiny wojenną a dokładnie "biurokrację" z którą tak często my żołnierze walczymy. Jaki jest cel przedostania się naszych pilotów? Jakie są oczekiwania względem nas?
My jesteśmy gotowi i uzupełnić się możemy o naszych "żółtodziobów" czyli personel techniczny.
I nie, nie zdaję sobie sprawy, że opóźniam wyjazd swoich pilotów. To pytanie skieruj do tych którzy nami dowodzą. Dla mnie koledzy to jest cyrk, że mamy się tym martwić, że "góra" nawet skrzynki przerzutowej nie zorganizuję z cywilnymi ubraniami...achh szkoda gadać. Kontynuujcie beze mnie.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6779
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#23

Post autor: PL_CMDR Blue R » 12 lut 2026, 8:24

Ludwik miał już kłaść się spać, aby skończyć ten irytujacy (zwłaszcza wieczorem) dzień, gdy oficerowie zaczęli wracać do baraku. Porucznik Król zebrał Żwirka, po czym podszedł do Ludwika i ściszonym głosem powiedział:
-Ludwik, Żwirko. Mam dwie sprawy. Dobra jest taka, że jutro z rana Andrzej znika z kapitanem Łaszkiewiczem i porucznikiem Goethelem, trzeba go poinformować, ale najpierw... o co wy do cholery pokłóciliście się z kapitanem Jasionowskim? Coś stało się w Lublinie o czym nie wiem? Wstyd na cały obóz, jak obaj dowódcy eskadry zachowują się jak... - machnął ręką - Dobra, może do rzeczy. Mieliście tylko podzielić pilotów na trzy grupy. Co się stało? Bo chyba o taką pierdołę prawie się nie pozabijaliście?
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

LudwikG
Posty: 1250
Rejestracja: 27 paź 2022, 8:48

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#24

Post autor: LudwikG » 12 lut 2026, 14:19

- Jaki dowódcy eskadry? Eskadry już nie ma. Przepraszam, ale
Wacław nic się nie stało, wyraziłem jasno swoje nie zadowolenie i to tyle. Moim zdaniem skupiamy się na tym co nie trzeba.

Awatar użytkownika
PL_CMDR Blue R
Posty: 6779
Rejestracja: 24 gru 2019, 20:16
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Re: R1 - ppor. Ludwik Gwarczyński - Zew latania

#25

Post autor: PL_CMDR Blue R » 12 lut 2026, 22:32

Żwirko spojrzał Wackowi prosto w oczy i rzekł:
- Nie było żadnej kłótni. Ja również po prostu wyraziłem swoje niezadowolenie. Kapitan Jasionowski buksuje w miejscu jak rozklekotana ciężarówka. Nie posuwamy się ani o milimetr do przodu. Nie słucha argumentów, nie wyciąga wniosków, nie pozwala działać. Zadaje idiotyczne pytania o całkowicie drugorzędne sprawy. Nie mam ochoty gonić jak pies za własnym ogonem, rozważając bezsensowne i durnowate kwestie. Nie przywędrowałem tu po to aby siedzieć na dupsku i trzepać po próżnicy jęzorem. Bicie piany i nic więcej! Beze mnie! Wiesz, Wacek, mówię za siebie. Ale myślę, że większość chłopaków chciałaby się już stąd wyrwać. Ja jestem gotów słuchać. I działać. A nie zżymać się słuchając bezsensownych gadek. Wybacz. I przepraszam, ale w moim i Ludwika zachowaniu nie widzę najmniejszego powodu do wstydu. Powiedzieliśmy to, co mieliśmy do powiedzenia i powiedzieliśmy to grzecznie, choć stanowczo. Powodem do wstydu jest raczej to, że pod przywództwem kapitana nie postępujemy ani o jotę naprzód.
Wacław przerzucał wzrok między Ludwikiem i Żwirkiem, po czym powiedział:
-Koledzy, ale spokojnie. Mnie też siedzenie tutaj nie odpowiada i wolałbym być we Francji, a fakt, że byliśmy już w drodze po samoloty, gdy zmieniła się sytuacja też zabolał. Chyba nie ma w całym obozie żadnego pilota, ani mechanika, który nie chciałby się stąd wydostać, ale jak zaczniemy z tego powodu się kłócić o byle co, to daleko nie zajedziemy. Jak rozumiem błędem było, że sam nie poszedłem z wami spisać tej listy? Przepraszam, myślałem, że między wami, a kapitanem Jasionowskim panuje koleżeńska atmosfera i jak zaproponował, że sporządzi listę, nie widziałem w tym nic złego. Słuchaj, Żwirek, jak dostaniemy się do Francji, będą formowane nowe oddziały. Nie będę wnikał o przyczynę waszego sporu, rozumiem, że ani ty, ani Ludwik - to mówiąc spojrzał na Ludwika - ani też Andrzej nie chcecie trafić pod dowództwo kapitana Jasionowskiego i mam użyć wszelkich możliwości jakie będę miał, abyście trafili do innej jednostki, zgadza się? Jak tak, to zrobię, co w mojej mocy, a teraz chodźmy do Andrzeja, bo jak zaśnie, to jeszcze go kolejka na ucieczkę ominie, jak się spóźni.
Czasami brak taktyki, to jedyna możliwa taktyka....
PL_CMDR Blue R (Finek)

ODPOWIEDZ